Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

A dlaczego Bóg jest duchowy? Może jest czymś, co nie jest ani duchem, ani materią.To tylko dywagacje. Dowodów brak. Przecież żyjemy dopiero w XXI w. Filozoficzne dowody są wynikiem przemyśleń ludzi (!) a nie obserwacją zjawiska. Dla ateisty nie będzie żadnym dowodem każdy wywód filozoficzny uzasadniający istnienie Boga, a wierzący człowiek nie potrzebuje dowodów, bo jego największym dowodem jest jego wiara.
Panie Sceptik! Jestem deistą, ale nie obrażam nikogo wierzącego. Głęboka wiara nie jest odniesieniem do średniowiecza. Podziwiam Pana pewność siebie. W dyskusji nie można z góry zakładać, że przeciwnik nie ma racji. Po co wówczas dyskutować? Powtarzanie poglądów innych (filozofów) może być błyskotliwe, ale czy zawsze racjonalne? Lepiej byłoby, aby Pan spróbował coś przekazać ze swoich przemyśleń. Wtedy dyskusja byłaby ciekawsza.
Kartezjusz nie udowadniał, że tylko wątpienie jest oznaką myślenia, on udowadniał, że myślenie jest nieodzowną częścią istnienia człowieka. Wierzący i niewątpiący człowiek nie musi być niemyślącą istotą jak Pan zasugerował Panu Krisowi.
Pozdrawiam Komentujących
Marek Wieczorny

Opublikowano

W wierze w Boga nie widzę nic złego - ale w wierze, a nie w próbach jej rozumowego uzasadniania, te będę zawsze piętnował.
Jeśli kwestie istnienia Boga położymy na karb wiary, a nie metafizyki pretendującej do miana logiczności i rozumowości, wówczas dyskusja jest zupełnie inna. A właściwie - nie ma jej wcale, bo w kwestii wiary nie sposób nikogo do swoich poglądów przekonać. Osobiście wierzę, że świat jest jednolicie materialny - wliczając w to wszelkie konsekwencje takie jak brak duszy nieśmiertelnej i życia pośmiertnego. Oczywiście mogę na to przytaczać argumenty, jednak nie mają one sensu, gdyż kontrargumenty spirytualistów są równie silne, czyli - żadne. Takie jest moje podwójne stanowisko, skoro pan pytał - agnostyczne jeśli chodzi o rozważania rozumowe, materialistyczne - jeśli mówimy o sprawach wiary.

Co do poszukiwania prawdy - wierzę, że filozofowie ją odkryli. Jednak nie jeden filozof - prawda leży w syntezie dorobku wielkich myślicieli. Niemniej jednak tego, jak tej syntezy odpowiednio dokonać - nie wiem i na pewno nigdy się nie dowiem. Dlatego właśnie studiuję filozofię - by gruntownie poznać poglądy innych filozofów. I ręczę, że w dzisiejszym swiecie jednostka chocby najbardziej kreatywna niczego przełomowego już w kwestiach metafizycznych nie dokona - co inneo w logice, epistemologii i psychologii - te wydają mi się naukami wciaż otwartymi.

panie Marku, jeśli interlokutor zaczyna dyskusję od sformułowania: jesteś 100 % przykładem że pozim dzisiejszych szkół zasadniczych jest żenująco zdołowany, wówczas nie mam innego wyjścia jak z góry założyc, że dyskusja z nim nie ma sensu i przejść z pozycji "otwartej" na poglądy rozmówcy do pozycji wobec takowych zamkniętej. I tudno chyba nie przyznać mi racji. To, co toczę z Krise nie pretenduje do miana dyskusji - mam z kim dyskutować.

Co do pańskiego deizmu - również pewien czas stałem na stanowisku deistycznym, później jednak wydało mi się nienajlepszym kompromisem. Aczkolwiek "deizm" (piszę w cudzysłowie nieprzypadkowo) w wydaniu arystotelesowskim (bóg jako nieruchomy poruszyciel) jest rozwiązaniem, zdaje sie, wcale racjonalnym, zwłaszcza z perspektywy przyrodnika, jakim był Arystoteles.

Pozdrawiam - z pozycji otwartej :)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




Zgodzę się z panem Markiem.

