Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Historia edycji

Należy zauważyć, że wersje starsze niż 60 dni są czyszczone i nie będą tu wyświetlane
Mel666

Mel666

Zatoczony krąg,
zaklęć kilka stopni,
pośrodku płomień niegasnący,
podwójną duszę strzegący.


Nadchodzi strzyga,
żywa czy też martwa?
Pochowana twarzą w dół,
wydająca dźwięki udręki.


Chochoł wyłania się z lasu,
z wąpierzem tańczy walca -
raz dwa trzy,
raz dwa trzy,

Zaraza pije z krwawego kielicha.


Dzieci tańcują,
z drugiej strony kogoś przywołują.


Zmora nadlatuje,
we śnie oczy kłuje,
siada okrakiem,
ciężarem ludzi dręczy.
Męczy i jęczy.


Kroczy drogą ta ostatnia,
dźwigająca kosę w ręku,
żnąca zboże,
robiąca fikołki na polu.


Południowa.
Ostateczna.
Śmiertka.


Mój ojciec i matka,
stworzenia i snu zagadka.

Mel666

Mel666

Zatoczony krąg,
zaklęć kilka stopni,
pośrodku płomień niegasnący,
podwójną duszę strzegący.


Nadchodzi strzyga,
żywa czy też martwa?
Pochowana twarzą w dół,
wydająca dźwięki udręki.


Chochoł wyłania się z lasu,
z wąpierzem tańczy walca -
raz dwa trzy,
raz dwa trzy,

Zaraza pije z krwawego kielicha.


Dzieci tańcują,
z drugiej strony kogoś przywołują.


Zmora nadlatuje,
we śnie oczy kłuje,
siada okrakiem,
ciężarem ludzi dręczy.
Męczy i męczy.


Kroczy drogą ta ostatnia,
dźwigająca kosę w ręku,
żnąca zboże,
robiąca fikołki na polu.


Południowa.
Ostateczna.
Śmiertka.


Mój ojciec i matka,
stworzenia i snu zagadka.



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Nie ma na to łaciny. Nie ma rozdziału w opasłych tomach. Nie ma mapy, by dojść do brzegu. Nie ma.   Jestem tylko błędem w druku, naroślą na marginesie znanej im przyrody.   Stoją. Wpisują mnie w rejestr zjawisk rzadkich.   Patrzą. Przez palce, jak przez szczeliny w płocie. Boją się dotknąć tej bezimiennej usterki. Nie działają.  Łatwiej uznać, że ten twór to martwa natura z żywym tylko sercem.   Zbyt rzadka, by pomóc. Zbyt dziwna, by dotknąć.   Jestem endemitem w muzeum bezradności. Oddycham już tylko za szybą, by oni mogli spojrzeć i z ulgą wracać do swoich bezpiecznie pospolitych ciał.
    • @violetta To lecę :) Opowiem Tobie jeszcze na dobranoc pewną historię z dawnych czasów. Po sylwestrowej zabawie w Szklarskiej Porębie mój kolega dostał numer pokoju od pewnej niewiasty. Następnego dnia na śniadaniu przyszedł z podbitym okiem (serio). Widać każdy ptak swojego "gniazdka" broni :) ..........the end na dziś........ ps. mam jutro ciężki i trudny dzień, więc przez pisanie jest mi łatwiej. Dziękuję violetto i pozdrawiam
    • @Stracony u mnie jest pełno owoców, to można się ucieszyć, wygodne spanko i piękny, zabawny widok z okien:) słychać na strychu ptaki:)
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Już Cię sporo znam i wiem lub tak mi się wydaje, że żartować z Tobą można do bólu :) Mamy deszczowy sen nocy letniej, więc wszystko można. Siodłam więc konia lub w karetę wsiądę i pomknę na spotkanie. O poranku spotkamy się w lucernie. Leżąc jak gałązki na sianie będziemy karmić się czereśniami i truskawkami... i "staną się owoce narzędziem pieszczoty..." ok ok, stop, bo tylko pora usprawiedliwia :)  
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        Jak ja po prostu kocham alians natury z dziewczyną czy kobietą. Hmm, chyba zawsze tak miałem, ale sobie tego nie uświadamiałem do teraz! Tylko mi nie mów proszę, ze "dziewczyna" tutaj postawiona to tylko jakieś liryczna fatamorgana, wybieg dekoracyjny, środek stylistyczny, bo runie moje uświadomienie. Mam też lipę za oknem. Jest zbyt duża na mały ogród, nawet ogromna. Z reguły przez to jak zaczyna kwitnąć, to zaraz przysycha - widać wody zbyt mało na wielkie drzewo. W tym roku jednak jest inaczej, daje radę. Ile tam pszczół i trzmieli się krząta jak w ulu ...  
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...