Tali Maciej Opublikowano 11 Października 2005 Autor Zgłoś Opublikowano 11 Października 2005 . o porannej porze kogut wyszedł z kurnika i wespół z pierwszymi promieniami słońca rozpoczął śpiewną pobudkę wtórowały temu kurczęta, które w takt melodyjnego śpiewu tańczyły niczym przepiękne tancerki w sukniach z piór kogut dumnie spoglądał na swoje wybranki które w kroku tanecznym, bacznie wyszukiwały soczystych smakowitości, owoców ziemi ................................................................................................................................. o porannej porze zawodnik wyszedł z szatni pośród przyrządów gimnastycznych rozgrzewał się gibał się w stawach mocował się z siłą ciężkości po krótkiej-długiej chwili udał się z innymi zawodnikami na korytarz, z którego byli- nie byli wyprowadzani finaliści ostatnia ósemka kończąca zawody, rozpoczynająca finał na drążku ................................................................................................................................. dzień rozkwitł jak kwiat, promieniami słońca wsród zbiegowiska ponętnych kurczaków stał w postawie swej szarmanckiej kogu.. kogo-widzą oczy koguta? rzeźnika z siekierą ściskaną w dłoni szał ciał, pisk, ucieczka kurczaków zostaje sam na sam, twarzą w twarz oko w oko z wyzwaniem ................................................................................................................................. dziewczynka z tabliczką na drewnianej listewce wyprowadziła finalistów, gdy oczy publiczności dojrzały śmiałków, szał ciał, pisk, oklaski stanęli w rządku przed sędziami -katami usiedli i nieugięcie czekali na wyrok odstrzeliwani pojedynczo- otrzymywali oceny zostaje sam na sam, twarzą w twarz oko w oko z wyzwaniem ................................................................................................................................. rozpoczął „La dance makabr” przerażony kogut biegał skakał zipał zmęczony, zdyszany wzbił się w niebiosa, walczył z grawitacją lecz jego skrzydła nie dały mu wolności upadł głową wprost na pieniek zamach ,uderzenie siekiery, latają pióra po robocie rzeźnik odłożył siekierę umył ręce pozostawiając okrągły pieniek zalany krwią ................................................................................................................................. rozpoczął „Gimnastik Fantastik” swój układ wirtuozeryjnie kręcił się na drążku gibał, obracał, wykonywał salto Mortale finezyjna lekkość zawodnika pozwalała na ułamki sekund przełamywać grawitację....zamach...puszczenie drążka zeskok podwójnym prostym...perfekcyjne ustanie w bezruchu po układzie zawodnik zdjął bandaże umył ręce z magnezji zdobywając okrągły medal lśniący złotem ................................................................................................................................. dramat koguta nie dziwi jest codziennością, od pradawnych czasów ręka kata ścinała głowy, przelewała krew takie jest już życie zwycięstwo zawodnika nie dziwi ktoś przecież musiał wygrać zdrowa rywalizacja dodaje skrzydeł taki jest już sport co ma piernik do wiatraka? kogut do zawodnika? i oto jest pytanie? lecz ich spotkanie! cóż! to było za wydarzenie niczym odwiecznych sił mierzenie dramat koguta i jego dziwny zbieg okoliczności doprowadził zawodnika do strasznych mdłości otóż rzecz się stała iście niesłychana nieboszczyk przed śmiercią połknął balona i gdy na bankiecie podano do stołu pieczonego koguta zawodnik ugodził go nożem, a ten wybuchnął i była boruta fruwały, bluzgały, kawałki wnętrzności tam nóżka tu skrzydełko tej smakowitości zdenerwował się kucharz na rzeźnika i doń krzyczy -coś mi dał za rozbójnika mój bankiet został zniszczony więc twój dom będzie spalony na to rzeźnik mówi spokojnie do kucharza to nie moja wina czasem się tak zdarza przeproś zawodnika poproś o wybaczenie a ja się już postaram o lepsze pieczenie by nie wybuchały, by nie bluzgały by wykwintnie smakowały i oto takim morałem kończy się to zacne opowiadanie abyś czasem pomyślał co jesz na obiad czy na śniadanie
Bezdomny Opublikowano 17 Października 2005 Zgłoś Opublikowano 17 Października 2005 ha i ty jaesteś ten kogut, to mam nadzieją, że nie jesteś chory na ptasią grypę przynajmniej. A poważnie to taki wiersz z fabułą jest bajką, (nawet z morałem)-choć sparafrazowałeś Różewicza-plagiat, nie ładnie, bardzo. Nie podoba mi się choć pewnie pisanie go sprawiło autorowi nielada frajdę(tyle kur mu się przypomniało),pozdrawiam
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się