A poza tym ludzie nie poznali dokładnie siebie, a już biorą się dyskutować na takie tematy. Większość nie zna nawet tego, co ich otacza, a chce wyskoczyć poza swój ograniczony intelekt. Ograniczony - i to każdy. I proszę nie zapominać o względności wszystkiego w świecie.
(Co do filozofów, większość z nich nie mogła poradzić ze swoim życiem, więc pozwolę sobie wątpić w ich mądrości.)
Zawsze może przyjść taka chwila, że wszystko, co przez tyle lat było prawdą, stanie nieprawdą, i wszystko przyjdzie się uczyć od nowa.

Nie zapominajcie też, że fizyka i wszystkie jej odmiany są naukami otwartymi. :)
Powodzenia w dyskusji.
Opublikowano

Zupełnie nie rozumiem ludzi stojących na stanowisku: "Filozofów nie ma co słuchać, bo oni sobie sami w życiu nie potrafili poradzić, a poza tym wszystko jest względne". To trochę tak jakby powiedzieć: "Ja tam nie oglądam polskich piłkarzy, bo grają jak lebiegi, ale Żuraw ostatnio świetna bramkę strzelił". Zwłaszcza nie rozumiem tego stanowiska w świetle całej dyskusji i tego, co powiedziałem. Zresztą - jeśli ktoś uważa, że filozofowie gadają bzdury, to nie pozostaje mu nic jak usiaść i napisać wszystko po swojemu, nie pokrywając się z żadnym z wielkich myslicieli.
Ja mówiłem o otwartych gałęziach filozofii. Fizyka w pańskim rozumieniu - czyli zapewne jako przyrodnicza nauka empiryczna używająca jezyka matematyki - dawno już odłączya się już raczej od filozofii. Co innego fizyka aprioryczna (która zwykle wyprzedza empiryczną), ale ta jakoś niepokojąco się zbliza do metafizyki...

BTW: Nieprawda piszemy razem.

Opublikowano

Panie Sceptyku!
Zgadzam się, że nie istnieje merytoryczna dyskusja na temat istnienia Boga, jeżeli jednym z dyskutujących jest sceptyk, a drugim jest osoba bardzo wierząca. To podkreślałem w swoich wypowiedziach. Tak z jednej jak i z drugiej strony nie ma argumentów, które mogłyby jedną ze stron przekonać. Więcej prawdopodobna może być zmiana zapatrywań ludzi niewierzących (młodych) po dojściu do odpowiedniego wieku, kiedy widmo odejścia sprawia potrzebę przedłużenia życia, a to daje wiara w nieśmiertelność duszy.
Co do deizmu, to wolę określenie Stwórcy jako Wielkiego Zegarmistrza jedyny raz nakręcającego maszynerię Świata, i który nie smaruje trybików, ani momentami nie dodaje piaseczku do tego bardzo wrażliwego mechanizmu. Parafrazując znane powiedzenie napiszę: niech wszystko samo się kręci.
Pozdrawiam
Marek Wieczorny

Opublikowano

Panie Sceptyku!
Początkowo deiści, jak Panu wiadomo, utożsamiali Boga (ducha) z dającym początek, ale również z czymś, co istnieje w każdej cząstce Wszechświata... i w każdym z nas. Trudno więc mówić o Wielkim Zegarmistrzu w odniesieniu do Spinozy. Pierwszym, który użył podobnego określenia (Zegarmistrz Świata) był Cycero. Dosłownie określił tym mianem Wszechświat. Boga, jako Zegarmistrza Świata, nazwał teolog William Paley. To Bóg kieruje, jak pisał, tym wielkim zegarem, wielką maszynerią i czasem musi go wyregulować. Ja odwróciłem jedynie tok myślenia i napisałem, że moją dewizą jest początek wszystkiego dany przez Stwórcę, a wszystko po nim jest we władaniu Natury i zachodzących w niej zjawisk. Tylko to daje mi poczucie wartości moich zachowań, będących tylko zależnymi ode mnie. Tak przynajmniej rozumiem wolną wolę. I to było powodem tej metafory z oliwą (smarem) i piaskiem... i Wielkim Zegarmistrzem.
W zakończeniu odniosłem się do słynnego powiedzenia „A jednak się kręci”.
Pozdrawiam
Marek Wieczorny

Opublikowano

a może powinniśmy uwirzyć aby zrozumieć i zrozumieć aby uwierzyć

a może są na świecie rzeczy o których sie filozofom nie sniło ??

