w tańcu potępionych
zbaw nas ode złego
w ciemności tańczymy tango
obcasy uderzają o podłogę
dreszcze w żyłach
cztery na cztery
czuję wilgotność oddechu
rytm płynie gładko
uderzenia wioseł
pięciopalczaste dłonie
nawet gdy nie patrzysz
oczy podglądają
lornetki cudzych okien
w tańcu potępionych
przebacz nam żale
wylane z kieliszka wina czerwonego
w ciemności tańczymy tango
niepowstrzymane źrenice
dotyk krok po kroku
tańczymy tango
tańczymy w ciemności
szaleństwo się obudziło
i skacze z radości
ciało jest tkaniną
ruch czystą zabawą
niewyartykułowana sylaba
na trzy czwarte
objęcia
zazdrosnej namiętności
obracam się w takcie czułości