Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Milczę krzykiem, ciągle milczę, chociaż drę na strzępy ciszę
i tak puste, że aż nieme słowa złością w próżni piszę.
Z głosu mocy niepokornej głuchą nicość tylko składam
i w to najgłośniejsze z milczeń coraz szybciej się zapadam.

Ty milczeniem za to krzyczysz – słyszę żal niepowiedziany.
Wbijasz wzrokiem cień w podłogę, gęstym bólem wspierasz ściany.
Nie ma słów pretensją tkanych, lecz ich brak wśród pustki woła
i najcichszy z wszystkich krzyków się rozlega dookoła.

Nasza kłótnia jest rozstaniem, pożegnaniem na peronie,
gdy odjeżdżasz gdzieś w samotność i wiem, że cię nie dogonię.
Lecz przyrzekam, kiedy wrócisz wszystko wokół się pozmienia –
Bóg nam nowy świat ulepi.. świat bez krzyku i milczenia.

Opublikowano

bardzo mi się podoba i można temat pociągnąć dalej:

przebaczymy sobie wszystko, wyrzucając nasze żale
ty usiądziesz przy mnie blisko, powiesz, że mam dużo zalet
a ja swą okażę skruchę, i przepraszam powiem tkliwie
że nie chciałam, że wybucham, ale chcę byś ty był przy mnie

przytulimy się do siebie, chwila ciszy i milczenia
cicho szepniesz kocham ciebie i już świat się wokół zmienia
jak gorąco się kłócimy, tak kochamy się namiętnie
pewno siebie nie zmienimy - my stworzeni z temperamentem

pozdrawiam Jacek

Opublikowano

Spokojnie, osobiście cenię wysiłki, aby wrócić do korzenia poezji, kiedy rytmy i rymy grały przyzwoitą rolę.

Problem w tym, że użyty rytm jest jakby złamany(bo raqczej parzysty), z drugiej strony widać pewne wysiłki, aby na siłę zachować 16-zgłoskowość, które dodają nieco sztuczności.

Z długich strof polecam jednak trzynastozgłoskowiec, a tutaj można pokusić się o zmianę na zwykły ośmiozgłoskowiec, poświęcić trochę rymu, zgodzic się na asonanse, i braki w rymach, oraz na zaburzenia rytmu, które mogą podkreślać dramaturgię i spowodować, że tekst stanie się nieco współcześniejszy i atrakcyjniejszy.

Przy tym zwykły ośmiozgoskowiec ma swoją wymowę jak u Tuwima

Na stacji Chandra Unyńska
Gdzieś w Mordobijskim powiecie
Telegrafista Piotr Płaskin
Nie umiał grać na klarnecie


Albo u kogo innego:

Cicza gości dzisiaj u mnie ,
cisza trudna do zniesienia
Choć powietrze wzdycha szumnie
wieczór taki nic nie zmienia...


(cytuję z pamięci więc może coś odbiegać od oryginału)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Ja nie widzę tu wzniosłości, są natomiast zwykłe sprawy zwykłych ludzi, ale co najważniejsze, jest tu chęć przebaczenia i pojednania, co Jacek, jak zwykle wierszem i celnie skomentował, a nawet przedłużył myśl...
Plus i pozdro Piast
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Jest różny sposób pisania. Ten jest taki i po co go zmieniać? Musiałby powstać całkiem inny wiersz.
Gdybyś ten rozbił na strofy po 8 zgłosek, to wiersz byłby nawet za... "długi"
A Leśmian?
Dwunastu braci, wierząc w sny, zbadało mur od marzeń strony,
A poza murem płakał głos, dziewczęcy głos zaprzepaszczony. ...

I po co go zmieniać?


Pozdro Piast
Opublikowano

Jest wiele dobrych momentów w tym wierszu, aż szkoda, że psują go:
- beznadziejny tutuł
- fatalny rym "częstochowski" na początku (składam - zapadam)
- ".." (słynne dwie kropki ;), które z powodzeniem i szlachetnie mógłby zastąpić myślnik " - "
- jednak nadużywanie oksymoronów (milczę krzykiem etc. odmieniane na różne sposoby) - zresztą ciekawsze są dla mnie fragmenty, gdzie wiersz zaczyna się rozwijać "na boki", odchodząc od ustalonego konceptu.
pzdr. b

Opublikowano

Dziękuję bardzo wszystkim za opinie, za miłe słowa, a także (czyt: a przede wszystkim) za krytykę :)
Do Piasta: Jak zwykle dziękuję za wyczucie i zrozumienie.

