Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Nasza znajomość zaczęła się w sposób dość niekonwencjonalny. Otóż dnia pewnego – było to gdzieś w końcu listopada – szedłem sobie spokojnie ulicą, pogrążony całkowicie w celtyckich dźwiękach Clannad delikatnie sączących się z słuchawek, gdy nagle Ją ujrzałem. Leciała wprost w moim kierunku, widać było, że chce mnie dotknąć, chce mnie poznać. Uczucie uderzyło we mnie z siłą rzuconej przez kilkuletniego chłopca śnieżki, rozbryzgującej się na mojej twarzy.
Przyklęknąłem na ziemi i zacząłem zbierać poszczególne jej fragmenty, powoli odpadające od mojego oblicza. Po kilku minutach ponownie mogła zaprezentować się w całej okazałości. Była piękna. Idealnie kulista, idealnie biała, chłodna i przyjemna w dotyku, była tym wszystkim, czego szukałem przez wiele lat. Spojrzałem na Nią czule, po czym niezwykle dumny zabrałem Ją do domu. Szybko wbiegłem po schodach, by nie zdążyła się stopić i od razu wrzuciłem Ją do lodówki.
Nasze wspólne życie bez wahania określam jako dwa najpiękniejsze lata, jakie dano mi na Ziemi. Po upływie niespełna miesiąca od dnia, kiedy zamieszkała u mnie, kupiłem nową lodówkę, która odtąd była Jej domem. Na ścianach powiesiłem tam miniaturowe obrazki, na półkach zaś poustawiałem mebelki dla lalek.
Jakkolwiek nasze uczucie z wiadomych przyczyn pozostawało w sferze czysto platonicznej, żadne z nas nie narzekało. Okazała się wzorem partnerki na całe życie. Każdego dnia rozmawialiśmy do późna. Była wspaniałą słuchaczką. Nie przerywała mi, nie wyśmiewała opinii, z którymi się nie zgadzała, nie ponaglała mnie, bym szybciej powiedział o co mi chodzi. Nasze rozmowy nigdy nie kończyły się przewlekłą kłótnią o pieniądze czy gust. Nie wtrącała się do spraw, które chciałem pozostawić tylko dla siebie. Nie narzekała na moje zarobki, nie kazała mi nosić garnituru, nie musiałem ubierać się jak idiota, ilekroć mieliśmy gdzieś wyjść.
A wychodziliśmy bardzo często. Do kina, nad rzekę, do parku. Umożliwiała nam to przenośna turystyczna lodówka, dzięki której mogłem zabierać Ją na zewnątrz nawet w lecie. Ludzie dziwnie na mnie patrzyli, gdy udawałem się z Nią w miejsca publiczne, jak opera czy teatr, ale w sumie nikogo nie powinna obchodzić zawartość mojej lodówki. Zwłaszcza, że zawsze rezerwowałem dla Niej oddzielne miejsce. Kochałem ją. Wiedziałem to od samego początku. Była ucieleśnieniem moich marzeń, kimś, z kim chciałem spędzić resztę swoich dni. Stało się jednak inaczej.
Tak się razu pewnego złożyło, prawie dwa lata po naszym pierwszym spotkaniu, że zmuszony byłem wyjechać w delegację. Nie chciałem narażać Jej na niewygody i trud podróży, więc zostawiłem Ją w domu. Gdy wróciłem, pierwszą czynnością po otworzeniu drzwi był bieg do gościnnego pokoju, gdzie stała Jej lodówka. Chciałem włączyć światło i wtedy zdałem sobie sprawę z powagi sytuacji – nie było prądu. Zamarłem. Pełen najgorszych przeczuć otworzyłem lodówkę. Nie było jej. Mój krzyk musiało usłyszeć całe osiedle, nie dbałem jednak o to. Na próżno rwałem włosy z głowy, na próżno szukałem jej w całym domu, zrywając obrazy ze ścian i przewracając meble. Nie było Jej. Nigdzie. Odeszła.
Od tego czasu widziałem Ją parę razy na mieście. Prowadza się z jakimś bałwanem. Udaje, że mnie nie widzi.

Opublikowano

dzie wuszko:
Ja na razie istotą pozaziemską jeszcze nie jestem, więc wątpię, żeby moje zainteresowania zaciągnęły mnie do miejsca aktualnego pobytu potomstwa Dan;). Moze w przyszłym życiu=).

meliso:
Festiwal Kultury Celtyckiej znam ja niestety tylko ze słyszenia, choć chętnie bym się tam wybrał.

