Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

@Sekrett

Zabrałaś czytelników w podróż przez bardzo oryginalne uniwersum. :)

Najbardziej podoba mi się trzecia strofa. Pomysł z „rozszczepieniem czerni pryzmatem” zamiast światła jest świetny. Bardzo mocny wiersz z buntowniczym finałem. :)))

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Gdzie ci prawdziwi mężczyźni? Z tą pieśnią szłam przez swoje młode 28 letnie życie. Wszyscy faceci, którzy spotkałam byli tacy ciepli… Nie potrafili zająć się sobą, a co dopiero kobietą. Wszystko trzeba było im mówić. Byli nieodpowiedzialni. Ot tacy malutcy chłopcy uwięzieni w ciele dorosłego mężczyzny. Aż spotkałam jego… Nazwijmy go pitbull.

       To był prawdziwy samiec alfa. Zawsze planował nasze randki. Ja o niczym nie musiałam myśleć. Nasze pierwsze pół roku znajomości było jak z bajki. 

      Poznaliśmy gdy wracałam pewnego wieczoru do domu ostatnim nocnym pociągiem. Pamiętam, że pogoda była absolutnie paskudna. Deszcz zalewał cały świat, a  jego krople i stukot pociągu porywał mnie do spokojnego snu. Tak o to przysypiałam obracając głową. Wtedy dosiadł się do mnie ktoś bardzo specyficzny…

      -panienka coś niewyspana???- zaczął mnie budzić

      -a jakoś tak…- odparłam i otworzyłam z trudem ciężkie powieki. Ujrzałam mężczyznę w średnim wieku, dobrze zbudowanego o popielatych włosach. Mógłby się wielu kobietom podobać, ale ja nigdy nie gustował w kimś, kto wiekowo mógłby być moim ojcem.

      -daleko panienka jedzie??? 

      - nie…, raczej nie, proszę pana-odpowiedziałam skonfundowana. Nie wiedziałam jakie miał zamiaru i obmyślałam jak najskuteczniej będzie go spławić. 

      -jaki tam pan??!! Mów mi Jarek. Ja się czuję młody duchem…

      -dagmara- przygryzłam wargę żałując, że mu się przedstawiam. Niestety, to by było niegrzeczne gdybym mu nie odwzajemniła. On w tym momencie oblizał wargi i wiedziałam, że za szybko go się nie pozbędę. 

      -piękne masz oczęta… Zielone bardzo rzadki kolor. 

      -dziękuję

      -miałabyś ochotę pójść ze mną na kawę??? 

      -mój facet będzie niezadowolony- zmyśliłam historię w nadziei na spławienie. 

      -eh… Mamusia nie nauczyła cię że nie wolno tak kłamać??? - odpowiedział groźnym głosem. Ja się rozejrzałam wokoło i spostrzegłam, że jesteśmy sami w przedziale. Serce mi zamarło. A w głowie miałam tylko pytanie, co teraz zrobić. 

      -no i co czemu kłamiesz??!! Który facet pozwoliłby ci wracać o tej godzinie?? - usłyszałam mrożące słowa. Totalnie spanikowałam. Pociąg dojeżdżał do jakiejś stacji. Postanowiłam improwizować. 

      -czeka właśnie na stacji- rzuciłam i ruszyłam do wyjścia. Pociąg się zatrzymał. Ja wychodząc poślizgnęłam się na metalowych schodkach w pociągu i upadłam na peron. Podszedł do mnie mężczyzna, który czekał na stacji:

      Pomóc ci jakoś?? Niefartownie upadłaś

      Ja najpierw obróciłam głowę w prawo i zobaczyłam, że mój towarzysz z pociągu też wysiada. 

      -proszę, udawaj mojego chłopaka przez chwilę…-wyszeptałam ze łzami w oczach. 

      - o kochanie jak dobrze, że jesteś- powiedział na cały głos i podał mi rękę. 