Do Romana B.: Jeśli chodzi o tytuły - to rzeczywiście mam z nimi pewien problem. To nie są pierwsze słowa krytyki z powodu kiepskiego tytułu, jakie tu słyszę i jestem skłonna się z tym zgodzić. Moje wiersze przeważnie po prostu nie mają tytułu, a ponieważ tu na forum jest on raczej wymagany więc za każdym razem staram się sklecić jakiś naprędce.. z mizernym jak się okazuje skutkiem... popracuję nad tym :))
Jeśli zaś chodzi o aspekty treściowe - nie chodziło mi tu o oksymorony jako takie. Chciałam przekazać zupełnie inny sposób wyrażania emocji przez dwie osoby. Jedna milczy krzykiem - najczęściej niestety jest to charakterystyczne dla kobiet :) - czyli forma kłótni jest tu bardzo głośna, ale słowa są tak puste "że aż nieme", więc de facto jest to w moim odczuciu milczenie. Druga zas osoba za to krzyczy milczeniem - czyli nic nie mówi, a jest to bardziej wymowne i treściwe od wielu słów.. No to tyle tłumaczenia się z mojej strony.. :) O szlachetnym myślniku też postaram się pamiętać.

Pozdrawiam serdecznie. L.A.

Opublikowano

Bardzo ładnie. Styl wiersza zbliżony do stylu moich wierszy( zwłaszcza, że jest rymowany), przez to czuję że jesteś mi bliższa i twoje wiersze bliższe.
Mam jednak kilka uwag:

1. to milczenie krzykiem to zwrot trochę oklepany, choć ja sama też lubię go używać.

2. "lecz ich brak wśród pustki woła " to brzmi trochę dziwnie. Można to źle zrozumiec. Przy pierwszym czytaniu nie wiedziałam o co chodzi bo mi się to z wołem skojarzylo, ale może się czepiam

3.Czasami przy czytaniu załamuje sie trochę rytm.Nie jestem w tym dobra, to moja głowna zmora, ale w którymś wersie można to wyczuć.Ogólnie jednak rytmika wiersza jest zachowana co jest bardzo dobrą stroną wiersza.

4. ciszę - piszę, wola - dookola - trochę banalnie.. Na przyszlość można by się zatroszczyć o mniej dokładne rymy.

5. bardzo ładnie zakończylaś ten wiersz. Ma swoją pointe i stanowi jakaś calość. Takie zakończenia również sś mi bliskie

6. Dobrą stroną wiersza jest też to , że jest rymowany.. Zmusza do kilkurazowego przeczytania :)

Opublikowano

"ciągle milczę, milczę krzykiem, który drze na strzępy ciszę...."

Przepraszam, ze się wtrącam, ale czemu tak ciągle "Ja" "Ja", przecież i krzyk coś może robić i milczenie, i słowa potrafią coś zdziałać..... i się jakoś lżej robi, może?...

"Wbijasz wzrokiem cień w podłogę, a on bólem wspiera ściany"

Co do długich wersów, Piast mnie przekonał..... tylko, że są wymagające....

Jeśli przynudzam, to dlatego, że mnie jednak wiersz zaintrygował....

pozdro.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




3. To jest bardzo porządnie napisany technicznie wiersz. Średniówka 8/8, a nawet powiedziałbym trzy średniówki 4/4/4/4.
>>
Czwarty wers pierwszej zwrotki ma zachwianie tej zasady, bo dzieli wyraz, ale na pół, ale wynagradza to "polski" akcent na przedostatnią sylabę.
oraz
>> ( jak wyżej )

Za mocno wnikam i kopnij mnie Lady w tyłek !!! Ale to wina Dormy - prowokatorki...

1. Ja też często milczę krzykiem, i dużo tak robi !
2. No jak może "woła" się z wołem kojarzyć.
4. W tego typie wierszy - długie strofy, takie rymy nie przeszkadzają.
5. Mnie też...
6. Zgoda...

