Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Piast: Czy mój duch nie zazna dziś spokoju? Toś mi znów ćwieka zabił:)
Pomyślę jeszcze raz...

Leszek B.: cieszę się, że choć na chwilę przykuł uwagę:) Dziękuję również
za "nawet-nie-sugestię". Cóż mogę odpowiedzieć? Najkrócej: środkowe strofki
są wg autora potrzebne i to w takim kształcie jaki widać, no po prostu:)
Dzięx za odwiedziny!

Pzdr:)

Opublikowano

Nie zazna twój duch spokoju...

Bartosz, ja, z uporem maniaka twierdzę, że wybrnąłeś z płonącego pożaru nieźle, ale nie do końca. Wiem, upierdliwy jestem nawet, ale cóż, zacząłem cały ambaras, więc pociągnąć go chyba jeszcze chwilę mogę.

Cały wiersz jest zbudowany dość rytmicznie na 8-zgłoskowcu (nie licząc wcześniejszych odchyłek), ale ze średniówką po czwartej sylabie ( też nieregularnej ). A w przedostatnim wersie masz 9-zgłosk. i średniówkę po 5? czy 7?- sylabie - ciężko okreslić. Zginął rytm. Ja bym dał, i nie ustąpił, gdyby to mój był, dla płynności i formy tak:

To nie liści szum, lecz ognia
- błysk ostatni zaklęć w lesie. ( błysk ostatnich zaklęć w lesie. ?)
Oczy kłamią, że to jesień.

Ale cóż ja - ty piszesz, a ja tylko wywołuję burzę i się mądrzę... więc by nie przeciągać upierdliwie - kończę i pozdro miłe ślę i dzięki za fajnie spędzony czas na dyskusji
Piast
P.S. Z ostatniej chwili!!! Poraziło mnie coś, czego wcześniej nie widziałem, aż zajrzałem do pierwowzoru w ulubionych, by się upewnić, czyś coś nie przeinaczył w międzyczasie. I oto nie, jednak tak było od początku, a dopiero teraz mi zgrzytnęło. Powtórzenie "każde drzewo" w sąsiedztwie niemalże. I co ty na to???

Opublikowano

gabriel: nie było go w Warsztacie (coś ci dziś pamięć szwankuje
- w innym komentarzu też z tym miałeś problem:))) Prosto z szuflady.
Dzięki za odwiedziny!

Piast: chłopie, ty się doigrasz... oj, źle ci wróżę. ;) Od strony warsztatowej
wierszyk jest chaotyczny z przyczyny, której każdy znawca łatwo się domyśli
- otóż piszę "na czuja". Nie mogę się jakoś zabrać za naukę umiejętności.
Ale to się zmieni, obiecuję.
Za twoją radą przestawiam szyk przedostatniego wersu:)
Co do powtórzeń to nie przerażają mnie, czasem mogą być wręcz
wartościowe. Nie twierdzę, że w tym przypadku tak jest,
ale przyznaj sam - skoro odkryłeś je dopiero po ładnych kilku godzinach
od pierwszego przeczytania, to chyba nie razi. Nie zmieniam:)

Dzięki za wielką pomoc i burzę mózgów tudzież wypalone neurony... :)

Opublikowano

Przyznaję - jest jak gadasz!
Zostaw, jak jest, nic nie zmieniaj już. Jest super, uuuuuuuffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffff. Ja to chyba się doigram...
Piast

Opublikowano

To ja jeździłam po lasach na rowerze, a tu taki smakowity wiersz przeżywał swoje dopieszczanie. Muszę przyznać, że zespół pieszczochów znakomity. Do tego przewodnictwo Piasta, dodało współpracy sympatycznego wydźwięku. Przeczytałam już po wszystkim i jestem zauroczona powstałym obrazem. Gratuluję Bartoszu i czekam na następne cudeńka malowane słowem.

pozdrawiam serdecznie głównego twórcę i cały zespół wspomagający jedną małą zmianę

