Kiedy czuję ostrosłup wbijający się w moje plecy,
Czuję się…
Dziwnie.
Bo jest idealny.
Proporcjonalnie rozkłada ból
I dotyk.
Ma też matematyczny kolec,
Który przebija mi skórę.
Czuję, jak kropla krwi spływa po nodze i spada w otchłań.
Spada tak przez…
Lata,
Dekady,
Wieki,
Tysiąclecia,
Eony,
Aż w końcu dochodzi do nowej myśli.
Co to jest?
Wygląda jak chmurka,
Ale nie ma jednoznacznego miejsca.
To w zasadzie na co kapnęła kropla?
Nie mam pojęcia.
Jednak nagle wyparowała.
Dokąd?
Po chwili coś się materializuje.
Ma kształt kuli,
Choć nią nie jest.
Jej krawędzie i ściany chcą zmienić kształt.
Dlaczego nie mogą?
Kula zaczyna się szarpać,
Trząść.
Aż imploduje
W zerowy punkt.
W perfekcyjny punkt.
W sumie nie wiem czemu wydaje się doskonały.
Może dlatego, że jestem w swojej głowie,
Czyż nie?