Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Historia edycji

Należy zauważyć, że wersje starsze niż 60 dni są czyszczone i nie będą tu wyświetlane
wiersze_z_szuflady

wiersze_z_szuflady

Dzień II

 

Od rana myślę o stoikach

oni mówili – panujcie nad emocjami

epikurejczycy – żyjcie spokojnie

uciekajcie od cierpień

 

Przychodzisz powoli dostojnie

spoglądasz z gracją nadzwyczajnie

w sercu ukłucie

w środku duchota

 

Dzisiaj, jakby specjalnie

oczy podkreśliłaś eyelinerem

usta wydawały się pełniejsze

 

Zamieniamy się zmianami

ja od rana – wychodzę

Ty do północy – zaczynasz pracę

 

Przy drzwiach odwracam się

jesteś – obserwujesz

każdy krok mój pojedynczy

 

Łapię się za głowę –

od wczoraj jestem zależny od Ciebie

wykonam każdy Twój nakaz i polecenie

 

W domu zbyt spokojnie

cisza powinna wyciszać i koić

w ciszy myśli zapętlają się

 

A każda próba zajęcia siebie

czymkolwiek – parapetów przecieraniem

odkurzaniem, myciem podłogi

powrót mych myśli powoduje

 

Za oknem widzę naszą pracę

spontanicznie ubieram się

pójdę tylko na kawę

 

Nie dowierzasz

po godzinach wróciłem

akurat na Twoją przerwę

 

Idziemy zapalić

siadasz naprzeciwko mnie

 

Milczysz

staram się wydusić słowo

zachować równowagę i fason

 

Wymieniamy się spojrzeniami

to nie konkurs – kto z nas dłużej

wytrzyma bez mrugnięcia powiekami

 

Nadal milczysz

wybuchasz śmiechem

zagadujesz, przełamując barierę

 

Trzydzieści minut minęło

jak palca pstryknięcie

jak papierosa jednego wypalenie

 

Ciąg dalszy nastąpi…

wiersze_z_szuflady

wiersze_z_szuflady

Dzień II

 

Od rana myślę o stoikach

oni mówili – panujcie nad emocjami

epikurejczycy – żyjcie spokojnie

uciekajcie od cierpień

 

Przychodzisz powoli dostojnie

spoglądasz z gracją nadzwyczajnie

w sercu ukłucie

w środku duchota

 

Dzisiaj, jakby specjalnie

oczy podkreśliłaś eyelinerem

usta wydawały się pełniejsze

 

Zamieniamy się zmianami

ja od rana – wychodzę

Ty do północy – zaczynasz pracę

 

Przy drzwiach odwracam się

jesteś – obserwujesz

każdy krok mój pojedynczy

 

Łapię się za głowę –

od wczoraj jestem zależny od Ciebie

wykonam każdy Twój nakaz i polecenie

 

W domu zbyt spokojnie

cisza powinna wyciszać i koić

w ciszy myśli zapętlają się

 

A każda próba zajęcia siebie

czymkolwiek – parapetów przecieraniem

odkurzaniem, myciem podłogi

powrót mych myśli powoduje

 

Za oknem widzę naszą pracę

spontanicznie ubieram się

pójdę tylko na kawę

 

Nie dowierzasz

po godzinach wróciłem

akurat na Twoją przerwę

 

Idziemy zapalić

siadasz naprzeciwko mnie

 

Milczysz

staram się wydusić słowo

zachować równowagę i fason

 

Wymieniamy się spojrzeniami

to nie konkurs – kto z nas dłużej

wytrzyma bez mrugnięcia powiekami

 

Nadal milczysz

wybuchasz śmiechem

zagadujesz, przełamując barierę

 

Trzydzieści minut minęło

jak palca pstryknięcie

jak papierosa jednego wypalenie

 

Ciąg dalszy nastąpi…



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Jesteś na spacerze w lesie   wiatr porusza koronami drzew   delikatnie   czujesz spokój   czemu?   tulisz dziecko które płacze   bujasz je w tym samym rytmie   powoli   jest coraz ciszej   czemu?   może spokój nie jest słowem   może jest ruchem który pamięta ciało   zatrzymaj się na chwilę   kiedy wychodzisz z domu spójrz w górę   chmury też się kołyszą   trawy drżą liście oddychają   wszystko zna ten rytm   spójrz na osobę obok siebie   przytul ją   i nic nie mów   ciało zna drogę   spokój
    • Mówią - Wawer - trochę dziki, nie ma sieci, a ma dziki. Przecież szambo tutaj nadal sprawdza się. Do Warszawy niedaleko, bo nasz Wawer jest za rzeką. Ale mieszkać tu naprawdę nie jest źle. Wawer blues, na plus. Nie wywyższa się, nie grzeszy. Dziki chodzą tu jak piesi. Naturalny taki Wawer dzisiaj jest. Tu są lasy, a nie korki, Mało żuli, są sikorki. Romantycznie i spokojnie mieszka się. Wawer blues, na plus. Tu są działki jeszcze znośne, by bliźniaka mieć przy sośnie, i do Żabki na rowerze kopsnąć się. Gdy po pracy późno wracasz - czeka jeszcze druga praca: pozamiatać igły z wjazdu - to się wie. Wawer blues, na plus. Ale lubię swojskie życie - w Wawrze trudno o ukrycie: las cię znajdzie, dzik przywita, choćby w noc. A nad Wisłą, gdy się ściemnia, miasto w dali tak się zmienia — i rozumiesz, czemu tutaj dobrze wciąż.    

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • zdradziłeś mnie.  zniknąłeś, cierpiałem,  cierpiałeś. wróciłeś. mówiłeś, że się naprawiłeś. naprawiłeś? czy myślałeś, że się naprawiłeś? przeprosiłeś. naprawdę przeprosiłeś?   wybaczyłem. wybaczyłem, czy myślałem, że ci wybaczę? ciężar. ból.  stres. lęk. zaufanie?    myślałem, że ci zaufam. myślałem, że dam rade. myślałem, że się zmieniłeś zmieniłeś? czy uważałeś,  że się zmieniłeś?   szansa, dałem ci szansę. ciężka decyzja. szansa, by ja wykorzystać.  wykorzystałeś? czy  ją zignorowałeś? zignorowałeś.    pokusa. pojawiła się  pokusa. myślałem,  że ci ufam. dałem  ci szansę. dałem ci zaufanie. zmieniłeś się? czy uważałeś, że się zmieniłeś?    ból. strach. lęk.  zaufanie? straciłeś moje zaufanie.  znikasz. cierpię. myślałem, że ci zaufałem. myślałem, że dam rade. myślałem, że ci wybaczę.
    • @LessLove szczęśliwe błądzenie :)
    • @.KOBIETA. Jabłka, poziomki, prawdziwki i... co Bóg wymyśli, a poznałem Jego skłonność do zaskakiwania. Ale Rezydencja nie powstaje jako "samotnia". Przeciwnie, jako miejsce egzotycznych spotkań. Rozerwałoby mnie bez kina, teatru, koncertów. Żyję kulturą i naturą - w równowadze. Dobranoc

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...