Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

  • Odpowiedzi 91
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



wypowiem się tylko w jednej kwesti. podobno na zmazy nocne nie ma się wpływu - przecież sen odbywa się w czasie 'wyłączenia' świadomości.
No i właśnie o to mi chodziło. Nie ma się wpływu, a więc jest to czynność dana nam przez "stwórcę", kimkolwiek on jest. A polega na marnowaniu materiału genetycznego oraz rozładowywaniu napięcia tylko w celu osiagnięcia przyjemności. Zero prokreacji. Dlaczego więc potępiać seks, który ma na celu osiągnięce satysfakcji bez prokreacji?...
Z ppostu Arkadiusza wynika, że seks homoseksualny jest zły, ponieważ nie ma z niego dzieci. A więc tak samo zła jest masturbacja i zmazy nocne. A zmazy nocne to czynnosć od nas niezależna, za to wpisana w naszą fizjologię. Jeżeli Bóg nas tak stworzył to znaczy, ze nie ma nic przeciwko temu, zebyśmy osiągali satysfakcje seksualną bez celu prokreacyjnego.
Pozdrawiam, j.

tak, ale wg Kościoła Katolickiego, uprawianie seksu nie prowadzące do poczęcia nowego życia jest ciężkim grzechem - chyba o to chodziło Arkadiuszowi. akt homoseksualny to już w ogóle inna bajka i porównywanie ze zamazami nocnymi wydaje mi się bez sensu. tym bardziej, że za seks odpowiadamy sami, a na sen nie mamy wpływu ponieważ ma miejsce w podświadomości.

pozdrawiam serdecznie Espena Sway :)
Opublikowano

ech ech ech... nie będę odpisywał na wszystko po kolei. to co jest niezgodne z prawami natury jest nienormalne. dla mnie to oczywiste. znam dwoje homo i nie robię im żadnych wyrzutów (żeby nie było) i tratkuję normalnie (nie boję się że mnie kolega zgwałci). ale większość co piszecie to po prostu kompletne bzdury. nie ma żadnego związku księży z homo (bo homo uprawiają seks, a księża nie - chybione)... hm i tak was nie nawrócę, więc na zakończenie poradzę by niektórzy (w tym vf) przestali traktować media jako świętość i poszukali własnego zdania.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



bardzo dziecinny sposób na odgryzienie się, do tego całkiem kulą w płot, bo gdybym prezentował ten poziom błyskotliwości zacząłbym w ogóle od zarzucenia ci zaczytywania się „Naszym Dziennikiem”, zasłuchiwania się RM itp itd media są różne, jakbyś nie zauważył i nawet miewają różne opinie
dziwnie też brzmi argument o własnym zdaniu u człowieka, który tak ślepo powtarza androny z ambony
przykre
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



bardzo dziecinny sposób na odgryzienie się, do tego całkiem kulą w płot, bo gdybym prezentował ten poziom błyskotliwości zacząłbym w ogóle od zarzucenia ci zaczytywania się „Naszym Dziennikiem”, zasłuchiwania się RM itp itd media są różne, jakbyś nie zauważył i nawet miewają różne opinie
dziwnie też brzmi argument o własnym zdaniu u człowieka, który tak ślepo powtarza androny z ambony
przykre


ale nie zaprzeczyłeś że tak jest :) a ja naszego dziennika nie czytam i radia maryja tez nie słucham.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



bardzo dziecinny sposób na odgryzienie się, do tego całkiem kulą w płot, bo gdybym prezentował ten poziom błyskotliwości zacząłbym w ogóle od zarzucenia ci zaczytywania się „Naszym Dziennikiem”, zasłuchiwania się RM itp itd media są różne, jakbyś nie zauważył i nawet miewają różne opinie
dziwnie też brzmi argument o własnym zdaniu u człowieka, który tak ślepo powtarza androny z ambony
przykre


ale nie zaprzeczyłeś że tak jest :)
czy to jest twój osobisty sukces, że nie zaprzeczyłem? to tak prymitywne, że aż szkoda gadać, gdybym zaprzeczył, to też byłby sukces, bo oznaczałoby to, że zaprzeczam, a skoro zaprzeczam, to coś musi być na rzeczy

i co z tego, za to niezawodnie wiesz, co ja czytam i czego ja słucham:) więc słonko, wytłumaczę ci łopatologicznie — to, jakie poglądy przedstawiam publicznie tak samo świadczy o tym, co czytam i czego słucham, jak to, jakie poglądy przedstawiasz ty
powiem więcej, mógłbym odpowiedzieć tym samym: poradzić, by niektórzy (w tym AN) przestali traktować księdza jako świętość i poszukali własnego zdania:)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




