Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

@.KOBIETA. Ale... pozostawiłaś mnie bez odpowiedzi o tematykę... Psychologia? pedagogika społeczna? poradnictwo rodzinne? Niedopowiedzenie nie jest cnotą, chyba że w kwestiach intymnych - wtedy jest zasadą gry, ale nie pokerową.

So...? (one word, `accept in private)?

Opublikowano

@.KOBIETA.

 

Zielone śniegi

 

Kobieto, gdzież Twoje myśli zagubione

wśród stosów wysokich wzrastających

w samotności, gdzie czyny wiadome mężczyźnie

i słowa mu nieznane. Będziesz tak łudzić nas,

swoim okiem, ja Ci pokażę, że jestem Balrogiem!

Nie chwiej się, stój prosto, zmienna jesteś, bądź bystra,

mowa ciała Ci nie obca, mi obca, mi obojętna, możesz być niechętna.

Tam gdzie sanie, tam i latawiec i dmuchawiec, jaskrawe słońce,

odbija się od mrozu Twojej osoby, nie pozwól swym chłopcom popadać w stan żałoby.

Bądź tu, bądź tam, niech nikt nie będzie sam, niech przyjdą te dni, kiedy ...

 

 

Opublikowano

@.KOBIETA. Smak poziomek jest zalotny, delikatny i ulotny - jak niespełniona nadzieja. Zapach jest jednak wyjątkowy, uwodzicielski. Więcej w nich słońca niż deszczu, ale jest też nuta cięższa i ważniejsza - nuta ziemi...

Już zebrałem pierwsze - dałem dzieciakom i dziwiłem się ich zachwytowi, bo smak mają... jak niedojrzałe truskawki. To jak smak dziewczyny, która wkrótce stanie się kobietą, przypominam :-) około 29-33. Zapach dziewczyny (szerzej: feromony, oczywiście) jest taką obietnicą, jak u poziomek. 

Poziomki u mnie są zwariowane, płoche i niepowstrzym(yw- nigdy przeze mnie)ane. Jest ich mnóstwo, kwitną i owocują długo, zawsze na granicy łąki i lasu lub cienia drzew, miedzy, ogrodzenia.

 

Jesteś poziomką pytającą o poziomki. Czujesz to pobratymstwo/ siostrzeństwo?

Opublikowano

@violetta Będziesz nasycona, jeśli tego zapragniesz.

@.KOBIETA. Nie bądź wstydliwa (w tym, co robisz zawodowo) bądź lojalna, jak ja wobec Ciebie, albo... nie odpowiem Ci już na żadne pytanie. Będę "rozmawiał tylko z Twoimi wierszykami. Pamiętaj, że MARS potrafi być gniewny, a Pluton wierny słowu. By, by?

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    •   Klaustrofobia podziemi rosła, im bardziej puste okazywały się kolejne pomieszczenia, nagie i ascetyczne w swoich małych pokutach. Brakowało jednego przejścia, aby cały poziom tworzył jeden spójny cykl, krąg piekieł, albo aureolę na głowie kościoła przemysłu. 

        Zderzony z ostatnią ścianą, Karol odwrócił się, żeby spojrzeć na ślady butów wybite w zalegającym prochu. Nie martwiąc się o pobrudzone spodnie, usiadł na ziemi i, aby nie musieć zamykać oczu, wyłączył latarkę. Rozczarowanie. Nienasycenie. Karol był zawiedziony - nawet nie fabryką, lecz samym sobą. Ciemność trzymała go w serdecznym uścisku, ale nadal dało się wyczuć drżenia przestrzeni z każdym przejeżdżającym samochodem, a spomiędzy zawieszonej pleśni przebijał się zapach płynu do prania. Może właśnie o to chodziło? Centrum zniewolenia jesteśmy my sami, próbujemy uciekać w egzotyczne kraje lub kariery, a mimo tego i tak nie możemy nigdzie znaleźć miejsca brutalnie prawdziwego, brudnego absolutu istnienia. Człowieka chowa się czystego, a dopiero jego zadaniem jest samogwałt - wyrwanie ze swoich trzewi czegoś, czym faktycznie można by powiedzieć, że się jest (bo przecież chyba nie ,,piątoklasistą”?). Mały chłopczyk zastanowił się nad zdjęciem z siebie wszystkich ubrań (o zgrozo - ubrań ,,do szkoły”), nad pozbyciem się fetoru higieny. Nie, to nie to, to byłoby głupie - myśli chłopaka wróciły z powrotem pod ziemię.

        Strużki wody zostawiały rude ścieżki spływając powoli po ścianach. Kiedy Karol z rodzicami mieszkali jeszcze w biedzie, w nędznym domku pod miastem, całe dnie upływały mu w jego ,,bazie” - wciśniętej pomiędzy rosnące na działce drzewa a siatkę ogrodzenia. Ze wstydem wspominał do dzisiaj dzień, kiedy grupka dzieci w jego wieku, w czystych ubraniach, na kolorowych rowerach, zapuściła się w jego ulicę (co było na tyle niezwykłą rzadkością, że jest to jedyna taka sytuacja, jaką Karol pamiętał), aż spotkali go, skulonego w swojej kryjówce. Z dziecinną ochotą próbowali z nim zacząć rozmowę, lecz on, jak nieoswojony dzikus, nie był nawet w stanie spojrzeć im w oczy. Speszeni, ruszyli dalej błotnistą drogą, która prowadziła chyba tylko do jakiejś żwirowni (sam Karol nigdy nie zagłębił się w tę uliczkę dalej niż koniec jego działki), najpewniej zapominając o dziwaku już w następnej minucie. Lecz Karol pamiętał to do dzisiaj. Pamiętał, jak po długiej minucie wreszcie dotarł do niego sens sytuacji, rzucił się on wtedy biegiem przez działkę, wyskakując spomiędzy krzaków na otwarte pole, biegł przez wysoką trawę z nadzieją zobaczenia jeszcze błysku ich plecaków, lecz przywarł wreszcie policzkiem do ogrodzenia, a na uliczce panowała absolutna cisza. Karol-dzikus wyrywał się z jakiegoś rezerwatu, wracając teraz na powierzchnię świadomości chłopca, jakby między rurami piwnicznej kotłowni odnalazł komfort zapomnianej bazy. 

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach




×
×
  • Dodaj nową pozycję...