Marcin Łukasz Makowski Opublikowano 11 Marca 2006 Autor Zgłoś Opublikowano 11 Marca 2006 przy drodze do Verdun jeden z nieznajomych przebrany w mundur skakał bez nogi widziałem podobny popis w cyrku Monaco tej pamiętnej wiosny roku 1912 flary śpiewały na niebie znaczyły okopy gotowe do snu były takie dni że zabierali całe wozy woskowych figur pisałem wiersze palcem po błocie épave w zasadzie czasy powszednieją oczy robią się szklane roztrzaskane poranione drzewa głaszczą nagie piwnice teraz już wiem umiem oddychać śmiercią i co dzień oddycham śmiercią - épave-fr. ziemia niczyja
Smok Opublikowano 12 Marca 2006 Zgłoś Opublikowano 12 Marca 2006 Panie Marcinie Łukaszu, ja kupuje :) pozdrawiam
hewka Opublikowano 16 Marca 2006 Zgłoś Opublikowano 16 Marca 2006 do mnie tez trafia, czytalam wczesniej, pozdrawiam pieknie:)
Dariusz Sokołowski Opublikowano 16 Marca 2006 Zgłoś Opublikowano 16 Marca 2006 Jak usłyszałem pierwszą "salwę śmierci" (hihi), to mnie zamroczyło. Ten drugi wystrzał, to pewnie tak dla pewności. Zeby już nie wstał. No i się nie podnoszę. Nawet nie pisnę. Z jedną ręką przy głowie. Z drugą na magazynku klawiatury. Jeszcze na siedząco. Ale oddaję honory.
Ewa Fałdarek Opublikowano 22 Kwietnia 2006 Zgłoś Opublikowano 22 Kwietnia 2006 całkiem refleksyjne i takie twarde-nieubłagane trochę w moim odczuciu. moje wyrazy szacunku za temat i za wykonanie duży plus. nawiązanie do dziś takie niebanalne i proste zarazem. autentyczne.
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się