Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Wolno po cichu spacerują ciemne zaułki
stare kamienice odrestaurowane czarnym cieniem
wyglądają przez szklaną zasłonę szukając ścieżki
po której wyjść mogą i wrócić ściskając ze strachem
życie

w zapomnianej spelunie zataczają się brudne
ociekające papierosowym dymem robocze kombinezony
przelewając w usta niespełnioną przyszłość
snują opowieści o wielkich podróżach
po kredytowych zeszytach zatęchłych barów

gdzieś niedaleko w przerdzewiałym kontenerze
potargany płaszcz odkręca pustą butelkę
szukając na dnie uśmiechu z dzieciństwa
w ciemnych uliczkach małego miasteczka
pełzną duchy szczęścia raniąc własne marzenia

Opublikowano

Jest w tym wierszu taka lumpenproletariacka liryka
- poszarzała, znużona, zarobiona i zapita.
Atmosferę on ma. Ale nie sposób nie zauważyć, że większość
sformułowań i metafor nie grzeszy oryginalnością.
Ogólnie jednak na plus, zwłaszcza za "opowieści
o wielkich podróżach po kredytowych zeszytach barów".
Pzdr:)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • „Pracowity Krecik” Choć pyszczek ma delikatny, zwały ziemi nim przepycha, swym noskiem żółto-szkarłatnym w norce swobodnie oddycha. Przykucam, słucham jak sapie nieopodal kretowiska. Chrobocze, powietrze łapie, przysłuchuję się mu z bliska. Gdy się ruszę – on przestaje, czujny na dźwięki naziemne. Tak udaje, że go nie ma, że uciekł w tunele ciemne. Gdy zostanę tak w bezruchu, Krecik do pracy powraca. Słyszę, natężając słuchu, jak w kopaniu się zatraca. Nagle znienacka spod ziemi aksamitnym błysnął czołem. Ryjek mu się w słońcu mienił, więc ja jak wryty stanąłem. Mruga oczkami małymi, bo światło go nieco razi. Wraca więc szlakami swymi, tam gdzie jasność mu nie włazi. Zsuwając się do ciemności, do swej bezpiecznej otchłani. Chrząkając jakby ze złości – nie pragnie ludzkiej kompanii. Tam, w labiryntach z korzeni, w spiżarni pełnej przysmaków, w ciszy i cieniu się mieni aksamit jego kubraków. I zasypia na posłaniu, z dala od pogoni ludzi, marząc o wielkim kopaniu, gdy szum świtu znów go zbudzi. -Leszek Piotr Laskowski
    • @Wiechu J. K. Podziękowania: -----------> @Berenika97, @iwonaroma, @Rafael Marius, @Leszczym, @Charismafilos, @Posem i @APM :)))))))
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Ale teraz już wiesz. To dosyć znany motyw.    @Berenika97 Bereniko, ani mnie, ani Jacka nie było na ławeczce, czereśni też nie było. Muszę się usprawiedliwić, bo jeszcze miotłą oberwę od kogoś, kogo bardzo lubię.  A Jacek maluje akt z pamięci, ja to wiem - a później jest połajanka dla modelki. Ufff...  
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      To jeszcze lepiej dla tych brzydkich, mog ąwidać zaskoczyć:). M
    • @huzarc   prawda tu pulsuje jak kod, pamięć jak strumień cyfr, a język wiersza jest jednoczesnie chłodny i sakralny !   piękna medytacja nad tym, co zostaje, gdy słowo przestaje ranić .      
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...