Opublikowano

treść niesamowicie uwiodła! puenta - zachwyciła :) ale sądzę, że całość możnaby napisać lepiej... nie wiem czemu, ale jakoś czułąm w czasie czytania pewien pośpiech... jak gdyby zostało to napisane ot, zaledwie przed chwilą. ale to drobiazg tak naprawdę. bo sama treść uwiodła mnie do tego stopnia, że się jej oddałam :)

pozdrawiam. cieplej niż śnieżka :)

Opublikowano

Piotrze:
toż mówię, że to opowiadanie ma smutne przesłanie. U mnie wzbudza to śmiech przez łzy (no prawie przez łzy=)

Julio:
przyznam się bez bicia, że napisałem to w piętnaście minut. starałem się pisać najlepiej jak umiem, a że Bułhakowem nie jestem, nic nie poradzę=). Swoją drogą to miała być taka miniaturka - bez epickich opisów, rozwlekłych dialogów etc.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @.KOBIETA.   urocze!   ktoś cię otworzył urokiem dłoni rozpromienionych twoim widokiem i zrozumiałaś sens każdej kropki które na sobie mają biedronki   czy on zrozumiał coś może dostrzegł lecz nie wnikajmy w to męskie ego ty będziesz falą co burzy morze w nim poszukując czegoś wyższego   :))
    • Jada: Jurku, co - rezon: ano, zero cukru jadaj.        
    • @Annna2podaj mi przykład, że niebo cię nie kocha, podaj taki co utrapieniem jest miłości, a zaprzeczę temu, bo wszystko to miłość lub dąży ku temu :)) że różne imiona przybiera? cóż taka jest ta przechera :)))) Dzięki za cygański dialog :))) Miłego dzionka :)
    • obłędny rycerz:) a miłość? nie pierwszy raz się zdarzyło, że znalazła innego. Zamiast kruszeć niczym bażant ze zdobyczą się zamienić i zabawić w myśliwego - taka moja rada :)) miłość lubi się podroczyć, nie zdobyta nawet inną ścieżką kroczyć i dlatego walczyć trzeba o nią i jej bronić :))
    • Wyszedłeś i zapomniałeś wrócić. Mało tego zamknąłeś i zatarasowałeś drzwi. Jedyną drogę powrotu. Do świata żywych. Do naszego świata. Waszego świata. Gwoli ścisłości. Zwariowałeś. Dobre sobie. Czuję się doskonale. Mówisz, że to przez nerwy. Przez ciężkie dzieciństwo i wszystkie zawody. Szczególnie te miłosne. Że mi się miesza w głowie. To co było z tym co jest. To prawda bo przyszłych zdarzeń  nie uznaje za ważne i potrzebne. Przeżyłem tyle, że i na kolejnych  trzech chłopa by wystarczyło. Ale mi nikt nic nie pomieszał. Przeciwnie. Ułożył w głowie.     Teraz mój umysł jest jak wersalski ogród. Pełen harmonii, symetrii  i fontann nieskazitelnie wielkich pomysłów. Tu rzeźba Wenus,  tam słowik na zegarze słonecznym. Gończe ujadają w gromadzie  na rozradowaną postać stróża. Zapewne ma jakieś smakołyki po kieszeniach. Panny w sukniach strojnych,  chadzają w kojącym cieniu parasolek. Bzy różane i lawendowe,  patrzą na wędrówkę pełnego słońca. Czekają cierpliwie zachodu, by eksplodować wonią kojącą wszelki zły omen czy myśl. Łabędzie tulą się w amorach. Wypłoszają, rechoczące żaby z dryfujących leniwie lilii.     Ty mówisz mi,  że teraz się lata po świecie całym,  prędkimi samolotami w przestworzach. A mi za dopust wystarczy wierna klacz, lub zaprzęg u bryczki upięty. Ty mówisz mi o telewizji  za szklanym ekranem. O życiu w serialach i sagach. Dla mnie życie jest boskim serialem w którym gram główną rolę. A jeśli mi się znudzi, oglądam z balkonu sztukę lub operę, przez szklane oko lornetki. Ty mówisz wakacje spędzasz  pod egzotycznymi palmami  z drinkiem w ręku. A ja wolę  mroczny, chłodny, ceglany  płaszcz zamczyska. I piwniczkę przednich win w beczkach. Mówisz, że ciężko znaleźć dziś miłość. A mojej romantyczności nie pojmiesz.     Przepasany Twą chustką na silnej prawicy, posłałem Ci uśmiech  zanim przyłbica opadła na oczy a koń wykonał zwrot na zadzie  i ruszyłem jak wicher ku przeciwnikowi  z kopią gotową do szarży. I z imieniem Twym anielskim na ustach, by strącić go z tronu pychy.     Nie wiesz jak to jest, gdy pieściłbym Cię listem, rozkochiwał wierszem. Zabrał gdzieś w leśne, pierwotne uroczysko, nie po to by bezbożnie posiąść a jedynie wtulić się w Twe rdzawe włosy. I chłonąć godzinami Twe piękno.     Dlatego kochasz innego. Człowieka, który jest  we właściwym miejscu i czasie. A ja kruszeje powoli wraz z zamkową basztą. Błąkam się po lochach bez celu. A kości moje bieleją w błocie fosy. A czaszka czasami zaśmieje się do słońca.    
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...