Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Pada już trzeci dzień.

W radiu usłyszałem

o karambolu na 44.

 

Po wiadomościach nie

popłynął jazz,

tylko tkliwy kawałek.

 

Nawigacja prowadzi mnie

objazdem poprzez wiadukt

w szczere pola.

 

Gdzie szarość dnia, wet-on-wet,

zatrzymuje się w pejzażu.

Po chwili rozmazuje się

w mokradłach.

 

Wjeżdżam w rozlewajkę,

by uciec z tego szarego kolażu.

 

Zapalam na poboczu papierosa,

by kolorem koszuli

chociaż trochę przełamać

ten smutek drogi.

 

Ciekawe,

gdzie dzisiaj dojadę

przez ten smutny pejzaż.

 

Może zostanę w nim.

A może ktoś gumką mnie wymaże.

 

Bo uzna,

że nie pasuję

do jego wizji bagna.

Opublikowano

@Benjamin Artur

 

Bardzo nastrojowy wiersz, w którym monotonna szarość deszczowej podróży staje się metaforą egzystencjalnego zagubienia.

Świetny jest obraz palenia papierosa na poboczu, by "kolorem koszuli" przełamać szarość - to jakby gest oporu wobec przytłaczającego pejzażu i próba zaznaczenia własnej obecności w świecie.

Znakomite jest zakończenie - pytanie, o obraz człowieka jako elementu większej kompozycji, który może zostać usunięty, jeśli nie będzie pasował do całości. Ta surrealistyczna puenta przenosi zwykłą podróż samochodem w rejony refleksji nad sensem własnego istnienia. 

Opublikowano

@Berenika97 Dziękuję za tak uważną interpretację. Właśnie taki był zamysł – opisać stan emocjonalny towarzyszący powstawaniu obrazu, a szerzej lęk przed wymazaniem z egzystencjalnego bytowania w świecie. Kolor koszuli miał być próbą przełamania szarości i symbolem nadziei, że uda nam się pozostawić po sobie choćby własne odbicie. Pozdrawiam 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×
×
  • Dodaj nową pozycję...