Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

spod powiek przyciśniętych
fizyczną niewiarą we własne - ciasne
horyzonty czarnowidztwa
nie wszyscy mają
przykrótkie myśli
może też nie zawsze

łza ciężka jak ziemia
morze słona
dodatek do sosu
niedzielnych powierzchowności
pływa

nie kona?

jak się Panie narodzić
by pozbyć się ***ot wszystkich

Opublikowano

panno Nikuła, dzięki za sosowe parady- zyczę ciepła, weny i zdrowia do pisania wierszY
Jacku, wczoraj przekonałam się co to znaczy nieodpowiednia niania- ależ umęczy! pozdrawiam i zyczę cierpliwości ,zdrowia do wychowania i kaski na nianie!

Opublikowano

tak, bardzo mi sie podoba...nie jestem coprawda w takim szoku jak po przeczytaniu wiersza Samo zło, ale dość podobnie. pierwsza strofa moim zdaniem bardzo wymowna i obrazowa...taki troche trzon do reszty. warto siedzieć na tej stronie pięć godzin żeby przeczytać coś takiego:) pozdrawiam i również najlepszego w nowym roku.

Opublikowano

Dziewuszko, powiek nie obetnę -ze względu nawet na to-że zaszczycili mnie Oskar i Vacker, a wiem z doświadczenia że to co tychże panów drażni jest oki, bo oni nie są sentymentalni, ale to przyjdzie z wiekiem, prawa natury są niezmienne!
Oskarze, jestem Ci niezmiernie..., tylko tyle nieścisłości znalazłeś, to całkiem niezle- dla mnie oczy...wiście(tu bez powiek),powieki bez soli są niesmaczne- próbowałeś?
a rym specjalnie, bo lubię i go bronię, wiesz ile mnie to kosztowało ze tak się zrymowało?
Vacker, wiem że drażni, ale to też chciałam zwulgaryzować, bo mnie denerwuje ta cholerna ciasnota widno i kręgów coniektórych,
to tyle mojego! a Wam szacowni- dzięki!!!!

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Jakoś nikt nie przeczytał tego wiersza ze zrozumieniem i z wyczuciem tematu. Według mnie ten tekst to mistrzowska próba wczucia się psychologicznego w percepcję ukochanego zwierzaka, którego już nie ma. Rzeczy zwyczajne, przeniesione do rzeczywistości wspomnień, w Twoim wierszu stają się na nowo żywe.
    • @Berenika97 'W modlitwie lepiej mieć serce bez słów niż słowa bez serca'. Pozdrawiam. 
    • @infelia Małobajkowe strachy dla banana na twarzy:)) Mogę się mylić ale mnie rozbawiło (bez urazy), pozdrawiam. 
    • nisko słońce nisko    nad krainą wygasłych wulkanów  delikatnie głaszcze bazaltowe wzgórza  które poprzez rozpamiętywanie przeszłości niezmiennie zazdroszczą kominom  ciepłych dymów wplecionych w dolinę między poniemieckie domy   zbudowane z kamieni  zebranych z pól wczorajszych świętości gdzie niewidzialny duch zdumienia chodzi bez snu w cienkim paśmie światła i jak dar językiem natury łamie w kościach na deszcz    psia krew    aż zaklął ozdrowieńczo pan Stefan gdzieś przy modrzewiowym płocie przyklejony do młodości   żywicą         
    • Za górami, za lasami, w odległej Besarabii, W miasteczku, którego wielkość łatwo Zmierzyć trzema rzutami beretem z antenką I dodatkowym pchnięciem gumowcem,   Kudłaty upiór z paszczą lwa i końskim ogonem Wdarł się przez lufcik do kuchni i zeżarł Z lodówki zimne nóżki, mlasnął śliniąc się, Jak na potwora przystało, ozorem brew wygładził.   Cichcem wczołgał się do sypialni, a tam Spod kołdry wystawała taka smaczna, Przez nikogo niepilnowana, zimna stopa śpiocha Chrup, chrup, chrup; nos nieszczęśnika   Połknął niczym grzybka w occie, a ucho Żuł długo w gębie, gdyż było z miodem. Nim rozerwał szponami żebra, by wydrzeć serce I litrami krwi zaspokoić wielkie pragnienie,   Dostrzegł na szyi ślad kłów wampira, a w ustach Wizytówkę: „Vlad Dracula – hematolog” Skulił się zasmucony wilkołak w kącie, Dłubiąc w nosie i gryząc pazury u stóp.   „Co za pech, nasi tu byli, czas zmykać.” Na klatce schodowej minął czarownicę Z kotem na ramieniu, która skinęła Łysą głową i potrząsnęła workiem kości.   Przed blokiem nie zastał taksówki, lecz karawan Z kostuchą na szybie, a obok stali złodzieje zwłok W czarnych kubrakach i o strasznych ślepiach. Na strychu w opuszczonym domu, swoim lokum,   Puścił łezkę z oka i chwycił się za głowę. Zamiast straszyć, wyć po nocach, aż ludkom W majtach gumy pękną i włosy wypadną, Sam zamyka oczy, nie chcąc patrzeć na ten   Okrutny świat, i załkał: „Potwór na potworze! Dzieci wzajemnie mordują się na podwórkach. Chłop wiesza babę, baba tasakiem tnie chłopa. Płody w beczkach pływają w nurtach rzeki.   Ech, bajkowy upiór jest niczym w porównaniu Z ludzką krwawą bestią, strach nad strachy.” Nosem pociągnął kąsacz tylko, serce ostatni raz Zabiło i ze strapienia wyzionął ducha.  
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...