Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

no nareszcie można powiedziec ze forum osiągnęło poziom onetu:
najbardziej podoba mi sie wizja oscara na temat "zwiąku partnerskiego" - "ja podaje wymagania które ty masz spełniać" :)) chiałbym zobaczyć jak wyglada taka "miłość"
(oscar - w zeszłym tygodniu "okazywałam przywiazanie" aż 7 razy podczas gdy ty tylko 5, musisz odrobic braki, albo odbiję sobie to na "podtrzymywaniu realcji z rodziną" )
;)

  • Odpowiedzi 108
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Okres to właśnie jest powód. Fizjologii nikt sobie nie wybiera. PMS to zaburzenie hormonalne, na które nie ma się wpływu. Niestety.
[quote]Kolejną rzeczą jest ogólenie pojęty szacunek do partnera - jeżeli uważasz, że wszyscy faceci to świnie i można ich traktować z góry/jak dzieci/jak zabawki/na pokaz dla koleżanek (wszystko z autopsji), to nie marnuj ich, ani swojego czasu, tylko zostań lesbą (nie mam na myśli lesbijki, mam na myśli lesbę), albo "idź do klasztoru".
Oczywiście, zgadzam sie. To samo dotyczy facetów - jeśli uważają kobiety za obiekt seksualny, idiotkę, na pokaz dla kolegów - niech sobie darują.
[quote]Czasem zdarza się też, że kobieta się znudzi, bo wszędzie jej pełno (przykre, ale prawdziwe, miłość nie trwa wiecznie, tylko ci debile, poeci takie bzdury piszą), tak więc kobieto, pamiętaj, że niekoniecznie musisz towarzyszyć swojemu mężczyźnie na każdym kroku (np kiedy jedzie po wyniki z egzaminu i dowiaduje się, że oblał, bo lepiej jak sobie wtedy pożartuje z kumplami, niż ma siedzieć z tobą, głaskany po główce, bo on takie biedactwo i wyglądać jak ostatnia ofiara losu na oczach połowy wydziału, bo wtedy ma po prostu ochote ci jebnąć) - będzie miał ciebie w końcu dość.
Jasne. Ty też nie miej pretensji, jeśli ona pójdzie na imprezę z kumpelkami bo będzie chciała pogadać o nowym modelu wibratora lub poezji Sylvii Plath, lub po prost wypłakać się przed kimś, kto ją zrozumie. I nie miej pretensji, jeśli wróci nad ranem w stanie wskazującym.
[quote] Jeżeli natomiast decydujesz się, kobieto, rozpocząc z facetem współżycie, to miej też na uwadze, że on nie kamień, swoje potrzeby ma, frustruje się łatwo, a 3 miesiące okresu, bólu głowy i złego nastroju tudzież "otchłani rozpaczy" raczej nie uczynią cię atrakcyjniejszą od dziewczyny z sąsiedztwa.
Aha. Zobaczymy co będzie, gdy z powodu frustracji/ stresu/ problemów zdrowotnych/choroby w rodzinie przydarzy Ci się okres impotencji. Tak tak, teraz to może wydawać się niemożliwe, ale zdarza sie. Przecież nie będziesz miał chyba nic przeciwko temu, żeby rozładować się z przystojnym instruktorem fitness?...
[quote] Naucz się też, kobieto rozmawiać o czymś innym niż twoje studia/twoja rodzina/twój ulubiony, durny serial. Jeżeli natomiast spłynie na ciebie niesamowita łaska i facet pożyczy ci jakieś dzieło Oscara Wilde'a, to uszanuj dar, przeczytaj w ciągu tygodnia i oddaj, a nie, kurwa, trzymaj już pół roku!!! Mógłbym jeszcze długo wymieniać, ale nie chcę tutaj kreować swojego wizerunku jako skrajnego mizogenika.
A ty, mężczyzno, naucz się słuchać. I rozmawiać nie tylko na tematy, któe ciebie interesują, ale również na te, które interesują mnie. I przestań szukać ideałów. Jeśli twoja konbieta ma stanowić krzyżówkę gwiazdki porno z Einsteinem to raczej trudno będzie ci znaleźć. Może trzeba złagodzić kryteria i podjąć decyzję co jest naprawdę ważne, a co jest tylko dodatkiem. Bo póki co to każdy z Was zdaje się być chodzącym ideałem - piękny, mądry, inteligentny, opiekuńczy, tolerancyjny i nie wiem co jeszcze,. Zacznijcie od siebie. Poza tym: pisze się :"mizogynik" Od gyne - kobieta, nie od genu.
[quote]A dlaczego kobiety mnie rzucają? Nie wiem, ale pewnie jakieś pojebane są, w każdym razie zawsze było to jakoś tchórzliwie (żadna nie powiedziałą wprost, zazwyczaj przypominało to jakąs zgadywankę, albo teleturniej, zazwyczaj przy spazmach histerii (bo to przeciez tragedia, ale tak musi być) - moim zdaniem nieuzasadniona, bo żadnej nie powiedziałem szczerze, co ja o tym myślę, nie przebierając w słowach. A i raz też paniusią napisała mi to na bilecie do kina, kiedy czekaliśmy na seans (zmarnowałęm wieczór i kasę), nawet pamiętam film - "Wstręt" Polańskiego.

