Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

No, widzę, że dyskusja, jak się patrzy :)

Ja oczywiście rozumiem, jaki symboliczny sens miało poświęcenie się Chrystusa. Ale pojawia się pytanie: czy trzeba było w ten sposób, czy to cierpienie, biczowanie, to był naprawdę najlepszy z możliwych przykładów? Za tym przykładem poszedł Maksymilian Kolbe, ale i poszli za nim, ceniący właśnie cierpienie, średniowieczni asceci, szukający bólu i cierpienia niejako na siłę. A także ludzie, którzy uważali, że skoro Bóg umarł za nich, to oni umrą za Boga - na przykład na świętej wojnie. Oczywiście Bóg nie jest odpowiedzialny za ludzkie wypaczenia - ale można się zastanowić, co by było, gdyby przykład był inny.

Wyobraźmy sobie na chwilę, że jednak można inaczej: Chrystus chodzi, naucza, dokonuje cudów. Ma też dzieci, rodzinę, pracuje w polu, żyje biednie, ale uczciwie. Starzeje się, doskwierają mu korzonki, gruźlica, długie noca kaszle sucho i dławi się. Być może trudniej mu już nauczać; może ma raka krtani i problemy z mówieniem? Może doznaje najgorszego z uczuć: wie, że chciałby coś przekazać, ale ciało już mu na to nie pozwala? Mimo to jednak żyje i stara się żyć i umierać godnie; nadal rozwija się w duchu humanizmu, uwielbienia tej człowieczej w sobie cząstki. Patrzy na świat pogodnie do ostatnich dni: i właśnie tę spuściznę, uwielbienie życia ponad wszystko, uwielbienie płodności, gatunku, radości, pokoju, pogodny uśmiech pozostawia po sobie.
Gdy wyobrażam sobie Boga takiego, jakiego bym chciał - to właśnie tak go widzę. Nie potrafię tego logicznie uzasadnić, być może rzeczywiście jest to mój egoizm, moja chęć błogości na wszystkich płaszczyznach. Ale taki mam obraz życia na obraz i podobieństwo.

Na szczęście nie palą już na stosie za przekonania :)
Pozdrawiam, Michał

Opublikowano

Myśli Pan, Panie Antoni, (albo Michale, jeśli mogę), że nie ma takich ludzi, którzy żyją tak, jak to Pan chciałby, aby Bóg tak żył? Ten pański opis pasuje jak ulał do naszego Ojca Świętego, a przecież, jestem pewny, że o wielu ludziach to samo można by powiedzieć. Oni kaszlą, mają reumatyzm i wszystkie choroby świata. Papież miał to "szczęście", że był papieżem, i dlatego znaliśmy go wszyscy i o wszystkim (prawie) wiedzieliśmy. A święci? Ilu z nich żyło cierpiąc normalnie, jak najzwyklejsi ludzie, bo przecież takimi byli...
Przecież cały fenomen wiary polega na tym, że wierzymy w Boga, a nie w człowieka, że ufamy Bogu, a nie człowiekowi... A jeśli ten Bóg stał się człowiekiem, to tym bardziej... Tylko wśród tych wszystkich śmierci świata ta Jego miała znaczenie absolutnie niezwykłe... Bo z miłości do człowieka.
"Miejcie wiarę dzieci" - i po cóż nam, ludziom wnikać w to, czy Bóg postąpił dobrze, czy źle? Gdybyśmy odkryli Jego zamiary, postawilibyśmy się na równi z Nim, a to już jest bałwochwalstwo i pycha!
Ale pytać możemy i nawet musimy, przecież wątpliwości umacniają wiarę...

Napisałeś -
>>

Co to by było, gdybyśmy to my wyobrażali sobie Boga na swoją miarę i obraz. My mamy Go przyjąć takim, jakim jest - a jest przecież doskonałością Miłości... Cały dramat dzisiejszego świata polega na tym, że człowiek chciałby, aby jego zasady były zasadami boskimi, nie na odwrót... i cóż więcej...?

