Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Historia edycji

Należy zauważyć, że wersje starsze niż 60 dni są czyszczone i nie będą tu wyświetlane
Tyrs

Tyrs

 

Sery, warzywa, owoce. Psy

wygrzebujące śmieci ze śmietnika. Martwych

grzebią. Klucze, telefon, pośpiech - stąd się biorą dzieci.

Pierwszy wers.

W drodze.

 

Eric i Valadon. Dwa fortepiany – jeden na drugim.

Gnossienne. Zaniki w głowie, 

marskość wątroby. Glosa – o nic nie prosić.

Zwłaszcza po pijaku.

 

Brik i Majakowski.

Zakaz tykania mężatek, flirtu. Z władzą.

Berryman się nawrócił. I spadł.

Z Washington Avenue Bridge.

Dobrze pisał

o śmierci.

 

Trzy trupy kubizmu. Blue,

very blue okres w moim życiu. Dwie siostry.

Grube uda dziewcząt

chudną w naszych łóżkach,

kryją się zmarszczkami. Malować grubą plamą,

zanim się rozleje. Blady afekt, THC,

resztki suki na T-shircie,

z rana

 

szkic Ropsa z okrzykiem – śniłaś mi się.

I dodatek - poszło, MM w pięty. Rym. Wieluński.  

Znudzona nim Sylvia Plath. Takt. 

Nie gubić. 

To są dopiero sny! A mnie? Śnił się fiord – 

norweski. I tamta.

 

Za wszystko przepłaciłem. Przypłaciłem.

Na marginesie -

korzystać rozsądnie z ofert, zwłaszcza weekendowych.

Ktoś wrzeszczy, że zawsze jest cokolwiek,

jakiś otwór. Wyjście. Utknął

przy porodzie.

 

W samobójczej śmierci fascynuje mnie lot.

Głupie myśli

tuż przed rozbryzgiem, wielkim PAC -

mój podpis na weducie.

 

Remontują miasto. Drogi, kamienice.

 

Most.

 

 

Tyrs

Tyrs

 

Sery, warzywa, owoce. Psy

wygrzebujące śmieci ze śmietnika. Martwych

grzebią. Klucze, telefon, pośpiech - stąd się biorą dzieci.

Pierwszy wers.

W drodze.

 

Eric i Valadon. Dwa fortepiany – jeden na drugim.

Gnossienne. Zaniki w głowie, 

marskość wątroby. Glosa – o nic nie prosić.

Zwłaszcza po pijaku.

 

Brik i Majakowski.

Zakaz tykania mężatek, flirtu. Z władzą.

Berryman się nawrócił. I spadł.

Z Washington Avenue Bridge.

Dobrze pisał

o śmierci.

 

Trzy trupy kubizmu. Blue,

very blue okres w moim życiu. Dwie siostry.

Grube uda dziewcząt

chudną w naszych łóżkach,

kryją się zmarszczkami. Malować grubą plamą,

zanim się rozleje. Blady afekt, THC,

resztki suki na T-shircie,

z rana

 

szkic Ropsa z okrzykiem – śniłaś mi się.

I dodatek - poszło MM w pięty. Rym. Wieluński.  

Znudzona nim Sylvia Plath. Takt. 

Nie gubić. 

To są dopiero sny! A mnie? Śnił się fiord – 

norweski. I tamta.

 

Za wszystko przepłaciłem. Przypłaciłem.

Na marginesie -

korzystać rozsądnie z ofert, zwłaszcza weekendowych.

Ktoś wrzeszczy, że zawsze jest cokolwiek,

jakiś otwór. Wyjście. Utknął

przy porodzie.

 

W samobójczej śmierci fascynuje mnie lot.

Głupie myśli

tuż przed rozbryzgiem, wielkim PAC -

mój podpis na weducie.

 

Remontują miasto. Drogi, kamienice.

 

Most.

 

 

Tyrs

Tyrs

 

Sery, warzywa, owoce. Psy

wygrzebujące śmieci ze śmietnika. Martwych

grzebią. Klucze, telefon, pośpiech - stąd się biorą dzieci.

Pierwszy wers.

W drodze.

 

Eric i Valadon. Dwa fortepiany – jeden na drugim.

Gnossienne. Zaniki w głowie, 

marskość wątroby. Glosa – o nic nie prosić.

Zwłaszcza po pijaku.

 

Birk i Majakowski.

Zakaz tykania mężatek, flirtu. Z władzą.

Berryman się nawrócił. I spadł.

Z Washington Avenue Bridge.

Dobrze pisał

o śmierci.

 

Trzy trupy kubizmu. Blue,

very blue okres w moim życiu. Dwie siostry.

