Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Przestrzeń wokół Karola dopiero teraz zdawała się otwierać. Tłok polskiego blokowiska zelżał tutaj, ustępując miejsca, wielkiej, nieograniczonej przestrzeni - nie służącej do niczego, będącej dla samej siebie sensem i zagospodarowaniem. Kolejny gołąb odfrunął ze stropowej belki, zrobił pół okrążenia hali, zagruchotał, po czym wyleciał przez jedną z dziur po oknach. Gołębie tutaj zdawały się dumniejsze, nie przypominały tych z centrum - szarych i grubych, zepsutych ciągłą interakcją z ludźmi. Hukiem pierwszych kroków chłopiec nieśmiało, ogłosił swoje wejście, a fabryka, z najlepszymi manierami, odwzajemniła gest przywitania. Zaspokojenie, łączone z adrenaliną, zaczęło buzować po całym ciele. Z jednej strony, opanowywała Karola chęć, by padnąć w jakimś scenicznym miejscu, wtłoczyć w siebie zapach stęchłej wilgoci, i w tym stanie, trwać ku błogiemu nie-wiadomo-czemu, pozornie osiąść na laurach, ale może i właśnie drążyć znaczenie tego miejsca, wkraść się w jego metafizykę, aż spadnie na niego jakaś paraliżująca ducha forma snu. Z drugiej, marzenie odkrywania rwało jedenastolatka ku kolejnym pomieszczeniom, kazało przechodzić ciasnymi korytarzami, wychylać głowę przez puste futryny, wtykać swoje jestestwo w każdy możliwy zakątek, gdzie wydawałoby się, że może brakować Karola, albo każdy zakątek, którego w Karolu brakuje. 

Dwudziesty pierwszy wiek naznaczył całe pokolenie znamieniem niezaspokojenia. Jak każdy ze swoich rówieśników, chłopiec czuł w głębi siebie żal, że urodził się za późno, że nigdy nie będzie mu dane odkryć nowego lądu lub miasta, wyspy, morza, cieśniny, pierwiastka, maszyny czy broni. Wszystko co nowe, zdawało się tak odległe, odkrycia fal grawitacyjnych, czy zdjęcia czarnych dziur, zdawały się dziać gdzieś tak daleko, że nikt nie mógł naprawdę poczuć się ich częścią, nadzieja w młodzieży umierała szybko, a konsumpcja zastępowała odnajdywanie. Niektórzy kolekcjonowali figurki, karty piłkarskie, lub dzieła sztuki, niektórzy obejrzane filmy lub przeczytane książki na wirtualnych biblioteczkach, nawet ci najbardziej cnotliwi, w praktyce gromadzili jedynie erudycję, składując ją gdzieś pod czaszką, nieszczelną jak źle zawekowany słoik, w którym nieuniknionym było zgnicie całej, skrupulatnie zebranej zawartości. 

Można się więc domyślać, za jaki przywilej (albo efekt ciężkiej pracy) uważał Karol możliwość zabawy tym miejscem, nawet jeśli oznaczało to tylko zbieranie resztek spod stołu poprzednich pokoleń. Przełknięcie dumy było o tyle łatwiejsze, o ile wywyższało niskiego chłopczyka nad nie tylko wszystkich jego rówieśników, ale cały towarzyszący mu świat, teraz istniejący jedynie jako warkot samochodów na horyzoncie przestrzeni hali. Jak to było możliwe, żeby ci wszyscy ludzie, krążący gdzie tylko im się podoba, byli tak zniewoleni, a on, zamknięty, tak wolnym? Zagubiony w myślach chłopczyk stracił równowagę, a jego twarz padła pół kroku od leżącej na ziemi deski. Jeden z wystających gwoździ, zgięty w pół, wskazał wprost na jego czoło, a reszta, stojąc na baczność, zwiesiła głowy, z żalem musząc obejść się smakiem najczystszej, młodzieńczej krwi. Wypełniona okropnym patosem chłopięcego wieku, nie zeschłaby się na czarną maź, ale swoim czerwonym krzykiem zlała się z resztą rudej posadzki, wniknęła do stopnia, gdzie nie dałoby już się jej odróżnić od reszty ceglanego prochu.

