Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Mówiło się, mówiło, i pisało... Do dziś można znaleźć pornograficzne zdjecia, obrazki, powstało mnóstwo ksiażek pornograficznych. Strasznie śmieszne zresztą, mające tyle wspólnego z rzeczywistością, co kot napłakał. Oczywiście, nie było to w obiegu oficjalnym, ale było.
Mówiac o epoce wiktoriańskiej miałam bardziej na myśli czas, nie miejsce.
Popęd seksualny jest silny, owszem, ale stwierdzenie, że dziewczynka, której śni sie ogórek, jest niewyżyta seksualnie to lekkie nadużycie, nie uważasz?...
Pozdrawiam, j.


No właśnie stąd ten wątek, mówiono mi o masie absurdalnych teorii psychologicznych. Ja w ogóle mam dość sprzeczne podejście do tej dziedziny nauki. Z jednej strony to czego uczyłem sie w tym roku, było bardzo sensowne i można było to łatwo odnieść do siebie, natomiast jakieś zaawansowane kwestie w stylu tego, że deja vu jest obajewem osobowości schizotypowej i mogę mieć schizofrenię po 40-stce, wydaje mi się raczej szrlatanerią. Inna sprawa, że nie znam się na tym za bardzo i rownie dobrze mogłem mieć do czynienia z dyletantami. Chociaż moja koleżanka ma ciotkę, która wykłada na łódzkiej psychologii i ciotka owa jest dla niej olbrzymim autorytetem, ale jak dla mnie moja koleżnaka jest przez to wszystko mocno pokręcona (taki eufemizm.)
  • Odpowiedzi 129
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



A ja znam kobiete, ktora wolalaby byc facetem. Nawet z nią spalłem (pomylka zreszta:)). Nie mialo to jednak nic wspolnego z zazdroscia o penisa, ona zwyczajnie nie lubila kobiet, uwazala je za glupie i nie chciala byc jedna z nich, gdyz odczuwala swoje wlasne uwarunkowania genetyczne do naiwnosci etc.

Z reszta znam mnostwo kobiet, ktore przynajmniej raz w miesiacu krzycza "dlaczego ja jestem kobieta!?"
Opublikowano

wiem że to "zadanie" jest proste i wiem też że kobiety miewają z nim większe trudności - dlatego to wrzuciłem (tyle że Mirek zepsół zabawe, podając tak szybko odpowiedź :/ )

a wracając do rozmowy:
joaxii - ale właśnie o to chodzi, że kobiety były (BYŁY)dysryminowane, wszyscy wiedzą, ale aktualnie to już przeszłość - aktualnie mamy pełne równouprawnienie (nawet wiek emerytalny mająwyrównywać ;) ) i takie próby udowadniania że obie płcie są równe, są niedorzeczne (bo nikt tego nie kwestionuje), i właśnie dlatego pojawia się teoria, że to wynika z kompleksów (bo jakośnie widać facetów, którzy taką równość chcą udowadniać - mężczyźni godzą się z faktem, że kobiety są bardziej romantyczne, mają bardziej podzielną uwagę i są bardziej odporne na ból (nie mówiąc już, że akceptują też fakt, że tylko one mogą rodzić dzieci) - i jakoś nie widać męskich organizacji i manifestów, że to nie fair - czy ze teraz mężczyźni udowodnią, że onie też potrafią (nie mówię tu o dewiantach przebierających siew babskie ciuszki)
emancypacja byłą potrzebna, ale swoje zadanie już wykonała, teraz wojujące feministki, czy w ogóle próby udowodnienia że płcie są równe to niestety wyraz kompleksów, bo są pozbawione podstaw i atakują najbrdziej podstawowe normy - podział na kobiety i mężczyzn, po cholere w imię jakiejś tam chorej ideologi (że kobieta też może) zmieniać coś co jest naturalne i dobre... obrazując to karykaturalnie - to tak jakby kobieta zapuszaczała brode, żeby udowodnić mężczyznom, że kobiety nie są gorsze...

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Pewnie, nie ma to jednak nic wspólnego z prawdziwa chęcią bycia facetem. To zwyczajna niezgoda na niedogodności związane z byciem kobietą.
Jeśli chodzi o kobiety, z którymi sypiasz - no cóż, wyjątki się zdarzają. Swoją drogą musiała mieć baaaaaaardzo małe pojęcie o świecie, skoro "odczuwałą swoje własne uwarunkowania genetyczne do naiwności". Gratuluję gustu.
Pozdrawiam, j.
Opublikowano

Klaudiusz, wszystko to prawda, tyle ze w teorii. Równość kobiet w dalszym ciągu istnieje głównie w zapisach prawnych. Tak naprawdę to jest całe mnóstwo uprzedzeń, nierówności i dyskryminacji. Nie mówię to teraz o kobietach w kopalni, ale o tym, co sie dzieje naprawdę, o tym, co siedzi w głowach ludzi. Mówię o ludziach w ogóle, nie tylko o tych wykształconych i obytych. Wystarczy spojrzeć na sfere językową - określanie kobiety słowami "dupa" na przykłąd to juz jest sprowadzanie jej do funkcji wyłącznie seksualnej. Fakt, że kobiety mają większe problemy na rynku pracy, że mniej zarabiają, że mężowie mają prawo je tłuc, bo to sprawa rodzinna, na o poza tym widać sobie zasłużyła, że funkcjonują powiedzonka typu "jak się baby nie bije, to jej watroba gnije", że w ogóle prowadzi się dyskusje takie jak ta świadczą o zakorzenionych stereotypach. Jak słyszę, że kobiety "są z natury naiwne, głupsze, nie umieją logicznie myśleć", jak słyszę żale facetów, że nie ma kobiet inteligentnych, ambitnych, to mnie krew zalewa. "Kobiety są bardziej romantyczne" to też stereotyp, zwłaszcza w świetle wypowiedzi bodajże jasia, który pisał o kobiecie, która zamiast iść do kina chciała iść do łóżka i szantazowała fochami. Zacznijmy ludzi różnicować według posiadanych cech jednostkowych, nie według płci.
Pozdrawiam, j.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