Grube uda dziewcząt

chudną w naszych łóżkach,

kryją się zmarszczkami. Malować grubą plamą,

zanim się rozleje. Blady afekt, THC,

resztki suki na T-shircie,

z rana

 

szkic Ropsa z okrzykiem – śniłaś mi się.

I dodatek - poszło MM w pięty. Rym. Wieluński.  

Znudzona nim Sylvia Plath. Takt. 

Nie gubić. 

To są dopiero sny! A mnie? Śnił się fiord – 

norweski. I tamta.

 

Za wszystko przepłaciłem. Przypłaciłem.

Na marginesie -

korzystać rozsądnie z ofert, zwłaszcza weekendowych.

Ktoś wrzeszczy, że zawsze jest cokolwiek,

jakiś otwór. Wyjście. Utknął

przy porodzie.

 

W samobójczej śmierci fascynuje mnie lot.

Głupie myśli

tuż przed rozbryzgiem, wielkim PAC -

mój podpis na weducie.

 

Remontują miasto. Drogi, kamienice.

 

Most.

 

 

Tyrs

Tyrs

 

Sery, warzywa, owoce. Psy

wygrzebujące śmieci ze śmietnika. Martwych

grzebią. Klucze, telefon, pośpiech - stąd się biorą dzieci.

Pierwszy wers.

W drodze.

 

Eric i Valadon. Dwa fortepiany – jeden na drugim.

Gnossienne. Zaniki w głowie, 

marskość wątroby. Glosa – o nic nie prosić.

Zwłaszcza po pijaku.

 

Birk i Majakowski.

Zakaz tykania mężatek, flirtu. Z władzą.

Berryman się w końcu nawrócił. I spadł.

Z Washington Avenue Bridge.

Dobrze pisał

o śmierci.

 

Trzy trupy kubizmu. Blue,

very blue okres w moim życiu. Dwie siostry.

Grube uda dziewcząt

chudną w naszych łóżkach,

kryją się zmarszczkami. Malować grubą plamą,

zanim się rozleje. Blady afekt, THC,

resztki suki na T-shircie,

z rana

 

szkic Ropsa z okrzykiem – śniłaś mi się.

I dodatek - poszło MM w pięty. Rym. Wieluński.  

Znudzona nim Sylvia Plath. Takt. 

Nie gubić. 

To są sny! Nie to, co moje. Śnił się fiord – 

norweski. I tamta.

 

Za wszystko przepłaciłem. Przypłaciłem.

Na marginesie -

korzystać rozsądnie z ofert, zwłaszcza weekendowych.

Ktoś wrzeszczy, że zawsze jest cokolwiek,

jakiś otwór. Wyjście. Utknął

przy porodzie.

 

W samobójczej śmierci fascynuje mnie lot.

Głupie myśli

tuż przed rozbryzgiem, wielkim PAC -

mój podpis na weducie.

 

Remontują miasto. Drogi, kamienice.

 

Most.

 

 

Tyrs

Tyrs

 

Sery, warzywa, owoce. Psy

wygrzebujące śmieci ze śmietnika. Martwych

grzebią. Klucze, telefon, pośpiech - stąd się biorą dzieci.

Pierwszy wers.

W drodze.

 

Eric i Valadon. Dwa fortepiany – jeden na drugim.

Gnossienne. Zaniki w głowie, 

marskość wątroby. Glosa – o nic nie prosić.

Zwłaszcza po pijaku.

 

Birk i Majakowski.

Zakaz tykania mężatek, flirtu. Z władzą.

Berryman się w końcu nawrócił. I spadł.

Z Washington Avenue Bridge.

Dobrze pisał

o śmierci.

 

Trzy trupy kubizmu. Blue,

very blue okres w moim życiu. Dwie siostry.

Grube uda dziewcząt

chudną w naszych łóżkach,

kryją się zmarszczkami. Malować grubą plamą,

zanim się rozleje. Blady afekt, THC,

resztki suki na T-shircie,

z rana

 

szkic Ropsa z okrzykiem – śniłaś mi się.

I dodatek - poszło w pięty. Rym. Wieluński.  

Znudzona nim Sylvia Plath. Takt. 

Nie gubić. 

To są sny! Nie to, co moje. Śnił się fiord – 

norweski. I tamta.

 

Za wszystko przepłaciłem. Przypłaciłem.

Na marginesie -

korzystać rozsądnie z ofert, zwłaszcza weekendowych.

Ktoś wrzeszczy, że zawsze jest cokolwiek,

jakiś otwór. Wyjście. Utknął

przy porodzie.

 

W samobójczej śmierci fascynuje mnie lot.

Głupie myśli

tuż przed rozbryzgiem, wielkim PAC -

mój podpis na weducie.