ale nie zaprzeczyłeś że tak jest :)
czy to jest twój osobisty sukces, że nie zaprzeczyłem? to tak prymitywne, że aż szkoda gadać, gdybym zaprzeczył, to też byłby sukces, bo oznaczałoby to, że zaprzeczam, a skoro zaprzeczam, to coś musi być na rzeczy

i co z tego, za to niezawodnie wiesz, co ja czytam i czego ja słucham:) więc słonko, wytłumaczę ci łopatologicznie — to, jakie poglądy przedstawiam publicznie tak samo świadczy o tym, co czytam i czego słucham, jak to, jakie poglądy przedstawiasz ty
powiem więcej, mógłbym odpowiedzieć tym samym: poradzić, by niektórzy (w tym AN) przestali traktować księdza jako świętość i poszukali własnego zdania:)


och kwiatuszku to nie jest mój sukces ale twoja porażka
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Po pierwsze nie twierdzę, że radiomarianie to idioci i daleko jestem od takiego osądu. Niezrównoważenie emocjonalne, inny system wartość, pewne braki w wiedzy - z tym mogę się zgodzić, ale tak też nie musi być. Może po prostu są tek przekonani o swoich racjach, że wszystkich wokoło chcą "uszczęśliwić" na siłę?
Nie rozumiesz jak działa tolerancja? Radiomarianie nie przeszkadzają mi tak długo, jak długo nie próbują mnie terroryzować i przekonywać za wszelką cenę, że ich system wartości jest lepszy. Niestety, próbują i nie tylko oni. Nie próbuj używać argumentu, że zorientowani "homo" to robią, bo skłamiesz. Oni chcą takich samych praw, ale nikomu nie mają zamiaru narzucać, żę są w czymkolwiek lepsi.
We fragmencie, który zacytowałeś wypowiadałem się na temat manifestacji neofaszystów. Przypominam, że takimi organizacjami powinna zainteresować się prokuratura, ponieważ głoszenie w jakiejkowiek formie ideologii faszystowskiej jest w Polsce (i nie tylko) zabronione.
I proszę o jeszcze jedno. Jakiekolwiek zdanie, które napisałem, jest moją własnością, więc nie zmieniaj samowolnie moich wypowiedzi. Doskonale wiesz, że w ten sposób z każdego tekstu można wyprodukować stek bzdur
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Polecam Encyklikę Benedykta Miłościwie Nam Panującego, a przekonasz się, że to zdanie jest z gruntu fałszywe. Właśnie KK zaczął przyjmować do wiadomości i głosić, że miłość fizyczna wcale nie jest taka zła pod warunkiem, że współgra z miłością duchową i nie musi prowadzić do poczęcia.
No właśnie... a dopuszczone przez KK "naturalne" metody antykoncepcyjne? Tylko nie mów, że nie znasz takowych.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Polecam Encyklikę Benedykta Miłościwie Nam Panującego, a przekonasz się, że to zdanie jest z gruntu fałszywe. Właśnie KK zaczął przyjmować do wiadomości i głosić, że miłość fizyczna wcale nie jest taka zła pod warunkiem, że współgra z miłością duchową i nie musi prowadzić do poczęcia.
No właśnie... a dopuszczone przez KK "naturalne" metody antykoncepcyjne? Tylko nie mów, że nie znasz takowych.

w tym miejscu ma Pan rację. ale mi chodziło konkretnie o seks przedmałżeński.
co do metod naturalnych, to rzeczywiście są dopuszczone przez KK, tylko pytanie kto z nich korzysta :>
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


obawiam się że właśnie jak najbardziej starają sie narzucać... a co najgorsze robiąto rónież ludzie "niezainteresowani" i to jest ten ból - gdyby cała sprawa ograniczała sie do tego, że sami tylko homoseksualiści krzyczą że są normalni to nie byłoby problemu... a problem jest własnie taki jak z radiomarjanami - im nie wystarczy że mogą sobie żyć we własnym kłamstwie, oni chcą jeszcze społecznego poparcia dla niego - i co gorsza uciekająsie do terroru (narzekania że zdjeli fedorowicza - a gdyby tak wypowiedzial sie o gejach niezbyt przychylnie to by go aresztowali - czy to aby nie jest właśnie narzucanie pogladów?

