Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

tak obiecywałem i obietnicy (prawie że :) ) dotrzymałem - z wielkim trudem więc nie narzekaj :)...
teraz jest inna sytuacja, nie jesteś już modem, ale przed podjeciem decyzji o przywracaniu kogokolwiek wypada sumiennie podsumowac to co było.
a jeżeli piszesz że to nie Ty sie jej pozbyłeś to jesteś gorzej niż obłudny: systematycznie wywalałeś jej wiersze do P, zostawialeś idiotyczne komentarze, a wątki w których protestowala wyrzucales do kosza - nikt nie pozwoli sie tak traktowac, wiec mowiec ze to nie Ty ją wyrzuciłeś jest po prostu parodią

apytaj sie kogokolwiek kto przy tym był: "dlaczego Dotyk odeszła"? bo widzę że masz naprawdępoważne problemy z oceną sytuacji (przepraszam ze tak mocno, ale jezeli Ty mi teraz ze zdziwieniem piszesz, ze to nie Ty dotyk przepędziłeś to ja juz nie wiem co myśleć :/ )

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



czy jesteś pewien że jesteś osobą kompetentną do tego, czy moderzy są czy nie są potrzebni, szczególnie w sytuacji, gdy bawiłeś się z nimi wielokrotnie, świadomie prowokując ?
Opublikowano

nie bawiłem sie moderatorami... a jeśli już, to tylko wtedy jak już doszedłem do wniosku że sie im należy :) -> jak sam mowiłeś "moja prowokacja ma wymiar negatywny. chce coś przez to osiągnąć, żeby ktoś nie robił czegoś, co jest idiotyzmem" -> ja też i tylko w tym kontekscie atakowalem (i bede atakowal) MOD'ów

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Więc możesz sobie to ... ?


Wiesz co jest największą parodią? To, że Ty nawet nie wiesz o czym piszesz. Wiesz jak (za czasu, gdy byłem modem) interweniowałem w jakikolwiek sposób, to zawsze podpisywałem się, np.:

Kosz.
Przeniesiono.
Regulamin itp.

Właśnie dlatego, żebyście mieli potem kogo sądzić (ot, taka mała wskazówka, dla dociekliwych ;) ).
Opublikowano

Zgadzam się — MOD powinien sprzątać, a nie pilnować dobrych manier i stać na straży „poziomu literackiego”.
Zarazem postuluję, żeby zostawić przeszłość w spokoju. Wiele osób stąd odeszło, mniej lub bardziej spektakularnie, i różne mieli powody. Ja bym nie wymagał od byłego moderatora składania samokrytyki i przyznawania się do błędów i wypaczeń. Jestem przeciwny temu, by MOD banował ludzi za to, że użyją niecenzuralnego słowa, albo za to, że się z kimś pokłócą. To jest trochę niepoważne. Oczywiście są przypadki, kiedy ktoś przekroczy wszelkie granice — np zacznie zalewać portal wulgarnymi wątkami i wypowiedziami bez sensu — wtedy MOD powinien wkraczać. W innych sytuacjach banowanie to tworzenie sztucznej rzeczywistości, bo czy Millera ktoś zbanował za to, że nazwał Ziobrę zerem?:)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Więc możesz sobie to ... ?


Wiesz co jest największą parodią? To, że Ty nawet nie wiesz o czym piszesz. Wiesz jak (za czasu, gdy byłem modem) interweniowałem w jakikolwiek sposób, to zawsze podpisywałem się, np.:

Kosz.
Przeniesiono.
Regulamin itp.