 

Remontują miasto. Drogi, kamienice.

 

Most.

 

 

Tyrs

Tyrs

 

Sery, warzywa, owoce. Psy

wygrzebujące śmieci ze śmietnika. Martwych

grzebią. Klucze, telefon, pośpiech - stąd się biorą dzieci.

Pierwszy wers.

W drodze.

 

Eric i Valadon. Dwa fortepiany – jeden na drugim.

Gnossienne. Zaniki w głowie, 

marskość wątroby. Glosa – o nic nie prosić.

Zwłaszcza po pijaku.

 

Birk i Majakowski.

Zakaz tykania mężatek, flirtu. Z władzą.

Berryman się w końcu nawrócił. I spadł.

Z Washington Avenue Bridge.

Dobrze pisał

o śmierci.

 

Trzy trupy kubizmu. Blue,

very blue okres w moim życiu. Dwie siostry.

Grube uda dziewcząt

chudną w naszych łóżkach,

kryją się zmarszczkami. Malować grubą plamą,

zanim się rozleje. Blady afekt, THC,

resztki suki na T-shircie,

z rana

 

szkic Ropsa z okrzykiem – śniłaś mi się.

I dodatek - poszło w pięty. Rym. Wieluński.  

Znudzona nim Sylvia Plath. Takt. 

Nie gubić. 

To są sny! Nie to, co moje. Śnił się fiord – 

norweski. I tamta.

 

Za wszystko przepłaciłem. Przypłaciłem.

Na marginesie -

korzystać rozsądnie z ofert, zwłaszcza weekendowych.

Ktoś wrzeszczy, że zawsze jest cokolwiek.

Jaki otwór, wyjście. Utknął

przy porodzie.

 

W samobójczej śmierci fascynuje mnie lot.

Głupie myśli

tuż przed rozbryzgiem, wielkim PAC -

mój podpis na weducie.

 

Remontują miasto. Drogi, kamienice.

 

Most.

 

 

Tyrs

Tyrs

 

Sery, warzywa, owoce. Psy

wygrzebujące śmieci ze śmietnika. Martwych

grzebią. Klucze, telefon, pośpiech - stąd się biorą dzieci.

Pierwszy wers.

W drodze.

 

Eric i Valadon. Dwa fortepiany – jeden na drugim.

Gnossienne. Zaniki w głowie, 

marskość wątroby. Glosa – o nic nie prosić.

Zwłaszcza po pijaku.

 

Birk i Majakowski.

Zakaz tykania mężatek, flirtu. Z władzą.

Berryman się w końcu nawrócił. I spadł.

Z Washington Avenue Bridge.

Dobrze pisał

o śmierci.

 

Trzy trupy kubizmu. Blue,

very blue okres w moim życiu. Dwie siostry.

Grube uda dziewcząt

chudną w naszych łóżkach,

kryją się zmarszczkami. Malować grubą plamą,

zanim się rozleje. Blady afekt, THC,

resztki suki na T-shircie,

z rana

 

szkic Ropsa z okrzykiem – śniłaś mi się.

I dodatek - poszło w pięty. Rym. Wieluński.  

Znudzona nim Sylvia Plath. Takt. 

Nie gubić. 

To są sny! Nie to, co moje. Śnił się fiord – 

norweski. I tamta.

 

Za wszystko przepłaciłem. Przypłaciłem.

Na marginesie -

korzystać rozsądnie z ofert, zwłaszcza weekendowych.

Ktoś wrzeszczy, że zawsze jest cokolwiek.

Jaki otwór, wyjście. Utknął

przy porodzie.

 

W samobójczej śmierci fascynuje mnie lot.

Głupie myśli

tuż przed rozbryzgiem, wielkim PAC -

mój podpis na weducie.

 

Remontują miasto. Drogi, kamienice.

 

Most.

 

 

Tyrs

Tyrs

 

Sery, warzywa, owoce. Psy

wygrzebujące śmieci ze śmietnika. Martwych

grzebią. Klucze, telefon, pośpiech - stąd się biorą dzieci.

Pierwszy wers.

W drodze.

 

Eric i Valadon. Dwa fortepiany – jeden na drugim.

Gnossienne. Zaniki w głowie, 

marskość wątroby. Glosa – o nic nie prosić.

Zwłaszcza po pijaku.

 

Birk i Majakowski.

Zakaz tykania mężatek, flirtu. Z władzą.

Berryman się w końcu nawrócił. I spadł.

Z Washington Avenue Bridge.

Dobrze pisał

o śmierci.

 

Trzy trupy kubizmu. Blue,

very blue okres w moim życiu. Dwie siostry.

