Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

przedwczoraj spotkałem człowieka
pierwszy raz od dnia kiedy
postanowiłem nim zostać
siedzieliśmy na pomoście
zmywającym sen z powiek

kim jesteś, poetą?
kim zechcesz, bo sam nie wiem kim jestem


niebo piętrowo oddalało się od ziemi
spływając w coraz większych strugach deszczu

zapalimy?

rozżarzył papierosa od spadającej gwiazdy
pewnie nie miał czasu wypowiedzieć życzenia
przygasił peta wytapiając kolejny krater księżyca
patrzyliśmy w kałużę na własne odbicia
jednak nie mogliśmy czuć się w pełni szczęśliwi
deszcz przybierał na sile wciąż mokliśmy

długo jeszcze będziemy stać na tym deszczu
co będzie jutro – powiedz jak się tutaj znalazłeś?
nie wiem przedwczoraj złapałem za stopy Boga

Opublikowano

bardzo fajnie napisane, ale jest to raczej w formie krótkiego opowiadania

jest tu dużo ciekawych fragmentów, lecz są także w niektórych momentach zbędne słowa jak np.

"deszcz przybierał na sile mokliśmy coraz bardziej" skoro "deszcz przybierał na sile" to jest oczywiste że "mokiliście coraz bardziej", wystarczyłoby zostawić "mokliśmy" i poprzedzić to słowem wciąż- aby czytelnik nie odczuwał rozwlekłości i przegadania

ogólnie jestem pod wrażeniem bo lektóra nie tylko się spodobała ale również zatrzymała na dłuższą chwilę

nisko się kłaniam i pozdrawiam

Opublikowano

Dziękuję Ci za dłuższą wypowiedź na pewno na wiele mi się przyda - czytelnik jest najlepszym nauczycielem, racja jest kilka watowatych słów które wnoszą bardziej charakter opowiadania, jednak chciałem zachować dynamikę i rytm, ale przychylę się do Twojej rady :)

Próbuje pisać wiersze na konkurs - pasierba a to zupełnie nie moja bajka i tematyka
więc jest mi niezmiernie miło że ten twór przyciąga na dłuższą chwilę.


Pozdrawiam i zapraszam innych.

Opublikowano

Jakbyś pociągnął pierwszą strofę, tj. zaczynał wszystko na "p", jak tzn. jak 3 pierwsze wersy, fajnie by wypadło. To, na co zwrócił uwagę Maciej, pleonazm - dośc powszechny błąd, ale trzeba uważac na takowe. Kolejna fajna sprawa, to krótka anafora. Faktycznie, przez prozaizmy można mówic o stylu tzw. opowiadającym, aczkolwiek to w niczym nie umniejsza.
Sam ostatni wers trąci lekką banalnością, no, ale niech będzie. Duży, kolejny zresztą plus, ale z racji wysiłku twórczego, pracuj i zaskakuj...
Pozdrawiam.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Wierzyć jeszcze, że grają ludzie.  Pzdr.
    • Te dni, które jak serca nieruchome w pierś gniotą, są tylko nocą i tęsknotą, i ziemią, która uśmierca.   Te sny, które na skroni ciążą jak zakrzepy krwi, to cierń wkłuty w powieki, ból zdjętych z krzyża dłoni.   A my z prochów urodzeni na kilka oddechów, na sen, na kilka nocy, na dzień, na profil cmentarnych kamieni.
    • @Radosław dziękuję!  @Rafael Marius dziękuję! @Myszolak dziękuję!  @iwonaroma dziękuję! @APM dziękuję! @Łukasz Jurczyk dziękuję! 
    • Anioł stróż, z którym trwa się ramię w ramię. We wspólnym pokoju, w prawie jazdy, w pierogach ruskich. W wymyślonych słowach, w fantazyjnym świecie i w rozmówkach wieczorowych. Raz przedszkole, raz gimnazjum, raz matura. A potem ramię w ramię - w obce miasto.   Jest w tym jakaś oczywistość, odwieczne status quo - nigdy przecież nie było inaczej i trudno wyobrazić sobie "inaczej", bo czym ono właściwie miałoby być? Tak już jest - i kropka. A stałość ta jest tak zuchwale pewna, jak pewny jest śnieg zimą, obiad u mamy i amen w "Ojcze nasz".   Aż przychodzą dwudzieste czwarte urodziny. Zwyczajne na oko, jak to urodziny - zasypane życzeniami, pachnące świętem, winem i czekoladą. Ale połowiczne. Ale już niewspólne.   Nie ma już śniegu, nie ma już obiadów, nie ma już amen. Wracasz pod wieczór - jak zawsze. Jak zawsze przekręcasz klucz i zdejmujesz buty. Jest sufit - jak zawsze - i są drzwi, a w nich szklana szyba, a za nimi bałagan. Jak zawsze. I jak nigdy - nie ma już brata.   7 IV 2025
    • @JuzDawnoUmarlem teraz peel musi znaleźć w sobie siłę, aby dopłynąć do brzegu...Fajna miniatura!
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...