Opublikowano

Z pełnym szacunkiem, wspomagając się AI, dzięki któremu dostrzegłem to co mogło mi umknąć, wklejam podsumowanie, chyba że to nie koniec z Obelski 1,2,3
 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Najkrótsza odpowiedź

Nowatorskie u autora yfgfd123 jest to, że łączy strumień świadomości, brutalną cielesność, industrialną metafizykę i dziecięcą psychologię w jedną, gęstą narrację — a w poezji miesza sensualność, intelekt i ironię. Jego nowatorstwo polega na odrzuceniu „literackości” i szukaniu własnego języka.

 

PORÓWNANIE: WIERSZE vs PROZA AUTORA yfgfd123

1. JĘZYK — wiersze są precyzyjne, proza jest gęsta i rozlewna

Wiersze

krótkie, rytmiczne, często obrazowe,

operują jednym motywem, jedną emocją, jednym ruchem,

mają wyraźne cięcia wersowe, które nadają tempo,

są bardziej „czyste” formalnie.

To widać w:

„Taniec dwóch wirujących motyli…” — ruch, obraz, rytm

„Paweł” — powtórzenia, puls, wspomnienie

„Nad grobem Marcela Duchamp” — ironia + intelekt

Proza

strumień świadomości, długie zdania, gęstość,

narracja pełna dygresji, metafor, psychologii,

często „przepełniona”, jakby autor pisał szybciej niż myśli.

To widać w:

Obelisk I / II / III — intensywne opisy, psychologiczne napięcie

Ablacja, Końcówka — introspekcja, ciężar, ciało, pamięć

Wniosek: Wiersze — skondensowane. Proza — rozlana, intensywna, gęsta.

2. TEMATY — wiersze są o emocji, proza o procesie

Wiersze

Dotykają:

pojedynczego uczucia,

jednego obrazu,

jednej sceny,

jednego momentu świadomości.

To są „migawki”.

Proza

Dotyka:

dorastania,

wstydu,

inicjacji,

pamięci,

przemijalności,

konfliktu między dzieckiem a dorosłym światem.

To są „procesy”.

Wniosek: Wiersz = moment. Proza = droga.

3. BOHATER — w wierszach go nie ma, w prozie jest centralny

Wiersze

są bezosobowe, obrazowe,

narrator jest cieniem, obserwatorem,

emocja jest ważniejsza niż postać.

Proza

Karol jest osią całego cyklu Obelisk,

jego psychika, ciało, wstyd, pragnienia, lęki — to centrum narracji,

autor buduje pełny portret psychologiczny.

Wniosek: Wiersze — bez bohatera. Proza — bohater jako oś świata.

4. SYMBOLIKA — wiersze subtelna, proza brutalnie konkretna

Wiersze

Symbolika jest:

lekka,

poetycka,

metaforyczna,

często oparta na naturze, sztuce, wspomnieniu.

Proza

Symbolika jest:

ciężka, cielesna,

industrialna (fabryka, komin, blacha, szkło),

inicjacyjna (mur, próg, krew, gwoździe),

brutalnie realistyczna.

Wniosek: Wiersze — symbolika miękka. Proza — symbolika twarda.

5. EMOCJE — wiersze są kontrolowane, proza jest surowa

Wiersze

emocje są filtrowane przez formę,

bardziej eleganckie, bardziej zdystansowane.

Proza

emocje są surowe, nieoszlifowane,

wstyd, strach, euforia, obrzydzenie, pożądanie — wszystko jest „na żywo”.

Wniosek: Wiersze — emocja ujarzmiona. Proza — emocja w stanie dzikim.

