Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

między piątym a szóstym cyklem
przebywania we śnie widzę boga
jak nakłada makijaż na pobladłe
policzki i wyschnięte usta
jak drżącą dłonią poprawia siwe
promienie aureoli jak gładzi
zagniecione fałdy koszuli
nocnej

cicho z lekkim strachem zamyka
oczy spuszczając z głów synów i córek

pięknie wygląda
[sub]Tekst był edytowany przez Wioletta_Szkaradowska dnia 11-12-2003 22:41.[/sub]

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Jak ja nie lubię takiego słownictwa w poezji. Nie tyle prostackie, co małopoetyckie.
I poniżej, to "przebywania"... zlituj się Panie.



Dalej już w sposób dosłowny polemizujesz z doktryną Katolicką, czyż tak? (Ten Bóg w nocje koszuli kontra Bóg, który nigdy nie śpi)



Temat ciekawy, wiersz nie. Przede wszystkim słownictwo kuleje, wersyfikacja trochę naciągana, np. nie rozumiem dlaczego "zagniecione fałdy koszuli / nocnej" oddzielnie - pewnie miała Pani jakiś powód, ale ja go w wierszu nie znalazłem.
Osobiście zabrakło mi (przy takiej polemice), elementu absurdu, irracjonalności, przeplatanej z groteską i enigmatycznej pointy, uderzającej jak na ringu, czytelnika. Tak napisany wiersz nie zostaje w mojej pamięci.

s.m.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




Przestaje czówać nad ludzmi. Udaje się na spoczynek i nie dba o ludzkość!!!
Dla mnie wiersz dosyć hmmm nieciekawie "ubrany".
Bo temet rzeczywiście świetny. Zawsze popieram takiego typu twórczość. TYm razem nie. Lecz jest to także rudny temat, więc mozna to i tak wytłumaczyć. Za ciężki kamień na barkach poety!!!

Dziuńka

Peace
Opublikowano

toście mnie drodzy państwo zaskoczyli taką interpretacją. Aż mi się oczka rozwarły w zdumieniu. Ale wolno wam. Przecież wiersza nie można źle zinterpretować. Skoro wiersz nie broni się sam tzn. jest zły - nie tłumaczę zwykle swoich utworków. Mogę tylko powiedzieć, że w tym więcej jest człowieka niż boga ewentualnie Boga. Bo prawie go w ogóle w tym wierszu nie ma.

dzięki za poczytanie
pozdrawiam
Wiolka

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @violetta "dziewczyno" racz się odczepić
    • @bazyl_prostPrzez obrus można sprzątać po jedzeniu:)
    • @bazyl_prost ja mam relacje z Bogiem, ty jej nie masz:)
    • @hollow man waży ale nie działa
    • 1.0 jestem miastem którego nie zbudowano wczoraj ale jeszcze nie stało się miastem widmem   pamiętam jeszcze dawne nazwy ulic wiecznie głodne ikarusy i liście i światła rozcinające szarość jak kartki książki -  kupowało się bo rzucili   okna bloków nadal ktoś myje od wewnątrz znajomy nieznajomy narzeka czasem na ból kręgosłupa   moich ulic świt już nie obmywa zapachem kawy ale do wieczora zostało jeszcze kilka godzin i na chwilę się przejaśniło   2.0 przez starówkę chciałabym chodzić zawsze z zamkniętymi oczami i tylko dotykiem albo zapachem rozpoznawać znajome znaki   restauracyjny ogródek zapełniony tak mniej więcej w połowie ostatniego gościa bardzo się boję   na szałwii w donicy niektóre kwiaty w pąkach inne w pełnym rozkwicie a są i takie, które zaczęły otrzepywać się z suchych płatków   jeden ze stolików obsiadła gromadka wróbli skaczą po pustych talerzykach wydziobują okruchy szarlotki po tych którzy już zapłacili rachunek i wyszli   3.0 jestem miastem podobnym do wielu innych   lubię patrzeć na ludzi jak na fotografie z młodzieńczych podróży   wchodzą wychodzą idą wracają pamiętają zapominają gubią odnajdują spokój niepokój pokój z tobą powtarza wieża kościelna   galerie handlowe wsysają tłum jak plankton trzaskają drzwi sieciowych knajp nie nadążam z liczeniem wahnięć i rozbłysków   w tej dreptaninie podekscytowani przechodnie wiją swoje gniazda na których mój wzrok się zatrzymuje a potem sprowadza deszcz albo bicie dzwonu   zielsko wyrasta ze spękań w miejskich murach jeśli chcesz nadaj mu moje imię również takie jakie chcesz   bliżej mi do wagabundy niż do tubylca nawet jeśli teraz jedynie słowa wsadzam do cyfrowych samolotów i posyłam w świat   4.0 moje odbicie czasem możesz zobaczyć w akwarium sklepowej witryny gdy latarnia oświetli ją w odpowiedni sposób   czasem lipa na przystanku tramwajowym położy ci pod nogi mój cień cudownie pomnożony przez podmuchy wiatru dogasający zapach przemknie przez głowę na tyle mocny że poczujesz na tyle lekki że nawet nie zarejestrujesz go w świadomości   o szarej godzinie za bramkami metra spotkasz mnie wśród wielu moich sobowtórów prawdziwych lub zmyślonych żywych lub martwych tylko że oni tam a ja już z powrotem   a jeśli podniesiesz z chodnika pięciozłotówkę i zaczniesz się zastanawiać - kto zgubił to na pewno będę ja   5.0 miasto jest moim signifiant   ale sens sięga dalej niż zajezdnie peryferie zaplecza   rozjeżdża się w nie wiadomo jakich kierunkach kopci w zaułkach sumienia nawołuje z bilbordów promocją na carpe diem lub memento mori   ciężko mi dzisiaj nie mogę dojść do ładu z plątaniną ulic zbiegających się we mnie w bolesny węzeł raz po raz   pory roku wytrzepane z mojej kieszeni są takie bezdomne
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...