      Ja wstałam i pocałowałam go w policzek.To odstraszyło natręta z pociągu i więcej nie podszedł. Gdy schodziłam ze stacji tajemniczy nieznajomy odparł: 

      -przepraszam bardzo. Skoro jesteś moją dziewczyną mogę cię zaprosić do domu??? Muszę się teraz o ciebie się zatroszczyć.Warto przemyć twoją ranę na kolanie. Spojrzałam na niego uważnie. Prawda co prawda był zakapturzony, ale padał deszcz więc musiał się jakoś zakryć. Miał bardzo przyjemne rysy twarzy, dobre oczy i był bardzo dobrze zbudowany. A zresztą przecież był tego wieczora moim rycerzem…

      -no cóż, skoro jestem twoją dziewczyną to chyba się skuszę- odpowiedziałam z zalotnym uśmiechem.

      Gdy wylądowaliśmy u niego w domu nie próbował się do mnie dobierać. Tylko przemył moją ranę i zakleił ja plasterkiem z czerwonym serduszkiem. 

      Urocze, że masz takie plasterki… 

      Kiedyś to trzymałam dla jednej malutkiej dziewczynki… 

      Co się z nią stało??? 

      Nic. Mam nadzieję, że wszystko w porządku. Ale straciłem z nią kontakt…

      Co się stało, że straciłeś kontakt??? 

      To była młodsza siostra mojej byłej. Bardzo się lubiliśmy. Zresztą mam dobre podejście do dzieci. No, ale potem moja ukochana postanowiła sobie ułożyć życie z innym facetem. 

      Bardzo mi przykro… spostrzegłam, że na komodzie stało zdjęcie całej trójki. Dziewczyna uśmiechała się, ale wyglądało jakby miała smutne oczy. Z kolei dziecko patrzyło w zupełnie inną stronę. 

      -Bywa… tak bym nie poznał ciebie- wypowiadając to mrugnął do mnie- wiesz, masz w sobie coś wyjątkowego. Mało dziewczyn odważyłoby się podejść do mnie poprosić o pomoc. Przełknęłam ślinę wiedząc, że to nie jest moje normalne zachowanie. wiesz…- ciągnął dalej- być może to przeznaczenie… 

      -to bardzo szybko na takie wnioski… zdziwiła mnie jego śmiałość. To było bardzo dziwne. Ale być może jestem wyjątkowa, tylko samą tego nie widzę. 

      -masz w sobie taki blask. Ja wiem, że to dziwne, że tak wychodzę od razu z uczuciami. Ale ja cię tylko proszę o to, abyś pozwoliła mi się o ciebie się postarać. Jak nie wyjdzie to najwyżej przegram… 

      -No chyba jeszcze na to mogę ci pozwolić…

       

      No i pozwoliłam mu. Był wyjątkowo uparty, ale w takim dobrym znaczeniu. Za każdym razem jak wracałam do domu wieczorem proponował mi podwózkę. Nie chciałam aby sytuacja z pociągu się powtórzyła więc się zgodziłam. Zresztą jego auto… Nowe BMW, wygodne i szybkie. Był bardzo dobrym kierowcą. A więc wkrótce także podwoził mnie na zakupy, a potem wszędzie gdzie sobie życzyłam. Za każdym razem kupował mi bukiet kwiatów. Często zabierał mnie na randki do restauracji i do pubów. Każdy dzień kończył dzwoniąc do mnie. Pytał się, co u mnie z kim spędzałam dzień. Zawsze był na moje zawołanie. 

      Kto niby się nie zakochał??? No właśnie było coś ze mną nie tak, bo ciągle się zastanawiałam, czy zaraz coś się nie zepsuje. 

      -Daria, przestań o czymś myśleć, bo coś złego wywołasz. Facet za tobą chodzi jak pies… -denerwowała się moją przyjaciółka 

      -A co jeśli się mną znudzi??? A co jeżeli to wszystko po to, aby dorwać się do mojego łóżka

      -Chcesz mojej rady? Prześpij się z nim i wtedy zobaczysz czy traktuje cię na poważnie. 

