Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Słyszę jak kropla spada po kropli
tak mija moje życie
powoli ale z jakim impetem
jedna kropla wieksza
duga mniejsza
dzwięk rozchodzi sie po uszach
dochodzi do ciała
ogarnia mnie dreszcz
i tak całe życie
jedno chluśnięcie jest pogodne, ciepłe dla ucha
drugie zaś wali niemiłosiernie o kałużę
jedna po drugiej draży dziurę w skale
i tak cały czas
przez całe nasze życie
spadaj krople
draży sie skała
kolenja toczy za soba kolejna
aż źrodło się traci
kałuża wysycha
i zostaja wspomnienia
jak ostatnia kropla
przeleciała przez powietrzę
chcąc zatrzymać się
zleciała...

Opublikowano

deszcz, kropla, życie, drążone skały, wspomnienia, ciało... to musi być mądre i głęboki, tylko ja nieuważnie przeczytałem:)

omijaj takie wyrazy i tematykę, która wydaje Ci się mądra, bo przy niej najłatwiej wyjść na idiotę. Wiem z autopsji.

Opublikowano

Okropnie irytujące są dla mnie te wszystkie literówki, jak i brak polskich znaków. Ogólnie zarówno forma, jak treść pozostawiają wiele do życzenia. Sięganie do utartych motywów nie jest złe, każdy może przeciez postrzegać coś calkiem inaczej, niz sie przyjęlo w tradycji, jednak ten utwór niczego nie wnosi, jest mało konkretny, i bardzo rozlazły. Życze powodzenia w następnych próbach.
Pozdrawiam!

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Wierzyć jeszcze, że grają ludzie.  Pzdr.
    • Te dni, które jak serca nieruchome w pierś gniotą, są tylko nocą i tęsknotą, i ziemią, która uśmierca.   Te sny, które na skroni ciążą jak zakrzepy krwi, to cierń wkłuty w powieki, ból zdjętych z krzyża dłoni.   A my z prochów urodzeni na kilka oddechów, na sen, na kilka nocy, na dzień, na profil cmentarnych kamieni.
    • @Radosław dziękuję!  @Rafael Marius dziękuję! @Myszolak dziękuję!  @iwonaroma dziękuję! @APM dziękuję! @Łukasz Jurczyk dziękuję! 
    • Anioł stróż, z którym trwa się ramię w ramię. We wspólnym pokoju, w prawie jazdy, w pierogach ruskich. W wymyślonych słowach, w fantazyjnym świecie i w rozmówkach wieczorowych. Raz przedszkole, raz gimnazjum, raz matura. A potem ramię w ramię - w obce miasto.   Jest w tym jakaś oczywistość, odwieczne status quo - nigdy przecież nie było inaczej i trudno wyobrazić sobie "inaczej", bo czym ono właściwie miałoby być? Tak już jest - i kropka. A stałość ta jest tak zuchwale pewna, jak pewny jest śnieg zimą, obiad u mamy i amen w "Ojcze nasz".   Aż przychodzą dwudzieste czwarte urodziny. Zwyczajne na oko, jak to urodziny - zasypane życzeniami, pachnące świętem, winem i czekoladą. Ale połowiczne. Ale już niewspólne.   Nie ma już śniegu, nie ma już obiadów, nie ma już amen. Wracasz pod wieczór - jak zawsze. Jak zawsze przekręcasz klucz i zdejmujesz buty. Jest sufit - jak zawsze - i są drzwi, a w nich szklana szyba, a za nimi bałagan. Jak zawsze. I jak nigdy - nie ma już brata.   7 IV 2025
    • @JuzDawnoUmarlem teraz peel musi znaleźć w sobie siłę, aby dopłynąć do brzegu...Fajna miniatura!
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...