tylko ze ta refleksja stoi w sprzeczności z resztą wypowiedzi - bo ja mówiłem, że kobiety już wywalczyły róność, już mają to zapisane i raczej nikt im tego nie odbierze... przypadki indywidualne to zupełnie inna historia i zupełnie inne rozwiazanie - bo tego nie zmieni żadna kobieta która udowodni wszem i wobec, że nie jest "gorsza"... te problemy (stereotypy, bicie...) wykraczają daleko poza stosunki damsko-męskie -to są problemy fundamentalne i gdyby je rozwiązać mielibyśmy utopie... ale ich nie rozwiazemy, wiec zostańmy przy temacie:
terminu "dupa" używam tylko w odniesieniu do kobiet, którym takie określenie sprawia przyjemność - takim samym problemem wydaje mi się występownaie takich przyapdków (różowe "szmatki" - dla których największym powodem do dumy, jest ilość wyroków jej nowego "men'a" - to problem oczywiście społeczny, ale tak jest, a z tego co widzę, wsród facetów takiego zjawiska nie ma)

dlatego wydaje mi sie, że mówienie, ze kobiety muszą udowodnić swoja równośc, zeby już wiecej nie były bite czy nazywane "dupą" to - mówiac delikatnie - pogląd niedorzeczny... to samo tyczy się inteligencji - dlaczego kobieta miałaby coś udowadniać - potrzeba udowadniania czegokolwiek wynika z własnej niepewności...
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


tylko ze ta refleksja stoi w sprzeczności z resztą wypowiedzi - bo ja mówiłem, że kobiety już wywalczyły róność, już mają to zapisane i raczej nikt im tego nie odbierze... przypadki indywidualne to zupełnie inna historia i zupełnie inne rozwiazanie - bo tego nie zmieni żadna kobieta która udowodni wszem i wobec, że nie jest "gorsza"... te problemy (stereotypy, bicie...) wykraczają daleko poza stosunki damsko-męskie -to są problemy fundamentalne i gdyby je rozwiązać mielibyśmy utopie... ale ich nie rozwiazemy, wiec zostańmy przy temacie:
terminu "dupa" używam tylko w odniesieniu do kobiet, którym takie określenie sprawia przyjemność - takim samym problemem wydaje mi się występownaie takich przyapdków (różowe "szmatki" - dla których największym powodem do dumy, jest ilość wyroków jej nowego "men'a" - to problem oczywiście społeczny, ale tak jest, a z tego co widzę, wsród facetów takiego zjawiska nie ma)

dlatego wydaje mi sie, że mówienie, ze kobiety muszą udowodnić swoja równośc, zeby już wiecej nie były bite czy nazywane "dupą" to - mówiac delikatnie - pogląd niedorzeczny... to samo tyczy się inteligencji - dlaczego kobieta miałaby coś udowadniać - potrzeba udowadniania czegokolwiek wynika z własnej niepewności...
Ty to mówiłeś, i w Twoim odczuciu tak jest, jednak tak naprawdę jest zupełnie inaczej. Równości nie ma. Stąd pęd (nie twierdzę, ze słuszny, choć można go zrozumieć) do udowadniania. Nie mówiłam o Tobie, tylko o powszechnie panujacych zwyczajach. Wystarczy się przejść na spacer, albo posłuchać rozmów "panów" przy sąsiednim stoliku w pizzerii, by usłyszeć:"Ty, patrz, ale dupa", "Ta Gośka to niezła dupa" itp. Nie sądzę, by każda atrakcyjna dziewczyna czuła się usatysfakcjonowana takim określeniem.
Jeszcze raz powtarzam - mówię o tym, co się dzieje dookoła, na ulicy, na plaży, gdziekolwiek. Nie mówię o Tobie, czy innych panach w tym watku. Jednak sytuację nakreśla się właśnie poprzez to, co się dzieje dookoła, nie na podstawie zachowań pojedynczych osób.
Jeżeli usłyszę, ze są ludzie, którzy w genach mają naiwność - będzie to zgodne z postulatem, by różnicować ludzi wg poszczególnych cech. Dopóki słyszę, że kobiety mają zapisaną w genach naiwność - postulat będzie aktualny. Kobiety w genach mają zapisane pewne cechy anatomiczne, oraz potencjalną możliwość rodzenia dzieci. Cała reszta to cechy jednostkowe, dotyczące obu płci.
Pozdrawiam, j.
Opublikowano

To zależy od kultury. Społeczność, ktora wartościuje kobietę na tym samym poziomie co mężczyznę, rzadko spotyka takie przypadki. Ale większość kultur niestety nie postępuje tak z kobietami, dlatego możliwe jest, że mogą cierpieć na podobne sprawy. Jest to tylko i wyłącznie wina poczucia wrodzonej, podświadomej niższości, ktorą ukształtowała kultura męska. Sądzę, że da się do zmarginalizować, tylko... komu na tym zalezy ?