pozdrawiam ze stanowiska .... nr 5 ;-)
odprawa paszportowa za 20 min.
wracam za dwa tygodnie , no chyba ze mnie gdzieś po drodze szlag trafi
ale o tym wie tylko Pan Bóg

he he


kop

Opublikowano

Prosto uważam, że jeśli któryś z filozofów coś stwierdził, to nie znaczy, że tak jest napewno.
Więc dla mnie myśl jednego autorytety nie może być jedyną. Poza tym spotykałem wiele mądrych myśli i wypowiedzi, które choć są odmienne, mają swoją prawdę. Przypuściłbym, że w połączeniu z wszystkimi innymi mogłyby stanowić część jednej wielkiej prawdy, której ludziom (w takim tempie) nigdy nie odnaleźć.

Co do tego Zegarmistrza, też tak myślę, że świat raz został stworzony ze swymi prawami (fizyki, psychologii i wszystkimi możliwymi) i teraz prosto jest. Zgadzam się z panem Markiem, co do wolnej woli. I myślę, że ludziom pozostaje badać ten wszechświat, który jest jedną całością. I tylko wierzyć w idealność tego stworzenia.

P.S. Prawie na każdym kroku niech nawet w tej fizyce, znajduję conajmniej dwa udowodnienia: 1) Ograniczoności ludzkiego rozumu 2) Istnienia Wyższej Siły (możno nazwać nawet - Programisty, który wszystko zaprogramował.)

(Mogę podać przykładów)

Opublikowano

Spinoza tak rozwiązywał dualizm ducha i materii: że wprawdzie nie mają punktów wspólnych, ale są jak dwa idealnie wyregulowane i zgodne zegary - stąd myślałem, że to od niego bierze początek ta matefora (choć oczywiście z deizmem Spinoza niewiele miał wspólnego). Tak czy inaczej - dziękuję za wyczepującą informację, chętnie się dowiedziałem!
Pozdrawiam.

Opublikowano

Krzysztofie - czytaj proszę uważnie, czyż ja parę postów wyżej od ciebie nie napisałem, że szukam prawdy w syntezie myśli filozofów?

Przeczysz sam sobie - najpierw piszesz, ze wszystko jest względne, potem, że prawa "filozofii, psychologii i wszystkie możliwe" zostały narzucone odgórnie, czyli są bezwzględne. Już nie mówiąc o tym, że twierdząc "wszystko jest względne" cytujesz nie jednego, ale dziesiątki myślicieli, jednocześnie przyznając im rację, której - jak twierdzisz - filozofowi przyznać nie sposób...

Opublikowano

Tak uważam, że wszystko jest względne, a jednocześnie stanowi jedną prawdę, raczej część tej prawdy. A co do filozofów, nie podoba mi się, że oni rozważając twierdzą, choć wprawdzie mogą robić jedynie przypuszczenia. Mówiąc, że wszystko jest względne, na myśli mam własne dowody tej względności, choć oczywiście zawdzięczam myślicielom za pojawienie się takich rozważań. Także gotów jestem uznać swój punkt widzenia za błędny, jeśli zrozumiem, że jest bardziej doskonały wariant.
Jeśli pan zrozumiał, że całkowicie osądzam filozofów, to przepraszam, nie udało mi się dokładnie sformułować swoją myśl.

Mam pytanie co do dualizmu. Jeżeli duch i materia nie mają punktów wspólnych, a człowiek jest istotą duchową i materialną, to każdy człowiek jest jakby "podwójny"? I czy możno tak sądzić, że stąd człowiek ciągle znajduje się w stanie nipokoju?

