Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Stałem pośród drzew, gdy wieczór gasł powoli,

a złote liście spadały bez słowa.

Powietrze miało smak ciszy i niedoli,

jakby jesień chciała coś jeszcze zachować.

 

Na starej ławce przysiadła chwila,

opleciona bluszczem, wilgocią i cieniem.

Każdy promień, który dotykał traw,

zdawał się być ostatnim wspomnieniem.

 

Patrzyłem, jak wiatr zabiera liście z drzew,

jak rzeka niesie odbicie nieba.

I nagle zrozumiałem pośród tych miejsc,

że nic na świecie zatrzymać się nie da.

 

Lecz może właśnie w kruchości tych chwil

ukryte jest piękno, którego pragniemy.

Bo nawet zachód, co cichnie pośród dni,

zostawia nam światło, które odnajdziemy.

 

Więc zostałem tam jeszcze, gdy zapadł zmierzch,

wsłuchany w szepty ukryte wśród gałęzi.

Bo wszystko przemija, lecz zostaje w nas ślad,

jak ciepło słońca, gdy noc już zwycięży.

 

I może nie trzeba zatrzymywać chwil,

ani odmierzać czasu dalekimi drogami.

Bo to, co minęło, nie znika bez śladu,

lecz wraca do serca cichymi snami.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×
×
  • Dodaj nową pozycję...