Skutkiem wyżej wymienionych doświadczeń, zostałem cynicznym draniem i wcale się z tym nie kryję, co oczywiście niektórym kobietom się nawet bardzo podoba, ale od razu spycha mnie do tkzw "Friend Zone", bo one tak naprawde wolą tych cwierć-romantycznych frajerów, których mogą rolować na prawo i lewo jak tylko chcą.
A moze po prostu wyczuwają, że traktujesz je jak wrogów publicznych nr 1, uwazasz je za idiotki, masz wygórowane wymagania a z siebie dajesz niewiele?... Jeśli chodzi o ćwierć-romantycznych frajerów - ciekawe, jakie sa Twoje wyznaczniki tego typu? Bo wiesz, chamstwa czy cynizmu to na codzień jest mnóstwo i w zwiazku już go nie potrzeba. Stad cynik bywa zabawny ale nie jako partner. Bo w końcu związki opierają sie na obopólnym zaufaniu. Przynajmniej te, które maja szanse przetrwać. I nikomu normalnemu nie będzie się chciało płacić za twoje złe wybory w przeszłosci.
Opublikowano

Maćku, równie dobrze można tak: chciałabym zrozumieć mężczyznę;

Nie chodzi o to, by wieszać psy raz na jednej płci, raz na drugiej; jesteśmi różni /nie tylko pod względem anatomicznym/ i to jest fakt niezaprzeczalny.
W Sylwestra poszliśmy sobie ze znajomymi na spektakl "Jaskiniowcy" E.Kamińskim w roli głównej i jedynej /oparty na-nomen omen- książce Johna Gray'a "Mężczyźni są z Marsa, kobiety z Venus"/-warto było, świetnie widać różnice!

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Okres to właśnie jest powód. Fizjologii nikt sobie nie wybiera. PMS to zaburzenie hormonalne, na które nie ma się wpływu. Niestety.
[quote]Kolejną rzeczą jest ogólenie pojęty szacunek do partnera - jeżeli uważasz, że wszyscy faceci to świnie i można ich traktować z góry/jak dzieci/jak zabawki/na pokaz dla koleżanek (wszystko z autopsji), to nie marnuj ich, ani swojego czasu, tylko zostań lesbą (nie mam na myśli lesbijki, mam na myśli lesbę), albo "idź do klasztoru".
Oczywiście, zgadzam sie. To samo dotyczy facetów - jeśli uważają kobiety za obiekt seksualny, idiotkę, na pokaz dla kolegów - niech sobie darują.
[quote]Czasem zdarza się też, że kobieta się znudzi, bo wszędzie jej pełno (przykre, ale prawdziwe, miłość nie trwa wiecznie, tylko ci debile, poeci takie bzdury piszą), tak więc kobieto, pamiętaj, że niekoniecznie musisz towarzyszyć swojemu mężczyźnie na każdym kroku (np kiedy jedzie po wyniki z egzaminu i dowiaduje się, że oblał, bo lepiej jak sobie wtedy pożartuje z kumplami, niż ma siedzieć z tobą, głaskany po główce, bo on takie biedactwo i wyglądać jak ostatnia ofiara losu na oczach połowy wydziału, bo wtedy ma po prostu ochote ci jebnąć) - będzie miał ciebie w końcu dość.
Jasne. Ty też nie miej pretensji, jeśli ona pójdzie na imprezę z kumpelkami bo będzie chciała pogadać o nowym modelu wibratora lub poezji Sylvii Plath, lub po prost wypłakać się przed kimś, kto ją zrozumie. I nie miej pretensji, jeśli wróci nad ranem w stanie wskazującym.
[quote] Jeżeli natomiast decydujesz się, kobieto, rozpocząc z facetem współżycie, to miej też na uwadze, że on nie kamień, swoje potrzeby ma, frustruje się łatwo, a 3 miesiące okresu, bólu głowy i złego nastroju tudzież "otchłani rozpaczy" raczej nie uczynią cię atrakcyjniejszą od dziewczyny z sąsiedztwa.
Aha. Zobaczymy co będzie, gdy z powodu frustracji/ stresu/ problemów zdrowotnych/choroby w rodzinie przydarzy Ci się okres impotencji. Tak tak, teraz to może wydawać się niemożliwe, ale zdarza sie. Przecież nie będziesz miał chyba nic przeciwko temu, żeby rozładować się z przystojnym instruktorem fitness?...
[quote] Naucz się też, kobieto rozmawiać o czymś innym niż twoje studia/twoja rodzina/twój ulubiony, durny serial. Jeżeli natomiast spłynie na ciebie niesamowita łaska i facet pożyczy ci jakieś dzieło Oscara Wilde'a, to uszanuj dar, przeczytaj w ciągu tygodnia i oddaj, a nie, kurwa, trzymaj już pół roku!!! Mógłbym jeszcze długo wymieniać, ale nie chcę tutaj kreować swojego wizerunku jako skrajnego mizogenika.
A ty, mężczyzno, naucz się słuchać. I rozmawiać nie tylko na tematy, któe ciebie interesują, ale również na te, które interesują mnie. I przestań szukać ideałów. Jeśli twoja konbieta ma stanowić krzyżówkę gwiazdki porno z Einsteinem to raczej trudno będzie ci znaleźć. Może trzeba złagodzić kryteria i podjąć decyzję co jest naprawdę ważne, a co jest tylko dodatkiem. Bo póki co to każdy z Was zdaje się być chodzącym ideałem - piękny, mądry, inteligentny, opiekuńczy, tolerancyjny i nie wiem co jeszcze,. Zacznijcie od siebie. Poza tym: pisze się :"mizogynik" Od gyne - kobieta, nie od genu.
[quote]A dlaczego kobiety mnie rzucają? Nie wiem, ale pewnie jakieś pojebane są, w każdym razie zawsze było to jakoś tchórzliwie (żadna nie powiedziałą wprost, zazwyczaj przypominało to jakąs zgadywankę, albo teleturniej, zazwyczaj przy spazmach histerii (bo to przeciez tragedia, ale tak musi być) - moim zdaniem nieuzasadniona, bo żadnej nie powiedziałem szczerze, co ja o tym myślę, nie przebierając w słowach. A i raz też paniusią napisała mi to na bilecie do kina, kiedy czekaliśmy na seans (zmarnowałęm wieczór i kasę), nawet pamiętam film - "Wstręt" Polańskiego.