ps. a jakich to praw nie mają homoseksualiści w polsce? bo narzekanie że nie mogąlegalizować zwiazków to tak jak ja bym napisał że nie mogęgrać w koszykówkę bo jestem za niski - a przecież to niesprawiedliwe, że jestem z tego powodu dyskryminowany przez trenera kadry?
Opublikowano

Jakich to praw chcą? Zagwarantowanych przez Konstytucję. Nie ogarniasz, czy nie chcesz?
Nie pisałem niczego o związkach partnerskich.
Osobiście uważam, że związek partnerski powinien mieć inną definicję i nie powinien dotyczyć tylko osób homoseksualnych. Widzę to tak, że osoby prowadzące wspólny dom, czyli pozostające w związku nieformalnym (nawet tacy, którzy wynajmują wspólne mieszkanie na czas studiów - często trudno to nazwać związkiem, ale zależność jakaś jest), mogliby zarejestrować związek partnerski na czas określony lub nie i korzystać z niektórych udogodnień, z których korzystają małżenstwa (wspólne rozliczanie dochodów, mozliwośc odwiedzin w szpitalu, prawo do opieki, dziedziczenia itd.). Może taki model byłby łatwiejszy do zaakceptowania.

Opublikowano

nie ogarniam - nie mogę sobie przypomnieć żadnego zapisu w konstytucji w których byłyby słowa "...no chyba że jest pedałem..." w polsce nie ma dyskryminacji homosesksualistów, a jeśli jest to z miłą chęcią podpiszę sie pod listem protestacyjnym

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Jednak nie ogarniasz. Znam przypadki, gdy ludzie byli zwalniani z pracy pod byle pretekstem właśnie ze względu na swoją orientację, wyznanie czy też kalectwo. Nie wspominam o płci, bo będzie temat na nową dyskusję.
Czyli widzisz, że walka rozgrywa się też o respektowanie zapisów konstytucyjnych.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


tak, ale chyba lepszym rozwiazaniem byłoby wprowadzenie jakichś sankcji czy czegokolwiek, a nie akcja pod tytułem "homoseksualizm jest normalny" - bo to tak jakby chcieć rozwiazywać problem dyskryminacji kobiet udowadniając że są mężczyznami...
nie tędy droga - respektowanie prawa - a manipulacja faktami to dwie rozne rzeczy, albo nawet podobne, ale z tego samego gatunku - zabranianie przeciwnikom domagania się dowodów na "nieszkodliwość" homoseksualizmu to pogwalcenie nie tylko wolności słowa
Opublikowano

jeśli toczy się jakakolwiek dyskusja, która jest poważna, i uczestniczą w niej poważni ludzie, to nie zaczyna się od tego, że używa się określeń, które mogą być uznane za obraźliwe — to raz
jeśli mówisz o zbieraniu dowodów, to każdy je zbiera na własną rękę i jest niewolnikiem swojej chęci udowodnienia własnej racji — dlatego przy ocenie bierze się pod uwagę bardzo wiele różnych źródeł
jeśli ktokolwiek przeprowadza na tym forum akcję, to ty, klaudiusz — jest to akcja pt „walka o prawo do nazywania homoseksualistów nienormalnymi”
z tym zabranianiem domagania się dowodów na nieszkodliwość to jest tak, jak z zasadą domniemanej niewinności
nikt się od oskarżonego nie może domagać dowodów niewinności, to jemu trzeba udowodnić, że jest winien
analogicznie — jeśli kogoś się uważa za szkodliwego (a za tym idą pewne konsekwencje), to trzeba tę szkodliwość udowodnić, nie on ma udowadniać swoją nieszkodliwość
jest to jeden z fundamentów, do których się odnosimy chcąc budować „demokratyczne państwo prawa” — protestuj przeciwko niemu, jeśli jesteś jego przeciwnikiem i przeciwko konstytucji, zostaw homoseksualistów, bo nie oni ci stoją na drodze do szczęścia, ale cały system prawny w naszym kraju
nie ma mowy o pogwałceniu wolności słowa — jakie represje spotykają cię za to, co mówisz? takie, że niektórzy nie głaszczą cię po główce za twoje poglądy? e-e, mylisz pojęcia
jeszcze a propos nieszkodliwości, są tacy, co lubią ptaki, a ja nie lubię, bo mi obsrywają balkon, wobec czego optuję za eksterminacją, a przynajmniej uznaniem ich szkodliwości — zatem domagam się dowodów od ornitologów, że ptaki nie są szkodliwe
pozdr

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Abi wyciągnęła list ze skrzynki pocztowej, a delikatna faktura koperty w dłoniach przywołała uczucie czegoś niemal sakralnego – przesyłka była starannie przygotowana, a pismo tak piękne i precyzyjne, że od razu można było wyczuć w nim emocje nadawcy. List zaadresowano do Noela.

