Tekst:
W roku pańskim, nie znać którym –
się powodzi coraz lepiej!
Nie czas zatem na skrupuły
Bo prowadzą do wyrzeczeń
Wyrzekł się niejeden matki
Lecz wciąż krzyczy z nas – najgłośniej
We mnie duch i głód sarmacki!
Niepotrzebne mnie przedwiośnie
Po co cięgiem się rozwadniać? –
Krzyknie wprost stawiając sprawę,
Głaskać, słuchać – udowadniać?
Nie na moją to buławę...
Hajda! Bracia, wartko hajda!
Aj-waj! Rezaj, pal – nie celuj!
Śpieszno ładuj, nim się dowiesz
że znów robisz to bez celu…
Hajda! Bracia, wartko hajda!
Aj-waj! Rezaj, pal – nie celuj!
Śpieszno ładuj, nim się dowiesz
że zginęło już tak wielu…
Za to z innej strony stepu,
Już na żer wyleciał sokół!
Głodny glorii przyszłych wieków...
Dawne już pogrzebał w prochu!
Nie czas na nie się obracać
Gdy pod skrzydłem tyle siły
Ktoś mu krzywdy musi spłacać
Choćby nawet zza mogiły…
Leć sokole, choć bolesny
Tyś nie żaden jest niewolnik!
Leć i rezaj, słuchaj pieśni
Którą nuci twój sokolnik…
Hajda! Bracia, wartko hajda!
Aj-waj! Rezaj, pal – nie celuj!
Śpieszno ładuj, nim się dowiesz
że znów robisz to bez celu…
Hajda! Bracia, wartko hajda!
Aj-waj! Rezaj, pal – nie celuj!
Śpieszno ładuj, nim się dowiesz
że zginęło już zbyt wielu…
P.S.
Bardzo proszę o krytykę. Pozdrawiam.