Skutkiem wyżej wymienionych doświadczeń, zostałem cynicznym draniem i wcale się z tym nie kryję, co oczywiście niektórym kobietom się nawet bardzo podoba, ale od razu spycha mnie do tkzw "Friend Zone", bo one tak naprawde wolą tych cwierć-romantycznych frajerów, których mogą rolować na prawo i lewo jak tylko chcą.
A moze po prostu wyczuwają, że traktujesz je jak wrogów publicznych nr 1, uwazasz je za idiotki, masz wygórowane wymagania a z siebie dajesz niewiele?... Jeśli chodzi o ćwierć-romantycznych frajerów - ciekawe, jakie sa Twoje wyznaczniki tego typu? Bo wiesz, chamstwa czy cynizmu to na codzień jest mnóstwo i w zwiazku już go nie potrzeba. Stad cynik bywa zabawny ale nie jako partner. Bo w końcu związki opierają sie na obopólnym zaufaniu. Przynajmniej te, które maja szanse przetrwać. I nikomu normalnemu nie będzie się chciało płacić za twoje złe wybory w przeszłosci.

widzisz, jasiu atakuje kobiety ktore znal, a ty atakujesz jasia, chociaz go nie znasz i nie masz zielonego pojecia jaki byl w zwiazku tylko, jak sadze, przenosisz na niego cechy kolkow z ktorymi sama sypialas, albo oceniasz jego postepowanie na podstawie tej wypowiedzi, nie asocjując najwyraźniej faktu, ze jego poglad jest dzisiejszy i wynikl wlasnie z "porazek innego podejścia" do tematu.
poza tym, to nie jest sad na konkretnej osobie, a Ty chyba wzielas to wszystko do siebie.

nie jest dla nas nowum, ze trzeba szukac wspolnych tematow i porozumiewac sie na niewspolne. jednak w konkretnym wypadku o jakim pisal jasiu wysilki byly jednostronne. jednak ja nie generalizowałby wypowiedzi jasia, sam nie przypominam sobie tej cechy u zadnej z kobiet w mojej przeszlosci.

jesli twierdzisz ze szukanie idealu, albo wygorowanego optimum to blad, bo nie znajdziemy ladnej i madrej, zatem pytam sie: jestes brzydka czy głupia?

w kwestii okresu, to jasiowi chodzilo o to, ze nie mozna na innych rozladowywac tego napiecia i tyle. Na tym polega doroslosc, aby traktowac ludzi tak jak na to zasluzyli sobie, a nie jak macica i bol glowy pozwolą. to nie mialo nic wspolengo z seksem, lecz z manierami i histeria. nie wiem co to ma do impotencji. moze by sie jakos mialo, gdybysmy z jej powodu byli dla was nieprzyjemni, niemili... nie lapie analogii.

