Emilia Lorche Opublikowano 23 Maja 2006 Autor Zgłoś Opublikowano 23 Maja 2006 Wschód ogryza nocy czarny owoc, jak jagodę bez pestek. Chwyta w rozchylone usta ostatnie krople księżycowego soku. Prowadzisz mnie. Nie wiem dokąd i po co. Jeszcze tych świtów przy tobie nie znam i nie rozumiem. Mówisz - Za chwilę onym niebem obłym dzień się stanie świetlisty. Nas smakiem słodu otuli. Napoi rosą, jak łąki. I wierzę. Chłonę drżenia by nic nie uronić. Nie utracić ni chwili... -z tych świtów, których nie umiem.
jacek_sojan Opublikowano 23 Maja 2006 Zgłoś Opublikowano 23 Maja 2006 BEZ 2-3-4 wersu w pierwszej strofie, bo przegadane /te rozchylone usta jak z Mniszkówny/; w drugiej te "one" fatalnie się czyta, 3 wers ze "słodem" żle robi na żołądek /cały - precz!/; to samo z 4-5-6 wersem /ach! ta rosa! ta łąka!i te drżenia!/ - to kiczowate, po prostu! Zrobić krócej, aby sensowniej i stylowo; pozdrawiam; J.S
Jaro Sław Opublikowano 24 Maja 2006 Zgłoś Opublikowano 24 Maja 2006 Kiedy te rozchylone usta, to taki dodatek erotyczny, pozwól ne ten element, jakże kobiecy. :o)
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się