Pozdro miłe Piast
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


hehehe.. że co, niby moja wina? A co Pan tak wnika? W tym momencie to Pan wnika we mnie ;) a nie w wiersz..
Ale wybaczam.. Niech Pan doda swój kom. a nie wysługuje się moim :)
Co do rytmu to powiedziałam, że jest zachowany. Tak naprawde to zazdroszcze autorce bo sama mam w rymowanych wierszach z tym problem. Gdyby Pan czytał to by Pan wiedział :)

Prowokacyjna zawsze byłam.. Wybaczcie.. Długo nie byłam na poezji.org i zatęskniłam za tym..

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Grzech

       

      Grzech jako pojęcie na pewno ma już ponad dwa tysiące lat. Moja definicja grzechu jest następująca: jest to błąd moralny, błąd postępowania, błąd uczynkowy, mający swoje konsekwencje nie tylko doczesne ale i wykraczające poza wymiar doczesny, konsekwencje metafizyczne, transcendentalne. Błąd moralny wynikający z porzucenia, zaniechania mądrości zapisanej w etyce, na przykład „Etyce nikomachejskiej”, „Etyce katolickiej” itd. itp. W zamierzchłych czasach obowiązywał „Kodeks Hammurabiego”, później doskonalszy kodeks „Dziesięciu Przykazań Bożych”. Jeśli ktoś myśli, iż błędy moralne wynikające z nieprzestrzegania owych przykazań należą już do przeszłości tkwi w podstawowym błędzie. Dlaczego? Ponieważ mamy do czynienia z tą samą formą ludzkiej egzystencji, niezmienną od tysięcy lat pomimo tego, że zmienił się i wciąż zmienia tzw. „postęp naukowo-techniczny”. Mamy jeden mózg złożony z dwóch półkul, dwoje oczu, jeden nos z dwiema dziurkami, jedną szyję, jeden tors, dwie ręce, dwie nogi, liczne członki, jedno serce. Jednym z fundamentalnych błędów moralnych ludzkości był i jest „grzech pierworodny”. Grzech zaniechania posłuszeństwa Bogu-Stwórcy, Bogu-Ojcu. Wręcz wypowiedzenia tego posłuszeństwa i uległości wobec koncepcji etycznej upadłego anioła (anioła buntu) zwanego szatanem. Na samym początku rajskiego bytowania była tylko para ludzi: Adam i Ewa. Ktoś powie, że to nieprawda, że ludzi mogło być więcej. Jednak kierując się logiką stwierdzam co następuje: jest nas wiele miliardów ludzi na całym świecie, obecnie w dzisiejszych czasach. Idąc zaś w głąb historii ludzkości, we wcześniejszych czasach, było nas znacznie mniej, a na samym początku była tylko para. Najprawdopodobniej. Szatan domyśliwszy się większej słabości i podatności na manipulację u pra-matki Ewy, skusił niewiastę podpowiadając, że wbrew temu co Bóg-Ojciec mówił, owoce jakie znajdują się na drzewie wiadomości o dobru i złu są dobre do jedzenia i mają cudowny, wspaniały smak. Rozkosz dla oczu i podniebienia. Ewa uległa namowie diabła i potwierdziła, że to prawda. Zaraz też postanowiła namówić Bogu ducha winnego Adama do spożycia tegoż owocu. Adam uległ niewieście, przecież to ta, która powstała z żebra adamowego, ta, która miała być jego podporą życiową, pomocą w życiu. I stało się. Rozkoszny owoc utkwił w przełyku Adama. W anatomii nazywa się to „jabłko Adama”. Zaraz też poznali oboje gorycz porażki swego błędu moralnego: zrozumieli, że są nadzy i ukryli się, przed Bogiem-Ojcem. Konsekwencje grzechu pierworodnego ludzkość ponosi po dziś dzień. Ludzie mocno muszą się zastanawiać nad rozróżnieniem dobra od zła, a ponieważ czynią to wbrew Bogu, błądzą. 