Właśnie dlatego, żebyście mieli potem kogo sądzić (ot, taka mała wskazówka, dla dociekliwych ;) ).
nie chce mi sie kłocić - już jako mod nie dałśsie przekonać do najbardziej oczywistych rzeczy wiec nie liczę że teraz to sie zmieni -nie wierzysz mi to sie zaptaj kogoś kto nie zna ani mnie ani ciebie, a tu był wtedy... a jak sie upre, to wynajdę te wątki
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



bawisz się moderatorami cały czas i dobrze o tym wiesz. nie piszesz wierszy i ich nie komentujesz, lub bardzo mało komentujesz, to po co tu jestes? prawda jest taka, że tylko ten kto szuka guza i chce nagiąć pewne zasady, ma problem pt. upierdliwy moderator. podejrzewam że 95% użytkowników nie ma takiego problemu bo wie po co tu jest. i dla nich nie jest wyczuwalna obecność moderatora. Natomiast dla ciebie - wiecznie ten problem jest. Dobrze to znam z obu stron. Bycie moderatorem to żadna przyjemność, wytrzymałem może z 2 miesiące. Szczególnie gdy zdarzy się brygada klaudiuszów, których naczelnym celem obecności na poezji.org nie jest zamieszczanie wierszy i uczestniczenie w dyskusjach, tylko za każdym razem walczenie z zasadami. Nie proponujesz niczego, jak coś usprawnić, tylko żeby wszystko zepsuć, obalic, zniszczyć. A tak, masz chamka, ktory już udwodnił, że twoje wywody się nie sprawdzają.
Opublikowano

nie bawię sie a tępię: i będę tępił każdą władzę - aż mnie zamkną :) już pisalem że MOD ma slużyć forum a nie bawić sie w dyktatora - i każdego MOD'a który uważa inaczej będę prześladował :)))

a z wątków w których proponowalem zmiany na orgu moznaby ksiązke napisać, tyle ze wikeszość została wykasowana z dopiskiem - działanie na szkode serwisu (no bo jak taki rowokator jak ja mógłby w ogóle pisać coś pozytecznego... a dlaczego jest prowokatorem - bo nie proponuje nic w zamian :)) - gdzies to niedawno juz przerabiałem :) )

nie nie nie - to forum moze spokojnie istnieć z moderatorem który dziala dla jego dobra a nie dla własnej potrzeby "mocy" i władzy...
i mogą tu sobie siedzieć zarówno grafomani, klaudiusze i oyeye byleby tylko nie było MOD'ów którzy będą cchieli decydować co któremu z nich keidy i w jaki spoosb wolno

Opublikowano

moderator jest porzebny, żeby tępił tych, którzy próbują dyskutować z ustalonymi zasadami. Mówię to poważnie. Zasady są proste i jasne i nie powinny się zmieniać. Inna sprawa że od początku poezji org były problemy kogo za co kiedy jak i kto ma tępić, banować itp. W związku z powyższym wątpie by "nowe" rozwiązania co kolwiek zmieniły. Za parę miesięcy znowu będzie problem. Ciągle ci sami ludzie decydują o tym samym.

A jak to się dzieje, że na tzw. nieszufli jakoś z tym problemem się nie spotykam ? Komentarze ironiczne a la norris zdarzają się, nikt nikogo nie banuje i nie tępi, grafomani są, ale żyją pod silnym piętnem krytyków albo nikt na nich nie zwraca uwagi. Ja nawet nie wiem, czy tam są czy nie są moderatorzy, ale jakoś chamów tam nie ma. Użytkowników tysiące, mało kto kogo zna, kontakt między użytkownikami mniej emocjonalny.

A może jest inne wyjście - mniej otwarty serwis. Nowi użytkownicy owszem są, ale muszą znać kogoś z dotychczasowych użytkowników, tzw. "polecających". I to ten polecający sprawuje pieczę nad nowym użytkownikiem i go banuje. Jak polecający tego nowego nie zbanuje, mógłby to zrobić polecający polecającego.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


a nie wydaje ci sie że zasady są po to żeby (ogólnie mówiąc) służyć ludziom, a nie po to zeby moderatorzy mieli czego bronić??

nie. zasady są po to, żeby ludzie sie ich trzymali. Zasadą jest płacenie podatków, 90% społeczeństwa poprze ich zniesienie, nikomu one nie służą, ale jednak są.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


a nie wydaje ci sie że zasady są po to żeby (ogólnie mówiąc) służyć ludziom, a nie po to zeby moderatorzy mieli czego bronić??