A co do dyskryminacji - istnieje nadal. Papierowe prawo to nie codzienność. Pozycja kobiet nadal jest gorsza pod względem ekonomicznym, prawnym, pod względem życia codziennego. Fakty rynku pracy są nieubłagalne. Feminizm jest tutaj bardzo, ale to bardzo potrzebny. Polecam książkę "Ekonomia i płeć", polecam raporty ONZ. Kobiety w Polsce zarabiają za pracę o tej samej wartości do 20 % mniej, są sporadycznie awansowane, no i do tego "szklany sufit", nie mówiąc o spychaniu kobiet poza politykę. O aborcji nie wspomnę...

Opublikowano

Klaudiusz - myślisz, że jak coś napiszą w konstytucji to wszyscy się do tego stosują ? Sądzisz, że kilka tysięcy lat dyskryminacji, nagle przewrót i w sto lat cała ludzkość się zmieniła ??? Jeśli KK mówi: "nie kradnij" to znaczy, że nikt nie kradnie ? To, że prawo zabrania dyskryminacji kobiet, nie oznacza, że nie są dyskryminowane. To chyba oczywiste, czyż nie?

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Nie jest to prawda, ale slogan i daleko idące uogólnienie. Po prostu bywa różnie z tą dyskryminacją i to nie tylko kobiet przez mężczyzn, ale również przez kobiety. Prosty przykład — możesz głosować, nie? Bierzesz dowód, idziesz do komisji, dostajesz kartkę i głosujesz. To nie jest równość tylko w zapisach prawnych.
Problem polega na tym, że brakuje uregulowań prawnych, które mogłyby pozwolić ew dochodzić dyskryminowanym praw.

Dorabianie ideologii. Określenia obraźliwe dotyczą nie tylko kobiet i z założenia mają sprowadzić jakąś osobę do jakiejś funkcji i to niezbyt chwalebnej. Zorganizujcie się i wymyślcie jakieś określenie na faceta, odpowiednika „dupy”. Proszę bardzo. Wykażcie się kreatywnością.

to jest problem dotyczący stosowania prawa przez powołane do tego organy, nie ma wiele wspólnego z tematem

nie znam nikogo, kto używałby go na serio
mężczyźni są romantyczni, kobiety pragmaromantyczne — tak twierdzą badacze
Opublikowano

ja bardzo proszę, aby nie dać się zwariować, bo z tą „dupą” to już przegięcie
gdybym przy koleżance joaxii użył określenia „pajac” w stosunku do mężczyzny, na pewno by się nie oburzyła, tak samo jeślibym nazwał „rezusem” osobnika z niskim czołem zarośniętego z krzywymi nogami i poruszającego się jak mężczyźni z teledysku 50cent
„dupa” jest określeniem nieeleganckim, zarazem jednak zawiera w sobie ładunek pozytywnych wartości, niejako podziw dla atrakcyjności kobiety, można to lepiej z pewnością wyrażać, ale to już nie kwestia dyskryminacji, ale raczej kultury osobistej
czy może w związku z równouprawnieniem nie wolno teraz będzie prezentować opinii na temat atrakcyjności kobiet? ja niejednokrotnie słyszałem jakie rzeczy kobiety potrafią o facetach wygadywać — włos się na głowie jeży

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Pewnie, nie ma to jednak nic wspólnego z prawdziwa chęcią bycia facetem. To zwyczajna niezgoda na niedogodności związane z byciem kobietą.
Jeśli chodzi o kobiety, z którymi sypiasz - no cóż, wyjątki się zdarzają. Swoją drogą musiała mieć baaaaaaardzo małe pojęcie o świecie, skoro "odczuwałą swoje własne uwarunkowania genetyczne do naiwności". Gratuluję gustu.
Pozdrawiam, j.