       

      W Kościele Katolickim rozróżniono siedem błędów moralnych, siedem grzechów głównych. Pierwszym jest grzech pychy. W dawnych czasach zrozumienie grzechu pychy było takie same jak i obecnie. Nic nie zmieniło się w tym względzie wbrew stanowczym oponentom współczesnej, ateistycznej ideologii i zwolennikom tzw. „ewolucji moralnej” człowieka. Człowiek stawiał i stawia siebie w miejsce Boga. Kiedy indziej w ogóle neguje potrzebę wyznawania wiary, istnienia Boga, czy idei Boga, nauczania Kościoła Katolickiego czy szerzej rzecz ujmując chrześcijańskiego. To są sprawy zupełnie zbędne w jego życiu. Niepotrzebny balast. Jeszcze inni pyszałkowie zwalczają wszelkimi sposobami religie uważając je za szkodliwe względem idei „postępu” szeroko rozumianego. Stają się „apostołami” ateizmu. Jeszcze inni nie potrafią pogodzić cierpienia z miłosiernym Bogiem. To były i są oblicza pychy człowieczej.

       

      Drugim grzechem kardynalnym jest chciwość. Co wydaje się sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem, chciwcami są nie ci ludzie, którzy mają niewiele lub nic ale ci, którym nic nie brakuje, a nawet mają nadmiar bogactw. Zachłanność chciwców prowadzi ich na krawędź przepaści. Doprowadzają siebie do takiego stanu, w którym dopuszczają się kradzieży tylko po to aby więcej posiadać, ciągle coraz więcej. Niektórzy kradną dla dreszczyku emocji i partykularnej korzyści, dla rozrywki. Pieniądz, dobra materialne stają się dla nich nowym bogiem. Bywa i tak, że zaharowują się na kilku etatach, na granicy zdrowia fizycznego i psychicznego aby mieć... więcej, coraz więcej, ponad miarę. Inni udają ubogich, żebrzą choć na kontach bankowych mają miliony. Chciwość, zachłanność, żądza posiadania to oblicza tego grzechu.

       

      Trzecim grzechem głównym jest nieczystość. Szydercy mówią w tym miejscu o czystości cielesnej, o konieczności higieny całego ciała. Nie o to tu idzie. Chodzi o nieczystość w sensie moralnym. Nieczystość, która dotyka sfery intymnej człowieka ale nie tylko, także sfery umysłowej i duchowej. W dawnych czasach szczególnie nieczystymi byli ludzie chorzy na trąd, trędowaci; ich ciała puchły i stawały się nieczułe na ból. Egzystowali z dala od miasta w odosobnieniu. Słowo trąd nabrało znaczenia także w dzisiejszych czasach. Znaczenia pejoratywnego, odnoszącego się do wyrzutków społecznych. Trąd jako taki jest chorobą uleczalną ale trąd odrzucenia społecznego ma się całkiem dobrze. Do nieczystych uczynków należy zaliczyć te uczynki, które dotyczą sfery erotycznej. Wszystko to co pochodzi od erosa wszetecznego czyni człowieka nieczystym. Jeśli człowiek używa erosa do zabawy, rozrywki, uprzyjemniania sobie nudy, popełnia grzech nieczystości. Tak samo ma się rzecz jeśli idzie o sprośne myśli; ten kto je ma popełnia grzech nieczystości. Grzech grzechowi nierówny. Grzech nieczystych myśli to grzech lekki, a nieczysty uczynek z drugą osobą lub bez jej udziału to grzech ciężki. Grzech nieczystego uczynku to także grzech przeciw zdrowemu rozumowi, przeciw duchowi. Człowiek wiedząc co jest dobre, a co jest złe, co jest złym uczynkiem wybiera jednak zło. Dlaczego? Woluntaryści uważają, że o wszystkim decyduje ludzka wola, która często bywa w konflikcie ze zdrowym rozumem. Konsekwencje nieczystych uczynków bywają żałosne: choroby weneryczne potrafią się szerzyć jak epidemie. Do dziś nie znaleziono leku na AIDS. Dlaczego czynię zło, którego nienawidzę, a odwracam się od dobra, które kocham?