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Kwiat Szczęśliwości Mojej  Jesteś kwiatem rośniesz  rozwijasz się  wprawiając wszystkich  w zachwyt, z każdym dniem  Zaskakujesz nas czymś nowym  pozwalasz nacieszyć nam  swym urokiem oczy  zauroczyć sobą nas.    A ja pielęgnuje Ciebie jak najlepszy ogrodnik miłością otaczam  jak troskliwa matka z czułością i troską  kocham Cię i chronię  najpiękniejszy kwiecie  szczęśliwości  mojej     Niewinny w swojej delikatności  łapiący jasny słońca promień  rozwijaj się  zakwitnij , wypuszczając pędy życia  nocą jak za dnia  w ogrodzie życia, proszę  jako matka twa    07.07.2026 r. NatusieK97
    • Do doktora w małej wsi Baba przyszła dzisiaj spuchnięta baba: „Mój drogi doktorze, niech Pan mi pomoże zwrócić skradzionego kebaba”.
    • @karenka   Ten wiersz to piękna opowieść o odzyskiwaniu wolności wewnętrznej. Czuć w nim drogę od niepewności do siły - a finałowy obraz wzniesienia się nad ziemią daje naprawdę budujące uczucie. Ma świetną dynamikę.  Piękny! 
    • @Migrena pieknie powiedziqne:

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Bo jak inaczej usłyszeć drugiego czlowieka, tak prawdziwie i głęboko, jesli choć na chwilę się nie wyciszymy?  Nie da się...   Dziekuję pięknie!   @Peter serdecznie dziekuję ! To porównanie to dla mnie zaszczyt i jest mi tym bardziej miło, że to jedna z moich ukochanych poetek.    Ciepłe pozdrowienia

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

       
    • później wracam gdzie kiedyś byliśmy morze nawet nie podnosi głowy od trzydziestu lat wykonuje ten sam ruch fala kamień fala piasek fala nic ten sam monotonny przymus jakby czas był tylko ludzkim przesądem nędzną wymówką śmiertelnych stoję długo aż wiatr zaczyna zachłannie uczyć się mojego zapachu ale nie rozpoznaje mnie rozpoznaje człowieka który kiedyś tutaj oddychał wydało mi się że fala zawahała się przy moich stopach jakby rozpoznała ciężar którego nie umiałem już unieść tamtego już nie ma umarł powoli nie jednego dnia lecz tysiącem poranków w których trzeba było wstać i udawać że życie wie dokąd idzie najdziwniejsze że nie tęsknię już za tobą tęsknię za tamtym mężczyzną który jeszcze nie wiedział że można przeżyć własne życie szedł przez świat jakby wszystko dopiero miało się wydarzyć ja idę ostrożnie żeby nie nadepnąć na  wspomnienia morze jest okrutnie piękne nie dlatego że niczego nie pamięta dlatego że niczego nie musi to ja noszę cały ciężar wszystko co umarło nadal waży tyle samo twarze których nie ma już komu wypowiedzieć śmierci które przychodziły powoli bez patosu i wszystkie te dni  pełne własnego trwania które wyglądały jakby miały być wieczne a zniknęły zapadły się pod ziemię nie zostawiając po sobie nawet cienia nawet chłodnego śladu na piasku patrzę na wodę i nagle rozumiem że człowiek nie starzeje się z biegiem lat starzeje się od liczby rzeczy których już nigdy nie będzie mógł powtórzyć wieczór schodzi nisko jakby i on był już zmęczony światłem siada tuż obok mnie kładzie mi na kolanach ciężki łeb jak zwierzę co już przestało walczyć szukając towarzysza w mroku nie pyta o moje imiona nie grzebie w moich ranach nie pyta kogo kochałem i kogo zdradziłem pyta tylko o jedno jedyne - czy ty w ogóle odważyłeś się żyć? milczę bo jedyną uczciwą odpowiedzią jest morze bije o brzeg z tą samą dzikością z jaką biło wtedy tylko ja jeden nie potrafię już tak bezgranicznie z tą dawną szaloną ślepotą roztrzaskać się o własne życie odchodzę zostawiając na piasku ślady które zaraz przestaną istnieć za plecami zostaje potężny wiecznotrwały szum przede mną czarna nieunikniona noc a między nimi ja człowiek który przez trzydzieści długich lat uczył się tej jednej krwawej prawdy że wszystko co najpiękniejsze i najstraszniejsze nigdy nie odchodzi na zewnątrz tylko coraz głębiej zapada się w ciało aż pewnego dnia ciało ugina się pod ciężarem wszystkiego czego nie zdołało zapomnieć i nie wiadomo już czy człowiek niesie w sobie pamięć czy to pamięć od lat niesie jego                
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...