Chlopa ci trzeba.
Opublikowano

Vacker, nie przeginaj. Dupa to nie jest miłe określenie i podoba się chyba tylko facetom. Za zawarty tam "ładunek pozytywnych emocji" dziękuuję uprzejmie, nie wiem, czemu większosci facetów wydaje się, ze kobiety nie marzą o niczym innym, niz tylko żeby jakiś facet (często brudny, śmierdzacy, zapity i chamski) ślinił się na jej widok.
Pajac nie odnosi się do facetów w ogóle, tylko do danego przedstawiciela gatunku ludzkiego, który zachowuje się w określony sposób. Nie jest zdeterminowane płcią, tylko zachowaniem.
Nie widzę potrzeby zniżac sie do wymyślania obraźliwych określeń dla facetów - to idiotyczne, bo zamiast poprawiać sytuację, pogarsza ją. Poza tym wymyślenie tego typu epitetów nie jest dowodem na kreatywność, tylko raczej na gruboskórność i dyskryminację.
Prawo, które istnieje tylko w zapisach, i nie jest egzekwowane jest martwe. Pracodawcy dalej nie zatrudniają kobiet w wieku "produkcyjnym", pytają o ciąże, dzieci itp. Moja znajoma w wieku lat 55 (choć wiek tu akurat nie gra roli) musiała przynieść zaświadczenie od ginekologa, ze nie jest w ciąży. Oczywiście wszystko jest nieoficjalne, ale dopóki istnieje na to przyzwolenie społeczne, a istnieje - nic się nie da z tym zrobić. Podobnie jest z innymi przejawami dyskryminacji. Jakieś 50% społeczeństwa uważa, ze to jest w porządku, że to nie dyskryminacja, tylko "docenianie wartości". Dziekuję bvardzo, wolę, zeby mnie doceniać za pracę w formie finansowej, a nie w formie kwiatka i obśliniania ręki na dzień dobry. A tu jest problem, bo kobieta (o czym bezwzględnie świadczą statystyki) zarabia mniej, wykonując tę samą pracę co mężczyzna. Bo przecież nie wypada, zeby facet zarabiał tyle, co kobieta, a nie daj Boże mniej!...
Ze społecznego punktu widzenia - jak kobieta zostawi męża, a nie daj Boże jeszcze dzieci, to jest podła suka. Jeśli zrobi to facet - to dlatego, ze kobieta była wredna suką. Co najwyzejk, pokręci sie głową z dezaprobatą, ale też z pewnym podziwem ("ten to ma farta - znalazł sobie młodszą dupę"). Zdrada kobieca - puszczalska, suka itp. Męską - traktuje sie z pobłażaniem.
Jeśli chodzi o bicie - jest bardzo częstym sposobem rozwiązywania problemów w rodzinie. Wystarczy zajrzeć do statystyk "Niebieskiej Linii" i innych organizacji zajmujących się tymi sprawami.
Powtarzam - nie chodzi mi o martwe zapisy w kodeksie. Chodzi mi o to, co sie dzieje naprawdę, w realnym świecie. Stosowanie prawa ma tu dużo do rzeczy - to ono najczęściej charakteryzuje się dyskryminacją. Przykładów na to mogłabym Ci podać setki. Również z mojego własnego podwórka. Fakt, że posiadamy możliwość głosowania, niewiele zmienia. Zwłaszcza, że wiele kobiet daje się wpasować w rolę głupszej i gorszej, poza tym w większości nie mają czasu na zajmowanie się polityką. Stad zajmują sie nia głównie faceci. Kobieta musi nakarmić męża i dzieci, posprzątać, zrobić pranie. Powtarzam - mówię o szerokiej rzeszyosób słabiej wykształconych, mniej zarabiających.
Pozdrawiam, j.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Pewnie, nie ma to jednak nic wspólnego z prawdziwa chęcią bycia facetem. To zwyczajna niezgoda na niedogodności związane z byciem kobietą.
Jeśli chodzi o kobiety, z którymi sypiasz - no cóż, wyjątki się zdarzają. Swoją drogą musiała mieć baaaaaaardzo małe pojęcie o świecie, skoro "odczuwałą swoje własne uwarunkowania genetyczne do naiwności". Gratuluję gustu.
Pozdrawiam, j.

Chlopa ci trzeba.
O właśnie. Typowo męski punkt widzenia. Ciekawa jestem, na jakiej podstawie wysnuwasz takie przypuszczenia. Które w zasadzie kwalifikują się do zgłoszenia do moderacji.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Ulegasz stereotypom, joaxii...
"ten stary chuj", 'bydlę", "facecik", "mięśniak", "świnia", "brudny i śliniący się zboczeniec" (nawiasem mówiąc, to nie widzialem faceta, który rzeczywiście ślini się na widok atrakcyjnej kobiety) to epitety rzucane przez kobiety i nie wymieniłem nawet połowy, więc dajcie sobie spokój, Drogie Panie, z przekonywaniem wszystkich, że stale i o każdej porze dnia jesteście krzywdzone. Nie rozpatrujmy tutaj przypadków indywidualnych, gdy rzeczywiście ktoś jest oceniany niesprawiedliwie.
Można jeszcze długo pisać, ale nie wiem, czy jest sens. Dziwne argumenty padają z obu stron i czytam tę dyskusję z coraz większym przerażeniem. Najdziwniejsze jest to, że armat przeciwko komarom zaczynają używać kobiety. Chcecie być za wszelką cenę takie ostre i nie zauważacie przy okazji, że robicie dokładnie to samo, co mężczyźni kilkadziesiąt i kilkaset lat temu. W czym więc jesteście lepsze? To przypomina mi problem rasizmu. Uważa się powszechnie, że rasista jest biały i bije murzynów. Co w takim razie robi murzyn, który zabija bez powodu białego tylko dlatego, że ten przekroczył granicę "czarnej" dzielnicy?
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Chlopa ci trzeba.
O właśnie. Typowo męski punkt widzenia. Ciekawa jestem, na jakiej podstawie wysnuwasz takie przypuszczenia. Które w zasadzie kwalifikują się do zgłoszenia do moderacji.