       

      Czwartym grzechem jest zazdrość. Świetną ilustracją grzechu zazdrości jest anegdota o dwóch gospodarzach. Jeden był dobrym gospodarzem, zaradnym i miał pięć dorodnych, mlecznych krów. Drugi był gospodarzem leniwym, mało zaradnym i miał tylko jedną jałówkę. Pan Bóg widząc niezadowolenie i rozżalenie ubogiego gospodarza posłał mu anioła. Anioł zapytał się nieudacznika co chciałby aby mu Pan Bóg uczynił? Czy chciałby mieć drugą, mleczną krowę? Ubogi i leniwy gospodarz odparł, że chciałby aby wszystkie krowy bogatszego gospodarza zdechły, że nie chce drugiej, mlecznej krowy. W najważniejszej księdze ludzkości znajdujemy podobną przypowieść o dwóch braciach: Kainie i Ablu. Ofiara Abla była miła Bogu-Ojcu, a ofiara, którą złożył Kain nie. To stało się przyczyną zazdrości Kaina do tego stopnia, iż posunął się do zabójstwa swego brata Abla. Innym przykładem zazdrości jest uczucie. Żona potrafi być tak bardzo zazdrosna o swego męża, że gdy tylko spojrzy na inną kobietę czyni jemu nie tylko wymówki ale wręcz awanturę. Podobnie mąż będąc zazdrosnym o żonę, traktuje ją jak niewolnicę, wiecznie podejrzewa o zdradę, o to, że ma kochanka. Taka zazdrość prowadzi najczęściej do rozkładu pożycia małżeńskiego,a nierzadko nawet do zbrodni. Ponieważ świat jest bogaty w formy, a i w treść niebiedny przykładów zazdrości można podać znacznie więcej i o znacznie większym stopniu komplikacji. Podłożem ich wszystkich jest jednak zawsze mniej lub bardziej skrywana zazdrość.

       

      Piątym grzechem głównym jest brak umiaru w jedzeniu i piciu. W starożytnym Rzymie patrycjusze i dostojnicy lubowali się w wystawnych ucztach, podczas których serwowano najróżniejsze, wymyślne potrawy, a wina i inne trunki lały się strumieniami. Kiedy wszyscy goście byli już tak bardzo najedzeni, że na potrawy nie mogli patrzeć, udawali się do stosownych pomieszczeń, brali pióra ptasie i łechtali gardła wywołując tym sposobem wymioty. Gdy opróżnili żołądki z całej treści pokarmowej wracali na dalszy ciąg uczty. W dzisiejszych czasach rozbuchanego konsumpcjonizmu mamy do czynienia z tymi samymi błędami postępowania. Ale nie tylko. Są osoby, które przeciwnie, mają chorobliwy tzw. „jadłowstręt psychiczny”. Nie tolerują w ogóle jedzenia i popadają w tak dalece posuniętą szczupłość, że wymagają leczenia w szpitalu. Powodem tego stanu rzeczy jest lansowana moda w środkach masowego przekazu, gdzie modele i modelki są bardzo i wręcz nienaturalnie szczupli.

       

      Szóstym grzechem głównym, któremu chcę poświęcić uwagę jest grzech gniewu. Podzieliłem go na grzech pospolity i niepospolity. Do pospolitych grzechów gniewu zaliczyłem takie jak furia spowodowana, czy lepiej mówiąc wywołana oburzeniem, u którego podstawy tkwi kłamstwo, fałsz, pomówienie, inwektywa. One to najczęściej wywołują prostą reakcję nawet agresji. Osoba o niskim poziomie kultury gniewa się w ten sposób. Osoba o wyższym poziomie kultury odwraca się od takiej osoby i zrywa wszelkie relacje interpersonalne. Dobrze jeśli na takiej reakcji kończy się ale nie zawsze tak bywa. Bywa i tak, że zagniewana osoba stara się zniszczyć, czy nawet unicestwić tego kogoś, kto stał się powodem gniewu. Jeśli jest wpływowa i na wysokim stanowisku może tego kogoś omotać taką siecią intryg i zależności, że wpędzi ją nie tylko w kłopoty ale nawet zaprowadzi do więzienia. Czy istnieje gniew w słusznej sprawie? Tak. Moim zdaniem gniew w słusznej sprawie należy do tych niepospolitych. Takim sztandarowym przykładem „świętego oburzenia”, „świętego gniewu” jest reakcja Jezusa Chrystusa w świątyni. Mesjasz sporządził bat ze sznurów, powywracał stoły kupców, handlarzy mamoną, lichwiarzy. Uczynił tak aby wypełniły się pisma prorockie lecz także dlatego, iż zabolało Jego, że z świątyni, przybytku Boga samego, ludzie uczynili „jaskinię zbójców”. Swoje brudne interesiki uskuteczniali w miejscu do tego nieprzeznaczonym. Grzech „świętego oburzenia”, „świętego gniewu” nie stanowi w istocie swej grzechu ciężkiego, gdyż wynika z cnót teologicznych, rozgrzeszających grzesznika. Do niepospolitych grzechów gniewu należy także gniew z powodu ewidentnej niesprawiedliwości, wadliwego podziału dóbr, braku solidaryzmu społecznego, kiedy jedna, uprzywilejowana grupa społeczna czerpie korzyści z niesprawiedliwego systemu, ustroju, kosztem najbiedniejszych. Można wtedy mówić o tzw. „grzechu strukturalnym”.

