lb_szto Opublikowano 2 Lipca Zgłoś Opublikowano 2 Lipca (edytowane) Lato w pełni, słońce grzeje, lecz nie dla mnie. Wielkie plany i nadzieje, ja wciąż śnię. Trochę żalu mam do wszystkich, że nie wyszło tak, jak miało. Straty przeliczyłem, zyski, rozum przeczy, serce chce. Być przy Tobie, gdy jest trudno, szaro, brudno i pochmurno. Ty rozświetlasz wszystko wokół, dobrze wiesz. Los się znowu ze mnie śmieje, co następne — on już wie. Czy odnajdę ukojenie? Słyszę: nie. Gdzie podziała się dziewczyna z blaskiem w oczach? Może to nie jest jej wina, myślę, idąc po poboczach. Dwuosobowa drużyna już nie wyjdzie na boisko. Sędzia gwiżdże — meczu koniec, już przygasa to ognisko. Ale to tylko na chwilę, bo dolewam znów benzynę. Sam się nakręcam na siłę — czy to jeszcze jest godziwe? Nie wiem, czy bardziej chcę Ciebie, czy może dawnego siebie. Te sprzeczności mnie już niszczą, dobrze wiem. Dziś na siebie biorę winę, nie namówię Cię na siłę. Porozmyślam znów godzinę, pogubiony zasnę, wstanę, by na nowo tracić wiarę. Czy to warte rozmyślania? Nie mam już nic do dodania. Kończę, cieść. Edytowane 2 Lipca przez lb_szto (wyświetl historię edycji)
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się