Nie mój tytuł, ukradłam
Jak się ładnie kradnie
Ludziom dalekim od poezji
Jak? Ładnie, nawet dumni nie są
Nie napuchną od straszliwej dumy
Która jest nawet miękka jako słowo
Słowa na karteczce płaskawej a jednak
Już palec podskakuje
Już już się zamierza
W oczy bym Ci teraz spojrzała
Panie Kapitanie, śmiałbyś się
Albo oniemiał na to co ukradłam
Złotko chowasz żeglarzu
A słowa? Twoje plemię chrzciło
Słowami i pianą szklaną i głośną