       

      Siódmym grzechem, na który zwracam uwagę jest grzech lenistwa. Podzieliłem go na trzy wymiary: grzech lenistwa fizycznego, lenistwa duchowego i lenistwa umysłowego. Z lenistwem fizycznym mamy do czynienia nie tylko na płaszczyźnie higieny osobistej, dbania o czystość własnego ciała czy otoczenia, w którym najczęściej przebywamy ale mamy do czynienia z lenistwem, gdy brzydzimy się wykonywaniem jakiejkolwiek pracy fizycznej. Jesteśmy leniwi fizycznie także wtedy, gdy nie klękamy do modlitwy porannej i wieczornej, gdy zniechęcamy się do odmawiania takich modlitw, jak na przykład „różańca”, gdy zaniedbujemy posty (wstrzemięźliwość od niektórych pokarmów), nie dbamy o właściwe relacje interpersonalne z przyjaciółmi, zniechęcamy się do pielęgnowania przyjaźni w rzeczywistości poza wirtualnej. Lenistwo duchowe, moim zdaniem, polega na zniechęcaniu się (lub zaniechaniu) do „mycia własnej duszy” z błędów moralnych, które obciążają nasze sumienia; człowiek leniwy duchowo będzie unikał np. konfesjonału, jak diabeł święconej wody. Lenistwo duchowe wiąże się z lenistwem umysłowym. Nie chce się „marnować czasu” na analizę własnego sumienia pod kątem tego co je obciąża i przytłacza ducha. Wymówki mogą mieć przeróżne formy: od rzekomej „straty czasu” poczynając, a na byciu człowiekiem postępu (naukowo-technicznego, moralnego), który nie „babrze się” w coś tak archaicznego, kończąc. Lenistwo umysłowo-duchowe potrafi odciągnąć człowieka od dobrej, prawdziwej i pięknej lektury wartościowych publikacji, filmów czy muzyki. Na ogół człowiek leniwy wybiera najprymitywniejszą „rozrywkę” o tyle, o ile rzeczywistość w jakiej żyje, prędzej czy później, zmusi go do tego. Łatwiej jest zaniechać trudu samodzielnego przemyślenia zjawisk, które nas dotyczą, niż w samotności podjąć się gruntownej analizy skomplikowanych relacji człowieka z człowiekiem, czy człowieka z siłą wyższą (naturą, losem, Bogiem). Inną formą lenistwa umysłowo-duchowego stanowi zaniechanie obowiązków wynikających z przynależności do określonej grupy społecznej, zawodowej, wyznaniowej. A inną formą lenistwa jest lenistwo serca, o którym warto wspomnieć. Serce ma swoje racje, których rozum nie zna. Łatwiej jest nam miłować to co jest niegodne miłowania, a trudniej to co jest wartościowe, warte miłowania. Łatwiej jest miłować sercem niskie instynkty, odruchy, niskie namiętności niż wzniosłe ideały Miłości. Łatwiej i prościej jest miłować bliższą ciału koszulę niż wróble na dachu. Dlaczego czynię zło, którego nienawidzę, a odwracam się od dobra, którego pragnę?

       

      Oczywiście „błędów moralnych” lub jak kto woli, grzechów, można doliczyć się znacznie więcej niż te, które wymieniłem powyżej ale na te właśnie chciałem położyć szczególny nacisk.

       

       

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...