nie. zasady są po to, żeby ludzie sie ich trzymali. Zasadą jest płacenie podatków, 90% społeczeństwa poprze ich zniesienie, nikomu one nie służą, ale jednak są.
jeżeli by nikomu nie slużyły to by ich nie było :)

ps. w takim razie skad sie biorą zasady?
ja zawsze myslalem ze tworzą je ludzie, po to zeby sobie ułatwiać życie (albo współżycie)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



nie. zasady są po to, żeby ludzie sie ich trzymali. Zasadą jest płacenie podatków, 90% społeczeństwa poprze ich zniesienie, nikomu one nie służą, ale jednak są.
jeżeli by nikomu nie slużyły to by ich nie było :)

ps. w takim razie skad sie biorą zasady?
ja zawsze myslalem ze tworzą je ludzie, po to zeby sobie ułatwiać życie (albo współżycie)

zasady są po to żeby był porządek. a jeśli ludzie lubią bałagan i chamstwo, to raczej trudno akceptować zasady to legalizujące
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


taaaaaaaaaaa... przykład pierwszy z góry:
Klaudiusz sobie wymyślił, że rozróżnienie początkujących i zaawansowanych jest be. dyskutowaliśmy nad tym długo i doszliśmy do wniosku, że może rzeczywiście warto zrobić jeden dział i nie rozróżniać. I co się stało? Minęło kilka tygodni, a Klaudiusz robi awanturę, że tak nie może być, że poziom, że skandal i kto to wymyślił. Wrócił podział, więc teraz jest problem, bo jakiś wiersz został przeniesiony, a jakiś nie. Nie wnikam, czy decyzja moderatora byla właściwa, bo to temat na oddzielną dyskusję.
Drogi Klaudiuszu. Ty po prostu potrzebujesz awantury, aby żyć. Potrzebujesz tego, aby wszyscy o Tobie mówili i nieważne jest, czy dobrze, czy źle. Być w centrum uwagi to twój główny cel. Jeżeli jest inaczej, to pokaż jak jest i po co tu jesteś.
Opublikowano

jakoś sobie nie przypominam - a nawet jeśli - jeżeli to był mój pomysł i sie nie sprawdzil to chyba jak najbardziej powinienem sie przynać do błędu nie? a moze lepiej byłoby tak jak P.S. iść w zaparte i banować wszystkich którzy śmiali zauwazyć że jest źle?

a dlaczego tu jestem? a po co Ty tu jesteś? oczywiście że tylko i wyłącznie dla własnej przyjemności - z tą tylko róznicą, że przyjemność mi sprawia właśnie SIEDZENIE tu a wiec siłą rzeczy musi mi zależeć na tym żeby forum trwało i miało sie dobrze ( w przeciwienstwie do tych którzy chcą żeby na forum "był spokój" albo "wysoki poziom" - i osiągają go wywalając wiersze Mirki Szychowiak)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Abi wyciągnęła list ze skrzynki pocztowej, a delikatna faktura koperty w dłoniach przywołała uczucie czegoś niemal sakralnego – przesyłka była starannie przygotowana, a pismo tak piękne i precyzyjne, że od razu można było wyczuć w nim emocje nadawcy. List zaadresowano do Noela.

      – Ciekawe, od kogo…? – mruknęła do siebie, obracając kopertę w dłoniach z lekką nutą zazdrości. „Może od koleżanki? A może od kogoś, kogo kocha?” – zastanawiała się.

      Przez głowę przemknęła jej nieoczekiwana myśl: „Do tej pory nawet nie zdawałam sobie sprawy, jak bardzo polubiłam Noela…”

      Łączyła ich niewidzialna więź. Czasem wystarczyło jedno spojrzenie, by wszystko zrozumieć. Takie milczące porozumienie, które nie potrzebowało słów.

      Po powrocie do domu położyła list na stoliku w holu, ale ciekawość nie dawała jej spokoju. Postanowiła jak najszybciej przekazać go adresatowi.

      – Pójdziemy na spacer, co? – zwróciła się do Lisy, a ona natychmiast podniosła głowę, merdając ogonem w odpowiedzi.

