Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

od jutra stanę za rogiem
i będę patrzeć jak bardzo blisko
może być dwoje ludzi

choćby od dziś
pozbędę się złudzeń
zaszyję słowa w poduszkę
wesprę się na rozumie

tylko wczoraj
którego nie zdołam cofnąć
zostanie w swej istocie
niezamazane wplątane
w myśli jak w mocne nitki

Opublikowano

bardzo ładny, mam wrażenie że dobrze przemyślany. najładniejsza druga strofa chociaż pierwsza i trzecia równiez dobre. wszystko ładnie się zgrywa. jasny początek i jasny koniec...taka wędrówka bez niepotrzebnych - niemiłych niespodzianek:). pozdrawiam serdecznie.

Opublikowano

a ja obserwowałem operację tego twora, w warsztacie i powiem ci że po tuningu wygląda całkiem całkiem
to się nazywa ciężka charówka, ale w dobrym kierunku
odemnie plus zwłaszcza za pracę przy tekście

nisko się kłaniami pozdrawiam

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Bardzo ładny klimacik podejzreń i pragnienia.Gratuluje.Wydaje mi się, że w tym przypadku "niezamazane wplątane w myśli..." chyba napiszemy osobno, nie jestem pewien, ale "nie zamazane bo wplątane w myśli" pisalibysmy osobno.To taka moja dygresja na boku zasiewająca wątpliwośc, bo inni moze to wyjasnią lub sama autorka. Serdeczności.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Bardzo ładny klimacik podejzreń i pragnienia.Gratuluje.Wydaje mi się, że w tym przypadku "niezamazane wplątane w myśli..." chyba napiszemy osobno, nie jestem pewien, ale "nie zamazane bo wplątane w myśli" pisalibysmy osobno.To taka moja dygresja na boku zasiewająca wątpliwośc, bo inni moze to wyjasnią lub sama autorka. Serdeczności.


dzięki za skomentowanie;

co do niezamazane, to, w sumie, sama się nad tym trochę zastanawiałam (wciąż nie jestem pewna), szukałam też w słownikach:
np:
*nie- pierwszy człon wyrazów złożonych pisany łącznie (wyjątkowo z łącznikiem);
(...)
c) ;będący częścią imiesłowów przymiotnikowych (występujących w funkcji przymiotników lub rzeczowników), odnoszących się do jakiejś stałej cechy, właściwości, lub nazywających jej nosicieli, np. nietłukący (nie ulegający stłuczeniu), niepalący (tytoniu w ogóle), niepijący (alkoholu w ogóle); nieograniczony (nie mający granic; całkowity, zupełny); nieulękły (nie znający lęku); niepocieszony (nie do pocieszenia)
--> to z: www.pwn.pl

ale gdybyś znalazł jednak coś innego będę wdzięczna (nikt nie lubi błędów :);


pozdrawiam serdecznie

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Witaj - ciekawie piszesz - podoba mi się -                                                                           Pzdr.serdecznie.
    • Witaj -  ale także miejsce gdzie zawsze wolno płakać bez obaw przed ucieczką i wszystkimi rodzajami samotności   wtedy dopiero jest naprawdę bezpieczny - piękny wiersz - dom to nasz świat nasza ostoja - ja w swoim domu czuje się wspaniale - jestem wdzięczny losowi za ten stan -                                                                                                Pzdr.serdecznie.   
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Witaj - to bardzo stary wiersz - wiem że rymy kulawe - obecnie nie piszę              wierszy rymowanych - miło że czytałaś -                                                                                  Pzdr.serdecznie.  @Adam Zębala - @Rafael Marius - @Simon Tracy - @huzarc - dzięki - 
    • @Dekaos Dondi Fajnie byo płynąć kroplą i kropli tysiącem w Twoim wierszu. Dla mnie ta podróż kończy się na "przytula światłem niechciane odbicia", wtedy mogę sobie dalej coś wyobrazić. Wolę pozostać dłużej w pięknym opisie. 
    • W Poznaniu przy Grunwaldzkiej trzynaście stary Żyd miał sklep ze słodyczami pachniało palonymi migdałami  i niedopalonym gazem z instalacji Zakładu Siły i Światła z przeszklonych regałów spoglądały spode łba marcepanowe zwierzęta karmelowe serca biły miarowo w przeźroczystym celofanie   nam  ciągle brakowało dwudziestu groszy na żółtego zająca z rozbieganymi oczami i różowego prosiaka z klapniętym uchem na którego swędziały mleczaki chudzielec z siwą brodą podnosił swój cienki palec niczym sfatygowany starocerkiewny grzmot Teofanii i mówił że to naprawdę ostatni raz w ogóle to mamy się cieplej ubierać bo zimno i drzwi zamykać bo gaz drogi a od mrozu odpadają palce i będziemy pisać w szkole nosem   wtedy na tablicy świata ktoś napisał, że wszyscy mają iść w cholerę przyszło pismo z Prezydium Miasta, że Żyd wędrowiec ma wędrować a nie kombinować worki z cukrem i kleić krzywe mordy lukrowego zwierzyńca w ogóle to niech bierze swoją starą żonę, która tylko ceruje skarpety wielkie jak hebrajska gablota i jedzie ze swoim cukrowózkiem  gdzieś gdzie jest jakieś coś czego nie ma tu, może tam będę chcieli figurki z masy migdałowej i korzenne pierniki w kształcie pajaców które głupio się uśmiechają i mają podejrzane kolory   mijały noce po dniach, świat schodził na ludzi, psy uciekały z miast nie oglądają się za siebie południami słońce tańczyło na ścianach sklepiku  cieniami słodkiego zoo ortalionowa kurtka z doszytym rękawem z włóczki miała starczyć na podróż w każdą stronę,  na całe szczęście wielką skarpetą da się owinąć dwoje ludzi gdy znów przyjdą zimne dni i spadnie pierwszy śnieg   kot zapakował do walizki żonę z kłębami włóczek i krokodyla z żółtą wstążeczką na którego zawsze był mały popyt i bardzo rzadko się odzywał; różowe świniaki uradziły że najwięcej kalorii jest w szynkach i da się przeżyć długo na tym wikcie zielony zając wyjątkowo nie uciekał nigdzie i kupił bilety na pociąg z piernika który bardzo łatwo się wyklejał z braku smarowanie i niedostatku olejków eterycznych których nigdy nie było dość w punktach sprzedaży i sklepach sieci Społem wtedy zielona żaba z białymi wężami ustaliły że miejsce zbiórki będzie niedaleko pieca, a krokodyl ze złamaną nogą zajmie się kartonowymi biletami w końcu lepiej źle jechać niż dobrze iść   ostatnia szczapa drewna jak wiadomo daje najwięcej ciepła w piecu znowu zapłonął ogień, siwy dym buchnął z komina, zaskrzypiały koła i latarnia zamrugała żółtym światłem,  serca zaiskrzyły rumianym kolorem, zapach karmelu i spalonego drewna rozniósł się na powrót, a na ścianach zatańczyły cienie cukrowej menażerii, wszyscy byli gotowi do drogi dalekich podróży z których nikomu nie śpieszno wracać                        
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...