a dla szanownych jezykoznawców: nie ma języku polskim słowa "mizogynia", ani "mizogenia" - jest "mizoginia". http://swo.pwn.pl/haslo.php?id=17983
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Wymień choćby jeden/ideał/; nikt nie jest idealny, nawet ja /hahaha/

slowo ideal jako takie to abstrakt, joaxii najpewniej miala na mysli kogoś, osobe akceptowalna na wielu poziomach, ale to i tak bezsensowna wypowiedz, wiec nie bede jej bronil.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Wymień choćby jeden/ideał/; nikt nie jest idealny, nawet ja /hahaha/
hehe :) każda prawda jest odwoływalna, ale na aktualnym etapie poznania uważam że ideały istnieją :)) - nie będę argumentował :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



wiem, Oskarku, co lub kogo miała na myśli joaxii.
Pisząc, że nie jestem ideałem, nie brałam pod uwagę braku intelektu-choć nigdy dość, jeżeli chciałoby się go rozwijać /wrrr, skromność/
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


widzisz, jasiu pisał ogólnie, i ja też. i nie atakuję jasia tylko jego poglądy co najwyżej.
Co do kołków z którymi sypiałam - daruj sobie, nie ja rozpaczam, że mnie ktoś puścił kantem. Rozmawiam na temat jego wypowiedzi, nie piszę, jaki jest. on pisze o kobietach, ja o mężczyznach. Gdzie jest różnica?...

[quote]nie jest dla nas nowum, ze trzeba szukac wspolnych tematow i porozumiewac sie na niewspolne. jednak w konkretnym wypadku o jakim pisal jasiu wysilki byly jednostronne. jednak ja nie generalizowałby wypowiedzi jasia, sam nie przypominam sobie tej cechy u zadnej z kobiet w mojej przeszlosci.
a więc- znalazł jedną, dwie, pięć idiotek i zaraz każda następna jest idiotką? Jasia wypowiedź jest w całości generalizowaniem. Mówiąc w drugiej osobie zwraca się do domniemanego czytelnika. No chyba, że pisze powieść na forum albo spodziewa się, że jego była będzie to czytać, ale wtedy mógł zaznaczyć to w tekście.

[quote]jesli twierdzisz ze szukanie idealu, albo wygorowanego optimum to blad, bo nie znajdziemy ladnej i madrej, zatem pytam sie: jestes brzydka czy głupia?
Ani łądna, ani brzydka, ani mądra, ani głupia. Przeciętna. Za to wy, panowie, najwyraźniej jestescie idealni. Poza tym: piękno leży w oku patrzącego.

[quote]w kwestii okresu, to jasiowi chodzilo o to, ze nie mozna na innych rozladowywac tego napiecia i tyle. Na tym polega doroslosc, aby traktowac ludzi tak jak na to zasluzyli sobie, a nie jak macica i bol glowy pozwolą. to nie mialo nic wspolengo z seksem, lecz z manierami i histeria. nie wiem co to ma do impotencji. moze by sie jakos mialo, gdybysmy z jej powodu byli dla was nieprzyjemni, niemili... nie lapie analogii.
czy jasiu nie potrafi sam powiedzieć o co mu chodziło? występujesz w roli jego adwokata? I jeszcze jedno: nigdy nie wyładowałeś swoich frustracji na kimś innym?...

[quote]a dla szanownych jezykoznawców: nie ma języku polskim słowa "mizogynia", ani "mizogenia" - jest "mizoginia". http://swo.pwn.pl/haslo.php?id=17983
Tu mnie masz :) naleciałość z angielskiego. Jednak bliżej gynii do ginii niż genii do ginii, choćby ze względu na etymologię.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



W sumie nie chodziło mi o pocieszanie. ale dziekuje:) "przykro" mialo sie odnosic do waszych historii.

Jestes bardzo wyjątkowy rodzajem kobiety, ktora dostrzega i smieje sie z irracjonalnosci postepowania swojej plci:). Bardzo plusujesz za to - wsrod takich kobiet miewalem super kumpli, przyjaciół, raz nawet kochanke (jedyna, ktora kumplem mi zostala po dzis dzien - jest superasna:))

pozdrawiam


ja wiem ze nie chodzilo ci o pocieszenie nie wiem jak ty ale ja w swej wypowiedzi nie znalazlam niczego co by na to wskazywalo.

pozdrawiam serdecznie i dziekuje rowniez za mile slowa do mnie kierowane .
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


widzisz, jasiu pisał ogólnie, i ja też. i nie atakuję jasia tylko jego poglądy co najwyżej.
Co do kołków z którymi sypiałam - daruj sobie, nie ja rozpaczam, że mnie ktoś puścił kantem. Rozmawiam na temat jego wypowiedzi, nie piszę, jaki jest. on pisze o kobietach, ja o mężczyznach. Gdzie jest różnica?...

[quote]nie jest dla nas nowum, ze trzeba szukac wspolnych tematow i porozumiewac sie na niewspolne. jednak w konkretnym wypadku o jakim pisal jasiu wysilki byly jednostronne. jednak ja nie generalizowałby wypowiedzi jasia, sam nie przypominam sobie tej cechy u zadnej z kobiet w mojej przeszlosci.
a więc- znalazł jedną, dwie, pięć idiotek i zaraz każda następna jest idiotką? Jasia wypowiedź jest w całości generalizowaniem. Mówiąc w drugiej osobie zwraca się do domniemanego czytelnika. No chyba, że pisze powieść na forum albo spodziewa się, że jego była będzie to czytać, ale wtedy mógł zaznaczyć to w tekście.