      Już od dawna planowała założyć tę piękną błękitną sukienkę kupioną razem z Zoe, ale jakoś nigdy nie nadarzyła się odpowiednia okazja. Spotkanie z Noelem wywoływało lekkie drżenie jej serca i zdawało się doskonałym powodem do założenia kreacji.

      Przyjaciółki niedawno były na zakupach i kiedy Zoe dostrzegła w oknie wystawowym to cudo, wykrzyknęła z zachwytem:

      – Koniecznie musisz ją mieć! Gdy Noel cię w niej zobaczy, oszaleje z zachwytu!

      Abi uśmiechnęła się lekko, przeglądając się w lustrze. Już sama świadomość, że Noel zobaczy ją w zwiewnej sukience, a nie w szpitalnym uniformie, sprawiała, że jej serce podskakiwało z radości. Czuła w sobie coś więcej niż zwykłą radość – subtelny dreszcz sugerujący, że zaczyna jej zależeć na tym, by spodobać się właśnie jemu.

      Postrzegała Noela jako sympatycznego, ciepłego i wesołego chłopaka. Nie mogła dokładnie określić, co najbardziej przyciągało ją do niego – czy była to jego aura, dostrzegała podczas procesu zdrowienia i nabierająca powoli pięknych, delikatnych odcieni, czy może po prostu rodząca się między nimi więź. Każde spojrzenie, każdy drobny gest Noela sprawiały, że serce Abi zaczynało bić szybciej, a w jej głowie rodziły się ciche pragnienia.

      Zoe żartowała z typową dla siebie lekkością: „Właśnie tak jest, kiedy się kogoś kocha”. Abi uśmiechnęła się pod nosem, wiedząc, że jeszcze nie jest gotowa przyznać się do swoich uczuć, nawet przed sobą. Przecież nigdy wcześniej nie kochała w ten sposób – oprócz rodziców, ale to zupełnie coś innego. Klark był dla niej bardziej jak przyjaciel i opiekun, dawał poczucie bezpieczeństwa. Z Noelem czuła delikatną iskrę sympatii, może nawet pierwszy płomyczek miłości, której jeszcze nie odważyła się w sobie odkryć.

      Szła teraz dumnie ulicą, trzymając Lisę na smyczy, a w jej wnętrzu tliło się ciche podekscytowanie. Czy naprawdę zauważał jej drobne gesty? Czy dostrzegał radość, którą emanowała, czy to tylko jej wyobraźnia, podsycana ciepłem emocji? Wszystko wydawało się możliwe, a ona pozwalała sobie na tę subtelną euforię.

      Promieniowała szczęściem i spokojem, każdy krok niósł poczucie harmonii i nadziei. 

      „Tak mogłoby być wiecznie” – pomyślała, pozwalając sobie na krótkie, słodkie marzenie o tym, że świat wokół niej zawsze będzie tak pełen ciepła i drobnych radości.

      Kiedy dotarły do kliniki, Abi poczuła lekkie mrowienie w brzuchu. 

      Pewnym krokiem weszła do pokoju Noela, a jej serce przyspieszyło rytm. Lisa podskoczyła radośnie, witając się z chłopakiem, a potem spokojnie usiadła, obserwując panią z uważnością typową dla swojego wrażliwego charakteru.

      – Cześć, Noel – powiedziała cicho, uśmiechając się, choć nie mogła powstrzymać lekkiego drżenia w głosie. – Mam coś dla ciebie…

      Noel nie mógł powstrzymać zachwytu, kiedy ją zobaczył:

      – Dzień dobry, księżniczko! Co zrobiłaś z moją przyjaciółką?

      – Wariat! Halo, to ja, ta sama Abi – odparła radośnie, siadając przy łóżku.

      – Niby ta sama, a jednak inna… – Uśmiechnął się rozbrajająco.

      Uśmiech Noela był pełen zachwytu, niemal nieziemski. W jego oczach pojawiła się czułość i podziw, jakby zobaczył coś najpiękniejszego na świecie.

      Abi podała mu przesyłkę

      – Zobacz, to może być coś ważnego.