O właśnie. Jestem ciekaw, co w mojej wypowiedzi kwalifikuje sie do moderacji? Na takiej podstawie, że jesteś babą, a baby zwykle potrzebują chłopa, a chłopy bab. Czasem jeszcze piwa.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


a mojego kumpla który złamał nogę, trener nie chciał wystawić do składu na ważny mecz - to była dopiero dyskryminacja!!
czy aby nie przesadzamy - owszem nie zatrudnić TYLKO dlatego ze ktoś jest kobietą to pewnien przejaw dyskryminacji, ale przy 20% bezrobociu pracodawca chyba sobie może wybrać lepszego (a wieć takiego, który za miesiąc nie uda sie na płatny kilkumiesieczny urlop, pracownika... tak samo jak do podawania cegieł woli zatrudnić wysokiego i silnego, który mu po godz. nie zemdleje - czy to dyskryminacja chudych i małych???
idac tym tokiem dochodzimy do wniosku, że trenerzy koszykówki to cholerni szowiniści i rasiści bo wybierajątylko wysokich (w dodatku czarnych)

osobiście popieram równouprawnienie, ale takie udowadnianie, że kobiety są "równe" po prostu śmieszy - bo nie są! są inne i tak jest dobrze... a wszystkie te rzekome przejawy nietolerancji wynikają z ogólnego stanu społeczeństwa (a dokładniej jego degeneracji) - i występują we wszytskich dizedzinach życia (ci sami ludzie, którzy uważają że kobiete należy bić, to samo robiawzględem swoich dizeci itd...) (np. mówisz o "rzeszach słabiej wykształconych" - to czy nie lepiej zająć sie ich wykształceniem, niż wykładać zagadnienie równości? (nie mówiąc że wiara w sukces jest lekkąnaiwnością )
a apropo "słabiej wykształconych"; ja jestem dyskryminowany bo nie słucham hip-hopu, ale bynajmniej ostatnią rzeczą na którą odczuwam potrzebę, jest udowadnianie hiphopowcom że jesteśmy "równi", czy więc (wracając do tematu) te próby "udowadniania" w wykonaniu nektórych kobiet, nie są rzeczywiście przejawem (irracjonalnych) kompleksów? - udowadniać temu "brudnemu, zaślinionemu nieukowi" że kobieta nie jest od niego gorsza???...

ps. kobiety prawdopodobnie naprawawdę różnią się od mężczyzn, już na poziomie budowy mózgów, ale nie dowiemy się bo wszelkie potwierdzające te tezy badania są "palone" ze względu na ich niepoprawność polityczną, a badacze oskarżani o szowinizm i nazizm (bo hitler też nienawidził kobiet) - i tego nie lubię u "bojowniczek" - dyskryminacji w imię walki z dyskryminacją