[quote]jesli twierdzisz ze szukanie idealu, albo wygorowanego optimum to blad, bo nie znajdziemy ladnej i madrej, zatem pytam sie: jestes brzydka czy głupia?
Ani łądna, ani brzydka, ani mądra, ani głupia. Przeciętna. Za to wy, panowie, najwyraźniej jestescie idealni. Poza tym: piękno leży w oku patrzącego.

[quote]w kwestii okresu, to jasiowi chodzilo o to, ze nie mozna na innych rozladowywac tego napiecia i tyle. Na tym polega doroslosc, aby traktowac ludzi tak jak na to zasluzyli sobie, a nie jak macica i bol glowy pozwolą. to nie mialo nic wspolengo z seksem, lecz z manierami i histeria. nie wiem co to ma do impotencji. moze by sie jakos mialo, gdybysmy z jej powodu byli dla was nieprzyjemni, niemili... nie lapie analogii.
czy jasiu nie potrafi sam powiedzieć o co mu chodziło? występujesz w roli jego adwokata? I jeszcze jedno: nigdy nie wyładowałeś swoich frustracji na kimś innym?...

[quote]a dla szanownych jezykoznawców: nie ma języku polskim słowa "mizogynia", ani "mizogenia" - jest "mizoginia". http://swo.pwn.pl/haslo.php?id=17983
Tu mnie masz :) naleciałość z angielskiego. Jednak bliżej gynii do ginii niż genii do ginii, choćby ze względu na etymologię.

1. Nie, nie pisałaś ogólnie. Spójrz sobie na zaimki osobowe, forme wypowiedzi własnej. Dalej: ja wcale nie mam pretensji ze spalas z kolkami, tylko o to, że przerzucasz swoją ich ocene na zachowanie jasia. Ja, ani jasiu, nie spekulujemy nad Twoim zachowaniem w stosunku do facetow, gdyż Cię nie znamy, a o kolkach w Twoim łóżku, piszemy tylko dodając odpowiednie epitety do zachowań jakie im sama przypisałaś.

2. Nie jest generalizowaniem, bo pisze o przykładach. Zobacz, ze pisze ze z autopsji.
do czego się odnosi ze kazda nastepna ma byc taka? dorobilas to na drutach.

3. najwyrazniej? po czym wnosisz ze tak jest? jakieś cytaty? tak sobie tylko chcesz powrzucać nam od narcystycznych typków? szalenie inteligentne

4. A co za różnica kto odpiera ataki? Boisz się moich reakcji a jasia nie? tekst jak z podstawówki. To jest forum otwarte - kazdy moze zabrac glos w kazdej dyskusji. A może potrzebujesz jakiegos inkubatora?

5. No tak, byłaś bliżej prawdy myląc się.

wiadomo ze punkty odnosza się do kolejnych quotow. pozdrawiam.
Opublikowano

Droga Joaxii!

Nie wiem gdzie podziałaś okulary, ale lepiej je odszukaj. Ja nie pisałem ogólnie, pisałem jak najbardziej konkretnie, o czym świadczy fakt iż opierałem całą wypowiedź na konkretnych przypadkach (nawet można ją odnieść do konkretnej adresatki). Piszesz, że nie atakujesz mnie. To ciekawe, całą twoja wypowiedź jest w drugiej osobie, jakby wprost skierowana do mnie (no w końcu mnie cytujesz), w dodatku zupełnie błędnie zakładasz jakieś bzdury np to, że miałbym do kobiety pretensje, że poszła na imprezę i wróciła pijana. Nie mam pojęcia skąd ci się to bierze.

Co do okresu impotencji, to może i się kiedyś przydarzy - podobno wszystko jest możlie, ale zwróć uwagę, że ja w swoim przykładzie nie podawałem przyczyn (bo ich nie było), co innego uzasadniona impotencja, co innego oziębłość.

Nie traktuję kobiet jak wrogów publicznych numer 1, ani nawet 2, ani 3 - to również nie wiem skąd ci się wzięło, tymbardziej, że nie miałaś okazji mnie poznać nawet. Bycie cynicznym, wcale nie oznacza, że dla kobiet jest się niemiłym. Stawiasz cynizm na równi z chamstwem i niemal mi je zarzucasz, to też błąd, bo czuję się w obowiązku zademonstrować ci różnicę, ale to nieco niżej. W dodatku nie wiem, czemu zakładasz, że nie można obdarzyc zaufaniem cynika, to słowo nie jest synonimem kłamcy.

Jeżeli zaś chodzi o wymagania wobec kobiet, to może ci się to wydać dziwne, ale kiedyś były one niemal zerowe, ale już kilka przedstawicielek płci żeńskiej postarało się aby wzrosły. Nie wspominając już o tym, że to działą w obydwie strony - jak powiedziałą moja koleżanka, płeć nie gra tutaj roli, po rozstaniu się z drugą połową wymagania zawsze rosną o 200%.

