Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Dla j.renaty w podziękowaniu


Idę do następnej sali Pałacu Ujazdowskiego.
Wchodzę w przestrzeń współczesnego absurdu, która zewsząd uderza swą gwałtownością, dźwiękiem, obrazem. Burzy mój spokój, wydobywają z podświadomości ukryte lęki, niepewność.
Sztuka współczesna to sztuka umiejętnego operowania mediami, kieruje uwagę zwiedzającego bardziej na działanie niż na sam proces tworzenia niż na końcowy efekt.
Za kotarą oglądam kontrowersyjny w swej wymowie film video„Berek”. Dla twórcy filmu nagość nie jest przedmiotem uwielbienia czy erotyzmu, lecz szokuje swą niedoskonałością.
Jak zahipnotyzowana stoję przed dziełem Ewy Parum. Na hologramie oglądam twarz artystki, głowa ze zdeformowanym okiem czyni ją estetycznie nieatrakcyjną. Usta wymawiają niezmiennie tą samą kwestię: „Oto dramat...” i w ten sposób artystka tworzy poezję wizualną. Powstawanie efemerycznej sztuki dzieje się na oczach widza. To naprawdę szokuje!
W Zachęcie proces tworzenia sztandaru Cai Guo-Qiang jest przedstawiony na filmie video, bez którego sam obraz były nieczytelny. Rysunek wykonany jest metodą wypalenia za pomocą małych eksplozji prochu strzelniczego, który trudno nazwać materiałem plastycznym.
Performance, będąc swoistą krzyżówką rozmaitych form artystycznej wypowiedzi, z jednej strony jest zjawiskiem historycznym, zdefiniowanym, zamkniętym, z drugiej - współcześnie, nieprecyzyjnym, otwartym. „To termin kluczowy dla sztuki drugiej połowy XX w. i mocno wpisany w jej kontekst.”(biuletyn). Czy taka forma przekazu może się podobać każdemu? Tego nie wiem. Wszystko wokoło jest takie irracjonalne Wystarczy wyłączyć światło a część wystawy znika.

Zieleń i kwiaty stanowią też istotną część Warszawy. Wraz z j.renatą i Tomkiem udaję się do Łazienek, do największego, ale nie jedynego obszaru parkowego miasta. Pod pomnikiem Fryderyka Chopina odznaczającym się malarską ekspresją, koimy zmęczone oczy z nadmiaru wrażeń. Wokoło zieleń, przede mną piękny kobierzec utkany z czerwonych róż. Cisza, spokój.

Czas na dalsze zwiedzanie.
W galeriach Napiórkowskiej obrazy emanują kobiecością. Nie są antytezą kobiecości jak oglądana wcześnie wystawa w Pałacu Ujazdowskim.
A więc to coś dla mnie!
Szyk, elegancja, subtelność utkana z pastelowych kolorów. Sunąc od obrazu do obrazu zanurzam się w cudowny, zmysłowy świat kobiet, w którym niezmiennie dominuje uroda i powab. W obrazach siła wyrazu tkwi w umiejętnym pociągnięciu pędzlem, w nasyceniu kolorów, w fakturze. Portrety pełne spokoju, cichych szeptów, intymnych rozmów, wyrażają to co w nas jest tajemnicze i zmysłowe. Kobiety na obrazach afirmują, łączą nadwrażliwość z intuicją, akceptują to, co czasem nieuświadomione drzemie, dojrzewa. Tchnie z nich spokój i przebija tajemniczy uśmiech Giocondy.

Traktem Królewskim idę w kierunku Starego Miasta wpisanego na Światową Listę Dziedzictwa Kulturowego i Naturalnego UNESCO. Romantyczne zaułki, mury obronne, schodzące ku Wiśle uliczki Starówki zapraszają do spacerów. Po drodze napotykam surowy wzrok A.Mickiewicza, który wręcz zmusza mnie abym przystanęła, zastanowiła się co dla mnie ważne jest w tym pielgrzymowaniu.
W Warszawie rzeźby i pomniki mają znaczenie większe niż tylko artystyczne. Są symbolami naszej kultury i historii.
Przede mną wznosi się Archikatedra św. Jana. Tu koronowano królów i zaprzysiężono Konstytucję 3 Maja. Cichutko wchodzę w sakralną przestrzeń.
Obdarowana błogosławieństwem kapłana regeneruję nadwątlone siły włóczeniem się po uliczkach i zakamarkach miasta.