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Migrena  Dobry wiersz. Pozdrawiam.    
    • @KOBIETA  Wieża Eiffela to matematyczna ekspresja miłości, wygrywa siłą ducha, toczy się pomiędzy kochankami, jak błyskawica. Pozdrawiam serdecznie :)
    • Tam gdzie milczące aniołów posągi, Obejmują spojrzeniem swym dumnym, Rozległe panoramy miast średniowiecznych, Spoglądając wymownie ku horyzontowi,   Tam gdzie przecudne aniołów twarze, Wykute w drewnie, piaskowcu, marmurze, Niekiedy szczerym złotem pokryte, Niekiedy miejscami nadkruszone…   Nad krajami Grupy Wyszehradzkiej, Niosą się niesłyszalne szepty anielskie, Rozbudzając nasze uśpione emocje, Czule dotykając naszych serc,   A każdy taki anielski szept, Dla wielowiekowych tradycji jest hołdem, Przez niezliczone hufce niebiańskie, Z nabożnością złożonym ufnie…   Gdy w samym sercu Europy, Ludzie z dziada pradziada pobożni, pracowici, Składając wieczorami ręce do modlitwy, Ofiarowują Bogu ufnie trudy codziennych dni   W czterech krajów zacisznych zakątkach, Gdzie z każdego kąta spogląda historia, Da się posłyszeć i szept anioła, Mówiący o tym co zatarł czas.   W sercu Europy cztery dumne narody, Wierne pozostając swych ojców tradycji, Dla świata całego przykładem są wymownym, Szacunku do ojczystych korzeni,   Polacy, Czesi, Słowacy i Węgrzy, Dumni, szlachetni, niezłomni, Przez dziesięciolecia sowietyzacji się oparli, Przykładem dziś będąc dla całej ludzkości…   Dziś gdy w mroku globalnego bezprawia, Tli się Grupy Wyszehradzkiej idea, Niczym z jednego złoconego świecznika Czterech świec płomieni jasny blask,   Niegasnącemu zacieśnianiu więzi, Pomiędzy czterema bliskimi sobie narodami, W cieniu wielowiekowej pobożności, Z niebios błogosławią dziś anioły…   I od piaszczystych plaż Pomorza, Poprzez tonące w chmurach szczyty Tatr, Przez zabytkowe rynki czeskich miast, Po urokliwe kawiarnie w budapesztańskich zaułkach,   W każdym z krajów Grupy Wyszehradzkiej, Pośród zwyczajnej codzienności szarej, Szepty anielskie da się posłyszeć, Wlewające w serca otuchę…   Gdy w starych drewnianych kościołach Podlasia, Przesuwają rozmodlone staruszki paciorki różańca, Wyszeptując cicho modlitw swych słowa, Wypraszając swym rodzinom obfitych łask,   Bacznie przysłuchujące im się anioły, Gdy mrok ziemię otuli, Zanoszą je wszystkie przed tron Boży, By wysłuchania i spełnienia doczekały…   Gdy pośród licznych mazowieckich wiosek, Gdzie od lat wciąż niezmiennie Przeszłość z przyszłością nierozerwalnie splecione, Wyznaczają kolejnych dni bieg,   Stare pobożne gospodynie, Swych prababek zwyczajem, Starannie naostrzonym nożem, Czynią znak Krzyża na chlebie,   Także identyczny Krzyża znak, W blasku jasnego poranka, Kreśli niewidzialna dłoń anioła, Błogosławiąc wierne Bogu domostwa,   By codzienny prosty posiłek, Okraszony anielskim błogosławieństwem, Smakował niczym dania najwyszukańsze, Na niejednym królewskim dworze…   Gdy o poranku krakowskie kwiaciarki, Zaplatając kolejne bukietów wiązanki, Wymieniają między sobą uprzejmości, Często przyodziane w ciepłe uśmiechy,   Pośród trzepotu gołębich skrzydeł, Gdy w skupieniu wsłuchamy się w ciszę, Da się czasem słyszeć anielski śmiech, Strun naszej wrażliwości dotykający czule.   A gdy z wieży gotyckiego Kościoła, Pośród gwaru Starego Miasta, Ku wszystkim czterem stronom świata, Hejnału Mariackiego niesie się melodia,   Czasem i podniebne anioły, Pod nieboskłonem skrzydła rozpostarłszy, W skupieniu wsłuchają się w jej dźwięki, Skrycie roniąc niewidzialne swe łzy…   Gdy w skupieniu prascy zegarmistrzowie, Z pieczołowitością reperują zegary stare, Od lat niezmiennie całe swe serce, Wkładając z czcią w codzienną pracę,   Niekiedy niewidzialne anioły, Uważnie przypatrując się ich pracy, Zamyślone oddają się refleksji, Nad dziejami całej ludzkości.   