Tomasz Matkowski Opublikowano 9 Czerwca 2006 Autor Zgłoś Opublikowano 9 Czerwca 2006 Klęska pisana, nie odkryta, Pewna, skrycie zwycięska, Spogląda na nas zza płaszcza Naszej nieszczerej autoironii. Śmiech zawsze fałszywy, Nieokrzesane ruchy warg: Błędne; Zwątpienie w czeluści, Czarnej otchłani Bezpiecznego poczucia mocy. Spoza świata, spoza pewności, Chwiejnej i przewrotnej – żałość Przenika, drąży i zniewala. Ale nie! Nie ja! Nie ja! Wiem, kim jestem: Nie odważny, lecz odwagą! Nie pewny, lecz pewnością! Nie natchniony, lecz natchnieniem! Jestem hałasem. Nie hałaśliwy. Głupawym okrzykiem z czerni cienia Dnia słonecznego. No przecież Czy nie wystarczy mi, Że jestem?
macte poema Opublikowano 9 Czerwca 2006 Zgłoś Opublikowano 9 Czerwca 2006 Intrygujący wiersz. Przeczytałem go dwa razy. Nie rozumiem jeszcze wszystkich znaczeń, ale podoba mi się.
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się