Idę dalej. Oglądam ceglane fasady kamienic wypełnione nieregularnie rozmieszczonymi ostrołukowymi, otworami zdobionymi często tynkowanymi blendami. Szczyty budynków mają najczęściej formę trójkątną lub schodkową. Kamienice zapełnione są restauracjami i kawiarniami.
Na Rynku Starego Miasta jestem zdziwiona, tym że jest tak mały.
Rozglądam się z zainteresowaniem. Rynek zewsząd otoczony jest kamieniczkami w stylu hanzeatyckim, w jednej z nich stylowa kawiarnia i "Dom Restauracyjny Gesler", w innej winiarnia u Fukierów. Wystrój przed kawiarenkami; kosze z owocami, niby od niechcenia rozłożone na parapecie firanki, wystawione pelargonie i geranium nie jest dziełem przypadku. Odtwarzają niepowtarzalny klimat jak w dworku z „Pana Tadeusza”.
Rynek jest miejscem, gdzie artyści prezentują swoje obrazy. Mała Syrenka stoi w centrum zamknięta w kręgu fontanny, tuż obok zaczarowana dorożka, zaczarowany dorożkarz, zaczarowany, rączy koń zachęcają, aby udać się na przejażdżkę wybrukowanymi ulicami Starówki.

Wracam do centrum, to moje ostatnie spojrzenia na Warszawę, rozciągniętą między przeszłością a przyszłością.
Unoszące się wieżowce z plastiku i szkła nadają stolicy nowoczesny, na miarę XXI wieku wygląd. Na tle nieba ściany budynków doskonale odbijają jego barwy, dlatego wydają się mieć błękitny kolor. Warszawa pretenduje do miana nowoczesnej, europejskiej stolicy i ma do tego pełne prawo. Tu znajdują się centra finansowe i kulturalne. Słynny byk (symbol potęgi finansowej Ameryki) sprzed siedziby Woll Street jest znakiem rozpoznawczym stolicy. Byki widać na tramwajach, przy biurowcach, na skwerach. Są kolorowe, wesołe, jakby przed chwilą skończyły zabawę i zatrzymuję na nich roześmiane oczy.

Przemierzając niezliczoną ilość uliczek, nie czułam się samotna ani zagubiona.
Doświadczałam obecności twórców sztuki, poprzez przebywanie w otoczeniu ich dzieł. „Po owocach poznacie ich”- a więc poznałam ludzi sztuki: malarzy, rzeźbiarzy, architektów. Nie wiem jakim kosztem zostały okupione ich zdolnosci, jaką cenę zapłacili za swój talent. Lecz jedno wiem na pewno, poznałam ich sposób spostrzegania i interpretacji zastanej rzeczywistości.
Odczuwałam ich pasję tworzenia i przeżywania świata w niepowtarzalny sposób.
Moja przygoda z Warszawą dobiega końca.

Opublikowano

jestem jednak za wspolnym zwiedzaniem ..poniewaz Twoje opowiadanie i spojrzenie jest bardziej interesujace od samotnego spaceru ..wymiana spostrzezen bylaby bardzo interesujaca ....pozdrawiam i dziekuje za opis

Opublikowano

Zbyszek
Wszystko się może zdarzyć/ Gdy głowa pełna marzeń
Gdy tylko czegoś pragniesz /Gdy bardzo chcesz

wszytsko się może zdarzyć /gdy serce pełne wiary
gdy tylko czegoś pragniesz, / gdy bardzo chcesz
wszytsko może zdarzyć się

to słowa piosenki anety lipnickiej
pozdrawiam i dzięki za koment!