      – Ciekawe, od kogo…? – mruknęła do siebie, obracając kopertę w dłoniach z lekką nutą zazdrości. „Może od koleżanki? A może od kogoś, kogo kocha?” – zastanawiała się.

      Przez głowę przemknęła jej nieoczekiwana myśl: „Do tej pory nawet nie zdawałam sobie sprawy, jak bardzo polubiłam Noela…”

      Łączyła ich niewidzialna więź. Czasem wystarczyło jedno spojrzenie, by wszystko zrozumieć. Takie milczące porozumienie, które nie potrzebowało słów.

      Po powrocie do domu położyła list na stoliku w holu, ale ciekawość nie dawała jej spokoju. Postanowiła jak najszybciej przekazać go adresatowi.

      – Pójdziemy na spacer, co? – zwróciła się do Lisy, a ona natychmiast podniosła głowę, merdając ogonem w odpowiedzi.

      Już od dawna planowała założyć tę piękną błękitną sukienkę kupioną razem z Zoe, ale jakoś nigdy nie nadarzyła się odpowiednia okazja. Spotkanie z Noelem wywoływało lekkie drżenie jej serca i zdawało się doskonałym powodem do założenia kreacji.

      Przyjaciółki niedawno były na zakupach i kiedy Zoe dostrzegła w oknie wystawowym to cudo, wykrzyknęła z zachwytem:

      – Koniecznie musisz ją mieć! Gdy Noel cię w niej zobaczy, oszaleje z zachwytu!

      Abi uśmiechnęła się lekko, przeglądając się w lustrze. Już sama świadomość, że Noel zobaczy ją w zwiewnej sukience, a nie w szpitalnym uniformie, sprawiała, że jej serce podskakiwało z radości. Czuła w sobie coś więcej niż zwykłą radość – subtelny dreszcz sugerujący, że zaczyna jej zależeć na tym, by spodobać się właśnie jemu.

      Postrzegała Noela jako sympatycznego, ciepłego i wesołego chłopaka. Nie mogła dokładnie określić, co najbardziej przyciągało ją do niego – czy była to jego aura, dostrzegała podczas procesu zdrowienia i nabierająca powoli pięknych, delikatnych odcieni, czy może po prostu rodząca się między nimi więź. Każde spojrzenie, każdy drobny gest Noela sprawiały, że serce Abi zaczynało bić szybciej, a w jej głowie rodziły się ciche pragnienia.

      Zoe żartowała z typową dla siebie lekkością: „Właśnie tak jest, kiedy się kogoś kocha”. Abi uśmiechnęła się pod nosem, wiedząc, że jeszcze nie jest gotowa przyznać się do swoich uczuć, nawet przed sobą. Przecież nigdy wcześniej nie kochała w ten sposób – oprócz rodziców, ale to zupełnie coś innego. Klark był dla niej bardziej jak przyjaciel i opiekun, dawał poczucie bezpieczeństwa. Z Noelem czuła delikatną iskrę sympatii, może nawet pierwszy płomyczek miłości, której jeszcze nie odważyła się w sobie odkryć.

      Szła teraz dumnie ulicą, trzymając Lisę na smyczy, a w jej wnętrzu tliło się ciche podekscytowanie. Czy naprawdę zauważał jej drobne gesty? Czy dostrzegał radość, którą emanowała, czy to tylko jej wyobraźnia, podsycana ciepłem emocji? Wszystko wydawało się możliwe, a ona pozwalała sobie na tę subtelną euforię.

      Promieniowała szczęściem i spokojem, każdy krok niósł poczucie harmonii i nadziei. 

      „Tak mogłoby być wiecznie” – pomyślała, pozwalając sobie na krótkie, słodkie marzenie o tym, że świat wokół niej zawsze będzie tak pełen ciepła i drobnych radości.

      Kiedy dotarły do kliniki, Abi poczuła lekkie mrowienie w brzuchu. 

      Pewnym krokiem weszła do pokoju Noela, a jej serce przyspieszyło rytm. Lisa podskoczyła radośnie, witając się z chłopakiem, a potem spokojnie usiadła, obserwując panią z uważnością typową dla swojego wrażliwego charakteru.