      Po randce postanowiłam zostać u niego na noc. Przygotowałam się odpowiednio. Załozyłam zmysłową koronkową biała bieliznę, spryskałam się dior mademoiselle( używałam go tylko na specjalne okazje), weszłam tak do jego sypialni. On leżał sobie spokojnie na łóżku, ale gdy tylko mnie ujrzał wstał. Podszedł do mnie uklęknął, przytulił głowę do powiedział -tak sobie wyobrażałem kobietę z moich snów. Po czym namiętnie się kochaliśmy. To było coś wspaniałego. Bałam się jego reakcji gdy już skończymy. Ale on się przytulił się do mnie na łyżeczkę i wyszeptał mi do ucha ‘ja się nigdzie stąd nie wybieram. Nigdy wcześniej czegoś takiego nie czułem’i usnął.

      Następnego ranka przywitał mnie śniadaniem do łóżka. Mówił mi kompletny, że jestem nawet idealna bez makijażu. Nie czuł się nigdy tak blisko z inną dziewczyną. A ja??? No cóż, przy takim traktowaniu i przy takich wyznaniach szybko odwzajemniłam. Bajka dalej trwała. Jeszcze z większą intensywnością. Byliśmy nierozłączni. Tylko z dziewczynami wychodziłam na imprezę. Jemu to się nie podobało. 

      -to nie chodzi o to, że ci nie ufam. Tylko chodzi mi o bezpieczeństwo. Wiesz kilka samotnych dziewczyn w klubie to aż się prosi o sytuację…

      -tak?! To teraz będziesz mnie i moje przyjaciółki zawoził i odwoził. -stwierdziłam stanowczo. Tak oto mieliśmy kompromis, a dodatkowo miałam swojego szofera. Dziewczyny go z tego powodu uwielbiały. 

      Aż doszło do pewnego incydentu. Wychodziłyśmy akurat z klubu i jakiś obcy typ podchodzi krokiem węża i łapie mnie za dłoń i mówi ‘ruchasz się czy trzeba z tobą chodzić. Mój facet akurat to zauważył, bo czekał pod klubem. Nawet nie musiałam chwili czekać. Od razu natręt dostał strzała na pysk tak, że się wywrócił. Następnie mój ukochany wykręcił mu tak rękę, że biedaczek aż jęknął z bólu. 

      -nie krzycz!!! Tylko co się mówi -rozkazał mu

      -przepraszam!!!-odpowiedział pijaczyna ze łzami w oczach

      -nikt nie będzie tak zwracał się do mojej dziewczyny!!! - rozkazał mu. 

      A ja cała się rozpłynęłam. Spojrzałam na swojego faceta i wtedy pomyślałam ‘o to i on. Mój kochany pitbull… Brutalny dla moich przeciwników, ale dla mnie łagodny i delikatny. 

      Niestety cała sytuacja nie odbyła się bez żadnych konsekwencji. Nie dało się go już przekonać na samotne wyjścia z dziewczynami. Był bardzo stanowczy. Rozumiałam to dokładnie. Niestety moje przyjaciółki zaczęły narzekać, że to nudziarz jest. On twierdził, że czas dojrzeć, a one zachowują się jak głupie trzpiotki. Musiałam znaleźć rozwiązanie pośrodku. Na początku zapraszałam je do siebie, ale ja mieszkałam ze współlokatorka, która nie lubiła imprezować i chodziła wcześniej spać. Wtedy on wyszedł z inicjatywą, aby przychodzić do niego. On robił drinki, a potem wszystkie dziewczyny odwoził do domu. Patrzyłam na niego i nie wierzyłam jaki jest cudowny. Niestety jedna z moich kochanych przyjaciółek musiała wszystko zepsuć.

       Pewnego wieczoru gdy wracałam akurat z łazienki zauważyłam Olę klejącą się do niego i bezczelnie położyła swoją dłoń na jego kolanie. Nie mogłam czegoś takiego zaakceptować. 

      Wypierdalaj stąd!!!- rozkazałam jej policzkując ją. 

      -weź się uspokój. Ona była pijana- uspokajała mnie Asia

      -nie interesuje mnie stąd!!!! Wszyscy wynocha!!! 

      Potem rozmawiałam z nim o tej sytuacji. 