Opublikowano

w drugiej części Warszawa zdaje się być już tylko tłem,
podobraziem, na którym Malujesz portret własny
"W galeriach Napiórkowskiej obrazy emanują kobiecością. Nie są antytezą kobiecości jak oglądana wcześnie wystawa w Pałacu Ujazdowskim.
A więc to coś dla mnie!
Szyk, elegancja, subtelność utkana z pastelowych kolorów"
snujesz swoją opowieść niczym sieć, rozpościerasz krajobraz odczuć z Twojej własnej palety

czytanie tego tekstu...odczytywanie Ciebie staje się bardzo przyjemnym doznaniem

pozdrawiam ciepło

Opublikowano

wydobywają- zabrakło "c"
ukryte lęki, niepewność- przecinek zastąbiłbym "i"
współczesna to - przecinek
na działanie niż na sam proces tworzenia niż na końcowy efekt- interpunkcja
Pod pomnikiem Fryderyka Chopina odznaczającym się malarską ekspresją- dlaczego malarską, skoro to jest rzeźba
w kierunku Starego Miasta wpisanego na Światową Listę - przecinek by się zdał
zaczarowana dorożka, zaczarowany dorożkarz, zaczarowany, rączy koń - wypraszam sobie- to są atrybuty Krakowa
wieżowce z plastiku i szkła - stali, betonu i szkła (plastik, to tylko niezbyt mocno wyeksponowany dodatek)
Woll Street - Wall Street
Może i da się lubić, ale ja zasiedziały wieśniak ie lubię dużych miast. :-(

Opublikowano

Leszek dzieki za komentarz i fachowe rady !! a ja też zdecydowanie lubie małomiasteczkowość, jak rzut kamieniem do lasu, nad jezioro, nad morze!
pozdrawiam

adam
jak widzisz czasem udaję sie coś fajnego napisać. ciesze się.
pozdrawiam i do poczytania

  • 3 tygodnie później...

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Bułat OkPAPIERY POETY... NA PAPIEŻE
      Bułat Okudżawa

      Styx, AD 1965

      Płyniesz jak rzeki bieg i tak dziwne imię masz!
      Asfalt twój w słońcu lśni, jak rzeki toń we mgle
      Ach, Arbat, mój Arbat
                                           Tyś mój przeznaczenia szlak
      Ty i radość co dnia i nieszczęście me

      Przechodzący tu biegną tak od lat
      Wciąż obcasów stuk, za sprawami bieg
      Ach, Arbat, mój Arbat,
      Tyś mą religią jest
      Pode mną rozwijasz się w miraż mostów przęsł

      .. na twą miłość mi wciąż leku, antidotum brak,
      Choć tysiąca bym innych mostów kochał trakt
      Ach, Arbat, mój Arbat
                                                      Tyś ojczyzna ma
      Nigdy nie,
      Po sam kres...
      Nie przemierzę cię..

      1959
      Ostatnie tango na Newskim

      Kiedy ze starą biedą nie rady nie daję już,
      Gdy ogarnia mnie chandra, wtedy z biegu
      Wsiadam w akurat jadący trolejbus, siny niby śnieg,
      Ostatni,
      Chociaż pierwszy z brzegu.
      – I uciekam przed biedą nową wciąż jak z zimna siny zbieg;
      Wsiadam w podjeżdżający trolejbus, ten najzwyczajniejszy
      Trolejbus ostatni,
      Chociaż z brzegu pierwszy

      Nocny trolejbusie, w pustkę ulic gnaj wciąż
      I po bulwarach, skrzyżowaniach krąż,
      I daj schronienie tym, co w tę ciemną noc
      Przeżyli kraksę,
      Tragiczny zbieg szos

      Północny trolejbusie, w pustkę ulic pędź
      I wśród życia skrzyżowań sanktuarium schroń
      Dla tych, którzy w ten czarny dzień
      Przeżyli kraksę,
      Katastrofę strof.

      Twoich pasażerów rozpoznaję w mig -
      Tych żeglarzy słodkich wód, ich półgwiezdny szlak.
      Lecz gdyby nie nosił ich mój ciasny świat,
      Nie po drodze by było mi nie współczuć im.
      I gdyby nie byli tu od miliona lat,
      To czuć ich ból tak łatwo bym mógł

      Trolejbus jedzie wciąż, ostry cień tnąc mgły
      I wspomnienie wraca tak, jak w starym kinie film...

