Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

ktoś puścił plotkę
wśród zwierząt zawrzało
każde zwierzę rok cały
w wojsku będzie spędzało

lew wystraszył się na całego
przecież słyszał jak mówili
w wojsku wszystkim zetną włosy
grzywę straci w jednej chwili

kot pocieszał go jak mógł
nie becz - z koszar idzie mysz
myszko powiedz tylko prawdę
ścięli włosy tobie też?
kocie co nie widzisz?
przecież jestem jeż

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Czarek Płatak   dostrajasz tony dobierasz barwy klimat słowami zmalujesz ktoś Ci serducho rzuci łaskawy zinterpretuje jak umie   powiem tak: Każdy czyta po swojemu  i zrozumie czasem wzdycha czasem autor sam się dowie o czym dany wiersz napisał    pozdrawiam
    • @Lenore Grey   Jest tu czułość ukryta w geście - wiersz uderza niezwykłą zmysłowością. Przenosisz nas w przestrzeń „zielonej antresoli”, która kojarzy się z bezpiecznym, naturalnym azylem. Pięknym momentem jest tu „stożek dłoni” - niemal rzeźbiarski obraz. Wygładzanie „zmiętych liści” pod okiem przyzwalającego księżyca to piękna metafora naprawiania małych krzywd.
    • @Lenore Grey U mnie jest tylko jeden problem. Zupełnie nie umiem pisać w ograniczeniu sceny. U mnie dominuje życie atmosfery i przestrzeni wokół i cała masa ozdobników językowych. Twoje scenariusze byłyby baśniowe :)
    • @Simon Tracy   Czytałam z narastającym niepokojem i to uczucie zostało ze mną długo po ostatnim słowie. Mistrzowska atmosfera.   Wiedziałam, że czytanie wczoraj w nocy nie wróżyło dobrze mojemu zasypianiu! :))) 
    • Powiedziałem ci kiedyś: Chodź ze mną, Zaludnimy niewielką planetę Owocami pożądania. Roześmiałaś się, jak lubiłem. Po ciasteczku powiedziałaś: Nie zabiję waszego świata, Bo ja go nie stworzyłam.   Śmialiśmy się beztrosko, Znając tajemnicę mężczyzny i kobiety, Cudu spotkania i stwarzania światów. Nie zmieniliśmy nawet Układu Słonecznego. Dopiliśmy to spotkanie Z aromatem grzesznego piękna.   Na koniec powiedziałem: Wiedz, że gdybym miał dwa życia, Oddałbym jedno tobie. Odpowiedziałaś uśmiechem z pianki: Przyjdź jak będziesz je miał. Wezmę oba. Wynurzyłem się z twoich oczu. Kawa była zbyt słodka.   Po latach, znów przy kawie, Powiedziałem, że  jesteś nadal piękna, A ty, że ja nadal miły. Tę kawę piliśmy we czworo, Z ciekawością o dwie nieznane planety, Nie wspólne, lecz nasze. Przetrwała w nas ciekawość stwarzania planet, Ale serca bały się uśmiechu. Zapytałem, czy jesteś szczęśliwa, Tak chciałem to zobaczyć, podzielić się swoim. Uśmiechnęłaś się smutno, pomachałaś motylkami.   Bardzo chciałaś usłyszeć, że to byłby grzech, Skłamałem dla ciebie. Skłamałem drugi raz, Gdy powiedziałem, że na ciebie nie zasługiwałem. Dodałem, że widzę w twoich oczach nasz świat, Ten który się nie narodził, grzeszny i piękny, Niepokalany z naszej winy, ale nie z grzechu.   Rozpoznałem go w smutku twoich oczu. Ta kawa była  gorzka i prawdziwa.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...