Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Chcę wrócić tam, gdzie mnie nigdy nie było,
Tam, gdzie nikt i nie czeka,
Tam, gdzie by ciekawie się żyło,
I nie było takiego człowieka.

Wrócić, urodzić się na nowo,
W świecie, gdzie nie ma cierpienia,
Gdzie czyn odpowiada za słowo,
I spełnieją się nasze marzenia.

Gdzie wszyscy dla dobra żyją,
Razem walcząc ze złem,
Gdzie każdy za każdego się bije,
I wieczne szczęście nie jest snem.

Lecz wrócić tam ja nie mogę,
A stworzyć to tu, też nie wychodzi,
Więc muszę tłumić trwogę,
Która ciągle na nowo się rodzi.

Opublikowano

rymy jakie tu zastosowałeś napewno nie znajdą uznania w oczach krytyków
przyznaję, że też wolę biały wiersz aczkolwiek wyczuwam w twoim utworze emocje a te zawsze sobie cenię

pozdrawiam

Opublikowano

Jak ktos ze znanych mowil, ze w swiecie duzo odkryto i wynaleziono, a kazdy zaczyna od poczatku. Nie moze byc, zeby cos zuzylo sie.

A co do rymow zylo - bylo, to oczywiscie powoli oduczam sie od nich. Nie wszystko odrazu.

A jednak rymy w nasze czasie nie maja zasluzonego uznania.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @iwonaroma No i tak to czasem bywa z czasem. A niech tam sobie zostanie w wierszach.  Iwono, bardzo gustownie spięłaś słowem jak broszką, winszuję :) A huśtawka wytrzyma?
    • @Arsis    piękno, smutek, symbol,   forma graficzna - która mi się podoba    i tak zwane lśnienie (promyk - idąc za L.M.Montgomery)  
    • @Gra-Budzi-ka Oj,

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      jakie fajne! 
    • @Poezja to życie   oby perfekcyjnie zabijał ! I bezboleśnie

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      pozdrawiam !
    • Przechodzą cicho, mając przeszklone spojrzenia. W przedpokoju. W pokoju. W noc ciemną i tkliwą. W noc majową. W pełną szumiących liści, pełną drzew, gałęzi, podziemnych korzeni.   I w tę noc podążają moje złudy, widma… Te moje odwieczne i wciąż milczące od lat pięćdziesięciu chore iluminacje.   Przepoczwarzają się. To znów nieruchomieją. Ale są. I płyną naprzeciw obłokom bez-szepnie. Albo szepczą jak wiatr na przekór milczenia. Albo stwarzają się od początku. I znowu. I wiecznie…   Dręczy mnie ta struna. Zaciska się coraz ciaśniej.   W bolesnym skowycie powolnego rozpadu.   W progu uchylonych drzwi leży zakurzone truchło jakiegoś ptaka. Szkielet obsypany piórami. I ten szkielet podobny raczej do szkieletu człowieka, lecz z białą podłużną czaszką i z otwartym w jakimś zastygłym grymasie dziobem.   I z czarnymi oczodołami niewidzącej śmierci. Tej samej, która naznaczyła spojrzenia mojej matki i ojca, kiedy ich oczy wyrastały z czarnej, błotnistej, mokrej od deszczu ziemi. Wyrastały jak kiełkujące pąki jakiejś melancholii spomiędzy kwiatów białych chryzantem.   A więc rozbił się przed wiekami ten ptak, nie-ptak.   Roztrzaskał w koszącym locie. W gazetach pisano wtedy: to było samobójstwo.   (Włodzimierz Zastawniak, 2026-05-05)      
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...