Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Od weekendu do weekendu
Niczym w aucie z ciemną szybą
Coraz szybciej, coraz bardziej
Coraz płyciej, coraz nędzniej
Byle dalej, byle naprzód,
Między tłumem z pokorą,
W samotności rozpychając się łokciami
Nad przepaścią od łóżka do drzwi
Rozwiązując sznurowadła
Patrząc nie widząc
Nie widząc nie patrząc
Nie myśląc mijam
Życie.

Trwam w nieistnieniu
W ciszy milczę
Krzyczę z tłumem
W moherowym berecie
Kocham.
Kocham życie.

Opublikowano

Podoba mi sie zarowno rytmika jak i sens tego wiersza. Bardzo aktualny i ciekawie opisujacy stan
ktory jest mi nieobcy.

"Nad przepaścią od łóżka do drzwi
Rozwiązując sznurowadła
Patrząc nie widząc
Nie widząc nie patrząc
Nie myśląc mijam
Życie."
O, jakze prawdziwe i bolesne...

tylko goraca prosba - wykresl "Moherowy" , malo to poetyczne i psuje calosc okrutnie
poza tym Bardzo na Tak

Opublikowano

Przyznam, że faktycznie bardzo ciekawy to wiersz, ale zmieniłbym 2 rzeczy:
1. Wyrzucił drugą strofę - dla mnie nie pasuje zupełnie.
2. Wstawił znaki interpunkcyjne.

Jak Tobie się to powyżej widzi?

Pozdrawiam

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Ciemność zapada bardzo szybko. Nagle jestem gdzie indziej. Zdążyłem uciec, lub raczej to coś mi pozwoliło. Widzę znowu ten sam cień. Jego źródło zostawiłem na zamglonym horyzoncie. Skrawki mroku krążą między drzewami, by po chwili zniknąć   Co za ładny sad, rześkie powietrze, nasycone zapachem słodkich owoców, pomarańcz, śliwek i jabłek.    Nieopodal wirują dźwięcznie, tancerki na łąkowej scenie. Upleciona z porannej mgły, gdzie krople rosy, niczym kryształowe latarnie, migoczą cicho szeptane lśnienia.   Oświetlona poświatą w kształcie pięciolinii oraz dźwięcznych nut, sama w sobie jest dziełem sztuki.    Pszczoły w kolorowych sukienkach, nakładają łyżeczkami wyrzeźbionymi z wosku, odrobinki miodu do maleńkich kubeczków, wyżłobionych w mroźnych sopelkach.   Strumyk przezroczysty tak bardzo, że widać przez niego myśli ryb, unosi wilgotną ożywczą wstęgę ukośnie do zielonej falującej trawy. Srebrzysty wąż pląsa na wszystkie strony, opłukuje drzewa i mnie, z cuchnącego brudu.    Jestem wewnątrz, lecz mogę oddychać. Nawet lepiej niż powietrzem. Słyszę skowronka. Siedzi na fali wznoszącej. Dosięga śpiewem daleki brzeg. Klucz wiolinowy z armią nut, drąży tunel do błękitnego brzmienia muzyki. Kapią stamtąd, odrobinki słodkiego, do nieprzytomności piołunu.   Po drugiej stronie horyzontu widzę następny. Muszę sprawdzić, co jest za nim. Pod sklepieniem umysłu szybują niewiadome. Obijają niewidoczne ścianki, niczym fruwające ćmy. Żeby tylko nie przylgnęły wygodnie do światła, zgłębiając złudną istotę sensu    
    • @wiedźma   ja Ciebie też pozdrawiam i bardzo serdecznie dziękuję:)   wszystkiego dobrego:)    
    • @Poet Ka marzą się krągłości co owiną:)
    • @Charismafilos bardzo udane akrobacje:)
    • @Wochen karuzela uczuć i emocji przeplata się w wersach.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...