      O, Moskwo ma, jesteś jak równina fal,
      W ja w nim na dobre i na złe tkwię jak w oknie łza
      O, Moskwo moja, tyś ocean mój, a ja -
      Jestem kroplą w otchłaniach twych, plamką rdzy
      – a we mnie zawsze ty.
      |---|---|Na czarnym ekranie białych nocy...

      | Виноградную косточку в теплую землю зарою, |
      Winogrona pestkę w ciepłej ziemi zasadzę,
      | и лозу поцелую, и спелые гроздья сорву, |
      i ziemię ucałuję, i grona ich zerwę, jak życia nić.|
      | и друзей созову, на любовь свое сердце настрою... |
      i przyjaciół zwołam, i miłość na serca tronie osadzę... |
      | А иначе зачем на земле этой вечной живу? | (Jeśli nie, po co mi na tej wiecznej ziemi żyć? ) |
      | | |
      | Собирайтесь-ка, гости мои, на мое угощенье, |
      Zbierajcie się, goście, na uczty mej uciechy |
      | говорите мне прямо в лицо кем пред вами грешен,
      | mówcie mi, w czym zgrzeszyłem, nie kryjąc nic|
      | Царь небесный пошлет мне прощение за прегрешенья... |
      Bóg przecież i tak wybaczy mi grzechy... |
      | А иначе зачем на земле этой вечной живу? | (Bo inaczej po co mi na tej ziemi żyć? ) |
      | | |
      | В темно-красном своем будет петь для меня моя Дали, |
      W sukni ciemnokrwistej zaśpiewa mi Dali, |
      | в черно-белом своем преклоню перед нею главу, |
      A ja, na czarno-biało przed nią skłonię się, skromny widz|
      | и заслушаюсь я, и умру от любви и печали... | I w jej pieśń wsłucham się i umrę ze miłości tej, co pali... |
      | А иначе зачем на земле этой вечной живу? | (Bo jak tak, po co mi na ziemi żyć!) |
      | | |
      | И когда заклубится закат, по углам залетая, | A gdy mgiełką zajdzie słońce, i zaprosi do świateł psoty, |
      | пусть опять и опять предо мною плывут наяву: |
      Niech znów i na nowo płyną, bo móc, to być: |
      | синий буйвол, и белый орел, и форель золотая... |
      Siny bawół, biały orzeł, i ten pstrąg złoty... |
      | А иначе зачем на земле этой вечной живу? | (Bo inaczej nie umiem już żyć... )

      Песенка о Павке Морозове
      (Dosłowne tłumaczenie)

      За что ж вы Ваньку-то Морозова?
      No i cóż chcecie od Morozowa, Vasslyia?
      Ведь он ни в чем не виноват.
      Przecież niczemu nie winien on....
      Она сама его морочила,
      Ona sama go (bynajmniej) zauroczyła,
      а он ни в чем не виноват.
      Przecież niczemu nie winien on....
      Она сама по проволоке ходила,
      Ona sama za cienki drut go wodziła
      махала белым рукавом,
      Białym rękawem go zawodziła to tam, to tu.
      а то, что Ваньку погубила,
      I koniec z końcem Waśkę całkiem zamuliło
      так это было уж потом.
      A potem drut zmiękł mu aż miło
      А он, кулак к щеке прижавши,
      A on, zacisnąwszy przy policzku pięść,
      на ту на проволоку глядел,
      Wciąż ciągnął swego życia cienki drut
      и все глядел, и все вздыхал он,
      i patrzył w siną dal i łza mu się do rzęs kleiła,
      и все сидел и все бледнел.
      i ciągle siedział, ciągle bladł, i ciągle chudł

      А в цирке музыка гремела,
      A do szpagatu na drucie muzyka przygrywała,
      гремел литавр, труба звала,
      Grzmiał bęben, trąbka wzywała do..
      а в цирке публика шалела,
      A publiczność jak drut się wystroiła,
      кричала: «Браво!» и ума...
      Krzyczała: „Brawo!” i odchodziła zmysłów od!

