Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Spadają pod okna jak błędy w czyichś pamiętnikach:
futryny próchnieją, klamki rdzewieją – ja liczę
i na nic nie liczę; dalej wciąż liście. Jeden na drugim jak wieża,
ktoś grabi je czasem, pali ognisko. Herbata na czas,
mydło na ręce i mydło na oczy. Rutyna obejmuję rutynę
w zaułku spojrzenia jak masz na wino i spierdalaj

A jutro? – człowieku, jutro znowu zapowiadają deszcz;
więc woda – ta ciecz – procentuję lejąc się wodospadem.
Naturalne zjawisko niechcianej grawitacji. Pamięć
przyciąga suszę – odpowiedź na śniadanie. Zostaje:
mięso w kolorze reklamówki, wynalazek bez patentu,
zwolniony produkt w kopulacji z delirium.

Opadzina wchodzi między nas jak w pasaże ciepłych
żyrandoli. Promień dwóch złotych toczy się po bezbarwnym
linoleum szkła. Czasem zmywa kurtynę ze starego kumpla
z ogólniaka albo koleżanki co była jak Solane co noc.
Panie Albercie, to pytanie które chcę panu zadać nie jest
święte: Dlaczego ten wiatr tak ciągle kurwa wieje?

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • kilka świateł dalej jest inna noc odwracamy się od siebie mój cień gaśnie po drugiej stronie ulicy   biały księżyc i bezsenność zapita gwiazdami   w farmakologicznym śnie gasną żarówki czarnym flamastrem rysowany pies urywa się ze smyczy  
    • Wszystkie szyby są mokre od łez Takich szczerych, tak szczodrych i czystych Jakie przelać mógł jedynie deszcz Deszcz niewinny, odwieczny, przejrzysty. Szyby płaczą ni z żalu ni z bólu O tym chyba samo niebo wie My też czasem płaczemy do wtóru Gdy zbyt dobrze nam jest lub zbyt źle. Płacz kołyską jest dłoni przyjaznych Mimowolną, najszczerszą i własną Płacz jest nagłym rozlaniem się żalu Jak deszcz skrycie stuka o parasol.   Wszystkie szyby są mokre od łez Takich szczerych ,tak szczodrych i czystych Jakie przelać mógł jedynie deszcz Deszcz niewinny, odwieczny, przejrzysty. Szyby płaczą ni z żalu ni z bólu O tym chyba samo niebo wie My też czasem płaczemy do wtóru Gdy zbyt dobrze nam jest lub zbyt źle. Płacz kołyską jest dłoni przyjaznych Mimowolną, najszczerszą i własną Płacz jest nagłym rozlaniem się żalu Jak deszcz skrycie stuka o parasol.   O parasol ,o dachy ,o szyby Znowu pluszcze potok moich łez Ciągle z deszczem się miesza prawdziwym Pachnie tak jak najprawdziwszy deszcz. Oczu żadnych mój płacz nie zamoczył Bo podobny do wrześniowych mgieł Przenikliwy i taki bezgłośny Wsiąka cicho w niespokojny sen. Nie pamiętam dlaczego tak płaczę Nie wiem nawet czy płacz to ,czy deszcz Który przecież bez żadnej przyczyny pada. Choć kto go tam wie.  
    • @Witalisa skoro Elżbieta, to kto to Isabel?

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      ooo fajnie, że charmedulskie powiewy zrevampowanej przeszłości wchodzą na salony Fajna ta trylogia!! I kształcąca
    • @Gra-Budzi-ka serdecznie dziękuję

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

       
    • @Gra-Budzi-ka dzięki serdeczne

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

       
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...