Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Wakacyjny skwar
stapiał się z nieba
kapiąc rytmicznie
o futro szaraka.

Suszący odór
pyszczek od środka palił
w spazmatycznych konwulsjach
rzucając ogonu pozostałościami.


Po piasku zagrzechotała
srogą szyjką butelka
niewinnie ze snu wyrywając
szczurzy nos zapachem słodkim.

Wyschły zwierz
nieśmiało wkradł się w progi szklane
szorstkim językiem próbując
soczysty, jakże mokry napój.

-ostatnia wieczerza,
sam wybrał sobie grób.

Opublikowano

Mieszane są moje odczucia. Z jednej strony jest jakiś pomysł, ale realizacja w niektórych momentach wyjątkowo niefortunna. Starasz się nie nadużywać słów, ale i tak wiele z nich jest niepotrzebnych (wychodzi takie „nadokreślanie”, że tak to ujmę ;) czy np. skwar musi być wakacyjny? Moje zmysły w żaden sposób na to nie reagują, takich fragmentów jest więcej (spazmatyczne konwulsje- to tak jakbyś dla szpanu chciała rzucić jakimś trudnym słowem ;). Moim zdaniem „prosta” tematyka powinna pociągać za sobą prostotę formy, tutaj natomiast zagmatwanie/ udziwnianie brzmi, co najmniej dziwnie.

soczysty, jakże mokry napój (piłaś kiedyś suchą oranżadę? ;)

wyschły zwierz - śmiesznie brzmi

znacznie więcej tu tego wszystkiego (zakończenie dobre, bo bez owijania w bawełnę)

a szarak kojarzy mi się z PlayStation ;)

Ps. no i tytuł- Jesusso!

Pozdrawiam, wiersz do poprawy

Fei

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Witam serdecznie. Nie wiem czy to dobre miejsce jeśli pomyliłem proszę o wyrozumiałość. Pracuje nad opowiadaniem psychologicznym. O mężczyźnie, który jest uzależniony od hazardu. Stracił kontrolę, jest na etapie obsesji. Itd. 

      Początek na razie zachowań dla siebie. Ale napisałem jedną z kolejnych scen, która wpisuje się w nurt psychologii bohatera. Uprzedzę, że czerwone pięć pojawia się w całości jako obsesja na punkcie tej cyfry K jest uzależniony od ruletki.

      Co myślicie o takim fragmencie?

       

      Jeszcze uwaga techniczna: Kafkowski "K" został wprowadzony technicznie, na razie nie mam pomysłu, ale raczej będzie to postać całkowicie anonimowa.

       


       - Słucham? - w słuchawce zabrzmiał kobiecy głos. K poczuł się jakby rozmawiał z asystentem sztucznej inteligencji. W sumie czego oczekiwał? Namiętności? Romantyzmu ? Przecież wiedział, że pod tym numerem telefonu ich nie znajdzie.

       - Masz teraz czas?

       - Tak - głos stał się jeszcze bardziej chłodny.
      - Gdzie?

         Dalsza rozmowa potoczyła się już szybko. Kilka szczegółów. Miejsce i czas. Kwota.
         Przez moment K poczuł się jak w podrzędnym kasynie. Przenika Cię jakaś surrealistyczna, absurdalna nadzieja na odmianę losu, choć twoja podświadomość mówi coś zupełnie innego. Słuchasz jej z lekceważeniem. Po czym zanurzasz się w świecie swoich fantazji, mgieł i ciemnego światła.
         Gdy było już po wszystkim, K wyszedł na ulicę. Był nieco skołowany. Zamiast ukojenia znalazł rozdrażnienie. Pewność siebie zmalała do zera. Mijając kolejnych uśmiechających się życzliwie przechodniów miał wrażenie, że na czole na wytatuowane - skąd wyszedł, co robił przez ostatnie pół godziny. Wiedział, że to nierealne. Przecież był anonimowy.
         K przez całe życie cenił anonimowość. Anonimowy był na ulicy; anonimowy w kasynie. Anonimowy przy barze flirtując z barmanką. Anonimowy w swoich ideałach. Zapętlił się w anonimowości i nagle zaczął miotać się na wszystkie strony. Zaczęło do niego docierać że powoli traci w tym wszystkim orientację. Widział w tym wszystkim jeszcze nadzieję - czerwone pięć (...).

       

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...