      А он пошел в ресторан «Савой»,
      A on poszedł do kasyna „Royale”,
      где пьют вино, едят медуз,
      Gdzie wina w bród, i meduz huk,
      и там, качая головой,
      i tam, prosty jak drut ( mal mince, mais fatale )
      свой изливал тяжелый груз.
      Podlewał i rwał swój gorzki żal

      За что ж вы Ваньку-то Морозова?
      Co chcecie (by najmniej) od Vasslyia?
      Ведь он ни в чем не виноват.
      Przecież niczemu nie winien on....
      Она сама его морочила,
      Ona go (by naj mniej) zauroczyła
      а он ни в чем не виноват.
      A jego życia drut już jest kaput
      I nie ciągnie wsiom...
      Wsie paszli won!


      Duszny zaduch róż 33 BC

      Już od podwórza widać nasz dom
      Obskurny więcej, jak Szymborskiej tom
      Tylko że tam, gdzie stał płot,
      Stoi Czarny Kot.

      On łapą sobie szarpie wąs i już,
      Podwórze patroluje... niczym w święto stróż
      Tylko że tam, gdzie stoi z azbestu płot
      Stać będzie Czarny Kot.

      Mówią, że to pech,
      Gdy kot ów w drogę wejdzie ci (nie daj Boże trzy)
      Ale na razie jest tak (niech weźmę dech) -
      Że kot czarny jak grzech ma niezły pech

      A kot przy w winklu siedzi, tu
      I czeka, aż rybka z akwarium zbiegnie mu
      Albo mysz (tam gdzie płot)
      Prosto w paszczę trafi jak w lot

      Złapie czy nie - to mu wsio rawno:
      Mir to czy hyr nieważne, bo –
      Dla niego świat to po pierogach z pyr
      W ten deseń na deser serwowany syr.

      Wielkie nam pustki poczynił kot bez cnot j
      Jest teraz ciszej, jak słyszę (a Bóg drży w ciszy)
      Teraz pomieszkują tam (a bo wim) tylko myszy
      I tylko tam, gdzie łatwopalny płot
      Czuwa płomieniem czarnym Czarny Kot.

      ───

      Ad acta

      Żołnierz ten kiedyś na świecie żył
      Piękny i mężny, aż dziw bierze
      Lecz zabawką wojsk rodzajów był -
      Tylko z papieru żołnierzem.

      Chciał, byśmy byli szczęśliwi,
      I świat naprawić jak, miał zmysł,
      Lecz od papierów żołnierz to był na niby,
      I sam na cienkiej nitce zwisł...

      Gotów był za wszech w ogień i dym
      Pójść nie raz, lecz dwa i trzy razy
      A nas czułością ujął i tym,
      Że za świat umrzeć chciał, licho pal rozkazy!

      No, jak i gdzie sam idziesz w bój?
      Ach, widzowie aż siedzą niemi, ...
      „I dokąd lecisz tak, ach Boże mój?
      Przecież pod tobą nie ma ziemi!”

      Lecz on rzucił się w płomieni cień
      Jak zwierz, co jeńców nie bierze,
      Ale bohater będzie marny zeń:
      Papiery na żołnierza miał... na papierze
      !

