Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Wspaniałe wspomnienia
jedyne chwile,
które na zawsze utkną
w mej pamięci
Każdy uśmiech zamknięty
w jednym spojrzeniu na zasuszone chwile

Ciemne płatki,
niczym otchłań czasu
Dzieląca mnie od przeszłości...
Przypominają mi kruchość i delikatność
ludzkiego życia
które może zniszczyć jedno słowo...

Zasuszone kolce
Niczym łzy wylane
w bólu i cierpieniu
otarte chusteczką najbliższych
smutne oczy rozweselane
przez uśmiech ukochanego

Suche liście,
powyginane we wszystkie strony
niczym ciało wyginające się
w nieustającym cierpieniu,
piękny widok gór na pocztówkach
od nieznajomych

Wszystko to powoduje lawinę wspomnień
wylewającą się w jednej chwili
z mojego umysłu....
Jeżeli chcecie ją poznać
Zasuszcie róże....
one tylko wspomnienia dają...

Opublikowano

nieudana miłość? piszesz o tym co czujesz?
jeżeli tak to mi się spodobało :)

jeżeli nie to też mi się spodobało :) ale tylko wiersze odzwierciadlające uczucia dla mnie sie liczą :)


pzdr, Y

Opublikowano

nie nie i jeszcze raz nie

"Wspaniałe wspomnienia
jedyne chwile,
które na zawsze utkną
w mej pamięci"
==> wszystkie te frazy opisują jedno i to samo, więc po co zanudzać czytelnika

później trzy frazy zbudowane na schemacie porównań NICZYM NICZYM NICZYM

"Niczym łzy wylane
w bólu i cierpieniu" ==> słowa wręcz pospolite, zero oyginalności

"powyginane
ciało wyginające się" tu aż się prosi o synonim


"lawinę wspomnień
wylewającą się w jednej chwili
z mojego umysłu...." - to chyba oczywiste że wylewają się z umysłu a nie np. z kranu


generalnie tekst fatalny i radzę więcej czytać czytać czytać a na pewno za kolejnych X wierszy będzie lepiej

więc czekam na następne, a tym razem zdecydowanie na nie


pozdrawiam

  • 2 tygodnie później...

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • podnoszę z ziemi  krągłą butelkę coca coli    nie miałem z tobą  żadnego uniesienia  już od roku    lody puściły  jestem na medal nie słodzę       
    • @piąteprzezdziesiąteDziękuję :)
    • @piąteprzezdziesiąte Twoja wypowiedź to już prawie wiersz ;) dziękuję, zawłaszcza to z synestezją mi się spodobało - dokształciłem się ;)
    • Jeże się jeżą. A pan? Ja też się jeżę. Popatrzyła i odparła: nie wierzę.   Od kiedy patrzę — włos się we mnie jeży, jak gdyby tłum jeży ulicą bieży.   Od kiedy tor w Jeżowie już leży, w Makowie pozbyli się jeży.   Skróci się teraz kolejka do Maka w Makowie…   Od kiedy stacja powstała w Jeżowie, jeże mają tam stania zakaz.   Stoją teraz na straży dwa jeże, którym nie chciało się jeżyć do Maka.
    • Irenka z Rzekunia    Pochodzę z biednych, ale głęboko religijnych Kurpiów, z okolic Rzekunia. Było nas czworo w domu: ja, moja młodsza siostra Danka oraz dwóch braci – Mietek i Jerzyk. Nasz najstarszy brat, Irek, wpadł pod pociąg i zmarł w dzieciństwie. To po nim dostałam imię Irenka. Matka na starość uciekała z domu i próbowała dojść na piechotę pod Ostrołękę. Miała samotne życie oraz trudny i nieprzyjemny charakter. Taka była Bronka. Nic dodać, nic ująć.   Mietek był światowcem i ulubieńcem rodziców. Ukończył dobre studia na kierunku elektryka, realizował poważne projekty na szeroką skalę i ostatecznie wyjechał do Stanów, by pracować dla Forda.   Z kolei Jerzyk słuchał matki i chciał przejąć rodzinne włości. Kiedy jednak zakochał się w dziewczynie, matka nie poparła tego związku. Jerzyk podupadł. Gdy zabroniła mu dostarczania obowiązkowych dostaw dla komunistów ("nie ma mowy, nie jesteśmy chłopami, nie płaciliśmy nikomu danin"), kilkukrotnie został przez nich dotkliwie pobity. Była to kropla, która przelała czarę goryczy. Nie chcę rozwijać tego wątku zbyt głęboko, by nie wyrządzić sobie szkody. Lata pięćdziesiąte bis mamy także dzisiaj.   W trudnych czasach ratowało nas to, że z Danusią byłyśmy ze sobą bardzo blisko. Razem poszłyśmy do Studium Nauczycielskiego. Ja skończyłam historię, a Danka nauczanie początkowe. Życie umilały nam słodycze, bo tata, który był kolejarzem, miał dużo kartek na  wyroby czekoladowe, więc kupował nam kruszony blok.   Tak przetrwałam okres okołowojenny i założyłam rodzinę z Jerzym. Jeździliśmy od miasta do miasta na Warmii i Mazurach, walcząc jako nauczyciele z analfabetyzmem. Życie było wtedy niezwykle ciężkie. Wynajmowaliśmy izby w wiejskich chatach, początkowo bez elektryfikacji i bieżącej wody. Uczyliśmy tak, jak to pokazywano na dawnych filmach – wbrew temu, co twierdzą niektórzy zagorzali konserwatyści, nie wszystko było wtedy kłamstwem.   To były czasy naszej młodości. Chodziliśmy na ryby, jeździliśmy na motorach, a Jurek w plenerze szkicował. Z rana zabieraliśmy termos z kawą zbożową, kanapki z jajecznicą i ruszaliśmy w drogę. Dla niektórych to były znienawidzone lata pięćdziesiąte i jest w tym sporo racji, ale po co po raz kolejny lać wodę na młyn?
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...