Wracając do kwesti okresu, wciaż nie uważam, że okres jest powodem, żeby komuś uprzykrzać życie i psuć nastrój. Ja jestem w stanie zrozumieć, że kobieta jest rozdrażniona, źle się czuje itp, ale to wcale nie daje jej prawa, żeby znęcać się nade mną, być niemiłą. Znam wiele kobiet, które bardzo ciężko przechodzą miesiączki (nie będę używał terminu PMS bo jest on oparty na dość wątłym gruncie naukowym), ale jakoś nie okazują wtedy niechęci całemu swiatu, nie robią ludziom przykrości i nie traktują ich jak służących. Natomiast najwyraźniej są takie kobiety, które traktuja okres jako usprawiedliwienie na wszystko i zapewne jest to spowodowane faktem, iż w społeczeństwie panuje przeświadczenie, że kobieta w trakcie. czy przed okresem ma prawo do takich zachować.

A teraz dorga Joaxii obiecana demonstracja:
Dla określenia kobiet, o których wspomniałem użyłaś wyrazu "idiotki", który to nie pojawił się ani razu w mojej wypowiedzi. Czytając co napisałaś, jestem pełen zrozumienia dla twojego identyfikowania się z nimi. Dorzucę nawet wierszyk okolicznościowy specjalnie dla ciebie, autorstwa współczesnego poety Piotra Macierzyńskiego:

XXX

podobno 20% Polaków
nie rozumie tego co czyta

chuj z nimi

Mam nadzieję, że jesteś już wystarczająco oświecona. Jeżeli nie, to dodam, że kupno dodatkowej żarówki nie pomoże, ale zdaje się, że Oscar ma jeszcze jakieś drewniane klocki z dzieciństwa, wiesz takie zwykłe i niekolorowe, więc biorąc pod uwagę, że jesteś przeciętna, to będą w sam raz i może po kliku latach zabawy zrozumiesz paralelę.

A teraz zadaj sobie pytanie, czy fakt, że mam okres/boli mnie głowa/ żoładek/pokłociłem się z rodzicami w jakikolwiek sposób mnie usprawiedliwia?

Pozdrawiam z wyrazami uszanowania.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



W sumie nie chodziło mi o pocieszanie. ale dziekuje:) "przykro" mialo sie odnosic do waszych historii.

Jestes bardzo wyjątkowy rodzajem kobiety, ktora dostrzega i smieje sie z irracjonalnosci postepowania swojej plci:). Bardzo plusujesz za to - wsrod takich kobiet miewalem super kumpli, przyjaciół, raz nawet kochanke (jedyna, ktora kumplem mi zostala po dzis dzien - jest superasna:))

pozdrawiam

Oscarze- ja wiem ze nie chodzilo ci o pocieszanie, w zwiazku z czym w swej wypowiedzi nie znalazlam nic co by na to wskazywalo nie wiem moze slepa jestem :)

pozdrawiam serdecznie i dziekuje za mile slowa w stosunku do mnie .
Opublikowano

ale żeśoscar dojebał tym wątkiem - takich bzdur to już dawno nie czytałem - a miałem was obu za inteligentnych, rozumiem jeszcze że Cie laska rzuciła to możesz mieć klimaty samobójcze, ale to co zrobił z siebie jasiu to już masakra - jak mam teraz poważnie podchodzić do słow człowieka który pisze takie idotyzmy??
rozumiem że watek jest blogowy ale bez przesady :/

Opublikowano

i sory ze sie wpieprzam z włąsnymi opiniami, ale skoro juz postanowiliście sie pouzewnętrzaniać na forum to chyba mozna napisac co sie o tym myśli: żenada, w dodatku szkodliwa - bo jak juz mowilem teraz moga sie pojawic problemy z oddzieleniem was od waszych wypowiedzi... bo ja teraz na hasło "jasiu zły" bedę widzial tekst pt.:

"Wracając do kwesti okresu, wciaż nie uważam, że okres jest powodem, żeby komuś uprzykrzać życie i psuć nastrój. Ja jestem w stanie zrozumieć, że kobieta jest rozdrażniona, źle się czuje itp, ale to wcale nie daje jej prawa, żeby znęcać się nade mną, być niemiłą"

no śmiech przez łzy :)))

jak sie jasiu nad tobą znęcała to musisz to zgłosić do odpowiednich organów
nie no ja rozumiem że po takich przezyciach mozna mieć żal do kobiet, ale dorabianie do tego tak chorych ideologi to już chyba przesada ??

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


rzecz w tym że ja z racji pewnego braku zaangażowania w tą sprawę mam dystans jak najbardziej odpowiedni... uśmiech uśmiechem, ale nie wygląda to dobrze (to bardzo zły nawyk przerzucać własne wady na innych - ale to nie moja sprawa, wiec nie brnę w temat :) )
pozdr

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Abi wyciągnęła list ze skrzynki pocztowej, a delikatna faktura koperty w dłoniach przywołała uczucie czegoś niemal sakralnego – przesyłka była starannie przygotowana, a pismo tak piękne i precyzyjne, że od razu można było wyczuć w nim emocje nadawcy. List zaadresowano do Noela.