      – Cześć, Noel – powiedziała cicho, uśmiechając się, choć nie mogła powstrzymać lekkiego drżenia w głosie. – Mam coś dla ciebie…

      Noel nie mógł powstrzymać zachwytu, kiedy ją zobaczył:

      – Dzień dobry, księżniczko! Co zrobiłaś z moją przyjaciółką?

      – Wariat! Halo, to ja, ta sama Abi – odparła radośnie, siadając przy łóżku.

      – Niby ta sama, a jednak inna… – Uśmiechnął się rozbrajająco.

      Uśmiech Noela był pełen zachwytu, niemal nieziemski. W jego oczach pojawiła się czułość i podziw, jakby zobaczył coś najpiękniejszego na świecie.

      Abi podała mu przesyłkę

      – Zobacz, to może być coś ważnego.

      Patrzyła, jak powoli chwyta kopertę, jak wpatruje się w jej oczy, szukając wyjaśnienia, zanim jeszcze przeczyta słowa adresowane do niego.

      Noel zaczął powoli czytać list, jego wzrok ślizgał się po starannym, pełnym emocji piśmie. Abi stała tuż obok, widziała, jak na jego twarzy pojawia się kalejdoskop uczuć: zaskoczenie, wzruszenie, a gdzieś w tle – delikatna nuta radości i ulgi. Dawno tłumione emocje zaczęły przebijać się na zewnątrz, a każda z nich potwierdzała wagę tego, co trzymał w dłoniach.

      Kiedy przeczytał ostatnie słowa, jego ręka opadła bezwładnie na łóżko, a oczy zaszkliły się. Spod powiek powoli spływały łzy, które łagodnie sunąc po policzkach. Nie był przygotowany na taką wiadomość – wyznanie łączące w sobie skruchę, miłość i nadzieję.

      Widząc jego wzruszenie, Abi pochyliła się nieco, delikatnie obejmując jego dłoń swoimi palcami. 

      Poczuła nie tylko współczucie, lecz także coś głębszego, ciepłego – sympatię, która zaczynała przekształcać się w subtelną bliskość. W tej chwili nie musiała wypowiadać słów, bo wszystko, co czuła, było wyraźnie obecne w jej spojrzeniu, w delikatnym uśmiechu, w sposobie, w jaki delikatnie trzymała jego rękę.

      Noel spojrzał na nią i odnalazł w jej oczach bezpieczeństwo, zrozumienie i ciepło, którego brakowało mu przez całe życie. I choć dopiero odkrywał własne emocje, to Abi poczuła, że ta chwila – ich wspólna, cicha bliskość – staje się początkiem czegoś niezwykłego.

      – Wszystko dobrze? – zapytała łagodnie, a w jej głosie pobrzmiewała troska i subtelna nuta ciepła.

      – Tak… – odpowiedział, ocierając łzy. – Nawet nie wiesz, jak bardzo dobrze… – Zawahał się, a potem spojrzał na nią z delikatnym uśmiechem. – Przeczytaj to, proszę.

      Kochany Syneczku.

      Bardzo długo zbierałam się na odwagę, żeby napisać ten list. 

      Nawet nie wiem, czy będziesz w ogóle chciał go przeczytać. Masz pełne prawo podrzeć go i wyrzucić już teraz. Żywię jednak cichą nadzieję, że zrobisz to dopiero po doczytaniu do końca. 

      Tak trudno mi ubrać w słowa to, co czuję. Pragnę tylko, żebyś wiedział, jak bardzo mi przykro. Nawet nie mogę sobie wyobrazić jak mocno zraniłam Cię swoim nagłym odejściem. Wtedy postrzegałam tę kwestię zupełnie inaczej i najważniejsze było dla mnie moje szczęście. 

      Dzisiaj już wiem, jak bardzo byłam samolubna i obojętna na uczucia innych. Odchodząc od Was popełniłam największy błąd mojego życia, ale czasu już nie cofnę i muszę żyć z tą świadomością do końca moich dni. 

      Nie proszę o przebaczenie, bo na nie nie zasługuję. Chcę tylko, żebyś wiedział, że cały ten czas byłeś zawsze w moim sercu, jako jedyna i prawdziwa miłość mojego życia. Brak kontaktu z mojej strony podyktowany był olbrzymim wstydem za czyn, którego się dopuściłam. Przez te wszystkie lata czułam się niegodna Twojej miłości, ale nosząc Cię w sercu żywiłam nadzieję, że wiedzie Ci się dobrze i że jesteś zdrowy. 