Grube uda dziewcząt

chudną w naszych łóżkach,

kryją się zmarszczkami. Malować grubą plamą,

zanim się rozleje. Blady afekt, THC,

resztki suki na T-shircie,

z rana

 

szkic Ropsa z okrzykiem – śniłaś mi się.

I dodatek - poszło w pięty. Rym. Wieluński.  

Znudzona nim Sylvia Plath. Takt. 

Nie gubić. 

To są sny! Nie to, co moje. Śnił się fiord – 

norweski. I tamta.

 

Za wszystko przepłaciłem. Przypłaciłem.

Na marginesie -

korzystać rozsądnie z ofert, zwłaszcza weekendowych.

Ktoś wrzeszczy, że zawsze jest cokolwiek.

Jaki otwór, wyjście. Utknął

przy porodzie.

 

W samobójczej śmierci fascynuje mnie lot.

Głupie myśli

tuż przed rozbryzgiem, wielkim PAC -

mój podpis na weducie.

Remontują miasto. 

Drogi, kamienice.

 

Most.

 

 

Tyrs

Tyrs

 

Sery, warzywa, owoce. Psy

wygrzebujące śmieci ze śmietnika. Martwych

grzebią. Klucze, telefon, pośpiech - stąd się biorą dzieci.

Pierwszy wers.

W drodze.

 

Eric i Valadon. Dwa fortepiany – jeden na drugim.

Gnossienne. Zaniki w głowie, 

marskość wątroby. Glosa – o nic nie prosić.

Zwłaszcza po pijaku.

 

Birk i Majakowski.

Zakaz tykania mężatek, flirtu. Z władzą.

Berryman się w końcu nawrócił. I spadł.

Z Washington Avenue Bridge.

Dobrze pisał

o śmierci.

 

Trzy trupy kubizmu. Blue,

very blue okres w moim życiu. Dwie siostry.

Grube uda dziewcząt

chudną w naszych łóżkach,

kryją się zmarszczkami. Malować grubą plamą,

zanim się rozleje. Blady afekt, THC,

resztki suki na T-shircie,

z rana

 

szkic Ropsa z okrzykiem – śniłaś mi się.

I dodatek - poszło mu w pięty. Rym.  

Znudzona nim Sylvia Plath. Takt. 

Nie gubić. 

To są sny! Nie to, co moje. Śnił się fiord – 

norweski. I tamta.

 

Za wszystko przepłaciłem. Przypłaciłem.

Na marginesie -

korzystać rozsądnie z ofert, zwłaszcza weekendowych.

Ktoś wrzeszczy, że zawsze jest cokolwiek.

Jaki otwór, wyjście. Utknął

przy porodzie.

 

W samobójczej śmierci fascynuje mnie lot.

Głupie myśli

tuż przed rozbryzgiem, wielkim PAC -

mój podpis na weducie.

Remontują miasto. 

Drogi, kamienice.

 

Most.

 

 

Tyrs

Tyrs

 

Sery, warzywa, owoce. Psy

wygrzebujące śmieci ze śmietnika. Martwych

grzebią. Klucze, telefon, pośpiech - stąd się biorą dzieci.

Pierwszy wers.

W drodze.

 

Eric i Valadon. Dwa fortepiany – jeden na drugim.

Gnossienne. Zaniki w głowie, 

marskość wątroby. Glosa – o nic nie prosić.

Zwłaszcza po pijaku.

 

Birk i Majakowski.

Zakaz tykania mężatek, flirtu. Z władzą.

Berryman się w końcu nawrócił. I spadł.

Z Washington Avenue Bridge.

Dobrze pisał

o śmierci.

 

Trzy trupy kubizmu. Blue,

very blue okres w moim życiu. Dwie siostry.

Grube uda dziewcząt

chudną w naszych łóżkach,

kryją się zmarszczkami. Malować grubą plamą,

zanim się rozleje. Blady afekt, THC,

resztki suki na T-shircie,

z rana

 

szkic Ropsa z okrzykiem – śniłaś mi się.

I dodatek - że poszło mu w pięty. Rym.  

Znudzona nim Sylvia Plath. Takt. 

Nie gubić. 

To są sny! Nie to, co moje. Śnił się fiord – 

norweski. I tamta.

 

Za wszystko przepłaciłem. Przypłaciłem.

Na marginesie -

korzystać rozsądnie z ofert, zwłaszcza weekendowych.

Ktoś wrzeszczy, że zawsze jest cokolwiek.

Jaki otwór, wyjście. Utknął

przy porodzie.

 

W samobójczej śmierci fascynuje mnie lot.

Głupie myśli

tuż przed rozbryzgiem, wielkim PAC -

mój podpis na weducie.

Remontują miasto. 

Drogi, kamienice.

 

Most.

 

 



×
×
  • Dodaj nową pozycję...