dwadzieścia ładnych pare lat minęło
żeby trochę umysł rozjaśnić wypiłem
tak jak wtedy tyle - dziś efekt był
pozytywny po tylu latach upiłem się
świadomie i nie będę umierał
majaczył nie będę ot to tylko
co spotkać mnie może ból głowy
jeden dzień a potem z głowy
bolesne w tym wszystkim jest
inna kwestia osobista historia
los dał życie klucze prawie wszędzie
a odklejony umysł odebrał
poranki stały się cierpieniem
bliskich męczyłem wiecznie
od depresji do depresji
uwierzyłem swoim myślą
a świat dookoła stał za murem
w jakim okopała się moja głowa
błędne mysli wnioski etc etc
nie wierzyłem nawet w seks
jak kto woli na pół czy na czworo
umysł się rozpadł rozstrzepił
ego pozostało choć skrzywił o nim
prawdę wachlarzem barw szaleństwa
tak niszczy życie paranoidalne
schorzenie choroba dolegliwość
gdybym dziś nie wziął do ust alkoholu
tylko się bał wyjść z ogrodu schizofrenii
gdzie rosną kwiaty których nie ma
gdzie wodospady leca z krzykiem
do nieba i znowu wyżej wzlatuje
grawitacja
i tak sobie zdałem sprawę że to tu
to jedyne miejsce gdzie nie dostałem bana
gdzie moja ortografia styl składnia
nie domyka trumny z żywym mną
dziękuję za to bo w życiu wszystko
straciłem nawet rozum ale wrócił
jak to tylko poukładać teraz
bedę
teraz czas spać