      -nie denerwuj się kochanie, przecież wiesz, że ja kocham tylko ciebie. Nie mógłbym z innymi kobietami…

      -ale nawet nie masz pojęcia jak to źle wyglądało- mówiąc to miałam łzy w oczach i posiorbywalam nosem.

      -ciii, mój głuptasku… Wiesz przez całe życie kobiety miały do mnie słabość. Ale mnie nie interesują takie…

      - trzpiotki- dokończyłam niskim tonem z nutą złości. Przekonałam się, że ma rację. Nie były mi do niczego potrzebne skoro jedynie co potrafiły to uwodzić mojego faceta. 

      Tak o to zaczęłam spędzać czas tylko z nim. Byłam po uszy zakochana i nikogo więcej nie potrzebowałam. Pewnego razu gdy szliśmy po starówce i usłyszałam jak starszy pan śpiewa ‘ miłość ci wszystko wybaczy, i zdradę i gniew. Miłość ci wszystko wybaczy, bo miłość mój miły to ja’

      To jest wyjątkowa piosenka- zebrałam się na wyznanie

      Czemu??? 

      Gdy ostatnio widziałam swoją mamę to nuciła tą piosenkę - wspomniałam ciężko

      Co się z nią stało???

      Gdy miałam 6 lat wpadła pod pociąg - tym razem głos całkowicie się załamał

      Nie martw się teraz masz mnie- przytulił mnie i pocałował- ja cię nigdy mnie nie opuszczę. A ty??? 

      Nie wyobrażam sobie życia bez ciebie!!!- oddałam mu pocałunek 

      W ten przechodziło 3 ziomeczkow 

      Seba!!- skleli ze sobą pięści nawzajem

      Siema, dziś nie mam czasu. O to moja piękna wybranka i nic z tego- odpowiedział. Z jednej strony pochlebiało mi to, że odesłał tych kolesi, ale z drugiej strony ten gest powitania mnie zastonowił.

      -chodz kochanie zamówiłem stolik w restauracji… 

       

      W czasie naszej randki postanowiłam, że nie będzie przed mną nic ukrywał. 

      Kochanie, czy jesteś ze mną szczery??? -zaczełam śledztwo 

      Jak najbardziej niczego przed tobą nie ukrywam.. ścisnął mi dłoń na stoliku

      To powiedz z czego żyjesz??? - zadałam trafne pytanie, bo jego oczy nagle były spanikowane 

      Skąd te pytanie?? Mam rentę po ojcu. A tak swoją drogą dlaczego nigdy nie mówisz o swoim ojcu- odbił piłeczkę 

      Bo to skomplikowana sprawa… - puściłam jego rękę i zaczęłam mimowolnie poprawiać swoje włosy.a zresztą nie zmieniaj tematu. Masz rentę po ojcu i stać cię na nowy samochód, wyjścia do restauracji. Nie rób ze mnie idiotki!!

      No dobra, prawda za prawdę- westchnął 

      Jestem dilerem narkotykowym- szepnąl po cichu. A mi rozbrzmiewały słowa ‘ choćbyś ją przeklnął w rozpaczy, że okrutna jest i zła to miłość ci wszystko wybaczy’

      No dobra, nie mam kontaktu ponieważ zostawił mnie jak miałam 6 lat. Bardzo się uzależnił i musiał wyjechać do odpowiedniego ośrodka. Potem dalej wyjechał gdzieś w świat. Po 10 latach wrócił całkowicie uzdrowiony, tylko zamiast się zająć córką to założył sobie nową rodzinę. Teraz tylko potrafi gadać umoralniające gadki, których nie potrzebuję

      Więc byłaś sama…

      Tak, jestem

      Wcale nie jesteś… ja jestem przy tobie. Zadbam o to, aby stworzyć rodzinę 

      Rodzinę??? Z kryminalistą 

      Jeśli bardzo tego chcesz to mogę z tego zrezygnować. Proszę bardzo. Ale skończą się wszystkie kolację, drogie prezenty. Misiaczku, ty przecież wiesz, że ja cię kocham i zrobię dla ciebie wszystko 

      Ale co jeśli ci się coś stanie??