      Patrzyła, jak powoli chwyta kopertę, jak wpatruje się w jej oczy, szukając wyjaśnienia, zanim jeszcze przeczyta słowa adresowane do niego.

      Noel zaczął powoli czytać list, jego wzrok ślizgał się po starannym, pełnym emocji piśmie. Abi stała tuż obok, widziała, jak na jego twarzy pojawia się kalejdoskop uczuć: zaskoczenie, wzruszenie, a gdzieś w tle – delikatna nuta radości i ulgi. Dawno tłumione emocje zaczęły przebijać się na zewnątrz, a każda z nich potwierdzała wagę tego, co trzymał w dłoniach.

      Kiedy przeczytał ostatnie słowa, jego ręka opadła bezwładnie na łóżko, a oczy zaszkliły się. Spod powiek powoli spływały łzy, które łagodnie sunąc po policzkach. Nie był przygotowany na taką wiadomość – wyznanie łączące w sobie skruchę, miłość i nadzieję.

      Widząc jego wzruszenie, Abi pochyliła się nieco, delikatnie obejmując jego dłoń swoimi palcami. 

      Poczuła nie tylko współczucie, lecz także coś głębszego, ciepłego – sympatię, która zaczynała przekształcać się w subtelną bliskość. W tej chwili nie musiała wypowiadać słów, bo wszystko, co czuła, było wyraźnie obecne w jej spojrzeniu, w delikatnym uśmiechu, w sposobie, w jaki delikatnie trzymała jego rękę.

      Noel spojrzał na nią i odnalazł w jej oczach bezpieczeństwo, zrozumienie i ciepło, którego brakowało mu przez całe życie. I choć dopiero odkrywał własne emocje, to Abi poczuła, że ta chwila – ich wspólna, cicha bliskość – staje się początkiem czegoś niezwykłego.

      – Wszystko dobrze? – zapytała łagodnie, a w jej głosie pobrzmiewała troska i subtelna nuta ciepła.

      – Tak… – odpowiedział, ocierając łzy. – Nawet nie wiesz, jak bardzo dobrze… – Zawahał się, a potem spojrzał na nią z delikatnym uśmiechem. – Przeczytaj to, proszę.

      Kochany Syneczku.

      Bardzo długo zbierałam się na odwagę, żeby napisać ten list. 

      Nawet nie wiem, czy będziesz w ogóle chciał go przeczytać. Masz pełne prawo podrzeć go i wyrzucić już teraz. Żywię jednak cichą nadzieję, że zrobisz to dopiero po doczytaniu do końca. 

      Tak trudno mi ubrać w słowa to, co czuję. Pragnę tylko, żebyś wiedział, jak bardzo mi przykro. Nawet nie mogę sobie wyobrazić jak mocno zraniłam Cię swoim nagłym odejściem. Wtedy postrzegałam tę kwestię zupełnie inaczej i najważniejsze było dla mnie moje szczęście. 

      Dzisiaj już wiem, jak bardzo byłam samolubna i obojętna na uczucia innych. Odchodząc od Was popełniłam największy błąd mojego życia, ale czasu już nie cofnę i muszę żyć z tą świadomością do końca moich dni. 

      Nie proszę o przebaczenie, bo na nie nie zasługuję. Chcę tylko, żebyś wiedział, że cały ten czas byłeś zawsze w moim sercu, jako jedyna i prawdziwa miłość mojego życia. Brak kontaktu z mojej strony podyktowany był olbrzymim wstydem za czyn, którego się dopuściłam. Przez te wszystkie lata czułam się niegodna Twojej miłości, ale nosząc Cię w sercu żywiłam nadzieję, że wiedzie Ci się dobrze i że jesteś zdrowy. 

      Już od dawna zbierałam się na odwagę, by nawiązać z Tobą kontakt i pomógł mi w tym sen, który bardzo mnie zaniepokoił. Nie mogłam już dłużej zwlekać. 

      Nie wiem nawet, czy jeszcze mieszkasz z tatą, czy się przeprowadziłeś... 

