janko Opublikowano 7 Marca 2006 Autor Zgłoś Opublikowano 7 Marca 2006 zaskoczeni nie wiedzieli co robić. czekali nie zdążyłem ich objąć. pomyślałem o schowku: bezwartościowy; na nic już się nie przyda szarozielony poduszkowiec z kolistymi oknami dosięgał drugiego piętra. rósł zasłaniał światło wysypywali się jak szarańcza uzbrojeni groźni milczący wstępowali jak do siebie. segregowali ludzkie kukły jak zużyte przedmioty spychali. nikt nie protestował nie błagał o litość podłoga i sufit rozsuwały się w gardziel zapadni. zanurzali się jak w czasie nurkowania. nie wracali utraciłem wzrok. nie mogłem otworzyć oczu światło zaciskało powieki jak łupina ziarno musiałem obudzić się jeszcze raz. dniało
Roman Bezet Opublikowano 7 Marca 2006 Zgłoś Opublikowano 7 Marca 2006 Tu - się nie lubi takich wierszy. ;) Bardzo ładna pointa, trochę mniej w środku (myślę, że można znaleźć coś mniej wyeksploatowanego niż "ludzkie kukły" czy "gardziel zapadani"). Dawno nie czytałem na 'takie' tematy - sądziłem, że to problem 'zmarły' (jak widać, myliłem się) pzdr. b
janko Opublikowano 29 Marca 2006 Autor Zgłoś Opublikowano 29 Marca 2006 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. przepraszam, nie zaglądałem, nie pisałem, nie było mnie. a co do wiersza? "taki" temat, to tylko projekcja sennego koszmaru. wiem, narzuca się obóz zagłady. czy tego chciałem? we śnie - nie. w ostatnich dniach przejeżdżałem przez Majdanek. pola zasypane śniegiem, ogrodzone drutem, trochę baraków... to tylko (aż) historia, której nie wolno zapomnieć.
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się