Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Przywitali się zwyczajnie
spoglądając na siebie,
na drodze do poznania
słuchali rozpytywanych słów -
pochłonięci zadawalającą rozmową
wymieniali się kojącymi uśmiechami.

Pilnując ciepłem dłoni swych ciał
ich oddech romantycznie oszalał,
jakby w duszach pieściły się
zmysłowymi słowami anioły,
które wypełnione nieustanną walką
o słodkości życia,
są szczęśliwe wśród obowiązków
i rozmaitych rozrywek...


Gdy zniknął im sprzed oczu
własny obraz miejsca i czasu - - -
oglądany teraz bezustannie
między każdym spotkaniem,
w odosobnionych chwilach
usiłują mówić szeptem -
przyznając się w duchu do miłości.

Opublikowano

Dziękuję z twoją opinię którą wyraziłeś.

W wierszu zastosowałem takie a nie inne sformuławania, które są w odpowiednim miejscu
i wyrażają moje uczucia któe towarzyszyły mi przy pisaniu tego wiersza. Może znaki interpunkcyje zmyliły ciebie jeśli chodzi o przesłanie tego wiersza, może powinieneś przeczytać coś kilka razy zanim wystawisz własną ocenę ?!

Opublikowano

Moim zdaniem wiersz cały napisany jest nijak;
Co mają znaczyć takie - - - kreseczki ( myślniki ?)
Rozumiem, że każdą strofę rozpoczynasz z dużej litery
stawiasz przecinki - czyli strofa to jedno zdanie tak?
''słuchali rozpytywanych słów'' - przełóż to na polski.
A.

Opublikowano

wiersz z poważną nadwagą, przydało by się tu odchdzania
poobcinać fragmenty w stylu

"pochłonięci zadawalającą rozmową" ==> już opisujesz sytację z której wynika to co wynika więc czytelnik napewno się domyśli że ta rozmowa była zadawalająca, w ten sposób tylko niepotrzebnie zapychasz miejsce

"ich oddech romantycznie oszalał
jakby w duszach" ==> toszto woła o pomstę do nieba, takim zdaniom mówimy zdecydowane NIE


"o słodkości życia"???
a nie powinno być --o słodkość życia--

w wierszu brakuje miejsca dla czytelnika, dla możności interpretowania, wszystko zostało dosadnie (zbyt dosadnie) wyłożone niczym kawa na ławę
więc taki wiersz już nie będzie zachwycał, może conajwyżej znudzić

w moim subiektywnym odczuciu wiersz jest słaby gdyż zbyt wiele klisz nałożyło się na siebie tworząc marną replikę sytuacji

odemnie minus

pozdrawiam

Opublikowano

Ciekawe uwagi między innymi Taliego to zdanie " pochłonięci zadawalającą rozmową " faktycznie jest zbyteczne ale jak czytałem każdą strofę na jednym oddechu wiersz nawet mi się podobał. Napewno popracuję przy nim i dziękuję za cenne rady.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • podnoszę z ziemi  krągłą butelkę coca coli    nie miałem z tobą  żadnego uniesienia  już od roku    lody puściły  dziś jestem na medal nie słodzę       
    • @piąteprzezdziesiąteDziękuję :)
    • @piąteprzezdziesiąte Twoja wypowiedź to już prawie wiersz ;) dziękuję, zawłaszcza to z synestezją mi się spodobało - dokształciłem się ;)
    • Jeże się jeżą. A pan? Ja też się jeżę. Popatrzyła i odparła: nie wierzę.   Od kiedy patrzę — włos się we mnie jeży, jak gdyby tłum jeży ulicą bieży.   Od kiedy tor w Jeżowie już leży, w Makowie pozbyli się jeży.   Skróci się teraz kolejka do Maka w Makowie…   Od kiedy stacja powstała w Jeżowie, jeże mają tam stania zakaz.   Stoją teraz na straży dwa jeże, którym nie chciało się jeżyć do Maka.
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Rzekuń przed pierwszą wojną   Irenka z Rzekunia    Pochodzę z biednych, ale głęboko religijnych Kurpiów, z okolic Rzekunia. Było nas czworo w domu: ja, moja młodsza siostra Danka oraz dwóch braci – Mietek i Jerzyk. Nasz najstarszy brat, Irek, wpadł pod pociąg i zmarł w dzieciństwie. To po nim dostałam imię Irenka. Matka na starość uciekała z domu i próbowała dojść na piechotę pod Ostrołękę. Miała samotne życie oraz trudny i nieprzyjemny charakter. Taka była Bronka. Nic dodać, nic ująć.   Mietek był światowcem i ulubieńcem rodziców. Ukończył dobre studia na kierunku elektryka, realizował poważne projekty na szeroką skalę i ostatecznie wyjechał do Stanów, by pracować dla Forda.   Z kolei Jerzyk słuchał matki i chciał przejąć rodzinne włości. Kiedy jednak zakochał się w dziewczynie, matka nie poparła tego związku. Jerzyk podupadł. Gdy zabroniła mu dostarczania obowiązkowych dostaw dla komunistów ("nie ma mowy, nie jesteśmy chłopami, nie płaciliśmy nikomu danin"), kilkukrotnie został przez nich dotkliwie pobity. Była to kropla, która przelała czarę goryczy. Nie chcę rozwijać tego wątku zbyt głęboko, by nie wyrządzić sobie szkody. Lata pięćdziesiąte bis mamy także dzisiaj.   W trudnych czasach ratowało nas to, że z Danusią byłyśmy ze sobą bardzo blisko. Razem poszłyśmy do Studium Nauczycielskiego. Ja skończyłam historię, a Danka nauczanie początkowe. Życie umilały nam słodycze, bo tata, który był kolejarzem, miał dużo kartek na  wyroby czekoladowe, więc kupował nam kruszony blok.   Tak przetrwałam okres okołowojenny i założyłam rodzinę z Jerzym. Jeździliśmy od miasta do miasta na Warmii i Mazurach, walcząc jako nauczyciele z analfabetyzmem. Życie było wtedy niezwykle ciężkie. Wynajmowaliśmy izby w wiejskich chatach, początkowo bez elektryfikacji i bieżącej wody. Uczyliśmy tak, jak to pokazywano na dawnych filmach – wbrew temu, co twierdzą niektórzy zagorzali konserwatyści, nie wszystko było wtedy kłamstwem.   To były czasy naszej młodości. Chodziliśmy na ryby, jeździliśmy na motorach, a Jurek w plenerze szkicował. Z rana zabieraliśmy termos z kawą zbożową, kanapki z jajecznicą i ruszaliśmy w drogę. Dla niektórych to były znienawidzone lata pięćdziesiąte i jest w tym sporo racji, ale po co po raz kolejny lać wodę na młyn?
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...