      – Ciekawe, od kogo…? – mruknęła do siebie, obracając kopertę w dłoniach z lekką nutą zazdrości. „Może od koleżanki? A może od kogoś, kogo kocha?” – zastanawiała się.

      Przez głowę przemknęła jej nieoczekiwana myśl: „Do tej pory nawet nie zdawałam sobie sprawy, jak bardzo polubiłam Noela…”

      Łączyła ich niewidzialna więź. Czasem wystarczyło jedno spojrzenie, by wszystko zrozumieć. Takie milczące porozumienie, które nie potrzebowało słów.

      Po powrocie do domu położyła list na stoliku w holu, ale ciekawość nie dawała jej spokoju. Postanowiła jak najszybciej przekazać go adresatowi.

      – Pójdziemy na spacer, co? – zwróciła się do Lisy, a ona natychmiast podniosła głowę, merdając ogonem w odpowiedzi.

      Już od dawna planowała założyć tę piękną błękitną sukienkę kupioną razem z Zoe, ale jakoś nigdy nie nadarzyła się odpowiednia okazja. Spotkanie z Noelem wywoływało lekkie drżenie jej serca i zdawało się doskonałym powodem do założenia kreacji.

      Przyjaciółki niedawno były na zakupach i kiedy Zoe dostrzegła w oknie wystawowym to cudo, wykrzyknęła z zachwytem:

      – Koniecznie musisz ją mieć! Gdy Noel cię w niej zobaczy, oszaleje z zachwytu!

      Abi uśmiechnęła się lekko, przeglądając się w lustrze. Już sama świadomość, że Noel zobaczy ją w zwiewnej sukience, a nie w szpitalnym uniformie, sprawiała, że jej serce podskakiwało z radości. Czuła w sobie coś więcej niż zwykłą radość – subtelny dreszcz sugerujący, że zaczyna jej zależeć na tym, by spodobać się właśnie jemu.

      Postrzegała Noela jako sympatycznego, ciepłego i wesołego chłopaka. Nie mogła dokładnie określić, co najbardziej przyciągało ją do niego – czy była to jego aura, dostrzegała podczas procesu zdrowienia i nabierająca powoli pięknych, delikatnych odcieni, czy może po prostu rodząca się między nimi więź. Każde spojrzenie, każdy drobny gest Noela sprawiały, że serce Abi zaczynało bić szybciej, a w jej głowie rodziły się ciche pragnienia.

      Zoe żartowała z typową dla siebie lekkością: „Właśnie tak jest, kiedy się kogoś kocha”. Abi uśmiechnęła się pod nosem, wiedząc, że jeszcze nie jest gotowa przyznać się do swoich uczuć, nawet przed sobą. Przecież nigdy wcześniej nie kochała w ten sposób – oprócz rodziców, ale to zupełnie coś innego. Klark był dla niej bardziej jak przyjaciel i opiekun, dawał poczucie bezpieczeństwa. Z Noelem czuła delikatną iskrę sympatii, może nawet pierwszy płomyczek miłości, której jeszcze nie odważyła się w sobie odkryć.

      Szła teraz dumnie ulicą, trzymając Lisę na smyczy, a w jej wnętrzu tliło się ciche podekscytowanie. Czy naprawdę zauważał jej drobne gesty? Czy dostrzegał radość, którą emanowała, czy to tylko jej wyobraźnia, podsycana ciepłem emocji? Wszystko wydawało się możliwe, a ona pozwalała sobie na tę subtelną euforię.

      Promieniowała szczęściem i spokojem, każdy krok niósł poczucie harmonii i nadziei. 

      „Tak mogłoby być wiecznie” – pomyślała, pozwalając sobie na krótkie, słodkie marzenie o tym, że świat wokół niej zawsze będzie tak pełen ciepła i drobnych radości.

      Kiedy dotarły do kliniki, Abi poczuła lekkie mrowienie w brzuchu. 

      Pewnym krokiem weszła do pokoju Noela, a jej serce przyspieszyło rytm. Lisa podskoczyła radośnie, witając się z chłopakiem, a potem spokojnie usiadła, obserwując panią z uważnością typową dla swojego wrażliwego charakteru.

      – Cześć, Noel – powiedziała cicho, uśmiechając się, choć nie mogła powstrzymać lekkiego drżenia w głosie. – Mam coś dla ciebie…

      Noel nie mógł powstrzymać zachwytu, kiedy ją zobaczył:

      – Dzień dobry, księżniczko! Co zrobiłaś z moją przyjaciółką?

      – Wariat! Halo, to ja, ta sama Abi – odparła radośnie, siadając przy łóżku.

      – Niby ta sama, a jednak inna… – Uśmiechnął się rozbrajająco.

