Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Była godzina czternasta dziewięć, a więc mój żołądek już od pięciu minut dopominał się „podładowania akumulatora”. Kotlet sojowy i dwie łyżki ziemniaków miały się stać dla mnie bezcennym paliwem dzięki, któremu mogłabym funkcjonować przez resztę dnia.
Jednak nim kotlet znalazł się w zasięgu moich ust, musiałam czekać, aż nabierze złocistego koloru smażąc się na teflonowej patelni.
Z nudów przyglądałam się solniczce i pieprzniczce stojącym na rogu stołu kuchennego .Lubiłam te dwa pojemniczki na przyprawy w kształcie małych kaczuszek.
Dodawały mi one sił, gdy musiałam zmierzyć się z niechęcią do padliny, kiedy to mama podawała mi ją w pięknej oprawie jako niedzielny obiad. Ponadto na widok solniczki, której nadałam imię Kasia i pieprzniczki Zosi przypominał mi się fragment wiersza Agnieszki Osieckiej:
„A ja jestem małą kaczuszką
Której trzeba miłości i wsparcia
No i czasem czegoś do żarcia”
Z zamyślenia wyrwał mnie głos mamy.
-Dzisiaj na obiad kaczka pieczona w sosie własnym.
-Przecież miał być kotlet sojowy! Oburzyłam się.
-Tak planowałam. Właściwie miałam go już na patelni, ale zaproponował, żebym zrobiła coś bardziej wykwintnego.
Spojrzałam na radosne oczy mojej ulubionej pieprzniczki i solniczki.
Zrobiło mi się okropnie smutno, gdyż uświadomiłam sobie jak ciężki los spotkała tą kaczkę, która stała się moim obiadem.
Mama wyszła z domu zostawiając mnie sam na sam z „porcelanowymi” kaczuszkami i z kaczką leżącą bezwładnie na moim talerzu. Zaczęłam płakać. Łzy sączące się z moich oczu spływały wprost na obiad.
Nagle kaczką zaczęła ruszać energicznie nagimi skrzydełkami. Podparła się nogą i usiadła na talerzu.
-Co jest? Spytałam wzburzona.
-Mówią na mnie Kacza Kicz. Jestem przedstawicielką drobiu w Polsce.
-Czego ode mnie chcesz?
-Przybywam, żeby cię prosić, abyś nie zmieniała się w tyrana-mięsożercę.
Wtedy Kasia i Zosia zrzuciły porcelanowy pancerz przybierając postać kaczek „z krwi i kości”.
Stanęły na chlebaku i skrzeczącymi głosami wygłosiły przemówienie.
-My Katarzyna i Zofia apelujemy, abyś nie rozstawała się z „duchem wegetariańskim”.
To dzięki tobie wiele z nas żyje do dziś. Dziękujemy za twój upór i ofiarę, prosząc jednocześnie o dalszą wytrwałość w budowaniu wegetariańskiego świata. Wstałam od stołu, odwróciłam się na pięcie i wyszłam z kuchni. Nie wierzyłam własnym oczom. Właściwie to do ostatniej chwili myślałam, ze zwariowałam. Byłam pewna, że moja wyobraźnia chce mi spłatać figla i podsunąć kolejny, zwariowany pomysł na opowiadanie. Dopiero kiedy wyszłam z kuchni uświadomiłam sobie, że to co widziałam to nie był sen.
„Mój obiad ożył”. Nie mogłam przestać o tym myśleć.
Bałam się wrócić do kuchni. Jednak w końcu przełamałam strach.
Kaczuszki stały jak dawniej w koszyku, a obiad poczciwie leżał na talerzu.