Ale co ja Ci tu się wymądrzam, kończę i - pozdrawiam Piast

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @hollow manTo jednak mistrzostwo świata, napisać trzy linijki, i można rozbierać na kawałki i romantycznie, i lingwistycznie, i psychoanalitycznie... A gdyby tak to połączyć?   Signifiant - pasuje mi na pierwiastek męski, signifiié - żeński. Ale nie wiem, dlaczego tak. Wiesz co, lepiej mnie dzisiaj nie czytać ;)  
    • @vioara stelelor de Saussure... ojciec Lacana. być może ten kierunek też jest ciekawy. Ale tu jednak po jungowsku.  @bazyl_prost ale znaczy!
    • lubimy fikcję  uprzejmości  a prawdziwy świat  mija nas   poszukiwanie siebie w sobie  odkrywanie tego co życie pokazuje enigmatycznie    to droga do ... ... bo życie ty ja my tyle się może zdarzyć    a my żyjemy tym co serwują    czekamy czekamy na    już...   już się nie zdarzy   2.2026 andrew   
    • Stoję pod tym drzewem, co wtedy. W niemodnym garniturze i w krawacie uwiązanym krzywo. I stoję spragniony miłosnego chleba: a nuż coś z tego wyniknie?   Pod tym cieniem skrzydlatym i bystrym od oddechów letniego popołudnia, od wietrznych westchnień oczekiwania.   I czekam, jak czekałem wtedy. O tej godzinie, w której gołębie i wróble... I ptaki inne. I inne…   I kwiaty różane, których woń, aromat i barwa…   Otwarły się szeroko, zdziwione tym upojeniem słodkim.   Wiesz, czekałem długo. I czekam nadal. Tutaj. O tej godzinie sennej. Na wpół-wieczornej i tkliwej.   W liliowej poświacie obłoków. W tej dolinie słońca i mgnień utajonych, i trawy.   A kiedy przyjdziesz umówiona… Bo przyjdziesz, prawda?   A więc, kiedy dostrzegę ciebie w oddali z kosmykiem włosów przesłaniającym ci twarz, bo dzisiaj wiatr tak jakoś plącze gałęzie, szeleści. I chwieje, tarmosi…   Wtedy podejdę do ciebie w tej niepewności okrutnej: czy ty, czy ty…   Lecz najpierw podejrzę w utajeniu i ciszy.   Ciebie.   Więc patrzę jak patrzyłem wtedy. I napatrzeć się nie mogę.   Gałązka muska mnie po skroni, łaskocze, kiedy rozchylam czujnie wiotkie łodygi krzewu, co znienacka stanął tuż przede mną.I widzę liście i płatki, i sok lepki tworzący białe ślady.   I cień wąski między mną i tobą. Tej gałązki między nami.   Po którym przejdę, jak po kładce nad strumieniem rwącym.   Dużo tu światłocieni, ostrego chiaroscuro. I tej jakiejś cichej melancholii, której szum aż nadto tężeje w sześcianach powietrza, których ciepłe wargi przypadają do moich warg spragnionych.   Do twoich.   Czujesz? Właśnie gładzę twoją twarz przypadłą do mojej,   A twoje włosy, a twoje... Kładą się miękko pod dotyk moich palców przeczesujących czule...   Portugalczycy nazywają to „Cafuné”.   Ty wiesz. I ja wiem.   Nasze słowa. Wszystko to, co chcieliśmy sobie powiedzieć, powiedzieliśmy w poświacie księżyca, co spływa teraz smugą srebrną. perlistą.   A więc to już tyle upłynęło czasu? To już tak późno?   Nie. Proszę! Nie odchylaj głowy, nie oddalaj zmyślnych ust!   Choć wówczas odsłonisz swoją gładką szyję. A wtedy moje usta chciwe… A wtedy moje szepty na twojej drżącej skórze...   Zostańmy tak. Jeszcze.   Choć jeszcze…   (Włodzimierz Zastawniak, 2026-02-05)      
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...