po drugiej stronie domu oni
bezkształtne masy
pozornie czyści
jak śnieg na parapecie
też kiedyś byłam biała
rzucona na brzeg prześcieradła
teraz boję się ludzi
najprościej wypruć żyłę
spójrz tam umierają pisklęta
już nie uchronią snów w pluszowych
skrzydłach
Ten wiersz już kiedyś był jednak dopisałam do niego jeszcze 3kolory więc niech będzie całość