      Ja nie jestem już z tym mężczyzną. Wynajmuję teraz mieszkanie w kamienicy mojej przyjaciółki Mai, zapewne ją pamiętasz. 

      Jest jeszcze coś bardzo ważnego, co powinnam powiedzieć Ci już dawno temu. Masz przyrodnią siostrę Karin, ona wie o Twoim istnieniu i często pyta o Ciebie. Moim jedynym marzeniem jest, żebyście mogli się kiedyś spotkać, poznać i porozmawiać. Odebrałam Wam tyle pięknych i szczęśliwych lat razem, ale może nie wszystko jeszcze stracone…

      Kocham Cię bardzo

      Mama

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Leszczym @Leszczym @Leszczym @Leszczym @Leszczym @Poet Ka No więc właśnie. Dlatego trzeba o tym mówić mocno i komunikatywnie. Bez emocji, ale konkretnie. W ostatnich latach, na całym świecie robi się to i są świetne rezultaty. Ja walczę z tym, a szczególny nacisk kładę na wędkowanie sportowe i rekreacyjne. Poniżej mój felieton na ten temat.   ZOSTAWCIE RYBY W SPOKOJU Felieton Nie tylko w Polsce wędkuje się „sportowo”, czyli dla rozrywki. Stosuje się technikę „złap i wypuść”, co ma uczynić tę zabawę bardziej humanitarną. Ale czy czyni? Łowienie na wędkę polega na nadzianiu ryby na haczyk. Haczyk ten wbija się w ciało, często uszkadzając skrzela, a nawet wnętrzności ryby. Później jest wyjmowany, a ponieważ ma specjalny zadzior, by ryba sama się nie uwolniła, jest po prostu wyrywany. Zdarza się, że z wnętrznościami. Zadaje się tym samym zwierzęciu niewyobrażalny ból. Ale są też badania naukowe, które pokazują, że ryba pod wpływem łowienia na haczyk, z powodu stresu, dostaje zawału serca, a wiele z nich z tego powodu ginie. Okaleczane ryby krzyczą z bólu. My tego nie słyszymy, bo ryby emitują ultradźwięki, czyli dźwięki w paśmie poza naszą słyszalnością. I to właśnie wprowadza nas w błąd. Ergo: Fakt, że milczy nie oznacza, że nie czuje bólu. Świat się rozwija. Jeszcze nie tak dawno popularne były tzw. kożuchy, czyli kurtki wykonane ze skóry owiec. Popularne były kołnierze z lisów, torebki z młodych fok, wyroby z kłów słoni. Padały z wycieńczenia zwierzęta w cyrkach, a hodowlane trzymane były w barbarzyńskich warunkach. Polowania na wieloryby są sukcesywnie zakazywane. Na całym świecie ogranicza się łowiectwo zwierzyny leśnej, eksperymenty medyczne i ubój rytualny. Wprowadza się coraz skuteczniejsze prawa zwierząt, również domowych, rozwija się wegetarianizm. Powstają wciąż nowe organizacje zajmujące się prawami zwierząt. Czyli pole do krzywdzenia stale się kurczy. I kiedyś ten rytuał zostanie całkowicie zakazany. Już dzisiaj krzywdzenie zwierząt jest w Polsce zagrożone więzieniem nawet do 5. lat. A wyroki są coraz częstsze. Łowić zadając ból, a potem zważyć i wypuścić z powrotem do wody jedynie dla satysfakcji? Trochę wysoka cena za tę przyjemność. Czy zatem nie czas, byśmy sobie dali spokój? Przecież są tysiące różnych hobby, które mogą dawać nam radość, a nie krzywdzą nikogo. @Zbigniew Polit @Leszczym @Leszczym Oczywiście tak. Też żrę mięso i noszę skórzane rękawiczki. Ale chodzi o to, by nie katować i nie zabijać dla rozrywki. Pozdrawiam. 
    • Bobra likier żre i Kilar Bob
    • Anna ma nad opata kata. Podana manna
    • @wierszyki Przedziwne rzeczy są w Tajemniczym Ogrodzie.

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...