      Już od dawna zbierałam się na odwagę, by nawiązać z Tobą kontakt i pomógł mi w tym sen, który bardzo mnie zaniepokoił. Nie mogłam już dłużej zwlekać. 

      Nie wiem nawet, czy jeszcze mieszkasz z tatą, czy się przeprowadziłeś... 

      Ja nie jestem już z tym mężczyzną. Wynajmuję teraz mieszkanie w kamienicy mojej przyjaciółki Mai, zapewne ją pamiętasz. 

      Jest jeszcze coś bardzo ważnego, co powinnam powiedzieć Ci już dawno temu. Masz przyrodnią siostrę Karin, ona wie o Twoim istnieniu i często pyta o Ciebie. Moim jedynym marzeniem jest, żebyście mogli się kiedyś spotkać, poznać i porozmawiać. Odebrałam Wam tyle pięknych i szczęśliwych lat razem, ale może nie wszystko jeszcze stracone…

      Kocham Cię bardzo

      Mama

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach




  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Leszczym @Leszczym @Leszczym @Leszczym @Leszczym @Poet Ka No więc właśnie. Dlatego trzeba o tym mówić mocno i komunikatywnie. Bez emocji, ale konkretnie. W ostatnich latach, na całym świecie robi się to i są świetne rezultaty. Ja walczę z tym, a szczególny nacisk kładę na wędkowanie sportowe i rekreacyjne. Poniżej mój felieton na ten temat.   ZOSTAWCIE RYBY W SPOKOJU Felieton Nie tylko w Polsce wędkuje się „sportowo”, czyli dla rozrywki. Stosuje się technikę „złap i wypuść”, co ma uczynić tę zabawę bardziej humanitarną. Ale czy czyni? Łowienie na wędkę polega na nadzianiu ryby na haczyk. Haczyk ten wbija się w ciało, często uszkadzając skrzela, a nawet wnętrzności ryby. Później jest wyjmowany, a ponieważ ma specjalny zadzior, by ryba sama się nie uwolniła, jest po prostu wyrywany. Zdarza się, że z wnętrznościami. Zadaje się tym samym zwierzęciu niewyobrażalny ból. Ale są też badania naukowe, które pokazują, że ryba pod wpływem łowienia na haczyk, z powodu stresu, dostaje zawału serca, a wiele z nich z tego powodu ginie. Okaleczane ryby krzyczą z bólu. My tego nie słyszymy, bo ryby emitują ultradźwięki, czyli dźwięki w paśmie poza naszą słyszalnością. I to właśnie wprowadza nas w błąd. Ergo: Fakt, że milczy nie oznacza, że nie czuje bólu. Świat się rozwija. Jeszcze nie tak dawno popularne były tzw. kożuchy, czyli kurtki wykonane ze skóry owiec. Popularne były kołnierze z lisów, torebki z młodych fok, wyroby z kłów słoni. Padały z wycieńczenia zwierzęta w cyrkach, a hodowlane trzymane były w barbarzyńskich warunkach. Polowania na wieloryby są sukcesywnie zakazywane. Na całym świecie ogranicza się łowiectwo zwierzyny leśnej, eksperymenty medyczne i ubój rytualny. Wprowadza się coraz skuteczniejsze prawa zwierząt, również domowych, rozwija się wegetarianizm. Powstają wciąż nowe organizacje zajmujące się prawami zwierząt. Czyli pole do krzywdzenia stale się kurczy. I kiedyś ten rytuał zostanie całkowicie zakazany. Już dzisiaj krzywdzenie zwierząt jest w Polsce zagrożone więzieniem nawet do 5. lat. A wyroki są coraz częstsze. Łowić zadając ból, a potem zważyć i wypuścić z powrotem do wody jedynie dla satysfakcji? Trochę wysoka cena za tę przyjemność. Czy zatem nie czas, byśmy sobie dali spokój? Przecież są tysiące różnych hobby, które mogą dawać nam radość, a nie krzywdzą nikogo. @Zbigniew Polit @Leszczym @Leszczym Oczywiście tak. Też żrę mięso i noszę skórzane rękawiczki. Ale chodzi o to, by nie katować i nie zabijać dla rozrywki. Pozdrawiam. 
    • Bobra likier żre i Kilar Bob
    • Anna ma nad opata kata. Podana manna
    • @wierszyki Przedziwne rzeczy są w Tajemniczym Ogrodzie.

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...