      Uśmiech Noela był pełen zachwytu, niemal nieziemski. W jego oczach pojawiła się czułość i podziw, jakby zobaczył coś najpiękniejszego na świecie.

      Abi podała mu przesyłkę

      – Zobacz, to może być coś ważnego.

      Patrzyła, jak powoli chwyta kopertę, jak wpatruje się w jej oczy, szukając wyjaśnienia, zanim jeszcze przeczyta słowa adresowane do niego.

      Noel zaczął powoli czytać list, jego wzrok ślizgał się po starannym, pełnym emocji piśmie. Abi stała tuż obok, widziała, jak na jego twarzy pojawia się kalejdoskop uczuć: zaskoczenie, wzruszenie, a gdzieś w tle – delikatna nuta radości i ulgi. Dawno tłumione emocje zaczęły przebijać się na zewnątrz, a każda z nich potwierdzała wagę tego, co trzymał w dłoniach.

      Kiedy przeczytał ostatnie słowa, jego ręka opadła bezwładnie na łóżko, a oczy zaszkliły się. Spod powiek powoli spływały łzy, które łagodnie sunąc po policzkach. Nie był przygotowany na taką wiadomość – wyznanie łączące w sobie skruchę, miłość i nadzieję.

      Widząc jego wzruszenie, Abi pochyliła się nieco, delikatnie obejmując jego dłoń swoimi palcami. 

      Poczuła nie tylko współczucie, lecz także coś głębszego, ciepłego – sympatię, która zaczynała przekształcać się w subtelną bliskość. W tej chwili nie musiała wypowiadać słów, bo wszystko, co czuła, było wyraźnie obecne w jej spojrzeniu, w delikatnym uśmiechu, w sposobie, w jaki delikatnie trzymała jego rękę.

      Noel spojrzał na nią i odnalazł w jej oczach bezpieczeństwo, zrozumienie i ciepło, którego brakowało mu przez całe życie. I choć dopiero odkrywał własne emocje, to Abi poczuła, że ta chwila – ich wspólna, cicha bliskość – staje się początkiem czegoś niezwykłego.

      – Wszystko dobrze? – zapytała łagodnie, a w jej głosie pobrzmiewała troska i subtelna nuta ciepła.

      – Tak… – odpowiedział, ocierając łzy. – Nawet nie wiesz, jak bardzo dobrze… – Zawahał się, a potem spojrzał na nią z delikatnym uśmiechem. – Przeczytaj to, proszę.

      Kochany Syneczku.

      Bardzo długo zbierałam się na odwagę, żeby napisać ten list. 

      Nawet nie wiem, czy będziesz w ogóle chciał go przeczytać. Masz pełne prawo podrzeć go i wyrzucić już teraz. Żywię jednak cichą nadzieję, że zrobisz to dopiero po doczytaniu do końca. 

      Tak trudno mi ubrać w słowa to, co czuję. Pragnę tylko, żebyś wiedział, jak bardzo mi przykro. Nawet nie mogę sobie wyobrazić jak mocno zraniłam Cię swoim nagłym odejściem. Wtedy postrzegałam tę kwestię zupełnie inaczej i najważniejsze było dla mnie moje szczęście. 

      Dzisiaj już wiem, jak bardzo byłam samolubna i obojętna na uczucia innych. Odchodząc od Was popełniłam największy błąd mojego życia, ale czasu już nie cofnę i muszę żyć z tą świadomością do końca moich dni. 

      Nie proszę o przebaczenie, bo na nie nie zasługuję. Chcę tylko, żebyś wiedział, że cały ten czas byłeś zawsze w moim sercu, jako jedyna i prawdziwa miłość mojego życia. Brak kontaktu z mojej strony podyktowany był olbrzymim wstydem za czyn, którego się dopuściłam. Przez te wszystkie lata czułam się niegodna Twojej miłości, ale nosząc Cię w sercu żywiłam nadzieję, że wiedzie Ci się dobrze i że jesteś zdrowy. 

      Już od dawna zbierałam się na odwagę, by nawiązać z Tobą kontakt i pomógł mi w tym sen, który bardzo mnie zaniepokoił. Nie mogłam już dłużej zwlekać. 

      Nie wiem nawet, czy jeszcze mieszkasz z tatą, czy się przeprowadziłeś... 

      Ja nie jestem już z tym mężczyzną. Wynajmuję teraz mieszkanie w kamienicy mojej przyjaciółki Mai, zapewne ją pamiętasz. 

      Jest jeszcze coś bardzo ważnego, co powinnam powiedzieć Ci już dawno temu. Masz przyrodnią siostrę Karin, ona wie o Twoim istnieniu i często pyta o Ciebie. Moim jedynym marzeniem jest, żebyście mogli się kiedyś spotkać, poznać i porozmawiać. Odebrałam Wam tyle pięknych i szczęśliwych lat razem, ale może nie wszystko jeszcze stracone…

      Kocham Cię bardzo

      Mama

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach




×
×
  • Dodaj nową pozycję...