Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Szanowni poeci i poetki:

„Już wiosna kalendarzowa
Niebawem przyjdzie prawdziwa
I tylko patrzeć i tylko patrzeć
Jak…………………”

jak wyznamy naszym ukochanym paniom, panom żeby nie powiedzieć „ukochanej połówce” swoje uczucie. Proponuję rozpisać nowy konkurs na wiersz o miłości, lub wyznający miłość, tym razem, na poważnie. Używamy wszystkich słów (kocham, miłość…… itp.) w ilościach koniecznych i nie psujemy dobrego smaku. Piszemy tak, jak dla naszych ukochanych, może to, co chciałyby usłyszeć. Proponuję termin zamknięcia 3 maja 2006 – zastanie nas wiosna prawdziwa (ilość utworów dowolna). Jeśli można powołać jury minimum trzy osoby. Ja wykładam 100 zł na nagrodę. Jeśli ktoś coś dorzuci to będzie miło.
Co wy na to?
Czekam na opinie

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Jacku - to trzeba podkreślić wężykiem, żeby się Mistrz Jeremi nie musiał obracać, tam skąd zerka teraz ;) Żadnego kitschowania!
A termin taki jakby pięcioletni - nie widać perspektywy (jako i Wiosny) - może jednak skrócić?
pzdr. b
Opublikowano

Dość już wszyscy konkursów o niczym. 3 maja będzie 215 rocznica uchwalenia słynnej konstytucji. Może by jednak zrobić konkurs na wiersz najpiękniej upamiętniający to wydarzenia. Należy krzewić propaństwowe i propatriotyczne uczucia, a nie jakieś homo- lub heteroseksualne dyrdymały. PiS jest trendy.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



a 2 maja będzie któraś tam rocznica uchwalenia mojego przyjscia na świat, więc piszcie wiersze na moją cześć ;)


Pozdrawiam

a 8 sierpnia będą krajowe zbiory cebuli
Opublikowano

Dziękuję za korektę, ale pisałem z pamięci (lenistwo tomik mam pod ręką).
Wszystko do ustalenia terminy i skład jury (na razie jedno zgłoszenie).
Proponuję tak długi termin, ponieważ:
- wyniki dobrze byłoby ogłosić w wiosenny dzień taki, w którym powietrze ma zapach wiosny i wszystko się chce
- wnioskując z czytanych opinii nie liczyłem na tak szybkie poparcie. Przywykliśmy raczej do kpiny z prostych uczuć.
Ale wszystko do zmian czekam propozycji.
Równolegle mogą odbywać się inne konkursy nie ma przeszkód. Zdaję sobie sprawę ze skromności nagród, ale jeśli partia wiodąca dofinansuje to życzę innym powodzenia.

Czekam propozycji Jacek

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @iwonaroma No i tak to czasem bywa z czasem. A niech tam sobie zostanie w wierszach.  Iwono, bardzo gustownie spięłaś słowem jak broszką, winszuję :) A huśtawka wytrzyma?
    • @Arsis    piękno, smutek, symbol,   forma graficzna - która mi się podoba    i tak zwane lśnienie (promyk - idąc za L.M.Montgomery)  
    • @Gra-Budzi-ka Oj,

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      jakie fajne! 
    • @Poezja to życie   oby perfekcyjnie zabijał ! I bezboleśnie

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      pozdrawiam !
    • Przechodzą cicho, mając przeszklone spojrzenia. W przedpokoju. W pokoju. W noc ciemną i tkliwą. W noc majową. W pełną szumiących liści, pełną drzew, gałęzi, podziemnych korzeni.   I w tę noc podążają moje złudy, widma… Te moje odwieczne i wciąż milczące od lat pięćdziesięciu chore iluminacje.   Przepoczwarzają się. To znów nieruchomieją. Ale są. I płyną naprzeciw obłokom bez-szepnie. Albo szepczą jak wiatr na przekór milczenia. Albo stwarzają się od początku. I znowu. I wiecznie…   Dręczy mnie ta struna. Zaciska się coraz ciaśniej.   W bolesnym skowycie powolnego rozpadu.   W progu uchylonych drzwi leży zakurzone truchło jakiegoś ptaka. Szkielet obsypany piórami. I ten szkielet podobny raczej do szkieletu człowieka, lecz z białą podłużną czaszką i z otwartym w jakimś zastygłym grymasie dziobem.   I z czarnymi oczodołami niewidzącej śmierci. Tej samej, która naznaczyła spojrzenia mojej matki i ojca, kiedy ich oczy wyrastały z czarnej, błotnistej, mokrej od deszczu ziemi. Wyrastały jak kiełkujące pąki jakiejś melancholii spomiędzy kwiatów białych chryzantem.   A więc rozbił się przed wiekami ten ptak, nie-ptak.   Roztrzaskał w koszącym locie. W gazetach pisano wtedy: to było samobójstwo.   (Włodzimierz Zastawniak, 2026-05-05)      
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...