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Bułat OkPAPIERY POETY... NA PAPIEŻE Bułat Okudżawa Styx, AD 1965 Płyniesz jak rzeki bieg i tak dziwne imię masz! Asfalt twój w słońcu lśni, jak rzeki toń we mgle Ach, Arbat, mój Arbat                                      Tyś mój przeznaczenia szlak Ty i radość co dnia i nieszczęście me Przechodzący tu biegną tak od lat Wciąż obcasów stuk, za sprawami bieg Ach, Arbat, mój Arbat, Tyś mą religią jest Pode mną rozwijasz się w miraż mostów przęsł .. na twą miłość mi wciąż leku, antidotum brak, Choć tysiąca bym innych mostów kochał trakt Ach, Arbat, mój Arbat                                                 Tyś ojczyzna ma Nigdy nie, Po sam kres... Nie przemierzę cię.. 1959 Ostatnie tango na Newskim Kiedy ze starą biedą nie rady nie daję już, Gdy ogarnia mnie chandra, wtedy z biegu Wsiadam w akurat jadący trolejbus, siny niby śnieg, Ostatni, Chociaż pierwszy z brzegu. – I uciekam przed biedą nową wciąż jak z zimna siny zbieg; Wsiadam w podjeżdżający trolejbus, ten najzwyczajniejszy Trolejbus ostatni, Chociaż z brzegu pierwszy Nocny trolejbusie, w pustkę ulic gnaj wciąż I po bulwarach, skrzyżowaniach krąż, I daj schronienie tym, co w tę ciemną noc Przeżyli kraksę, Tragiczny zbieg szos Północny trolejbusie, w pustkę ulic pędź I wśród życia skrzyżowań sanktuarium schroń Dla tych, którzy w ten czarny dzień Przeżyli kraksę, Katastrofę strof. Twoich pasażerów rozpoznaję w mig - Tych żeglarzy słodkich wód, ich półgwiezdny szlak. Lecz gdyby nie nosił ich mój ciasny świat, Nie po drodze by było mi nie współczuć im. I gdyby nie byli tu od miliona lat, To czuć ich ból tak łatwo bym mógł Trolejbus jedzie wciąż, ostry cień tnąc mgły I wspomnienie wraca tak, jak w starym kinie film... O, Moskwo ma, jesteś jak równina fal, W ja w nim na dobre i na złe tkwię jak w oknie łza O, Moskwo moja, tyś ocean mój, a ja - Jestem kroplą w otchłaniach twych, plamką rdzy – a we mnie zawsze ty. |---|---|Na czarnym ekranie białych nocy... | Виноградную косточку в теплую землю зарою, | Winogrona pestkę w ciepłej ziemi zasadzę, | и лозу поцелую, и спелые гроздья сорву, | i ziemię ucałuję, i grona ich zerwę, jak życia nić.| | и друзей созову, на любовь свое сердце настрою... | i przyjaciół zwołam, i miłość na serca tronie osadzę... | | А иначе зачем на земле этой вечной живу? | (Jeśli nie, po co mi na tej wiecznej ziemi żyć? ) | | | | | Собирайтесь-ка, гости мои, на мое угощенье, | Zbierajcie się, goście, na uczty mej uciechy | | говорите мне прямо в лицо кем пред вами грешен, | mówcie mi, w czym zgrzeszyłem, nie kryjąc nic| | Царь небесный пошлет мне прощение за прегрешенья... | Bóg przecież i tak wybaczy mi grzechy... | | А иначе зачем на земле этой вечной живу? | (Bo inaczej po co mi na tej ziemi żyć? ) | | | | | В темно-красном своем будет петь для меня моя Дали, | W sukni ciemnokrwistej zaśpiewa mi Dali, | | в черно-белом своем преклоню перед нею главу, | A ja, na czarno-biało przed nią skłonię się, skromny widz| | и заслушаюсь я, и умру от любви и печали... | I w jej pieśń wsłucham się i umrę ze miłości tej, co pali... | | А иначе зачем на земле этой вечной живу? | (Bo jak tak, po co mi na ziemi żyć!) | | | | | И когда заклубится закат, по углам залетая, | A gdy mgiełką zajdzie słońce, i zaprosi do świateł psoty, | | пусть опять и опять предо мною плывут наяву: | Niech znów i na nowo płyną, bo móc, to być: | | синий буйвол, и белый орел, и форель золотая... | Siny bawół, biały orzeł, i ten pstrąg złoty... | | А иначе зачем на земле этой вечной живу? | (Bo inaczej nie umiem już żyć... ) Песенка о Павке Морозове (Dosłowne tłumaczenie) За что ж вы Ваньку-то Морозова? No i cóż