margareta
powiew przenika powietrze
rześki chłód osiada na ciele
niby srebrzysty szron
lniane spodnium muska skórę
przypomina o lekkości
wypielęgnowane piękne
dłonie trzymają różę
drobnymi nozdrzami
smakuje subtelny zapach
purpurowego kwiatu
po przedramieniu jakby róży
płaczem toczy się samotna
kropla krwi na tle świata
margareta leniwie smakuje
anyżową nalewkę przybraną
delikatnie listkiem mięty
w oddali z tarasu widzi
las fontainebleau
swą nieprzebytą gęstością
przywodzący na myśl dzieła
francuskich realistów
obok niej stoją sztalugi
ukojenie w naturalnej palecie
przestronnego tarasu
i ogrodu zimowego
w ten rześki dzień lipcowy