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Leona okrutnie smutne... i bolesne. Ufam, że PL ma się dobrze, naprawdę.
    • Moją równowagą jest smutek  Moją powagą jest smutek Moją prostotą jest smutek    Taki niski   Kiedyś w złych sytuacjach bardzo chciałem być radosny    Są antydepresanty  Ale nie ma tabletek na wywoływanie płaczu    Nie rozumiem tego a to dużo mówi    Ta złość która żyje we mnie musi odejść  Ta frustracja  Ta niezgoda    Ostatnio smutek nawiedził mnie w romantycznym okresie mojego życia młodości  Byłem outsiderem    Teraz smutek przychodzi do nienawiści, jakby przywołany przez nienawiść    Jest, mam wrażenie tyle nieodkrytych sfer w moim odczuwaniu    Po kolei, było tak: nienawiść potem bunt i złość, potem użalanie się nad sobą i bycie ofiarą   Potem destrukcja, potem znowu złość i cierpienie    Teraz poddanie się i smutek.   Najpiękniejszy, najdelikatniejszy on nie stwarza fałszu, on mi pokazuje prawdę taką jaką jest , wybacza zamiast karać.   A gdzie jest teraz sumienie i wewnętrzny krytyk?    Niewiem jak to osiągnąłem, pozwoliłem sobie na uczucie miłości i wdzięczności w relacji przyjacielskiej   Dla mnie smutek jest wolnością  Jest powrotem zakochanego    Teraz to widzę - upadek nastał kiedy niegdyś zacząłem szukać pocieszenia    Czy możliwe że..... skoro teraz mam wiek Chrystusowy to można to interpretować tak, że zaczyna się dobre życie a ten smutek jest związany z nadchodzącym opuszczeniem ukochanego Człowieka, Bliźniego?   I.... może momentem samowiedzy, iż śmierć nie jest dla mnie końcem, przejściem ani nowym początkiem    Jest opuszczeniem ukochanego Człowieka.              
    • z trudnością się wyrasta przy małej ilości światła każdy zakalec wie dokładnie jak bardzo trzeba się naszarpać o odrobinę miejsca   wzdłuż wszerz w górę   mechanizmy tego klimatu nie są zbyt skomplikowane chelicery hoduje się własne a posila się bardzo rzadko na wstręt już nie zauważając   ani na własną okrutność   bo w ciemnym świecie żyje zwykle ciemne pożywienie i niejasne są przypadłości jakimi kieruje się posiłek znajdujący się tuż obok   może szuka odskoczni   gdzie wino nabiera mocy a na półkach obok niego kurzą się graty pośrupane imadło lub emaliowany garnek które nie chcą urosnąć   i nigdy nie potrzebowały  
    • @Maciej Szwengielski - mało osób potrafi właściwie zinterpretować Kazanie na górze, a przecież są dylematy, które tylko serce rozwiązuje właściwie. Wiele u Jezusa opowieści zilustrowanych przykładami, w których zawarto stosowne wskazówki – to pewnik. Czasem ewidentnie widać, że w danej sprawie należy się pokierować sercem, bywa, że nie ma wątpliwości. Duchowni krytykują z ambony modernizm, twierdząc, że to odejście od prawdziwej wiary. Czasem jednak wydaje się, że i u konserwatywnych filozofów katolickich jest za dużo wniosków na wyrost, a u duchownych – za dużo formalności. Kto ma czas zatrzymać się każdego dnia i przeczytać fragmenty, chociażby o rozmowach Chrystusa z faryzeuszami? Przecież tam Nazarejczyk mówi do każdego z osobna, to nauki o sercu. Przez miłość do Boga i ludzi. Po co to komplikować? Nie ma sensu mnożyć bytów ponad miarę.
    • Dedykuję wszystkim Polskim Asom przestworzy, którzy walczyli o wolność i honor dla Polski – niech ich odwaga i poświęcenie nigdy nie znikną z pamięci współczesnych Polaków. Jan Jarosław Zieleziński -----------------------------------------------------------------------------------------   Historia ta o Sprawie i Ludziach Honoru, ze zdjęć starych, pożółkłych – prawie bez koloru, O polskich pilotach wojny strasznych dni, Wolnych i walecznych – tak jak fri-ou-fri*. To historia o Polsce i jej losach w przestworzach, O sile i braterstwie będzie tutaj mowa. Przypomniemy Polaków bohaterskie dni, Z polskiego dywizjonu – asów fri-ou-fri. A więc, żeby nie przedłużać i zacząć od razu, Zasiądźmy za sterami i dodajmy gazu! Wzbijmy się angielskim myśliwcem w przestworza, Cząstki cień historii usłyszeć zza morza... Witold Urbanowicz, będąc nazbyt szczery, na zawodach, z Niemcami miał niezłe afery, Lecz pomimo dąsów i szwargotu pytań, do poziomu sprowadził pana Messerschmidta*. Potem w Anglii, będąc jako wing commander, RAFu opieszałość poznał całą prawdę. Miast czym prędzej Niemcom przypiłować śrubę, Cierpliwości Polaków RAF testował próbę*. Kapitan Paszkiewicz przerwał passę marną. Skrzydłami zahuśtał, po czym krzyknął: „Za mną!” I tak oto RAF z końcem dni sierpniowych, dopuścił dywizjon do lotów bojowych*. Znowu nas wysłali nad londyńskie doki, Blenheimy beztrosko suną przez obłoki... Znowu pilot „Paszko” wszystko to ogarnął. Klucz poderwał słowami: „Do ataku! Za mną!” Jan Zumbach w manewrze samolot przechylił. Już ma Szwaba w muszce! Ale cóż to? Chybił? „Coż to się tu stało?! A niech to cholera! Blokady ze spustu żem nie zdjął gdym strzelał!”* Skręcając dość silnie, aby się nie zderzyć, Blackoutu* doświaczył, lecz zdołał to przeżyć. Lecz co się odwlecze – to już nie uciecze... Cyk-cyk-cyk! – do Heinkla*, dym za nim się wlecze. Kanadyjczyk John Kent nos często zadzierał, By o mały włos Niemiec go ostrzelał, Pan Henneberg Zdzisław na niego nurkuje, Browning Hurricane’a Szwabu nos „pudruje”. „Dzięki, Sir” – Kent mówi (już podczas powrotu), „Żeś mi Messerschmidta zmusił do odwrotu.” „Nie ma za co, lecz poprawkę proszę małą wnieść: Sześć było tych Niemców. Nie jeden, a sześć.”* Stanisława Skalskiego Cyrk był niezłą hecą, Messerschmidtów chmara – Szkopy dzielnie lecą. Garstka polskich asów z nieba na nich spada! Strach Niemców obleciał – biada Niemcom, biada. Innym razem Skalski po podniebnych szrankach: radiostacja milczy, skrzydło ma w kawałkach, Hurricane’em swoim, gdzie zbiornik przecieka, Dotarł do Leconfield – tam już spokój czeka. Mechaników zespół złapał się za głowę: (Samolotu z akcji zostało z połowę) „Dziękuj Bogu na mszy metrową gromnicą! Bo Twój Hurricane, kolego, dziurawy jak sito...”* Zdecydować się na manewr „martwego silnika”*, To doprawdy rozterka pełna wszelkich pytań. Zabronionym manewrem, odwagą się wsławić, By maszynę wierną od śmierci ocalić. Pan Mirosław Ferić zapisał się chwałą, stworzył rzecz tak prostą jak i niebywałą, Dziennik dywizjonu, co się rzucał w oczy, Jerzy Szósty – Król Anglii – też inkaustem zroszył*. Dywizjonu dziennik chłonął wpisów inkaust i zgłoskami złotymi historię zapisał. Zaiste, alianci mogli Polakom zazdrościć – Dywizjonu 303 zwanego „Kościuszkowskim”. Jan Zumbach fantazji ułańskiej dochował, Tuż przy śmigle Kaczora pięknie namalował. Luftwaffe spogląda na raport wieczorem: „Zestrzelił nas ten podły samolot z kaczorem.”* „Johnny” wrócił „zawiany” po balandze nocnej, Do raportu stanął, RAF wkurzał wciąż mocniej. Jego para rąk się jednak w walce nada, Poleciał na akcję i zestrzelił Szwaba.* Wtem RAF raport słyszy przesuwając plansze: „Spokojnie, koledzy, ja go ciut postraszę.”* I już Zumbach serią zaczyna swe szycie, Kolejny Messerschmidt pożegnał się z życiem. Pan Josef František, co odłączał z szyku, stał się w RAF-ie pierwszym z takich samotników. Nad kanałem na Niemców często on polował, i kulami śmierci gęsto ich częstował.* Hurricane, Spitfire i inne maszyny, Tak zabójczo piękne jak alianckie dziewczyny*, Siekające ogniem karabinów Browninga*, Dobrych niemal prawie jak system Gatlinga*. Historia ta ma jednak gorzkie zakończenie: W Jałcie sojuszników zdrada cicho drzemie. Przywódcy aliantów tamtych strasznych dni – Churchill, Roosevelt, Stalin – ci nas zdradzili*. Defilada zwycięstwa i wolności znaków, Wszystkie armie świata, ale... bez Polaków. Ach! Nie sposób zdołać zawiłości tłumaczeń, Na pytanie starszej Lady: „Dlaczego pan płacze?”* -------------------------------------------------- Wiersz napisany na podstawie książki Lynne Olson i Stanley Cloud pt. "Sprawa honoru".

