Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

Uporczywa mucha wywraca mój sen.
Zmrużone oko negocjuje z porankiem.

Drobny zgiełk za oknem wystarcza,
by zagłuszyć sens.
Ruch ludzi udaje celowość.

Wtorek czy czwartek?

Bez znaczenia,
gdy dni marszczą się jednakowo.

Woń słońca przez szybę.
Jazgot straganów.
Wszystko wpisuje się we wspomnienie,
którego nigdy nie spisałem.

Mama niesie pomidory i ogórki.

Ostentacyjnie.

„Jadźka dała jajka.
Ach, te kurki wiejskie.”

I tam nadal jestem wolny.

Bo tylko tam
nie wstawiono jeszcze dorosłości
z wrzeszczącą kasą fiskalną.

Tak.

Nadal singlem obowiązków,
jak ten lipcowy poranek.

Pościel mnie nie wypuszcza —
jedyny system,
który nie żąda hasła.

Kocham lato.

Edytowane przez Wesław Rysa (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×
×
  • Dodaj nową pozycję...