      Mi??-zarechotał.- proszę ja jestem zbyt wielka szychą, aby cokolwiek mi się stało. 

      Wnet mi się przypomniało jak odprawił tamtych ziomeczkow. Ponownie stałam się dumna, że ktoś taki za mną szaleje. Jest postrachem, ale to ja rządzę nim. A że kryminalistą?? W innych związkach są zdrady, przemoc, brak środków do życia… Wtedy jeszcze myślałam, że jestem szczęściara. 

       

      Bardzo nalegał, aby poznać mojego ojca. Dlatego pojechaliśmy do niego na obiad rodziny. W tej uzdrowionym domu nie ma miejsca na alkohol więc mój Seba się czuł nieswojo. Mój ojciec go niezakceptował z powodu głupiego tatuażu na szyi

      Córeczko wiesz, co oznaczały tatuaże?? To było kiedyś tylko dla kryminalistów -zaczął gdy byliśmy sami

      Tato, chcesz go skreślić tylko z powodu tatuażu?? Teraz jest taka moda

      Nie tylko. Piję??? 

      Tylko trochę 

      To zawsze się tak zaczyna…

      Ty już najlepiej wiesz … 

      Zaraz znowu zaczniesz, że zostawiłem cię samą. Ale byłem wtedy w ciężkim stanie. Teraz jest zupełnie inaczej 

      Tato, proszę skończ już. Mama umarła, a ty mnie zostawiłeś. Ale nie przeszkadzało ci dorobić sobie nowej rodzinki 

      Posłuchaj, córeczko. Ja znam takich kolesi. Dlatego próbuję cię ostrzec. Spójrz, ja myślę o tobie…

      Szkoda, że mamy nikt nie ostrzegł przed tobą!!! - mówiąc trzasnęłam drzwiami. Poszłam do drugiego pokoju po Sebe. Opuściliśmy rodzinkę rodem z oazy i już nigdy tam nie wróciliśmy.

       W tym momencie moje życie tak się potoczyło, że z jednymi ludźmi, z którymi spędzałam czas byli w mojej pracy. Niestety to też niedługo miało się skończyć i to przez mojego kolegę z pracy Szymona. Zawsze ze sobą mieliśmy dobry kontakt, dużo żartowaliśmy i nie przejmowaliśmy, kto sobie pomyśli. Pewnego razu gdy mój pitbull mnie odbierał po pracy Szymon pozwolił sobie na taki tekst ‘wróć tylko jutro, uschne bez ciebie jak kwiat”. To nic dla nas nie znaczyło, po prostu czasami do siebie tak mówiliśmy. Mój facet zmarszczył brwi. Zauważyłam to i postanowiłam natychmiast zareagować. 

      Chodź kotku, nie mamy czasu- pociagnelam go za dłoń i weszliśmy razem do samochodu. Dobrze, że potrafiłam kontrolować jego nastrój . Ale w czasie powrotu atmosfera była ciężka 

      Nie podobał mi się ten tekst- zaczął kłótnie 

      Oj, przestań to tylko kolega z pracy… - w gruncie rzeczy wypowiadając czułam satysfakcję, że jest o mnie zazdrosny

      Zawsze się tak mówi… 

      Ja ciebie tylko kocham- powiedziałam czułe i złapałam go za kolano

      Zawsze się tak mówi… 

      Przestań!!!! Wszyscy faceci mogliby dla mnie nie istnieć 

      Teraz tak mówisz…

      Zdzwidzła mnie jego niewiara w moje uczucie, ale potem cierpliwie wyjaśniał mi dlaczego. Miał bardzo dużo nieszczęścia w miłości. Każdy związek kończył się zdradą. On dawał wszystko z siebie, a wszystkie jego miłości porzucały go. Pomyślałam sobie na jakie zimne suki trafiał. Ciekawe czy teraz są szczęśliwe skoro porzuciły tak dobrego człowieka. A jednocześnie czy czując satysfakcję, że jest o mnie zazdrosny czy sama nie byłam okrutna… Zrobiło mi się go bardzo żal. 