Opublikowano

Technicznie nie jest tak źle. Jeśli treść miała rozśmieszyć, czy zaskoczyć, to mimika mojej twarzy nic takiego nie wykazała. Powiem brutalnie - ta rozmowa z kaczkami jest bezsensowna i kiczowata. Treściowo mi się nie podoba. Pozdrawiam :)

Opublikowano

Szukasz pomysłu na opowiadanie. Ale ten tekst momentami jest wyjątkowo naiwny. Kto wzrusza się losem kaczki do tego stopnia, że zaczyna płakać, a zwłaszcza w takiej sytuacji. Może Twoja bohaterka ma skłonność do depresji lub jest w dołku, ale to już tylko domysł czytelnika. Poza tym o ile początek jest ciekawy, to końcówki nie chce się już czytać. Cały ten "wegetariański manifest" nadawałby się lepiej do reklamy zdrowej żywności, natomiast jako opowiadanie nie robi na mnie wrażenia. Wyrzuciłabym wszystko od momentu kiedy bohaterka zaczyna płakać i pomyślała nad inną kontynuacją.

Opublikowano

ehh szczerze to od tego momentu gdzie bohaterka placze też mi się coś ju.ż nie bardzo podoba, ale pisałam to tak na prędce.Właściwie to ehh jest moja praca domowa z polskiego.
Następnym razem się bardziej postaram:)pozdro



i powiem Wam że mnie np wzrusza los kaczki na talerzu:PP(2lata wege robi swoje)

Opublikowano

technicznie się - za bardzo - nie przyczepię. treść ciekawa, ale jakoś mnie nie ruszyło mimo, że przerabiałem już kiedyś wegetarianizm (okrąglutki roczek). choć sam pomysł niezły.

i jeszcze jedno: polityce w opkach mówimy stanowczo: nie!!!

jak można lubić dwie kaczki? (mam oczywiście na myśli ową solniczkę i pieprzniczkę, proszę mnie nie brać za jakiś zdegenerowany element antyspołeczny, a fe=)

pozdr

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Najmocniejsza rzecz w tym tekście polega na tym, że gwara nie brzmi jak ozdobnik ani folklorystyczna dekoracja, tylko jak naturalny sposób odczuwania świata — dzięki temu obrazy mają w sobie coś bardzo pierwotnego i 'ziemskiego'. A końcówka z pytaniem 'czy Tobie nie jest zimno?' nagle wyprowadza tekst z pejzażu i robi z niego wiersz o nieobecności oraz pamięci; wtedy cały wcześniejszy krajobraz zaczyna wyglądać jak próba ogrzania kogoś samym językiem.  
    • To ciekawy tekst, bo nie próbuje wybierać między legendami, tylko pokazuje, że polska tożsamość została zbudowana właśnie z nieustannego sporu - Piłsudski i Dmowski są tu bardziej dwoma żywiołami niż przeciwnikami. Najmocniejsze są momenty, gdy wielka historia nagle pęka w osobiste pytania 'dlaczego' - wtedy patos przestaje być pomnikiem, a zaczyna brzmieć jak prawdziwy ludzki koszt niepodległości.  
    • Pierwsza część brzmi jak gorzki rachunek sumienia wystawiony romantycznej potrzebie czynu - odwaga zostaje ocalona, ale historia nie wystawia już taryfy ulgowej skutkom. Druga nagle zmienia skalę: z klęski narodowych projektów przechodzi do cichego archiwum prywatnych niespełnień, gdzie najbardziej boli nie utrata marzeń, lecz ich wieloletnie 'przechowanie'.
    • Podoba mi się, że ten tekst nie brzmi jak szkolna patriotyczna laurka, tylko bardziej jak rozmowa z własnym rozczarowaniem historią. Jest w nim jednocześnie czułość do Polski i pretensja do jej romantycznych mitów.   Najciekawsze jest chyba to zderzenie ‘strefy komfortu’ z powstaniem listopadowym - nagle XIX-wieczna historia wpada we współczesny język i przez chwilę robi się bardzo aktualna.
    • To jest ciekawy wiersz, bo pod warstwą krytyki literackiego zadęcia siedzi też zwykła ludzka frustracja wobec udawania zachwytu. Czuć, że tekst został napisany z autentycznej potrzeby powiedzenia -‘chwila, przecież nie wszystko co niezrozumiałe jest głębokie’. Najlepiej wypadają fragmenty, kiedy wiersz przestaje być tylko satyrą, a zaczyna mówić o strachu ludzi przed własnym zdaniem. Wtedy robi się bardziej uniwersalny niż sam spór o poezję.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...