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      -------------------------------------------------- Wyjaśnienia do wiersza: [fri-ou-fri* – jest to swoista gra słów – otóż: liczba 303 wymawiana po angielsku w slangu wojskowym fonetycznie dokładnie tak brzmi, czyli: „three ou three”, natomiast paradoksalnie można ją czytać również jako „free, O! free...”, co w wolnym tłumaczeniu można by przetłumaczyć jako: <Polscy Piloci> „niosący wolność, którą tak ukochali”.] [*"do poziomu sprowadził pana Messerschmidta" -> patrz: opis incydentu przyłapania niemieckiego konstruktora Willy'ego Messerschmidta podczas wkroczenia na polskie zawody lotnicze NIELEGALNĄ i NIEPRZEPISOWĄ drogą, za co Witold Urbanowicz "ukarał" go upokorzeniem w postaci położenia się na ziemi pod groźbą użycia broni przez strażnika lotniska, gdzie odbywały się owe zawody lotnicze -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 57–58 (rozdział: „Polska „będzie walczyć”)] [*"Cierpliwość Polaków RAF testował próbę" -> patrz: opis odwlekania przez dowództwo RAF-u włączenia Polskich Pilotów do lotów bojowych -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 120–127 (rozdział: „Bitwa w Northolt”)] [*"dopuścił dywizjon do lotów bojowych" -> patrz: moment, kiedy dowództwo RAF-u – w obliczu wysokich strat własnych pilotów angielskich i brawurowej i udanej akcji zestrzelenia Messerschmidta – w końcu sierpnia 1940 roku zdecydowało się dopuścić Dywizjon 303 do lotów bojowych -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 127–128 (rozdział: „Bitwa w Northolt”)] [*„Klucz poderwał słowami: „Do ataku! Za mną!”” -> patrz: opis rozpoczęcia ataku na niemieckie bombowce (Blenheimy) przez klucz „żółty” prowadzony przez Kpt. Ludwika Paszkiewicza -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 139–140 (rozdział: „Mój Boże, oni naprawdę ich koszą!”)] [*„Blackoutu” -> czytaj: „blekautu”. „Blackout” jest to chwilowa utrata przytomności spowodowana nagłym spadkiem dopływu krwi do mózgu, najczęściej w wyniku przeciążeń, gwałtownych manewrów lub skrajnego stresu. Objawia się ciemnym „zamgleniem” w polu widzenia i utratą świadomości, która zwykle trwa kilka sekund. [*„Blokady ze spustu żem nie zdjął gdym strzelał!” -> patrz: próba otwarcia ognia ze swoich karabinów Browninga przez Jana Zumbacha i jego reakcję -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 140–141 (rozdział: „Mój Boże, oni naprawdę ich koszą!”)] [*„Heinkla” -> czytaj: „Hajnkla”. Heinkel He 111 był niemieckim bombowcem średniego zasięgu używanym w II Wojnie Światowej we wczesnych latach 40-tych] [*„(...) Nie jeden, a sześć.” -> patrz: opis ocalenia życia kanadyjskiemu pilotowi i jednemu z dwóch dowódców-nadzorców RAF-u Dywizjonu 303 (John Kent) przez polskiego pilota Dywizjonu 303 pana Zdzisława Henneberga -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 146–147 (rozdział: „Mój Boże, oni naprawdę ich koszą!”)] [*„(...) Innym razem Skalski (...)” -> o bohaterskich wyczynach Stanisława Skalskiego i jego Polskim Zespole Bojowym (ang. PFT = Polish Fighting Team, znanym częściej jako „Cyrk Skalskiego”) możemy dowiedzieć się z wielu źródeł, m.in.: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 268–269 (rozdział: „Wojna toczy się w Polsce”), lub np. książka pt. „Cyrk Skalskiego”, autor: Bohdana Arct (również polski pilot RAF PFT)] [*„manewr „martwego silnika”” -> był to zabroniony przez dowództwo RAF manewr polegający na zrestartowaniu silnika przez jego wyłączenie (i czasem ponowne załączenie). Manewr ten był często praktykowany (mimo kategorycznego zakazu dowództwa RAF) przez doświadczonych, polskich pilotów, w dwóch przypadkach: 1. Ocalenia maszyny po ciężkiej walce, kiedy maszyna była tak poszatkowana kulami wroga, że silnik ledwo „dociągał” do lotniska i wówczas piloci wyłączali silnik, żeby w końcowych kilometrach wylądować niczym szybowiec, LUB 2. Manewr ten był wykonywany w celu zyskania przewagi nad przeciwnikiem atakującym z dużą prędkością z ogona, kiedy to, wyłączając silnik np. Spitfire’a, polski pilot wykonywał manewr niemalże natychmiastowego zatrzymania Spitfire’a w miejscu (opór powietrza na wyłączone śmigło był znaczny), kiedy to