      Potem problem się rozwiązał. Zaczął mieć problemy z pewnymi kolesiami, którzy wysiedli mu hajs. Chciał mnie chronić. A ja?? Pracowałam w sklepie??? Czy nie jest prościej mnie znaleźć. Uznał, że lepiej jak na jakiś czas zrezygnuję z pracy i zamieszkam u niego. On będzie miał mnie wtedy pod opieką. Nigdy mi pieniędzy nie szczędził. Od zawsze opowiadał, że on swoją przyszłą żonę chce utrzymywać więc przystałam na tą propozycję. 

      To był błąd. Siedziałam sama w domu więc wymyślałam sobie problemy. A on??? Wyjątkowo był zestresowany przez problemy ze swoim interesem. Ja dociekliwa zadawałam mu pytania, na które nie otrzymywałam odpowiedzi. Tak o zaczęły się kłótnie. Zmęczony moimi pretensjami udał się w stronę alkoholu. Aż w końcu gdy pewnego dnia gdy wrócił podpity, położył się w ubraniach w łóżku, a ja wyczułam zapach innej suki. Byłam wściekła. Zaczęłam go okladać. 

      -powiedz, kurwą!!! No powiedz, kim ona jest!!!! Dobrze się nią rżnie!!!! 

      -przestań!!! - odpowiedział przebudzając.

      - nie przestanę!!!! Jakim prawem???!! Oddałam ci całe swoje życie- krzyczałam okładając go, a łzy napływały mi do oczu  

      Nikt cię kurwą o to nie prosił!!! - rzucił mi i mocno spoliczkował mnie. Teraz łzy na były wielkości grochu. Złapałam się dłonią za uderzony policzek. Na początku nie byłam sobie uświadomić, jak to możliwe??? Mój pitbull… wierny jak pies. Potem się zastanawiałam czy bardziej bolą mnie jego słowa czy to że podniósł na mnie rękę???Zanucilam tylko sobie po cichu ‘ gdy pokochasz tak mocno jak ja, tak żarliwie tak, do ostatku do szału do dna, to zdradzaj mnie ile chcesz.’ przełknęłam gorzką ślinę cierpienia. Spojrzałam na niego. On zasnął pijany. A ja?? Wierciłam się przez całą noc mając nadzieję, że to wszystko sen. 

       Potem przybył z wyjaśnieniami. To wszystko było moja wina. To ja go przecież uderzyłam pierwsza. Jestem obsesyjnie zazdrosna. Jak każda jego inna partnerką. Tylko szkoda, że kolekcja damskich perfum na jego skórze stawała się coraz bardziej różnorodna. Prosiłam, aby mi wyjaśnił. Błagałam, aby mi powiedział. On tylko wzruszył ramionami. Aż pewnego dnia stwierdził, że nie mam co mu się dziwić, bo ostatnio stałam się tak bardzo nudna… 

      Kolejny sztylet w moje serce. Miałam nadzieję, że przeprosi. Niestety… Aż pomyślałam sobie, że może we mnie jest problem. Chodzę w dresach i niepomalowana. Nic dziwnego, że stracił mną zainteresowanie. Wcisnęłam się w obcisła sukienkę, zrobiłam sobie makijaż i przygotowałam kolację przy świecach. Czekałam cierpliwie aż wróci. Niestety jego reakcja mnie zaskoczyła. 

      Phi!!! Próbujesz udowodnić komuś, że jesteś dwa rozmiary mniejsza. Zresztą przebierze

      Ale czemu??- odpowiedziałam zdezorientowana 

      Bo wyglądasz jak gruba kurwa!!!

      Ale kochanie, to dla ciebie!!!