chcecie od Morozowa, Vasslyia? Ведь он ни в чем не виноват. Przecież niczemu nie winien on.... Она сама его морочила, Ona sama go (bynajmniej) zauroczyła, а он ни в чем не виноват. Przecież niczemu nie winien on.... Она сама по проволоке ходила, Ona sama za cienki drut go wodziła махала белым рукавом, Białym rękawem go zawodziła to tam, to tu. а то, что Ваньку погубила, I koniec z końcem Waśkę całkiem zamuliło так это было уж потом. A potem drut zmiękł mu aż miło А он, кулак к щеке прижавши, A on, zacisnąwszy przy policzku pięść, на ту на проволоку глядел, Wciąż ciągnął swego życia cienki drut и все глядел, и все вздыхал он, i patrzył w siną dal i łza mu się do rzęs kleiła, и все сидел и все бледнел. i ciągle siedział, ciągle bladł, i ciągle chudł А в цирке музыка гремела, A do szpagatu na drucie muzyka przygrywała, гремел литавр, труба звала, Grzmiał bęben, trąbka wzywała do.. а в цирке публика шалела, A publiczność jak drut się wystroiła, кричала: «Браво!» и ума... Krzyczała: „Brawo!” i odchodziła zmysłów od! А он пошел в ресторан «Савой», A on poszedł do kasyna „Royale”, где пьют вино, едят медуз, Gdzie wina w bród, i meduz huk, и там, качая головой, i tam, prosty jak drut ( mal mince, mais fatale ) свой изливал тяжелый груз. Podlewał i rwał swój gorzki żal За что ж вы Ваньку-то Морозова? Co chcecie (by najmniej) od Vasslyia? Ведь он ни в чем не виноват. Przecież niczemu nie winien on.... Она сама его морочила, Ona go (by naj mniej) zauroczyła а он ни в чем не виноват. A jego życia drut już jest kaput I nie ciągnie wsiom... Wsie paszli won! Duszny zaduch róż 33 BC Już od podwórza widać nasz dom Obskurny więcej, jak Szymborskiej tom Tylko że tam, gdzie stał płot, Stoi Czarny Kot. On łapą sobie szarpie wąs i już, Podwórze patroluje... niczym w święto stróż Tylko że tam, gdzie stoi z azbestu płot Stać będzie Czarny Kot. Mówią, że to pech, Gdy kot ów w drogę wejdzie ci (nie daj Boże trzy) Ale na razie jest tak (niech weźmę dech) - Że kot czarny jak grzech ma niezły pech A kot przy w winklu siedzi, tu I czeka, aż rybka z akwarium zbiegnie mu Albo mysz (tam gdzie płot) Prosto w paszczę trafi jak w lot Złapie czy nie - to mu wsio rawno: Mir to czy hyr nieważne, bo – Dla niego świat to po pierogach z pyr W ten deseń na deser serwowany syr. Wielkie nam pustki poczynił kot bez cnot j Jest teraz ciszej, jak słyszę (a Bóg drży w ciszy) Teraz pomieszkują tam (a bo wim) tylko myszy I tylko tam, gdzie łatwopalny płot Czuwa płomieniem czarnym Czarny Kot. ─── Ad acta Żołnierz ten kiedyś na świecie żył Piękny i mężny, aż dziw bierze Lecz zabawką wojsk rodzajów był - Tylko z papieru żołnierzem. Chciał, byśmy byli szczęśliwi, I świat naprawić jak, miał zmysł, Lecz od papierów żołnierz to był na niby, I sam na cienkiej nitce zwisł... Gotów był za wszech w ogień i dym Pójść nie raz, lecz dwa i trzy razy A nas czułością ujął i tym, Że za świat umrzeć chciał, licho pal rozkazy! No, jak i gdzie sam idziesz w bój? Ach, widzowie aż siedzą niemi, ... „I dokąd lecisz tak, ach Boże mój? Przecież pod tobą nie ma ziemi!” Lecz on rzucił się w płomieni cień Jak zwierz, co jeńców nie bierze, Ale bohater będzie marny zeń: Papiery na żołnierza miał... na papierze !
    • A czytam tak:   Chciałabym uciec od problemów świata, odlecieć od ludzi: co nie mówią mi jak wysoko, beztrosko i wolno orzeł lata...   I tak podobnie i tak dalej
    • @wiedźma Sugestywny obraz przemijania i upadku. Pozdrawiam Cię.
    • @.KOBIETA. Po to jesteśmy, żeby się pragnąć odnaleźć. Spotykać wielu, żeby spotkać Tego/ Tą. Piękny wiersz, dziękuję.
    • @Leszek Piotr Laskowski bardzo dziękuję

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...