wrogi samolot, np. Messerschmidt, dosłownie w ciągu 3-4 sekund wyskakiwał do przodu, stając się bardzo łatwym celem. Wadami tego manewru była wysoka zawodność silników Rolls-Royce Merlin, które miały problem z ponownym uruchomieniem w powietrzu. Pamiętać też należy, że w przypadku awarii na zbyt małej wysokości pilot myśliwca ginął, ponieważ wówczas nie było jeszcze systemu katapultowania się na spadochronie, a pilot, który chciał się uratować, musiał to zrobić ręcznie: otworzyć kabinę, wyjść/wyskoczyć i... PRZEŻYĆ, bo dość często zdarzały się przypadki rozstrzeliwania praktycznie bezbronnych pilotów opadających na spadochronie -> patrz: str. 62, książka pt. „Sprawa honoru”, rozdział: „Polska „będzie walczyć””] [*„Jerzy Szósty – Król Anglii – też inkaustem zroszył” -> patrz: opis złożenia wpisu przez Króla Anglii Jerzego VI w Dzienniku Dywizjonu 303 -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, str. 152 (rozdział: „Jak wiele im zawdzięczamy”)] [*„Zestrzelił nas ten podły samolot z kaczorem” -> Jan Zumbach na drzwiach swojego Spitfire’a na dziobie (a więc nieopodal śmigła samolotu) namalował Kaczora Donalda, wówczas popularnej bajki Walt’a Disney’a puszczanej jako filmy rozrywkowe w kinoklubach/messie oficerskiej -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, zdjęcie na str. 117 (rozdział: „Bitwa w Northolt”)] ["Poleciał na akcję i zestrzelił Szwaba." -> patrz: Jan Zumbach, „Ostatnia walka”, wspomnienia pilota Dywizjonu 303 – opis zestrzelenia niemieckiego bombowca podczas Bitwy o Anglię.] ["Spokojnie, koledzy, ja go ciut postraszę." -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, str. 150 (rozdział: „Jak wiele im zawdzięczamy”)] [*„Pan Josef František” -> był to pilot RAF-u czeskiego pochodzenia, ale pragnący latać w Dywizjonie 303 razem z – tak jak i on, nieco krnąbrnymi w kontekście sztywnych procedur RAF-u – Polakami. Zasłynął z tego, że często odłączał się z szyku, żeby „polować” na niemieckie samoloty, które „na oparach” paliwa wracały/uciekały w stronę niemieckich lotnisk -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 119–120 (rozdział: „Bitwa w Northolt”), oraz strony: 154–157 (rozdział: „Jak wiele im zawdzięczamy”)] [*„alianckie dziewczyny” -> mowa o wszystkich kobietach sił Aliantów, które swoją bohaterską postawą dołożyły się do zwycięstwa Aliantów w II Wojnie Światowej (w tym Polkach z polskich formacji wojskowych w kraju, tj. AK, NSZ czy BCh)] [*„karabinów Browninga” -> mowa o karabinach maszynowych stosowanych na pokładach samolotów myśliwskich. Choć wymienione zostały tutaj karabiny Browninga (najczęściej kaliber .303/7,7 [mm]) jako przykład, warto wiedzieć, że myśliwce dysponowały większym asortymentem rodzajów broni, jak np. CKM = Ciężkie Karabiny Maszynowe kalibru .50 (12,7 [mm]), działka Hispano kalibru 20 [mm], a nawet rakiety i bomby] [*„system Gatlinga” -> mowa o nowoczesnym typie ciężkich karabinów maszynowych wykorzystujących tzw. system Gatlinga, gdzie system zamka, spustu i budowy lufy umożliwia strzelanie amunicją wysokokalibrową tak, jakby to był bardzo szybki karabin maszynowy. Najbardziej znane przykłady to M-134 Minigun, czy działko Vulcan montowane m.in. we współczesnych myśliwcach F-16 Fighting Falcon.] [*„(...) ci nas zdradzili” -> patrz: historia zdrady honorowych przyrzeczeń wojskowych opartych na faktach na przykładzie Teheranu -> patrz: np. książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 275–277 (rozdział: „Wojna toczy się w Polsce”) oraz strony: 289–299 (rozdział: „Sprawa honoru”)] [*„Na pytanie starszej Lady: „Dlaczego pan płacze?”” - (czyt. "na pytanie starszej Lejdi: „Dlaczego pan płacze?”" -> patrz: opis defilady tzw. „wojsk sprzymierzonych” w kontraście do przepełnionego smutkiem Asa Polskich Pilotów Myśliwskich – Witolda Urbanowicza jako symbolu „zwycięskiej” Armii Polskiej, która na skutek nacisków Stalina i cichego przyzwolenia Roosevelta i Churchilla nie mogła uczestniczyć w zwycięskiej paradzie, która odbyła się 8 czerwca 1946 w Londynie -> patrz: np. książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 15–18 (rozdział: „Prolog”)]    
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...