      No już!!! Nie słyszałeś, co powiedziałam - rozkazał i złapał mnie za rękę i pociągnął do sypialni gdzie była szafa z ubraniami. Następnie zamknął za mną drzwi - nie wyjdziesz póki nie zaczniesz normalnie się zachowywać!!!- usłyszalam. Skuliłam się na podłodze. Nawet nie płakałam. Po prostu próbowałam to wszystko przyjąć. Pojawił się na początku bunt. Spojrzałam na okno. Może uciec??? Ale i tak nie ma dokąd. Starałam się wierzyć, że mój stary dobry pitbull wróci. Znowu pójdziemy na kolację, będziemy się śmiac, kochać się i żyć beztrosko. Musiałam w to wierzyć, bo to trzymało mnie przy życiu

      Niestety było tylko gorzej. Nie przepraszał mnie. Uważał, że to ja jestem winna wszystkiego. On się ze mną tylko męczy, bo ja nic nie potrafię zrobić tylko marudzić. Zresztą on by w życiu ze mną związek nie wyszedł gdyby wiedział, że jestem aż tak pospolita. Inne kobiety się rozwijają, a ja tylko siedzę na kanapie przełączam programy.  Nie potrafiłam na niczym innym skupić uwagi więc to było moje codzienne zajęcie. Przez to czułam się żałośnie. Gdy mój misiaczek wracał, momentalnie wyłączyłam aby go nie irytować. Problem był taki, że jak nie to, co innego go irytowało. A często przez alkohol był jeszcze bardziej agresywny. Spojrzałam na siebie w lustrze,  miałam duże cienie pod oczami, wychudzona bo nie miałam ochoty jeść, a do tego te sinice na ramionach i nogach przez jego upojenie alkoholowe. Co się ze mną stało?? Kiedyś w pełni życia, a teraz tak jakbym utknęła między życiem a śmiercią. 

      Nagle poczułam jak żołądek mi się wykręca. Zwymiotolam. Pomyślałam na początku że się czymś zatrułam . Niestety to nie mijało. A co jeżeli to ciąża??? Jak ja to sprawdzę?? Skończyła się jego hojność finansowa. Teraz zostawiał wyliczone pieniądze, bo ja jestem niegospodarna. Położyłam się na tapczanie i wpatrywałam się w szary sufit. Teraz wszystko było mi już obojętne. Zawiesiłam się na chwilę. Z tego całego stanu wyrwał mnie dzwonek w telefonie. Dzwoniła Dagmara. Kiedyś się przyjaźniłyśmy. Nie odebrałam. Nie mogłam. Co jej niby miałam powiedzieć??? Potem dostałam od niej smsa ‘ Hej, chciałam ci życzyć wszystkiego najlepszego, fajnie jakbyś się odezwała czasami’. Zaczęłam płakać, bo w jednym momencie, ile straciłam swojego życia. Ale zebrałam się i postanowiłam do niej oddzwonić 

      Hallo?? 

      Dagmara, ja cię przepraszam- zaczęłam załamanym głosem 

      Czemu płaczesz????  Przecież wszystko tak się dobrze układało???

      No cóż…. Wszystko się zjebało…

      Zdradza cię??

      Mhm…- potwierdziłam. Nie dodając, że dodatkowo zdarza mu się mnie uderzyć i zamyka mnie w domu

      Widziałam go parę razy z innymi dziewczynami i tak się zastanawiałam, czy ty wiesz…

      Wiem, czuję perfumy. Ale te jebane suki muszą go uwodzić…

      To nieważne, co one robią. Ważne jest to, że on ciebie nie jest wart.

      Ja zaczęłam beczeć jak małe dziecko do słuchawki

      Posłuchaj kupię wino i pogadamy twoje odejście od niego. 

      Daga, mogę mieć do ciebie prośbę 

      Jasne, pamiętasz jak bawiłyśmy się w sierocińcu w odlotowe agentki.  Mowiłsmy sobie, że Cleo zawsze może liczyć na Alex i żaden facet je nie poróżni. 

      Kupisz mi po drodze test ciążowy??? 

      To pytanie zbiło ją trochę z tropu. Ale tak jak w sieronicu mogłam na nią liczyć tak teraz. To była wigilia więc nie miała dla mnie dużo czasu. Ale wystarczająco, aby ustalić plan działania. Kupiła mi oczywiście test. Na wynik skulona w łazience czekałam dwie minuty. Potem pojawił się wyrok w postaci dwóch kresek. Nie mogłam w to uwierzyć. 

