Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Historia edycji

Należy zauważyć, że wersje starsze niż 60 dni są czyszczone i nie będą tu wyświetlane
Grahamoza

Grahamoza

BYCIE?

 

Spiekota myśli doskwiera bólem obszernym.

Siląc się na odruch istnienia,

Filtruje powietrze zalane dymem.

Będąc jedynie, nie chcąc nie być jednocześnie, 

stwarzam pozory przyczyny i skutku,które ponoć mają mnie uczynić lepszym, godniejszym, potrzebnym…

Konflikt narasta gdy niebyt równie silna wolą co potrzeba bycia trzepocze się po spłaszczonej linii zatartej świadomości,

Katatonią stop i dłoni nagradzając.

Jakże nie być skoro dzień następny ciekawskim okiem łypie zza rogu dnia każdego nowego,

Tłocząc nadzieje jak silikonowe wężoidy wypełnione gazem upychające ostatnie tchnienie w leżącego w bieli półtrupa.

Wdech…wydech…wdech…wydech…wdech…wydech…….wydech……ydech…..ech…

________________________________________________________________

 

Jakże nie być skoro się jest?

…nie widzieć…nie słyszeć…nie czuć???

 Nie być od początku bycia zmienia stan rzeczy pozbawiając przywileju bólu świadomości, która czyni nas człowiekiem. 

Bycie iskrą w kalendarzu która nigdy płomieniem nie rozbłyśnie sensu głębszego nabiera z każdą przemijającą sekundą bycia mojego własnego.

Nie być od początku…

Ma sens.

 

GRAHAMOZA

 

Grahamoza

Grahamoza

BYCIE?

 

Spiekota myśli doskwiera bólem obszernym.

Siląc się na odruch istnienia,

Filtruje powietrze zalane dymem.

Będąc jedynie, nie chcąc nie być jednocześnie, 

stwarzam pozory przyczyny i skutku,które ponoć mają mnie uczynić lepszym, godniejszym, potrzebnym…

Konflikt narasta gdy niebyt równie silna wolą co potrzeba bycia trzepocze się po spłaszczonej linii zatartej świadomości,

Katatonią stop i dłoni nagradzając.

Jakże nie być skoro dzień następny ciekawskim okiem łypie zza rogu dnia każdego nowego,

Tłocząc nadzieje jak silikonowe wężoidy wypełnione gazem upychające ostatnie tchnienie w leżącego w bieli półtrupa.

Wdech…wydech…wdech…wydech…wdech…wydech…….wydech……ydech…..ech…

__________________________________________________________________

 

Jakże nie być skoro się jest?

…nie widzieć…nie słyszeć…nie czuć???

 Nie być od początku bycia zmienia stan rzeczy pozbawiając przywileju bólu świadomości, która czyni nas człowiekiem. 

Bycie iskrą w kalendarzu która nigdy płomieniem nie rozbłyśnie sensu głębszego nabiera z każdą przemijającą sekundą bycia mojego własnego.

Nie być od początku…

Ma sens.

 

GRAHAMOZA

 

Grahamoza

Grahamoza

BYCIE?

 

Spiekota myśli doskwiera bólem obszernym.

Siląc się na odruch istnienia,

Filtruje powietrze zalane dymem.

Będąc jedynie, nie chcąc nie być jednocześnie, 

stwarzam pozory przyczyny i skutku,które ponoć mają mnie uczynić lepszym, godniejszym, potrzebnym…

Konflikt narasta gdy niebyt równie silna wolą co potrzeba bycia trzepocze się po spłaszczonej linii zatartej świadomości,

Katatonią stop i dłoni nagradzając.

Jakże nie być skoro dzień następny ciekawskim okiem łypie zza rogu dnia każdego nowego,

Tłocząc nadzieje jak silikonowe wężoidy wypełnione gazem upychające ostatnie tchnienie w leżącego w bieli półtrupa.

Wdech…wydech…wdech…wydech…wdech…wydech…….wydech……ydech…..ech…

_____________________________________________________________________

 

Jakże nie być skoro się jest?

…nie widzieć…nie słyszeć…nie czuć???

 Nie być od początku bycia zmienia stan rzeczy pozbawiając przywileju bólu świadomości, która czyni nas człowiekiem. 

Bycie iskrą w kalendarzu która nigdy płomieniem nie rozbłyśnie sensu głębszego nabiera z każdą przemijającą sekundą bycia mojego własnego.

Nie być od początku…

Ma sens.

 

GRAHAMOZA

 



×
×
  • Dodaj nową pozycję...