Gdy czasem stary siwowłosy Czech, Przytykając do ust złocistego piwa kufel Z rozrzewnieniem rozmarzy się tęsknie, Wspominając lata swe młode,   Niekiedy niewidzialny anioł, Kładąc na ramieniu jego swą dłoń, Poruszony jego tęsknotą, Zanuci mu do ucha pieśń swą anielską…   Gdy w cieniu słowackich Tatr, Na wiejskich zacisznych plebaniach, Przy drewnianych kościołach i cerkwiach, Gdzie dawno temu zatrzymał się czas,   Oddani Bogu słowaccy księża, Biorąc wieczorami do ręki brewiarz, Z nabożnością czyniąc znak Krzyża, Składając wieczorami ręce do pacierza,   O pomyślność narodu słowackiego, Przodków swych powierzone im dziedzictwo, W ciszy i w skupieniu się modlą, Okraszając swe modlitwy niejedną łzą,   Zasłuchane w nie za oknami anioły, Gorące z oczu ich łzy, Nanizują na złote swe nici, Niczym kryształowych różańców paciorki,   By na szczycie Krywania, Gdy rozproszy mroki nocy świtu blask, Przed obliczem samego Boga, Ofiarować Mu je niczym najwyszukańszy dar…   Gdy wraz z złotego słońca wschodem, Starzy słowaccy górale, Wypasając bladym świtem liczne stada owiec, Snują gawędy swe barwne,   Niekiedy anioł świetlisty, Choć ludzkim okiem niewidzialny, Na porośniętym mchem głazie polnym, Przysiądzie w zadumie w nie zasłuchany…   Gdy węgierscy uliczni muzycy, Przytykając do ust złote saksofony, Delikatnymi ruchami dłoni, Najcudowniejsze wyczarowują z nich dźwięki,   Niekiedy zasłuchane w nie anioły, Przystanąwszy na rogach ulic, Pięknem ich poruszone do głębi Niebiańskie do nich nucą swe piosnki.   Gdy dostojne węgierskie damy, Gotyckich katedr przekraczają progi, By do mosiężnych skarbon kościelnych Z oddaniem wrzucić hojne swe datki,   Czasem wsłuchując się w siebie, Przed bogato zdobionym ołtarzem, Posłyszą jakby anioła szept, Chwalący dobre ich serce…   Wypraszajcie anioły niebiańskie, Łask obfitych narodom Grupy Wyszehradzkiej, By zawsze odznaczały się odwagą i męstwem, Do wielowiekowych tradycji przywiązaniem,   By wielowiekowe pradziadów dziedzictwo, Cenniejszym im było niż całego świata złoto, Zawsze więcej dla nich znaczyło, Niż złudna pogoń za nowoczesnością,   By w godzinie próby nieubłaganej, Gdy wicher historii zawieje, Zakulisowym knowaniom nie dali się zwieść, Dumni Polak, Czech, Słowak i Węgier.   By w milionów ludzi sercach, Ten sam płonął nieugaszony żar Co na dawnych bitew polach, Co w narodowowyzwoleńczych powstaniach,   By na współczesności bezdrożach Także i dziś drogowskazem im była Prastara odwieczna ta prawda, Niegdyś na kartach kronik spisana,   Iż poszanowaniem historii i ducha niezłomnością, Wierne Bogu narody wciąż trwają, Gdy inne stopniowo wymierając, Z biegiem wieków obracają się w proch,   By Polacy, Czesi, Słowacy i Węgrzy, Zawsze honorowi, lojalni i solidarni, Jak bracia pozostali sobie wierni, Co w jednym domu byli wychowani…   Wiersz opublikowany w dniu 15 lutego w międzynarodowy dzień Grupy Wyszehradzkiej.     Idea zacieśniania więzi pomiędzy narodami Grupy Wyszehradzkiej zawsze zajmowała szczególnie ważne miejsce w moim światopoglądzie… Z czasem jednak zacząłem zastanawiać się czy nie byłoby dobrym pomysłem spróbować włożyć w tę ideę pierwiastek duchowy...  I tak narodził się pomysł tego wiersza...       Wiersz ten jest próbą włożenia pierwiastka duchowego (motywu opiekuńczego anioła) w ideę zacieśniania więzi pomiędzy narodami Grupy Wyszehradzkiej.      

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        Anioł Stróż autorstwa Romana Stańczaka w Parku Rzeźby na Bródnie w Warszawie.     Anioł na kandelabrze przed frontem audytorium muzycznego Rudolfinum w Pradze.     Rzeźba św. Michała Archanioła w niszy barokowego mostu przy Bramie Michała Archanioła w Bratysławie.     Posąg Archanioła Gabriela na Placu Bohaterów w Budapeszcie.
    • @Berenika97 Dziękuję Ci z całego serca!...  Pozdrawiam Najserdeczniej!!!
    • Meta, leżeli ileże latem?    
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...