      O nie, teraz tym bardziej musisz go zostawić - doradzała mi

      Ale co ze mną teraz będzie??? 

      Muszę dzisiaj parę spraw załatwić, ale jutro do mnie się wprowadzisz

      Ale to nie jest takie łatwe… 

      Tak?? To ci pokaze jakie to jest łatwe. Gdzie masz walizkę??? - wyjęła ją z szafy i zaczęła pakować moje ubrania 

      Ale Seba mnie zabije- wyszeptałam to nie mogąc powstrzymać drżenia swojego ciała 

      I co z tego?? Spójrz jak cię zniszczył?? Nie pozwól całkowicie przejąć władzy nad sobą. Szczególnie, że teraz masz o kogo się martwić …

      Ale ja nie mam dokąd pójść… 

      Pomogę ci, jutro do mnie się przeprowadzisz. Dzisiaj jest wigilia  

      Gdy poszła ogarnąć wszystko zostawiła mnie z myślami. To co działo się w mojej głowie było nie do wyobrażenia. Ale może rzeczywiście powinnam zmienić swoje życie. Dotknęłam swojego brzucha i poczułam przypływ siły. Nie, nie mogę pozwolić, aby zniszczył dziecko, które noszę pod swoim sercem. Jego miłość była iluzją. Przez czas naszego związku stałam się jego własnością i teraz musiałam się wyzwolić. Odnalazłam swoją walizkę i zaczęłam pakować swoje rzeczy. Następnie starałam się ochłonać. Usiadłam na łóżku, położyłam swoje dłonie na kolanach, zaczełam wbijać w nie pazury. Układałam sobie na spokojnie przemowę. Jest jaki jest, ale należy mu się pożegnanie. 

      W końcu nastała ta chwila. Usłyszałam jak przekręca klucz. Serce mi zamarło. A w głowie pojawiła się pustka. Oczywiście,był pijany. 

      -o, oczywiście jaśnie pani sobie siedzi sobie cały dzień… Jak zwykle zmęczona…- zaczął swoją zaczepną gadkę. Ruszył do sypialni i potknąl się o walizkę.

      -Co do chuja??!!! Wyjeżdzasz gdzieś???!!! - rzucił że zdenerwowania. A ja zapomniałam, co powiedzieć. Strach przejął nad mną kontrolę. 

      -co ogłuchłaś???!!!!- usłyszałam jego stanowczy głos i wiedziałam, że to był zły pomysł. Po co z kimś o tym rozmawiałam. 

      -ja… ja chcę odejść…- wyszeptałam nie patrząc mu w oczy. 

      - ty jesteś naprawdę pierdolnięta???!! Jak ty sobie bez mnie poradzisz??!! Przecież ty nic nie potrafisz!!??? Wszystko masz dzięki mnie!!! 

      - ja… ja nie wiem- kompletnie już rezygnując ze swojego pomysłu. 

      - Ruchasz się z kimś???!!! No odpowiedź!!!! 

      - ja już nie chcę!!! - wykrzyczałam w akcie desperacji a po policzkach spłynęły mi łzy. 

      -jesteś takie jak poprzednie!!!! - powiedział zimnym głosem. Rzucił mnie na podłogę. Kopnął mnie parę razy w brzuch. Ja się skuliłam w pozycji embrionalnej. Poczułam jak kładzie się na mnie. 

      -no spójrz mi kurwą w oczy!!!! Kto cię rucha- krzyczał i policzkował mnie. - od mnie się nie odchodzi!!! Zapłacisz mi za wszystko!!! 

      A ja byłam potulna jak barenek. Czekałam cierpliwie na wykonanie wyroku. Poczułam jak jego silne dłonie obejmują moją szyję i coraz mocniej się zaciskają. Ja traciłam powoli oddech. Spojrzałam na choinkę, która w zeszłym tygodniu ustawiłam. Chciałam mieć przytulną atmosferę. A teraz o niczym nie myślałam. Traciłam oddech. Czerwone i niebieskie światełka z choinki zaczęły wirować i łaczyć się razem, a potem tworzyć absolutną czerń. 




       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach

×
×
  • Dodaj nową pozycję...