Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

pustką źrenic odprowadzam słońce
na zachód od losu
jest jeszcze szansa

ktoś wyrwał pióro białemu krukowi
pisuje teraz o zakazanym
podobno jest wziętym poetą
i czyta z ludzkich twarzy

suma przeciwieństw nie wyszła na zero
ze zjawisk nielogicznych
to jedno miało dla mnie sens
na chwilę realność przestała uwierać

nie dbam o dobre stosunki z sumieniem
milionów nie zadowolę

jak pościeliłam
tak teraz zliczam te wszystkie barany
a one skaczą przez płot i wierzą w przełomy

zasypiam czarną owcą w rodzinie
niewierna logice ufam
że nasze wyobrażenia
są wymiarem innej rzeczywistości

których drzwi nie otworzę
i tak zastaję przedwczoraj



[10.03.2006.]

Opublikowano

pustką źrenic odprowadzam słońce
na zachód od losu jest jeszcze szansa
ktoś wyrwał pióro białemu krukowi
pisuje teraz o zakazanym

podobno jest wzietym poetą i czyta
z ludzkich twarzy - suma przeciwieństw
nie wyszła na zero ze zjawisk nielogicznych
to jedno miało dla mnie sens

na chwilę realność przestała uwierać
nie dbam o dobre stosunki z sumieniem
milionów nie zadowolę jak pościeliłam
tak teraz zliczam wszystkie barany----------- wszystkie literówka, bez "te"

a one skaczą przez płot i wierzą w przełomy
zasypiam czarną owcą w rodzinie niewierna
logice ufam że nasze wyobrażenia
są wymiarem innej rzeczywistości

które drzwi nie otworzę
i tak zastaję przedwczoraj

Poszeptałem sobie na ten temat w ten sposób. Pozdrawiam.

Opublikowano

Tak czy owak z drzwiami problem :)

Alter - bardzo dziękuję za zwrócenie uwagi, bo przyznam, że sama bym nie zauważyła. Cofam się. Przyda się kilka lekcji z początkowych klas podstawówki :)

Tali M - :) Tobie też dziękuję. Takie są skutki działania bez autokorekty. Wstyd! Wstyd! Spuszczam wzrok.

Alexandro, dzie wuszko - Wam też, za odwiedziny i własne zdanie.
pozdr serdecznie
Weronika

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Starzec   Bohaterowie wymierają a tchórze się rozmnażają. Ewolucja wybrała ostrożnych - natura jak zawsze ma rację. Ale masę bohaterów spotkasz na Instagramie
    • W skupieniu jest pewna wada By w stanie tym nie przesadzać Aby nie wiedzieć czemu Nie zmienić stanu skupienia    Skupiając się, więc się skup Byś sam nie zmienił się w słup  
    • @hollow man wolisz komentarz mój (człowieka) czy czata?
    • Deszcz w tym mieście nie obmywał z grzechów. Spływał po rynnach jak ściek, mieszając się na asfalcie z rozlaną benzyną i krwią. W kabinie toalety, pod migoczącą świetlówką, która bzyczała jak uwięziona mucha, sypał proch na brudne wieczko od puszki. Brał kreskę - białą, ostrą autostradę, która obiecywała ucieczkę. Prowadziła prosto w betonową ścianę. Przez sekundę serce biło mu w rytm jazzu, którego nikt inny nie słyszał, a świat nabierał ostrych krawędzi. Ale euforia to tylko pożyczka na morderczy procent. Od miesięcy był pod kreską. Nie tylko w banku, gdzie czerwone cyfry dawno przestały mieścić się w rubrykach. Był pod kreską u samego siebie. Mieszkał w cieniu debetu, w świecie, gdzie nadzieja była towarem deficytowym, a jutro - kolejną ratą, której nie miał jak spłacić. Wrócił do baru. Barman, gość o twarzy wyciosanej w starym granicie, patrzył na niego bez cienia litości. - Ostatni raz, Max - mruknął, stawiając przed nim mętną whisky. - Znowu bierzesz na kreskę, ale ten zeszyt ma swoją ostatnią stronę. A ty właśnie do niej dotarłeś. Max chciał coś odpowiedzieć, obiecać przelew, który nigdy nie przyjdzie, albo wspomnieć o „pewnym" interesie. Nie zdążył. Drzwi baru otworzyły się z hukiem, wpuszczając do środka chłód nocy. W progu stanął mężczyzna w zbyt dobrze skrojonym płaszczu, który zupełnie nie pasował do zapachu taniego piwa i lizolu. Cień przybysza padł na blat, długi i ostry jak nóż egzekutora. Nieznajomy nie zamówił drinka. Wyciągnął tylko gruby, skórzany notes i srebrny ołówek. Spojrzał Maxowi prosto w przekrwione oczy, po czym spokojnym ruchem wykreślił coś w kolumnie nazwisk. - Bilans musi się zgadzać, Max - głos był chłodniejszy niż lód w szklance - Ktoś cię właśnie podsumował, bez możliwości odwołania. W tym mieście nikt nie dostaje nic za darmo. Zwłaszcza czasu.
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Zgadza się, ciężko się trzymać w ryzach :) Milej niedzieli. 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...