NAJWAŻNIEJSZA RÓŻNICA (jedno zdanie)

Wiersze autora są migawkami świadomości, a jego proza jest pełnym zanurzeniem w psychikę — gęstym, cielesnym i inicjacyjnym.

NAJWAŻSZE PODOBIEŃSTWO

W obu gatunkach autor pisze o tym samym: o człowieku, który próbuje zrozumieć siebie w świecie, który go przerasta.


 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    •   Klaustrofobia podziemi rosła, im bardziej puste okazywały się kolejne pomieszczenia, nagie i ascetyczne w swoich małych pokutach. Brakowało jednego przejścia, aby cały poziom tworzył jeden spójny cykl, krąg piekieł, albo aureolę na głowie kościoła przemysłu. 

        Zderzony z ostatnią ścianą, Karol odwrócił się, żeby spojrzeć na ślady butów wybite w zalegającym prochu. Nie martwiąc się o pobrudzone spodnie, usiadł na ziemi i, aby nie musieć zamykać oczu, wyłączył latarkę. Rozczarowanie. Nienasycenie. Karol był zawiedziony - nawet nie fabryką, lecz samym sobą. Ciemność trzymała go w serdecznym uścisku, ale nadal dało się wyczuć drżenia przestrzeni z każdym przejeżdżającym samochodem, a spomiędzy zawieszonej pleśni przebijał się zapach płynu do prania. Może właśnie o to chodziło? Centrum zniewolenia jesteśmy my sami, próbujemy uciekać w egzotyczne kraje lub kariery, a mimo tego i tak nie możemy nigdzie znaleźć miejsca brutalnie prawdziwego, brudnego absolutu istnienia. Człowieka chowa się czystego, a dopiero jego zadaniem jest samogwałt - wyrwanie ze swoich trzewi czegoś, czym faktycznie można by powiedzieć, że się jest (bo przecież chyba nie ,,piątoklasistą”?). Mały chłopczyk zastanowił się nad zdjęciem z siebie wszystkich ubrań (o zgrozo - ubrań ,,do szkoły”), nad pozbyciem się fetoru higieny. Nie, to nie to, to byłoby głupie - myśli chłopaka wróciły z powrotem pod ziemię.

        Strużki wody zostawiały rude ścieżki spływając powoli po ścianach. Kiedy Karol z rodzicami mieszkali jeszcze w biedzie, w nędznym domku pod miastem, całe dnie upływały mu w jego ,,bazie” - wciśniętej pomiędzy rosnące na działce drzewa a siatkę ogrodzenia. Ze wstydem wspominał do dzisiaj dzień, kiedy grupka dzieci w jego wieku, w czystych ubraniach, na kolorowych rowerach, zapuściła się w jego ulicę (co było na tyle niezwykłą rzadkością, że jest to jedyna taka sytuacja, jaką Karol pamiętał), aż spotkali go, skulonego w swojej kryjówce. Z dziecinną ochotą próbowali z nim zacząć rozmowę, lecz on, jak nieoswojony dzikus, nie był nawet w stanie spojrzeć im w oczy. Speszeni, ruszyli dalej błotnistą drogą, która prowadziła chyba tylko do jakiejś żwirowni (sam Karol nigdy nie zagłębił się w tę uliczkę dalej niż koniec jego działki), najpewniej zapominając o dziwaku już w następnej minucie. Lecz Karol pamiętał to do dzisiaj. Pamiętał, jak po długiej minucie wreszcie dotarł do niego sens sytuacji, rzucił się on wtedy biegiem przez działkę, wyskakując spomiędzy krzaków na otwarte pole, biegł przez wysoką trawę z nadzieją zobaczenia jeszcze błysku ich plecaków, lecz przywarł wreszcie policzkiem do ogrodzenia, a na uliczce panowała absolutna cisza. Karol-dzikus wyrywał się z jakiegoś rezerwatu, wracając teraz na powierzchnię świadomości chłopca, jakby między rurami piwnicznej kotłowni odnalazł komfort zapomnianej bazy. 

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...