Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Historia edycji

Należy zauważyć, że wersje starsze niż 60 dni są czyszczone i nie będą tu wyświetlane
Máire

Máire

Za każdym razem gdy wraca na ląd

ogrzewa się najpierw kubkiem herbaty

w Pierwszym i Ostatnim Domu Land’s End

Zanim zapuka do Merlin’s Cottage

włóczy się przez chwilę po Mousehole

za muszle w portowych sklepikach

kupuje klamry i spinki do włosów

 

Po przekroczeniu progu

ściąga mokre ubrania

a potem bierze długą ciepłą kąpiel

w starej żeliwnej wannie z uchwytem na ręcznik

w kształcie mosiężnej płaszczki

zanim wysuszy włosy

wiesza w oknie mały przezroczysty kryształ

-wie że kiedy znów pojawi się mgła

będzie musiała wrócić

 

naciera zmęczone morską solą ciało

balsamem z rumiankiem

zamyka głos w szklanej szkatule

i nie zagląda do niego przez resztę pobytu

potem zjada wszystkie herbatniki z mleczną czekoladą

z blaszanej puszki ukrytej w szafce nad kuchenką

 

John wraca do domu pod koniec dnia

jego ramiona są mocne a ręce szorstkie od rybackich sieci

w małej sypialni ze ścianami z bielonego kamienia

przesypia nareszcie całą noc

 

gdy pojawia się ranek

wydaje się być zawsze

nieprzyjemnie zaskoczona

 

w pośpiechu pakuje spinki, głos i kryształ

całuje spalone słońcem czoło i spracowane ręce

wymyka się świtem zanim mgła opadnie zupełnie

ostatnio mało brakowało

gdy jeden z kornwalijskich chłopców

dostrzegł z plaży znikającą w wodzie

srebrnoniebieską płetwę

Máire

Máire

Za każdym razem gdy wraca na ląd

ogrzewa się najpierw kubkiem herbaty

w Pierwszym i Ostatnim Domu Land’s End

Zanim zapuka do Merlin’s Cottage

włóczy się przez chwilę po Mousehole

za muszle w portowych sklepikach

kupuje klamry i spinki do włosów

 

Po przekroczeniu progu

ściąga mokre ubrania

a potem bierze długą ciepłą kąpiel

w starej żeliwnej wannie z uchwytem na ręcznik

w kształcie mosiężnej płaszczki

zanim wysuszy włosy

wiesza w oknie mały przezroczysty kryształ

-wie że kiedy znów pojawi się mgła

będzie musiała wrócić

 

naciera zmęczone morską solą ciało

balsamem z rumiankiem

zamyka głos w szklanej szkatule

i nie zagląda do niego przez resztę pobytu

potem zjada wszystkie herbatniki z mleczną czekoladą

z blaszanej puszki ukrytej w szafce nad kuchenką

 

John wraca do domu pod koniec dnia

jego ramiona są mocne a ręce szorstkie od rybackich sieci

w małej sypialni ze ścianami z bielonego kamienia

przesypia nareszcie całą noc

 

gdy pojawia się ranek

wydaje się być zawsze

nieprzyjemnie zaskoczona

 

w pośpiechu pakuje spinki, głos i kryształ

całuje opalone słońcem czoło i spracowane ręce

wymyka się świtem zanim mgła opadnie zupełnie

ostatnio mało brakowało

gdy jeden z kornwalijskich chłopców

dostrzegł z plaży znikającą się w wodzie

srebrnoniebieską płetwę



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @.KOBIETA. Och nie, nie tak, M. :-) To jest wiersz O TOBIE. Wywołujesz burze w głowach (hormonach) mężczyzn ze swojego otoczenia charakterem i nieprzeciętną, podobno, urodą (nie w moim typie). Jeśli się nie zmienisz, będziesz wielokrotnie porzucana i raniona. Tak odczytuj ten wiersz. Ja nie aspiruję do Ciebie :-) tylko się o Ciebie martwię, nie chcę, żebyś sobie zrobiła krzywdę. Obawiałbym się nawet Ciebie adoptować :-)
    • a gdy nadejdzie Śądu czas i stanę u stóp tronu pokłonię ja się Panu w pas  i rzeknę bez pardonu rozkoszy rajskich nie chcę znać  ni wiedzieć gdzie się kryją lecz tam mnie panie Boże wsadź gdzie piją gdzie piją gdzie piją kolapsy grawitacyjne pochłaniają jony jak ukwiały chlorek sodu galaktyka wiruje i pszczoły zbierają więcej miodu to wiosna radosna sprawia że piwo lepiej smakuje...   a kucharz w kuchni polowej grochówkę wojskową gotuje !
    • zazdroszczę, bo nie mam, snów o których można tak pisać, wiem, mogą być męczące kiedyś miewałem sny nazywają odbiciem duszy jeśli to prawda, to pokazuje czego nie pragnie, dwoistość człowieka jest męcząca, ciągle musi się zmagać sam ze sobą, a ma tyle innych problemów patrząc z perspektywy na takie utwory, zastanawiam się jak AI poradzi sobie z psychiką ludzką, gdzieś jest baza danych w której to wszystko się kisi Pozdrawiam
    • Moim zdaniem autor nie ujmuje tu obłędu jako coś szkodliwego (chyba że dla samego PLa) ale jako rezygnację powodującą rozkład dnia codziennego i przygaszenie spowodowane brakiem drugiej osoby, w sensie rozkładu jest to obłęd, w sensie pożycia tylko rezygnacja. Głębokie przeżywanie utraty, aż do małego stop, gdzie sam nie daje akceptacji takiemu porządkowi rzeczy. Autor pokazuje tu ludzki wymiar tragedii osamotnienia, równie dobrze mógłby zamiast łózka, użyć wyspy jak w Robinsonie Crusoe. Obie postacie mają wspólny charakter, człowiek bijący się samotnie z myślami ociera się o utratę zmysłów. Pozdrawiam.
    • @Jacek_Suchowiczteż tak wielokrotnie mam, że już nie poprawiam...
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...